Udane testy rozwijanych konstrukcji SpaceX i Aerojet Rocketdyne

Czwartek, 11 Maja 2017, 10:46
Czwartek, 11 Maja 2017, 10:46
Czwartek, 11 Maja 2017, 10:46 AR1
  • AR1

SpaceX pochwalił się sukcesem w przeprowadzeniu naziemnego testu pierwszego stopnia Falcon Heavy. Ma to być najpotężniejsza rakieta od czasów Saturna V. Tymczasem Aerojet Rocketdyne z powodzeniem przechodzi kolejne próby na drodze do wyprodukowania silnika AR1, który może zastąpić rosyjskie maszyny RD-180 w pojazdach ULA wynoszących satelity związane z bezpieczeństwem narodowym USA.

Naziemny test dolnego stadium rakiety Falcon Heavy odbył się na początku maja 2017 r. na terenie bazy McGregor w Teksasie. Władze SpaceX poinformowały o sukcesie 9 dnia bieżącego miesiąca, nie ujawniając szczegółów. Wiadomo, że próba obejmowała uruchomienie silników głównego członu ciężkiej rakiety na okres równy faktycznemu czasowi pracy boostera podczas rzeczywistego startu.

Element, który sprawdzano, to w istocie zmodyfikowany główny stopień rakiety Falcon 9. Zmiany w nim wprowadzone umożliwiają połączenie go z dwoma kolejnymi dolnymi członami Falcona 9, pełniącymi rolę dodatkowych, bocznych elementów napędowych (strap-on boosters). W sumie więc, na pierwszym etapie lotu Falcona Heavy będzie rozpędzać aż 27 silników Merlin. Drugi stopień pojazdu będzie natomiast zasilany pojedynczym Merlinem.

Naziemny test pierwszego stopnia rakiety Falcon Heavy. Fot. SpaceX

Pierwotne plany SpaceX zakładały, że Falcon Heavy wejdzie do użytku już w 2013 r., jednak program zaliczył opóźnienia. Jednym z powodów takiego stanu rzeczy jest fakt, że zmodyfikowanie dolnego stopnia Falcona 9 na potrzeby zasadniczej części ciężkiej rakiety SpaceX okazało się technicznie znacznie trudniejsze niż się spodziewano. Inną przyczyną opóźnień była zeszłoroczna eksplozja Falcona 9, która zniszczyła stanowisko startowe SLC-40 na Przylądku Canaveral. W zaistniałej sytuacji, kolejne „standardowe” starty Falcona 9 musiały odbywać się z LC-39A w Kennedy Space Center, która to platforma miała być w zasadzie zarezerwowana wyłącznie na potrzeby Falcona Heavy oraz te związane z przyszłymi lotami załogowymi, realizowanymi przez SpaceX.

Pod koniec marca br. Elon Musk stwierdził, że pionierski lot mierzącego 70 m Falcona Heavy może się odbyć jeszcze latem 2017. Podczas tej pierwszej misji rakieta nie zabierze raczej żadnego cennego ładunku, ze względu na znaczny stopień ryzyka. W roli strap-on boosters wystąpią dwa sprawdzone już we wcześniejszych startach i odzyskane pierwsze stopnie Falcona 9.

Falcon Heavy ma być najsilniejszą rakietą od czasu Saturna V, który zabierał amerykańskich astronautów na Księżyc. Pojazd będzie w stanie wynieść do 54 ton na LEO i do 24 ton ładunku na geosynchroniczną orbitę transferową (GTO). Docelowo firma SpaceX planuje odzyskiwać wszystkie trzy boostery pracujące na pierwszym etapie lotu ciężkiej rakiety. Sam Musk nie wyklucza, że w przyszłości po startach Falcona Heavy, jak i w przypadku Falcona 9, będą też podejmowane próby odzyskania drugiego stopnia rakiety.

Aerojet Rocketdyne na drodze do wyeliminowania rosyjskich silników z USA

Natomiast koncern Aerojet Rocketdyne pochwalił się na początku maja, że z powodzeniem przeprowadził udane próby systemu spalania swojego silnika AR1. Testy odbyły się w należącym do NASA Stennis Space Center w Mississippi.

Do budowy swojego silnika firma planuje wykorzystać innowacyjny stop niklowy, który jest wyjątkowo odporny na ogromną temperaturę i obfitość tlenu, z jakimi mamy do czynienia w komorze spalania. To rozwiązanie korzystnie wpłynie na bezpieczeństwo pracy zespołu napędowego. Jak podkreśliła Julie Van Kleeck z Aerojet Rocketdyne, zastosowanie właściwego stopu niklu nie dość, że umożliwia korzystanie z technologii druku 3D, to także eliminuje konieczność montowania „egzotycznych metalowych powłok”, jakie spotyka się w rosyjskich konstrukcjach RD-180.

Aerojet Rocketdyne stawia sobie za cel stworzenie w 100% amerykańskiego silnika, którym Departament Obrony mógłby, zgodnie z wytycznymi Kongresu, zastąpić rosyjskie RD-180, używane w rakietach wynoszących satelity związane z bezpieczeństwem narodowym Stanów Zjednoczonych.

AR1

Silnik Aerojet Rocketdyne AR1, Ilustracja: Aerojet Rocketdyne

Paliwem dla AR1 jest nafta. Na poziomie morza maszyna ma generować 2 200 kN ciągu. Silnik ten mógłby najprędzej zastąpić konstrukcje rosyjskie w rakietach Atlas V. Produkt Aerojet Rocketdyne brany jest też pod uwagę jako ewentualny back-up systemu napędowego dla rakiety Vulcan, gdyby z jakiejś przyczyny roli tej nie mógł wypełnić BE-4 autorstwa Blue Origin, choć jak przyznały niedawno władze ULA, firma Jeffa Bezosa na razie przoduje w tej rywalizacji.

Władze Aerojet Rocketdyne również w pierwszej dekadzie maja podały, że silnik AR1 pomyślnie przeszedł test Critical Design Review. W próbach brali udział niezależni eksperci reprezentujący administrację i przemysł. Sprawdzano czy konstrukcja spełnia wszystkie postawione je wyśrubowane wymagania, a także oceniano planowany proces produkcji przyszłych silników. Ten sukces oznacza, że najpewniej AR1 będzie miał wszystkie certyfikaty i jego lotne wersje wejdą do produkcji już w 2019 r. Silnik mógłby zostać zaangażowany do wykonywania zadań na rzecz bezpieczeństwa narodowego USA już w roku 2020.

Czytaj też: USA i rosyjskie silniki rakietowe. Na szali bezpieczeństwo, prestiż i gospodarka [ANALIZA]

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

5 komentarzy

piotr Piątek, 12 Maja 2017, 11:19
Przyjdzie czas, gdy wycieczka w kosmos będzie kosztować tyle ile lot samolotem. Wprawdzie zużyją więcej paliwa, ale lot na orbitę trwa tylko kilkanaście minut. Może i będą jakieś okazje typu last-minute na orbitę i z powrotem? Jedno jest pewne, kraje/firmy które niebawem nie opracują rakiet odzyskiwanych, a do tego drukowanych na drukarkach 3D oraz zasilanych tanim paliwem metan/tlen lub nafta/tlen niebawem stracą klientów.
Mam na myśli rosyjski i europejski przemysł kosmiczny- który niebawem z wszystkimi "usprawnieniami" trafi do muzeum. Może Azjaci jeszcze się załapią na ten wyścig. Patrząc patriotycznie na europejskie podwórko- trzeba trzymać kciuki za Skylona- wytwór zbuntowanej Brytanii.
Rozbawiony wiadomo kim i czym Czwartek, 11 Maja 2017, 11:21
Ale przeciez amerykany nie majom wlasnyh silnikuf,muszom korzystac z rosyjskich RD180 nawet w Falkonie 9 kture som najlepsze we wszehswiecie 111oneoneone
Dziiiz Czwartek, 11 Maja 2017, 23:48
Falcon 9 używa autorskich silników firmy SpaceX - Merlin a nie rosyjskich.
gts Czwartek, 11 Maja 2017, 15:37
No wlasnie, a tu 3 niezalezne firmy nie wiedza ze sie nie da i ida do przodu... ta ida, zapier....a az sie kurzy. Za chwile znow beda mieli kleske urodzaju. Eh ten zachod kompletnie nie rozumieja o co tu chodzi. Moze Putin im wyjasni.

PS. Jak pisalem ze nie maja silnikow bo zarzuvili technologie na rzecz wahadlowcow a potem tanich rosyjskich rozwiazan i nie musza budowac swojego to taki jeden rozbawiony sie oburzal, ze racji nie mam. Dzis prosze, buduja sobie 3 silniki, jeden ciekawszy od drugiego, kazdy co raz blizej lotu w kosmos. Za chwile znow sie pojawia proruskie krzykacze ze amerykance, nigdy w kosmosie nie byli i to tez sciema... ruskie to jednak zabawni i smieszni sa.
Polanski Czwartek, 11 Maja 2017, 21:40
Ty sobie z radzieckiej myśli technicznej jaj nie rób.