Tajny prom kosmiczny z powrotem na Ziemi [ANALIZA]

Poniedziałek, 08 Maja 2017, 12:20
Poniedziałek, 08 Maja 2017, 12:20
Poniedziałek, 08 Maja 2017, 12:20

Kosmiczny wahadłowiec USAF po ponad 700 dniach zakończył kolejną misję. Pojazd po raz pierwszy wylądował na terenie Kennedy Space Center na Florydzie. Jakie cele przyświecały jego blisko dwuletniej misji orbitalnej?

Czwarta misja X-37B rozpoczęła się 20 maja 2015 r. Pojazd wyniosła wówczas w przestrzeń kosmiczną z Przylądka Canaveral rakieta Atlas V, dostarczona przez koncern United Launch Alliance. Już po dotarciu na orbitę wojskowy prom kosmiczny rozłożył panele słoneczne z arsenku galu, które wraz z litowo-jonowymi bateriami odpowiadają za zapewnienie statkowi energii elektrycznej przez cały czas trwania misji. Już na orbicie można także było otworzyć niewielką ładownię wahadłowca, mierzącą zaledwie 2,1 x 1,2 m.

Ilustracja: Boeing

Ostatni lot pojazdu Boeinga nosił oznaczenie OTV-4 (Orbital Test Vehicle 4). Była to druga misja egzemplarza oznaczonego jako OTV-2. Poprzednia miała miejsce między marcem 2011 a czerwcem 2012 i trwała 469 dni.

Udany powrót

Tym razem X-37B wylądował po 717 dniach, bijąc rekord długości lotu zarówno tego typu wahadłowca, jak i w ogóle samolotu kosmicznego. O ile poprzednie trzy misje kończyły się w bazie Vandenberg w Kaliforni, tym razem statek po raz pierwszy osiadł na pasie startowym w Kennedy Space Center na Florydzie. Związane to jest z dążeniem USAF do uniknięcia konieczności transportowania statku z jednego na drugie wybrzeże USA. Udane lądowanie na terenie KSC pokazało, że X-37B może startować i kończyć misję w tej samej lokalizacji, co pozwoli amerykańskim Siłom Powietrznym obniżyć koszty obsługi tego programu. Boeing jeszcze pod koniec 2014 roku rozpoczął przenoszenie na Florydę całej infrastruktury związanej z naziemną obsługą zagadkowego wahadłowca. Firma rozmieściła to wyposażenie w pozyskanym specjalnie na ten cel dawnym centrum obsługi amerykańskich promów kosmicznych NASA – w kompleksie Space Shuttle Orbiter Processing Facility 1.

Podczas swojej wielomiesięcznej misji kontrolowany przez USAF pojazd wielokrotnie korygował swoją trajektorię. Generalnie tak perygeum jak i apogeum utrzymywały się w zakresie między 300 a 400 km nad Ziemię, przy inklinacji orbity na poziomie ok. 38⁰. Ponieważ parametry lotu nie są podawane do wiadomości publicznej, wiedza o korektach orbity opierała się na danych z obserwacji statku przez astronomów amatorów. W lutym br. sądzili oni, że prom obniża orbitę przygotowując się do zakończenia misji. Do lądowania jednakże wtedy nie doszło, a w odpowiedzi na medialne spekulacje Siły Powietrzne USA wydały enigmatyczne oświadczenie następującej treści: "X-37 pozostaje na orbicie. W tym tygodniu trwają zaplanowane ćwiczenia w ramach programu".

Cele misji

Jako program wojskowy, misje X-37B objęte są tajemnicą. Jednak przy okazji OTV-4 władze uchyliły jej rąbka. Poinformowano o dwóch konkretnych zadaniach realizowanych przy tej okazji. Jednym z nich było badanie METIS (Materials Exposure and Technology Innovation in Space). W ramach tego testu próbki blisko 100 różnych materiałów poddano ekspozycji w otwartej przestrzeni kosmicznej, celem zbadania ich wytrzymałości na panujące tam surowe warunki.

Drugie zadanie stanowiły próby jonowego silnika XR-5A, działającego w oparciu o effekt Halla. Jego wdrożenie pozwoliłoby na znacznie efektywniejsze niż dotąd manewrowanie satelitami na orbicie. Ten rodzaj silnika do napędu wykorzystuje energię elektryczną oraz ksenon, który jest znacznie lżejszy od tradycyjnie wykorzystywanej w silnikach manewrowych hydrazyny. Firma Aerojet Rocketdyne, która dostarczyła zespół napędowy, już w lipcu 2015 r. informowała, że silnik umieszczony na pokładzie X-37B przeszedł wstępną fazę prób w warunkach orbitalnych. XR-5A ma być używany w wojskowych satelitach komunikacyjnych AEHF (Advanced Extremely High Frequency), działających na rzecz amerykańskiego Air Force Space Command (AFSPC).

Silnik jonowy XR-5A. Fot. Aerojet Rocketdyne

Inne zadania?

Czy nadzwyczaj długie orbitalne eskapady wojskowego promu kosmicznego mają jeszcze inne ukryte cale? Czego mogą one dotyczyć? Siły Powietrzne USA podkreślają, że zasadniczy cel testowych lotów X-37B jest dwojaki:

  • zapewnić Amerykanom pojazd wielokrotnego użytku do realizowania przyszłych misji kosmicznych,
  • dawać możliwość przeprowadzania w przestrzeni kosmicznej eksperymentów, których rezultaty wracają na powierzchnię Ziemi, gdzie można je poddać dokładnym badaniom laboratoryjnym.

Platforma testowa X-37B jest wyjątkowa, ponieważ możemy dostosować [ją] do specyficznych potrzeb użytkownika i ściągnąć eksperymenty z powrotem [na Ziemię] do ich zbadania po locie. Niezawodność, możliwość wielokrotnego wykorzystania i reaktywność X-37B zasadniczo zmienią sposób wykonywania przyszłych misji kosmicznych.

Ken Torok, dyrektor ds. systemów eksperymentalnych w firmie Boeing

Jednocześnie, jak podaje Florida Today: Secure World Foundation oceniła, że prawdopodobieństwo wykorzystania X-37B jako platformy do przenoszenia uzbrojenia, które można by wykorzystać bezpośrednio do atakowania celów naziemnych, jest teoretycznie bliskie zera.

Inne spekulacje zakładały, że celem wahadłowca może być „szpiegowanie” chińskiej stacji kosmicznej czy wręcz przyjrzenie się z małej odległości wielu różnym obiektom na LEO, co miałoby tłumaczyć częste zmiany orbity przez prom USAF. Na wcześniejszych etapach realizacji programu decydenci wspominali również, że próby mają na celu sprawdzenie zasadności umieszczenia na orbicie większej floty bezzałogowych samolotów kosmicznych, które miałyby służyć do testowania pod kątem technologicznym oraz ekonomicznym różnych rozwiązań dla armii USA.

Niektórzy eksperci sądzą, że jednym z celów X-37B może być testowanie na orbicie zaawansowanych sensorów, które w przyszłości będą wykorzystywane na satelitach rozpoznania stosowanych przez National Reconnaissance Office. AnnMarie Annicelli, rzeczniczka USAF zapewnia, że wojskowy pojazd Boeinga służy przede wszystkich jako platforma do sprawdzania technologii związanych z awioniką, elektromechaniką, odpornością na wysokie temperatury, nawigacją, czy wreszcie autonomicznym operowaniem bezzałogowego pojazdu na orbicie.

X-37B to obecnie jedyny pojazd, który autonomicznie ląduje na pasie startowym. W latach 80-tych dwudziestego stulecia taką operację skutecznie przeprowadził rosyjski wahadłowiec Buran. Podobnie będzie działać bezzałagowa wersja promu kosmicznego Dream Chaser, którego koncepcję rozwija Sierra Nevada Corporation.

Czytaj też: Mechanizm dokowania amerykańskich wahadłowców z polskim udziałem [Wideo]

Obydwa egzemplarze X-37B spędziły już łącznie w kosmosie 2085 dni podczas czterech misji. Trzy z lotów znacząco przekroczyły projektowy okres misji dla tego pojazdu, wynoszący 270 dni. Zgodnie z zapowiedziami USAF, kolejna misja wojskowego wahadłowca rozpocznie się jeszcze w tym roku.

Czytaj też: 700 dni na orbicie. Tajny wahadłowiec bije własny rekord

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

30 komentarzy

Obserwator Środa, 10 Maja 2017, 10:16
Nie wyszło Jankesom z załogowymi promami kosmicznymi, to teraz próbują z bezzałogowymi...
cremaster Czwartek, 11 Maja 2017, 19:14
Jeśli amerykanom 130 startów przez 30 lat i mnóstwo wyniesionego towaru na orbitę nazywasz "nie wyszło"
To jak nazwiesz ruski program wahadłowców kosmicznych?
Kosmit Niedziela, 14 Maja 2017, 22:02
Nie no, to był wielki sukces. Buran miał na papierze lepsze statystyki, niż Columbia - pokazali że potrafią, że to ich, przez nich zrobione i to nie jest ich ostatnie słowo. Niestety, więcej słów po rosyjsku w tej dziedzinie się od tego czasu nie doczekaliśmy ;)
tak działa kreml Sobota, 13 Maja 2017, 1:30
Propagandowy sukces zapewne. Miliony mieszkańców ZSRR i nie tylko uwierzyło że ZSRR jest równe Ameryce i niech się pali ten prom czy makieta.
wysmiewacz ruskiej techniki kosmicznej Wtorek, 09 Maja 2017, 13:58
X-37, SLS, STS, APOLLO, MERCURY, GEMMINI...a ruscy, stary antyczny sojuz od samego początku, i same niewypały czyli: Energia, N-1, BURAN- ten poleciał bez załogi, bo ruscy nie potrafili zamontować w nim aparatury podtrzymującej życie, bo nie mieli kasy i techniki, więc ostatecznie cały projekt padł i tyle ruscy potrafią :)
adam Piątek, 12 Maja 2017, 19:03
W tym roku mieli wysłać tresowane małpy na Marsa.
tak pytam Środa, 10 Maja 2017, 0:52
Wspomnij może tak przy okazji, kto dostarcza amerykańskich astronautów na orbitę okołoziemską do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej?
badum tss! Piątek, 19 Maja 2017, 13:07
Tylko dlatego, że ruskie silniki są tanie i nie opłaca się produkować ich amerykańskich odpowiedników, nie oznacza, że USA nie jest w stanie tego zrobić...,
FUN USA Wtorek, 16 Maja 2017, 12:46
Promy USA wysyłały po siedmiu astronautów na ISS, a ruskie sojuzy mogą jedynie trzech wystrzelic w kosmos. Warto jeszcze dodać, że w sojuzie lecą jakoś tak skuleni, bo ciasnota straszna, a w wahadłowcach USA siedmiu astronautów miało lot wygodny :)
Davien Środa, 17 Maja 2017, 7:43
Nie ma sie czemu dziwic bo Sojuz oryginalnie miał byc statkiem dwuosobowym.
mar Sobota, 13 Maja 2017, 1:29
Chwilowo, z powodu hipisów z NASA którzy postanowili pomóc rosyjskiemu przemysłowi kosmicznemu przetrwać. Nagroda za to? Rosyjska propaganda tryskająca nienawiścią do USA.
Davien Czwartek, 11 Maja 2017, 16:20
Jak sobie znależli taksówkarza, który ich tam dostarcza to czemu nie, w spokoju sobie dopracowują trzy statki załogowe i maja do nich rakiety nosne, a rosja jak na razie poza malutką Angarą 1.2 nie ma żadnych nowych rakiet poza starymi Sojuzami i utkneła na LEO, przegrywając wyscig w kosmos nie tylko z USA ale juz nawet z Chinami i Japonią.
rozbawiony wiadomo kim i czym Środa, 10 Maja 2017, 0:47
Proponuję najpierw dowiedzieć się czegokolwiek na temat rosyjskich programów kosmicznych, a dopiero później spróbować cokolwiek komentować.
Zdecydowanie nie odwrotnie, żeby się po raz kolejny nie ośmieszać na forum Space24 i nie tylko... ;-)
Warto wspomnieć, że X-37B wyniosła w przestrzeń kosmiczną rakieta nośna Atlas V, która w członie napędowym pierwszego stopnia wykorzystuje skonstruowany przez NPO Energomasz rosyjski silnik rakietowy RD-180.
Wspominając o wahadłowcach kosmicznych warto byłoby też wspomnieć, jaki los spotkał amerykański program załogowych lotów kosmicznych Space Transportation System (STS)...
badum tss! Piątek, 19 Maja 2017, 13:10
Bo RD-180 jest tani i niezawodny. A jak już jeseś taki oczytany, to przypomnij co niedawno dostało bana i ile tego zostało zamówione do przyszłego roku, od kiedy ban zacznie obowiązywać? :D
Davien Czwartek, 11 Maja 2017, 16:16
I znowu zabawa w manipulację panie rozbawiony:)) jakos wahadłowce USA wykonały 135 lotów na orbitę a rosyjska kopia czyli Buran po jednym, jedynym locie rdzewieje na ziemi. rakiety systemu STS i kapsuła Orion maja się b. dobrze w przeciwieństwie do ich rosyjskiego odpowiednika czyli federacji, która nie ma nawet rakiety nosnej poza LEO a i tu poleci jak na razie jedynie wtedy kiedy Protony-M przestaną byc uziemione.
X-37B może byc wyniesiony przez dowolna amerykańską rakiete nośną o odpowiednim udżwigu, a wyniósł go AtlasV jedynie dlatego ze jest tani z racji uzywania rosyjskich RD-180 i tylko z tego powodu są jeszcze uzywane przez prywatną spółke ULA. Ciekawe czemu nikt inny na całym świećie nie chce tych "wspaniałych" silników
gavin Poniedziałek, 08 Maja 2017, 14:05
Moim zdaniem testują tak broń biologiczną i z obawy przed dostaniem się tego do naszej atmosfery latają w kosmosie. Kto oglądał film Life wie o co chodzi. Są też teorie, że x37 spryskuje czymś wrogie satelity ale nie wiadomopo co ani czym.
Szymon Wasilewski Poniedziałek, 19 Czerwca 2017, 9:34
W zasadzie nie jest to teoria całkowicie pozbawiona sensu (moim zdaniem). Testowanie skrajnie niebezpiecznej broni np. biologicznej w przestrzeni kosmicznej miało by swoje uzasadnienie. Nie ma obaw o skażenie biologiczne na planecie. Gdyby sytuacja wymknęła się spod kontroli to środowisko w kosmosie zrobi swoje. Nie koniecznie trzeba również wracać z próbkami na ziemię - po zakończeniu eksperymentu po prostu wystawia się je na działanie przestrzeni kosmicznej. Jeśli chodzi o wynoszenie ładunku to chyba każdy widział jak wygląda awaria przy starcie - temperatura eksplozji zrobi swoje. Można również zaimplementować system autodestrukcji próbek. Niekoniecznie również przy wynoszeniu muszą być niebezpieczne - mogą to być okazy, które np. dopiero po kilku dniach stają się zagrożeniem. Oczywiście jest to czyste science fiction ale przecież chyba każdy kto siedzi w kosmonautyce czy też po prostu zaczytuje się w artykułach naukowych na np. Space24 ma sporo wręcz dziecięcej wyobraźni. Ja osobiście lubię dyskusje pod tytułem "Oczywiście, że tak nie jest ale co by było gdyby". Pozdrawiam.
Kosmit Niedziela, 14 Maja 2017, 22:16
Ja też mam teorię. X-37 próbuje na orbicie przechwycić Łajkę, bo postsowiecka sabaka im "oznacza" satelity i instalacja od tego siada. Albo już ją przewerbowali i teraz dostarczają na orbitę psią karmę w puszkach. A tak na serio - to pewnie z powodu tej broni biologicznej na pokładzie wylądował w Cape Canaveral, na gęsto zaludnionej Florydzie, a nie na jakiejś pustyni w Nevadzie. Tak, to ma sens. Ale moja teoria o Łajce ma go więcej ;)
ajwaj24 Wtorek, 09 Maja 2017, 9:48
ponoc nasieniem Trumpa spryskuja te satelity
ktos Wtorek, 09 Maja 2017, 7:30
Taaa czerpanie wnioskow na podstawie serialu to z pewnoscia wlasciwa droga. Mi sie wydaje za to ze buduja gwiazde smierci dlatego tak dlugie misje robia... Dla niepoznaki maluja ja na czarno zeby byla niewidoczna na nocnym niebie. A wszystko finansuje tajny rzad swiatowy, ktory jest tak tajny ze kazdy piewca teori spiskowych o nim wie.
Kosmit Niedziela, 14 Maja 2017, 22:05
Jest tak tajny, że sam nie wie, że istnieje ;)
rico Sobota, 13 Maja 2017, 18:31
zajebiste :DDDDDD
... Poniedziałek, 08 Maja 2017, 21:59
Nie slyszalem wiekszej glupoty...
123 Poniedziałek, 08 Maja 2017, 21:21
a Twoj sasiad to kosmita? Pozdrawiam
tom Poniedziałek, 08 Maja 2017, 21:04
Zapomiłeś dodać , oklepaną brzozę , bombę termobaryczną i chemiczną.... 15 rubli zrobiłeś :D
asdfgh Poniedziałek, 08 Maja 2017, 19:46
" Są też teorie, że x37 spryskuje czymś wrogie satelity ale nie wiadomopo co ani czym." -

- on je po prostu obsikuje znacząc tak drogę do domu
Polanski Poniedziałek, 08 Maja 2017, 17:16
Rozmieszcza "rózgi Boga".
nordx Poniedziałek, 08 Maja 2017, 15:58
Za dużo filmów kolega ogląda, a już na pewno, za dużo nieodpowiednich. Amerykaniec gdyby chcieli testować broń biologiczną, raczej mają nadto znacznie tańszych możliwości, a ju na pewno mają zdecydowanie więcej rzeczy do testowania w kosmosie. reszta twojego komentarza jest żenująca, że aż się dziwię, że załoga D24, opublikowała te przemyślenia. no ale wbrew co poniektórym, mamy wolność słowa :]
grundy Poniedziałek, 08 Maja 2017, 15:48
#jprd Tak, testują broń biologiczną i dlatego ryzykują katastrofą podczas wynoszenia jej na orbitę po czym podejmują kolejny raz ryzyko rozsmarowania się o ziemię podczas lądowania. A pod koniec misji obsikują wrogie satelity przywiezionym w bańce moczem, żeby łatwiej je było później wyniuchać gdy w kolejnych misjach poleci Łajka II. Zamiast durnymi teoriami w kosmosie polecam zając się czymś nieszkodliwym jak np. pleceniem wianków w ten majowy czas.
Polanski Wtorek, 09 Maja 2017, 15:29
A może ma rację? Kopernikowi też nikt nie wierzył.