Antysatelitarne oblicze rosyjskiego myśliwca? Niejasne testy MiGa-31

6 października 2018, 18:08
MiG-31BM_3_SK_ru
Fot. migavia.ru / Siergiej Kuzniecow

W miarę odsłaniania kolejnych rosyjskich planów rozwoju rodzimego arsenału rakietowego, myśliwiec MiG-31 konsekwentnie zyskuje na uwadze jako platforma przenoszenia kolejnych typów uzbrojenia. Po doniesieniach związanych z pociskiem hipersonicznym Kh-47 „Kindżał”, aktualnie przyszedł czas na nieoficjalne rozważania i spekulacje dotyczące wykorzystania tego samolotu przechwytującego w jeszcze innej roli - nosiciela lotniczych pocisków przeciwsatelitarnych. Ich źródłem są nieautoryzowane obserwacje i fotografie zmodyfikowanej wersji myśliwca, dokonane w trakcie domniemanych testów powietrznych w okolicach podmoskiewskiego ośrodka badawczego im. M.M. Gromowa. MiG-31 był tam widziany z podczepioną makietą nieznanego ciężkiego pocisku rakietowego. Jak dotąd jednak, sprawa nie doczekała się komentarza ze stony rosyjskich władz.

Konkluzja zakładająca pozaatmosferyczny zasięg nierozpoznanego pocisku pod kadłubem MiGa-31, testowanego w lotniczym instytucie badawczym im. M.M. Gromowa (lotnisko Żukowski, oddalone o 40 km na południowy wschód od Moskwy), ściśle wiąże się ze specyfiką samego użytego nosiciela. Mowa tutaj o myśliwcu nietypowym, łączącym z założenia atuty ciężkiego samolotu przechwytującego dalekiego zasięgu (przystosowanego do działania w obliczu zmasowanego nalotu bombowców strategicznych i pocisków manewrujących) oraz rekordowej pod względem osiągów konstrukcji MiG-25. Otrzymany w ten sposób MiG-31 zyskał zarówno imponujące parametry zasięgu praktycznego (ponad 3.000 km), jak również maksymalnego pułapu (20.600 m) oraz osiąganej prędkości (powyżej Mach 2,8).

W rozważanym kontekście, zdolność wzlatywania na wysokości stratosferyczne i kontynuowania na nich efektywnego lotu to podstawowe warunki, jakie powinna spełnić platforma lotnicza dla odpalania lekkich rakiet kosmicznych i pocisków przeciwsatelitarnych. Z tego względu zaangażowanie samolotu MiG-31 w próby z przenoszeniem cięższych ładunków, szczególnie tych wzorowanych na systemach balistycznych Iskander, może sugerować zainteresowanie uzbrojeniem ASAT lub pojazdem dostarczającym na orbitę lekki sprzęt satelitarny. Zważywszy na zasygnalizowany kierunek rosyjskich prac przy wdrożeniu do służby pocisku Kh-47B „Kindżał”, wielu komentatorów uznało ten scenariusz za wiarygodny.

"Hipersoniczny" Kindżał zagrożeniem dla Europy [OPINIA]

Póki co jednak, przekonanie to opiera się na wątłej podstawie domniemań i nieoficjalnych doniesień funkcjonujących w drugim, internetowym obiegu oraz nielicznych i niejednoznacznych zdjęć wykonanych przez osoby postronne w okolicach lotniska Żukowski. Tak czy inaczej, zgromadzone fotografie przedstawiają wyraźnie sylwetkę myśliwca przechwytującego MiG-31 o numerze bocznym 81 Sinij (Niebieski 81) wraz z podwieszoną centralnie makietą gabarytowo-masową pocisku rakietowego. Na jednym z dostępnych zdjęć widoczny jest również towarzyszący testowanemu myśliwcowi samolot MiG-29M2 o numerze Niebieski 747.

Zgromadzony materiał fotograficzny z testów MiGa-31 (opatrzony datą 14 września br.) upubliczniono na portalu JetPhotos. Nie jest to jednak wcale pierwszy potwierdzony przypadek zaobserwowania i uchwycenia w kadrze testowanego systemu. Dostępne wcześniej zdjęcia szybko jednak znikały z udostępnionych publicznie rosyjskich źródeł internetowych. Nie przedstawiono jak dotąd również żadnych oficjalnych komentarzy oraz aktualnych informacji o domniemanej przeciwsatelitarnej konfiguracji MiGa-31.

Fot. migavia.ru / Siergiej Kuzniecow
Fot. migavia.ru / Siergiej Kuzniecow

Niemniej jednak, w zasobach internetowych można w dalszym ciągu odnaleźć komunikaty agencji informacyjnych z lutego 2017 roku, sugerujące „potencjalne wskrzeszenie” rozwijanego jeszcze w latach 80. sowieckiego programu ASAT, Kontakt (platformą testową w czasach ZSRR był właśnie MiG-31, nieoficjalnie wariant D). Na potwierdzenie doniesienia przytoczono m.in. komentarz Jewgienija Polakowa, dowódcy eskadry Sił Powietrzno-Kosmicznych Federacji Rosyjskiej stacjonującej w bazie lotniczej Borisowski-Chotiłowo w obwodzie twerskim. Zapowiedział w nim bezpośrednio prace nad przystosowaniem samolotu MiG-31BM do przenoszenia i wystrzeliwania ciężkich rakiet sub- i orbitalnych z wysokich pułapów nad Ziemią. „Dla tego myśliwca rozwijany jest obecnie nowy pocisk manewrujący, zdolny do rażenia celów na pograniczu kosmosu. Dotyczy to zarówno satelitów, jak i innych typów zagrożeń powietrznych tam występujących” – przyznał Polakow, pytany przez przedstawiciela rządowego kanału telewizyjnego Zwiezda (kontrolowanego przez Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej).

Choć ich przebieg nie jest oficjalnie bliżej znany, historyczne prace koncepcyjno-rozwojowe nad radzieckimi pociskami ASAT w projekcie 30P6 Kontakt doprowadziły do powstania modelu trójstopniowego pocisku 79M6. Według różnych źródeł, za jego powstanie odpowiedzialne było biuro konstrukcyjne KB Wympieł lub – alternatywnie – MKB Fakieł. Za końcową integrację systemu przeciwsatelitarnego miał odpowiadać, jako główny dostawca, NPKB Ałmaz.

Myśl przewodnią projektu Kontakt było stworzenie odpowiednika amerykańskiego pocisku ASAT, ASM-135 (dostosowanego do przenoszenia i odpalania go z pokładu myśliwca F-15 Eagle na pułapie sięgającym 20.000 m). USA przeprowadziło udany test bojowy tej technologii we wrześniu 1985 roku, dokonując zestrzelenia satelity Solwind P78-1, krążącego po orbicie oddalonej o 555 km od powierzchni Ziemi. Udział w przygotowaniach do testu Departamentu Obrony USA wzięła również NASA, skupiając się na ocenie konsekwencji testu w wymiarze nagromadzenia szczątków kosmicznych. W tym celu prowadzono obserwacje z użyciem dwóch naziemnych obserwatoriów kosmicznych oraz radaru rozmieszczonego na Alasce.

W konkurencyjnym radzieckim projekcie powstały do 1991 roku testowe egzemplarze pocisków 79M6 oraz obsługujące je dwa prototypy MiG-31D. Pierwszy z dwóch testowych myśliwców MiG-31D, „071” przeszedł oblatywanie w styczniu 1987 roku, natomiast drugi („072”) – w kwietniu 1988 roku. Testy prototypów zainicjowano w ośrodku badawczym przy lotnisku Żukowski, po czym przeniesiono się na lotnisko Kambała w obrębie radzieckiego poligonu rakietowego Sary Szagan w Kazachstanie. Wkrótce potem jednak prace nad samolotem i jego ulepszoną wersją MiG-31DM z rakietą 95M6 (zmodernizowana wersja 79M6) zostały zatrzymane. Po rozpadzie ZSRR oba istniejące MiG-31D pozostały na testowym obiekcie w Kazachstanie.

Według niepotwierdzonych danych i wspomnień domniemanych pilotów doświadczalnych, w programie Kontakt wykonano około 100 lotów z pociskami przeciwsatelitarnymi. W ich trakcie sprawdzono m.in. procedury zrzuty pocisku, przy czym nie odnotowano nigdzie, by były to próby z uruchomionym napędem samej rakiety. Silniki poszczególnych segmentów rakiety 79M6 dostarczało biuro konstrukcyjne Sojuz z Kazania: silniki na paliwo stałe pierwszego stopnia i drugiego stopnia pojazdu, a także silnik na paliwo ciekłe Klimow 16S6 (trzeci stopień). Kłopotliwy okazał się silnik startowy drugiego stopnia (27D6), sprawiając problemy jeszcze w czasie prób naziemnych.

Pocisk hipersoniczny Kindżał w podwieszeniu na węźle uzbrojenia myśliwca MiG-31BM. Fot. Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej / mil.ru
Pocisk hipersoniczny Kindżał w podwieszeniu na węźle uzbrojenia myśliwca MiG-31BM. Fot. Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej / mil.ru

Obsługę naziemną ówcześnie rozwijanego systemu antysatelitarnego w zakresie wykrywania satelitów i naprowadzania myśliwców miał zapewniać zestaw 45Ż6 Krona, składający się ze stacji radiolokacyjnej, laserowej i optycznej (teleskop obserwacyjny), testowany również w ośrodku Sary-Szagan. System Krona miał za zadanie wykrywać i śledzić satelity, dostarczając również samolotom MiG-31 danych z układów naprowadzania na cel. Obiekt był wskazywany z wykorzystaniem dostępnego radaru decymetrowego i centymetrowego ze skanowaniem elektronicznym oraz optyczno-laserowego systemu śledzącego i dalmierza. Na pokład samolotu dane przesyłano z pomocą radiolinii 46I6. System Krona przeszedł modernizację w latach 2009-2010 i jest przystosowany już obecnie do współpracy nie tylko z lotniczymi pociskami ASAT, ale także z przeciwrakietami odpalanymi z ziemi.

Używany w programie MiG-31D różnił się od podstawowego przede wszystkim tym, że został pozbawiony wszystkich klasycznych węzłów uzbrojenia poza kadłubowym punktem mocowania oraz dysponował zmodyfikowaną awioniką. Płatowiec posiadał dodatkowe pionowe "stabilizatory" zainstalowane na końcówkach skrzydeł, aby zwiększyć stabilność lotu z podwieszoną rakietą ASAT. Usunięto również podzespół radaru pokładowego, zastępując jego osłonę metalową owiewką. Naczelną zasadą przyświecającą projektowi było jak najpełniejsze zachowanie właściwości lotnych i osiągów samolotu, aby mógł skutecznie odpalić ciężki pocisk na dużej wysokości.

Pomimo przerwania programu Kontakt, już w 1997 roku MAPO MiG, wykorzystując swoje doświadczenie w pracy nad MiG-31D, rozpoczęło rozwijanie modelu MiG-31S. Samolot został zaprojektowany do wystrzeliwania rakiet z niewielkimi satelitami w kosmos. Rakieta o nazwie RN-S, o udźwigu do 200 kg, miała być wystrzeliwana z samolotu lecącego na wysokości około 17.000 m z prędkością rzędu Mach 2,8. Rakieta została opracowana przez biuro projektowe Wympieł. Ostatecznie jednak samolot w wariancie S prawdopodobnie nigdy nie powstał.

Zgodnie z doniesieniami rosyjskich mediów, tamtejszy program ASAT z udziałem MiGa-31 przywrócono na przełomie dekad 2000-2010, równolegle do prac nad usprawnieniem systemu Krona. Obecnie rozwijany pocisk przeciwsatelitarny ma wciąż bazować w dużej mierze na projekcie sprzed lat. W relacji do istniejących rosyjskich stacjonarnych naziemnych systemów ASAT, nowy lotniczy pocisk ma dysponować przewagą zasięgu: samolot MiG-31 może przed odpaleniem dostarczyć rakietę na odległość do 1000 km. Choć charakterystyka techniczna rozwijanej obecnie broni nie jest znana, jej specyfikacja może być zbliżona do pocisków programu Kontakt, przeznaczonego do zwalczania satelitów na niskiej orbicie okołoziemskiej LEO. Pocisk rakietowy 79M6 posiadał masę blisko 4500 kg i miał startować z samolotu lecącego z prędkością Mach 2,55 przy pułapie odpalenia około 22.000 m. Zakres osiągalnych orbit satelitarnych określono w przedziale od 120 do 600 km nad Ziemią, zależnie od odległości zrzutu. Rażenie celu miało odbywać się na zasadzie bezpośredniego trafienia lub też z pomocą 20 kg ładunku wybuchowego.

Niemniej jednak, wychwytywane obecnie sygnały testowania nowego rosyjskiego pocisku ASAT nie są jednoznaczne i mogą okazać się w przyszłości przedmiotem innego projektu, być może nawet odnogą pokrewnego programu pocisku Kindżał lub osobnym projektem rakiety hipersonicznej. Za „przeciwsatelitarną” interpretacją przemawiają jednak liczne odniesienia do pokrewnych ścieżek rozwojowych i ogólnie sygnalizowany kierunek postępu w przedmiocie rosyjskich systemów obrony rakietowej i przeciwlotniczej. Podobny antysatelitarny charakter przypisywany jest zresztą równolegle wdrażanemu programowi kluczowemu rosyjskiego resortu obrony, czyli postępującemu rozmieszczaniu stacji lasera bojowego Pierieswiet.

Koncepcja wykorzystania myśliwca MiG-31 w roli nosiciela rakiet z lekkim ładunkiem satelitarnym. Ilustracja: domena publiczna
Koncepcja wykorzystania myśliwca MiG-31 w roli nosiciela rakiet z lekkim ładunkiem satelitarnym. Ilustracja: domena publiczna

Elementy te stanowić mają część spójnej, warstwowej strategii antysatelitarnej Rosji, obejmującej opracowanie elektromagnetycznych środków obezwładniania lub niszczenia satelitów (również program pochodzący „z recyklingu” z epoki zimnej wojny) wespół z rakietowymi środkami rażenia. Ścieżki rosyjskiego rozwoju w tym zakresie dyktują również międzynarodowe tendencje i konkurencyjne programy zbrojeniowe innych państw. Podobny kierunek daje się zaobserwować m.in. w Chinach, rozwijających szereg technologii antysatelitarnych.

Posiadanie efektywnego taktycznego zasobu, takiego jak MiG-31, który jest w stanie zapewnić platformę przenoszenia broni antysatelitarnej na dalekie dystanse, daje Rosji realną możliwość wprowadzenia w tym obszarze adekwatnego środka bojowego. Co więcej, zapewniałoby to ważne uzupełnienie rosyjskich zdolności w zakresie pożądanego potencjału ofensywnego, przy relatywnie niskim nakładzie środków i istniejącej już podbudowie koncepcyjno-rozwojowej.

Odrębne traktowanie lotniczego programu antysatelitarnego Rosji (względem pokrewnego projektu Kindżał) sugerują też jednak nieoficjalne doniesienia o trwających aktualnie pracach biura konstrukcyjnego RSK MiG nad dwiema wersjami MiG-31, znanymi wewnętrznie jako "06" i "08". Model 08 był łączony z nosicielem wspomnianego pocisku hipersonicznego Kindżał, natomiast 06 rozpatrywany jest właśnie jako nowy wariant samolotu przechwytującego o dotąd nieuskutecznianym zastosowaniu operacyjnym – w zakresie broni antysatelitarnej lub kosmicznego systemu wystrzeliwania. Samolot w tej wersji miałby być dodatkowo wyposażony w nowy system nawigacji bezwładnościowej, radar oraz zestaw walki elektronicznej.

Rakieta hipersoniczna „Kindżał” - rosyjska mistyfikacja? [KOMENTARZ]

Mało prawdopodobnym wydaje się zatem dublowanie właściwości osobnych wersji samolotu pod kątem dostosowania do przenoszenia podobnego typu uzbrojenia hipersonicznego, nawet jeśli miałoby chodzić o rozdzielenie potencjału ataku na cele naziemne od np. zadań przeciwokrętowych. W obu tych przypadkach bardziej prawdopodobne wydaje się rozwijanie szerszych zdolności pocisku Kindżał niż poszukiwanie odrębnej ścieżki technicznej. Jednocześnie, wychwycone dotąd spekulatywne różnice między rakietą Kindżał a nowym niezidentyfikowanym pociskiem mogą być na tyle iluzoryczne, że nie sposób wiarygodnie zaklasyfikować oba pociski do odmiennych kategorii.

Odrębną kwestią pozostaje również ogólny bilans użyteczności rozważanej technologii antysatelitarnej w kontekście oczekiwanych przeobrażeń w sektorze kosmicznym, który obiera kierunek na miniaturyzację satelitów i zwielokrotnienie ich liczby w ramach superkonstelacji. To z kolei ma w przyszłości stopniowo osłabiać walory operacyjno-taktyczne rakietowych metod rażenia celów orbitalnych. Sądząc jednak po ukierunkowaniu równolegle rozwijanych systemów ofensywnych na tworzenie wielowarstwowych struktur działań przeciwsatelitarnych (na wzór systemów przeciwbalistycznych), taki scenariusz zaniku zagrożeń militarnych dla systemów kosmicznych na niskiej orbicie okołoziemskiej może w ogóle nie miec szans realizacji.

Nowy nośnik dla pocisku Kindżał

KomentarzeLiczba komentarzy: 45
Rafal
środa, 17 października 2018, 12:04

@Gagarin, ASM-135 ASAT i zestrzelenie w 1985 satelity na wyskosci ponad 500km, malo wiesz a duzo piszesz.

Gagarin
wtorek, 16 października 2018, 23:15

Gdyby można było tak łatwo umieszczać na orbicie różne obiekty przy pomocy samolotów i niewielkich rakiet to wszyscy by tak robili. Problem w tym ze w taki sposób można umieszczać obiekty tylko na bardzo niskich orbitach. Do tego tego aby obiekty można było umieści na orbicie potrzeba nadać prędkość ok 8km/s. Trzy machy Miga 31 to zaledwie 0.9 km/s. Nawet jeśli podczepiona rakieta zaczyna lot na 20 km z taka prędkością to do 8km/s jeszcze daleka droga. Taka rakieta musi mięć bardzo dużo paliwa aby rozpędzić się do prędkości 25 machów co pozwala na dotarcie na niskie orbity. Z tego co widać te małe zasobniki pod migami nie mają szans na uzyskanie prędkości orbitalnych. Wszystko to należy traktować jako działania propagandowe.

Rafal
wtorek, 16 października 2018, 14:13

@Davien, i znowu sie osmieszyles, Outer Space Treaty mowi wyraznie o zakazie rozmieszczania broni masowego razenia w przestrzeni kosmiczniej tak mowi Artykul IV. W OST nie ma slowa o zakazie umieszczania broni konwencjonalnej, nawet twoje glowne zrodlo informacji, WIKi o tym wyraznie pisze. Rzeczywistosci swoimi klamstwami nie zmienisz dzieciaku.

Davien
poniedziałek, 15 października 2018, 14:30

Funku i znowu sie osmieszyłes na całego:)) Zakaz umieszczania broni w kosmosie dotyczy jedynie broni masowego razenia, dlatego Rosja nie dostała po uszach za uzbrojenie Saluta-3:) A co do rezolucji jako wniosła Rosja to był to taki syf prawny że większość państw nawet nie chciała głosować. Co do zakazu broni antysatelitarnej to biorac pod uwagę że Rosja nie ma żadnych mozliwości w tym zakresie dziwne że nie byli za tym, bo USA ich satelity moze stracac a oni najwyżej sobie popatrzyc:)

Gts
niedziela, 14 października 2018, 21:41

My nie drzemy lacha z rosji dlatego ze jestemy od nich lepsi. Wiadomo ze technologicznie i w ilosci uzbrojenia dtoimy daleko za nimi, ny drzemy lacha z tego ze oni ciagle uwazaja sie za lepszych od innych, wrecz najlepszych. Wyglada to komicznie, no ale niektorzy maja juz tak w lbie narobione.