Chiny: Pomysł na własny wahadłowiec i starty rakiet z morza

Wtorek, 07 Listopada 2017, 15:27 Chiny_flaga

Chińska Republika Ludowa zapowiada ambitne plany w dziedzinie eksploracji kosmosu. Do końca dekady tamtejsi inżynierowie chcą wdrożyć kosmiczny samolot wielokrotnego użytku. Jeszcze wcześniej należy spodziewać się startu rakiety Długi Marsz z morskiej platformy.

Jak wieszczą reprezentanci China Aerospace Science and Technology Corporation (CASC), chiński prom kosmiczny może zaliczyć swój pionierski lot już w 2020 r. Będzie to pojazd wielokrotnego użytku, w założeniu projektowany pod kątem użycia go ponad 20 razy.

Wahadłowiec z Państwa Środka będzie mógł przewozić zarówno ładunki, jak i ludzi. Jego podstawowym zadaniem ma być odbywanie rejsów na niską orbitę okołoziemską (LEO) o wysokości od 300 do 500 km.

Cechą szczególną, która ma odróżniać ten pojazd od promów kosmicznych wykorzystywanych w przeszłości i obecnie w USA, jest zdolność chińskiego statku nie tylko do lądowania, ale i startowania w pozycji poziomej, na pasie startowym kosmodromu. O pracach nad maszyną mówił już w czerwcu bieżącego roku wysoko postawiony przedstawiciel China Aerospace Science & Industry Corporation (CASIC).

Obecnie Chiny opracowują własne kosmiczne pojazdy kosmiczne wielokrotnego użytku, które mogą startować i lądować poziomo. Przeprowadziliśmy już kilka kluczowych testów naziemnych silników i [innych ważnych komponentów], odnosząc dobre rezultaty.

Liu Shiquan, wicedyrektor CASIC

Tworzony przez Chińczyków samolot kosmiczny ma być łatwy i tani w utrzymaniu oraz dostosowany do możliwie częstego startowania w przestrzeń pozaziemską. Koncepcja jego wykorzystania zakłada też obniżenie kosztu wynoszenia ładunków w kosmos. Chen Hongbo, dyrektor centrum badawczo-rozwojowego we wchodzącym w skład CASC China Academy of Launch Vehicle Technology szacuje, że koszt ten może spaść początkowo do 1/5, a docelowo nawet do 1/10 dzisiejszej średniej ceny wyniesienia kilograma na orbitę.

Jednocześnie Chińczycy nie ustają w wysiłkach na rzecz pozyskania własnego systemu wystrzeliwania rakiet nośnych z platform morskich. Latem br. Tang Yagang, wicedyrektor działu lotniczego CASC, zapowiadał, że do budowy odpowiednich barek mogą zostać wykorzystane zmodyfikowane frachtowce o wyporności 10 tys. ton.

Usługa wynoszenia ładunków na orbitę po starcie z morza ma zostać uruchomiona już w 2018 r. Do jej realizacji nadają się rakiety Długi Marsz-6 i Długi Marsz-11. Oferta, kierowana przede wszystkim do sektora komercyjnego, ma szansę cieszyć się szczególnym zainteresowaniem podmiotów chcących umieszczać satelity na orbitach o niskiej inklinacji, bliskich płaszczyźnie ziemskiego równika.

Im bliżej równika wystrzelimy satelitę, tym (…) niższy będzie koszt.

Fu Zhiheng, zastępca dyrektora generalnego China Great Wall Industry Corporation

Ze względu na ruch rotacyjny Ziemi tereny planety w pobliżu równika mają nadaną największą prędkość liniową. Stąd wysłanie na orbitę satelity z okolic równika wymaga mniej energii niż z obszarów dużych szerokości geograficznych i w konsekwencji jest tańsze.

Czytaj też: "Chińcyki trzymają się mocno". Ambitna misja marsjańska Państwa Środka

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

6 komentarzy

guru Czwartek, 09 Listopada 2017, 0:40
Nie czasem wyzsza predkosc katowa?
małe be Środa, 08 Listopada 2017, 20:15
imho na dziś wahadłowiec to ślepa uliczka, może się przydać jedynie jako transport personelu. rakiety wystrzeliwane z morza? a po co? mało to wysp w okolicach równika a raczej instalacja stacjonarna jest tańsza i bezpieczniejsza. podstawową kwestią jest produkcja seryjna rakiet, standaryzacja silników, zbiorników, wyposażenia. wtedy koszty opracowania 'znikają' w ilości produkcji. żyłowanie osiągów powinno spotykać się z kalkulacją kosztów i pewności konstrukcji. a pieniądze na udoskonalenia w 1 rzędzie powinny być wydawane na zwiększenie pewności działania. potem po osiągnięciu założonych celów biznesowych zprojektuje się kolejną nowocześniejszą generację (starszą można jeszcze używać dla mniej priorytetowych ładunków). spadek ceny za kg na leo spowoduje poszerzenie rynku. a tak obserwując rozwój kosmonautyki to w najbliższym czasie to najbardziej na leo przyda się zwykła woda. do picia, do produkcji tlenu, do produkcji tlenu i wodoru czyli napędu. a na 'kosmiczną stację benzynową' półprodukt może dostarczać 'furmanka' byle tanio.
Witek. M. Środa, 08 Listopada 2017, 9:12
Pewnie sam wahadłowiec będzie prawie identyczny jak X-37 a platforma startowa będzie kopią Ocean Odyssey.
małe be Środa, 08 Listopada 2017, 20:22
projekty pewnie już są w posiadaniu Chin. zachód zawsze patrzył przez palce na kradzież technologii. w dowolnej dziedzinie. i nie zanosi się żeby zaczęło być inaczej bo Chiny się nie zmienią. to naród, któremu są obce wartości zachodu. i nie oceniam czy to jest honorowe, czy słuszne, czy mądre. jest skuteczne od wielu pokoleń.
Dżejson Środa, 08 Listopada 2017, 19:22
A X-37 jakoś koncepcją aerodynamiczną dziwnie przypomina sowieckie militarne rakietoplany programu BOR czy MiGa-105 z lat 1969-1988...
małe be Czwartek, 09 Listopada 2017, 19:27
Równolegle do miga-105 w USA był prowadzony program Lifting Body. No i co do efektu końcowego to zbudowano i eksploatowano w kosmosie 5 STS oraz 2 X-37, a z radzieckich tylko Buran (i to jeden raz). Jeszcze ciekawiej wygląda całkowita statystyka lotów. 140(135+5):1