Prezes WZE: Potrzebny szybki dostęp do zobrazowań satelitarnych dla MON [Defence24 TV]

Czwartek, 14 Grudnia 2017, 15:29

"Zależy nam na na jak najszybszym dostępie do danych, [do] zobrazowań wysokiej rozdzielczości z satelitów, przede wszystkim dla polskiego Ministerstwa Obrony Narodowej. Nie zaniedbujemy też oczywiście innych potencjalnych klientów zarówno z obrębu sektora bezpieczeństwa, jak i z sektora stricte prywatnego i cywilnego" - mówi dla Defence24 TV Przemysław Kowalczuk, prezes zarządu Wojskowych Zakładów Elektronicznych S.A.

Dyrektor WZE komentował podpisanie przez PGZ i WZE porozumienia o współpracy z DigitalGlobe, amerykańskim dostawcą zobrazowań satelitarnych wysokiej rozdzielczości. Prezes Kowalczuk podkreślił, że chociaż spółką dedykowaną w obrębie Polskiej Grupy Zbrojeniowej do rozwoju technologii kosmicznych jest WZE, to sukces tego rozwoju zależy od współdziałania z innymi spółkami grupy oraz prężnie działającym sektorem prywatnym.

Choć zobrazowania pozyskiwane tą drogą mają Polsce służyć przede wszystkim do celów wojskowych i wywiadowczych, to nic nie stoi na przeszkodzie, by wykorzystywać je również na rzecz innych obszarów administracji publicznej i sektora cywilnego.

W zasadzie wszystkie cywilne zastosowania korzystające ze zobrazowania satelitarnego będą mogły być "obsłużone" przez usługę, którą świadczyć będzie PGZ poprzez WZE S.A. Proszę rozumieć to w kategorii usługi, czyli zamówień na konkretne zobrazowania w konkretnym czasie, dostarczone z odpowiednią jakością.

Przemysław Kowalczuk, prezes zarządu WZE S.A.

Prezes Przemysław Kowalczuk podkreślił, że warunkiem sukcesu, jeśli chodzi o budowę polskiego satelity obserwacji Ziemi jest harmonijna współraca z już dobrze działającym sektorem prywatnym.

Ta współpraca wpisuje się w szerszą inicjatywę budowy zdolności kosmicznych w obrębie grupy PGZ przy uwzględnieniu wszystkich zdolności już zbudowanych lub budowanych w sektorze prywatnym. O tym nie zapominamy. Wszystkie te zdolności PGZ i rynku prywatnego mogą zaowocować budową polskiego satelity. Te owoce będą widoczne za minimum kilka lat.

Przemysław Kowalczuk, prezes zarządu WZE S.A.

Czytaj też: Szeroki dostęp do zobrazowań satelitarnych dla polskiej armii. Już od przyszłego roku

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

7 komentarzy

Obserwator 2017 Sobota, 16 Grudnia 2017, 19:23
Wszelkie wojskowe instalacje satelitarne pozostające na orbicie naszej planety są od dawna namierzane w celu ich eliminacji. I nie pomoże ich przemieszczanie. Można liczyć tylko na na własne satelity wystrzeliwane w ostatnim momencie. Dlatego rozwijanie bursztynków ma zdecydowany sens.
Racjonalista Piątek, 15 Grudnia 2017, 21:24
Przestańcie gadać, tylko zacznijcie coś robić, bo powyższe spostrzeżenia to "oczywista oczywistość"! Niech za tą górnolotną nowomową idą w końcu jakieś czyny i konkrety!
Najpierw satelity potem okręty podwodne Piątek, 15 Grudnia 2017, 16:08
Satelity są potrzebne, ale np. sąsiedzi. RFN, za najważniejsze dla wojska uznali obserwację radarową jako niezależną od pogody i dostarczającą fotografie czarnobiałe w rozdzielczości 50 centymetrów (możliwość przekształcenia w kolorowe przy pomocy specjalnego programu). 30 centymetrów rozdzielczości to stosunkowo nowa sprawa. RFN ma 5 satelitów własnej produkcji tworzących system SAR-Lupe (Synthetic-Aperture-Radar) za blisko 800 mln. euro i za następne 800 mln. euro planuje dodatkowe 3 nowocześniejsze, większe i dokładniejsze (30 cm?) satelity SAR od 2019r.: 2 takie jak dotychczasowe pięć oraz jeden jako Phased-Array-Radar. Tylko USA, Rosja, Włochy i Japonia mają oprócz RFN takie radarowe satelity wojskowe.
Dodatkowo, dopiero teraz, planuje RFN dla wojska zakup jednego satelity optycznego.

Co nam dadzą satelity optyczne, skoro mamy co raz więcej niepogody i mgieł? Okazyjnie można by kupić optycznego 30cm, ale wojsko potrzebuje przede wszystkim satelity radarowe. Tu możemy tak jak Francja korzystać z niemieckich oraz umówić się z RFN na obniżkę kosztów na zasadzie, że zamiast 3 dla RFN wyprodukowane zostanie 8 (3 dla RFN i 5 dla Polski).

Przy tym RFN dla oszczędności (1kg wynoszone na orbitę ma wartość 1 kg złota) ma satelity obracane w całości, co zużywa paliwo, a lepiej byłoby obracanie samego radaru energią z paneli słonecznych. Cena wynoszenia satelitów na orbitę spadła w stosunku do wyniesienia SAR-Lupe kilka lat temu, a więc chyba warto konstruować satelitę z obracanym radarem i rzadszym manewrowaniu satelitą (zużycie paliwa).

Plan 500 Krabów (prawie 5 razy więcej niż ma RFN) oraz Homara jak również rakiety manewrujące itd. z własnymi satelitami mają 100 razy większą wartość obronną i kosztują mniej niż łodzie podwodne. 3 okręty podwodne wraz z nieuniknionymi nakładami dodatkowymi kosztowałyby ponad 5 mld. euro, ale obronnie nie miałyby znaczenia tak samo jak nie miały znaczenia w 1939r. System 5 najnowszych satelitów radarowych kosztowałby może 1,2 mld. euro dostarczając becennych danych wywiadowczych niezależnie od pory roku i pogody umożliwiając obronę przy pomocy artylerii. Należy odłożyć nic nie dające okręty podwodne i najpierw kupić satelity.
Adam Piątek, 15 Grudnia 2017, 9:57
Nie stać nas żeby samemu zbudować satelitę dla wojska czy żeby ktoś nam pomógł ją zbudować tylko całe życie żebrać u innych
Observer Piątek, 15 Grudnia 2017, 9:29
MoU nie jest umową stricte handlową, jest to deklaracja wspólnych chęci. Znowu mamy "szklenie".
Hhvhhbbggfcc Piątek, 15 Grudnia 2017, 0:42
Nawet Algieria ma swego satelitę. Kiedy w końcu nasze wojsko będzie miało swego?
Racjonalista Piątek, 15 Grudnia 2017, 21:29
Własne satelity to mają Argentyna, Angola, Nigeria, Kenia, Peru, Kolumbia, Tajlandia i Indonezja, oraz kilka innych "egzotycznych" krajów, a my mamy Polską Agencje Kosmiczną.