Bezzałogowy wahadłowiec X-37B przygotowuje się do lądowania

Wtorek, 14 Lutego 2017, 14:19

Tajemniczy prom kosmiczny jest w kosmosie już ponad 630 dni. Ostatnio obniżył orbitę, co może zapowiadać jego rychłe lądowanie. Bardzo możliwe, że właśnie to wydarzenie spowodowało, że misja zaopatrzeniowa do ISS musi poczekać na start jeszcze kilka dni.

Do swej obecnej misji X-37B wystartował w maju 2015 r. Wiadomo, że jest to platforma testowa do sprawdzenia nowych technologii mogących mieć zastosowanie militarne. Jednakże zarówno dokładne cele jak i przewidywany czas trwania tej wojskowej misji pozostają owiane tajemnicą. To drugi lot egzemplarza Boeinga X-37B oznaczonego jako OTV-2. Poprzedni miał miejsce między marcem 2011 a czerwcem 2012 i trwał 469 dni. Obecna misja rozpoczęła się 20 maja 2015 r. Statek wyniosła na orbitę z Przylądka Canaveral rakieta ULA Atlas V.

Tajemnicze przeznaczenie tego statku kosmicznego czyni go nader interesującym obiektem obserwacji dla szerokiej rzeszy amatorów śledzących ruch obiektów wokół Ziemi. W ostatnich dniach entuzjaści dostrzegli, że poruszający się po orbicie o inklinacji 38º pojazd kosmiczny znacząco obniżył swój lot. Przeszedł na orbitę o perygeum na wysokości 307 km i apogeum 320 km. W przypadku trzech poprzednich misji X-37B oznaczało to, że zbliża się moment przyziemienia.

Drugą wskazówką, świadczącym o tym, że koniec misji jest blisko, jest intensywna praca jaka rozgorzała wokół lądowiska promów kosmicznych (Shuttle Landing Facility) w Kennedy Space Center na Florydzie. W przypadku trzech poprzednich misji X-37B lądował w Bazie Sił Powietrznych Vandenberg. Tym razem jednak nastąpi to najprawdopodobniej w KSC. Boeing jeszcze pod koniec 2014 roku rozoczął przenoszenie na Florydę całej infrastruktury związanej z naziemną obługą zagadkowego wahadłowca. Firma rozmieściła to wyposażenie w pozyskanym specjalnie na ten cel dawnym centrum obsługi amerykańskich promów kosmicznych NASA – w kompleksie Space Shuttle Orbiter Processing Facility 1.

Obecna misja intrygującej maszyny Boeinga nosi oznaczenie OTV-4. Trwa już 636 dni. Rekordowy lot OTV-3 trwał dłużej, bo niemal 675 dni. Jeszcze jednym czynnikiem, świadczącym o bliskim lądowaniu statku jest rezerwacja na okres 14-17 lutego części przestrzeni powietrznej w okolicach Kennedy Space Center na rzecz nieujawnionego podmiotu. Z powodu tej rezerwacji SpaceX nie mógłby we wskazanym okresie odzyskać pierwszego członu rakiety Falcon 9, która ma wkrótce wynieść zaopatrzenie dla ISS. Stąd, misję zaopatrzeniową CRS-10, która w zasadzie mogłaby rozpocząć się wcześniej, zaplanowano dopiero na sobotę 18 lutego.

W przeciwieństwie do trzech wcześniejszych lotów, które owiane były jeszcze większą tajemnicą, w przypadku OTV-4 podano do wiadomości publicznej przynajmniej część informacji o planowanych eksperymentach. Otóż ładunek X-37B zawiera tym razem silnik jonowy, działający w oparciu o efekt Halla, zbudowany przez Siły Powietrzne USA we współpracy z firmą Aerojet Rocketdyne. Próby silnika XR-5A mają na celu przetestowanie jak warunki kosmiczne wpływają nań podczas dłuższej pracy oraz jaki ciąg jest w on w stanie zapewnić. Ponadto na pokładzie promu prowadzone są próby z dziedziny materiałoznawstwa. Chodzi o badanie METIS (Materials Exposure and Technology Innovation in Space). W ramach tego testu próbki blisko 100 różnych materiałów poddawane są ekspozycji w otwartej przestrzeni kosmicznej. Badacze sprawdzą na ile niszczący wpływ miały na te materiały czynniki takie jak promieniowanie jonizujące czy korozja spowodowana stycznością z atomami tlenu na niskiej orbicie okołoziemskiej.

Czytaj też: 500 dni w kosmosie tajnego wahadłowca

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

10 komentarzy

dziękuję Środa, 15 Lutego 2017, 16:43
Można prosić o wyjasnienie, dlaczego obsługa na zdjęciu używa pełnych kombinezonów p-chem?
dss Środa, 15 Lutego 2017, 13:32
Lepsze pręty wolframowe niż syf na pół Europy z bomby atomowej. Z tym, że nie ma o czym gadać bo na pudelku nie publikują
Sailor Wtorek, 14 Lutego 2017, 18:07
Tak oczywiście próbki i inne takie tam, a przy okazji Amerykanie po cichu rozmieścili na orbicie platformy startowe pocisków kinetycznych czyli tzw. "Rózgi Boga". Prosta i tania broń w postaci metalowych pocisków kinetycznych, które po odpaleniu w momencie uderzenia w ziemie mogą osiągnąć prędkość około 40000 km/h. obecnie całkowicie nie do powstrzymania. Amerykanie w ten sposób mogą zniszczyć w dosłownie kilka minut wszystkie stacjonarne wyrzutnie pocisków jądrowych Rosji i Chin bardzo niewielkim kosztem. Jeden pocisk to zwykły pręt np. wolframowy z prostym systemem nawet nie tyle naprowadzania gdyż pociski są wycelowane, a utrzymania danego celu plus silnik starowny. Resztę robi grawitacja. Siła rażenia zależy od masy pocisku. Duża siła rażenia, żadnego skażenia i w ciągu kilku do kilkunastu minut zniszczone wszystkie stacjonarne cele przeciwnika.
Dron- x Środa, 15 Lutego 2017, 12:19
Rods from God, czyli Rózgi Boga, to technologia ocierająca się o science fiction. Wystrzeliwane z satelity wolframowe pręty mogą uderzyć w cel w ciągu 15 minut bez żadnego ostrzeżenia. Z informacji, jakie wyciekły do mediów wynika, że wystrzelone pręty mogą osiągnąć prędkość meteorytu, czyli nawet 39 000 km/h.
Rzeczywiście z przecieków do mediów Rózgi Boga mają ścisły związek z misją X-37B.
Geoffrey Środa, 15 Lutego 2017, 9:37
Dwa pytania: jak pociski mogą być "wycelowane" w obiekty na powierzchni Ziemi ( i to z dokładnością metrów), jeśli domniemana wyrzutnia porusza się po orbicie wokół Ziemi? oraz: w jaki sposób pociski miałyby przyspieszyć od 7 do 11 km/s, i do tego w atmosferze? Nie mówię, ze to niemożliwe. Ale, hmm... trudne.
ktos Środa, 15 Lutego 2017, 8:57
Taaa... i jeszcze orbitalne działo jonowe wynieśli na orbitę. Nie zapominając oczywiście o laserze obrony planetarnej i częściach do Gwiazdy Śmierci która jest budowana po drugiej stronie Księżyca.
WYEDUKOWANE USA Wtorek, 14 Lutego 2017, 22:04
I wtedy Tygrysek podał Puchatkowi plaster miodu. Usiedli i powspominali jak to dobrze "oderwać się od rzeczywistości". I "the end"
Polanski Wtorek, 14 Lutego 2017, 21:15
Ciekawe jak długo musi się rozpędzać do tej prędkości. Jest o tym sporo na YT ale myślałem, że to fantastyka. To mówisz, że to działa? Zastosowali w ataku na ten chiński port co to go zniszczył dziwny wybuch?
Teodor Wtorek, 14 Lutego 2017, 19:31
Ciekawy komentarz. Całkiem niedawno miałem skomentować w podobny sposób artykuł na temat redukcji arsenału atomowego USA, nawet jednostronnego. Energie kinetyczne pewnie są porównywalne, nie dają jednak zanieczyszczeń aktywnych, będących zmorą całej planety. Jest to oczywiście jakiś sposób na przewagę atomową, niestety nie wiem jak tam z kontrolą takich pocisków, może robią na lampach... Nie mam też pojęcia czy nazywają je faktycznie "rózgi boga". Swoją drogą ktoś kto nadużywa słowa Bóg w różnych machinacjach, musi mieć nierówno pod sufitem. Oczywiście nie dotyczy to komentującego Sailor, jedynie twórców takiej potencjalnej broni.
Viktor Wtorek, 14 Lutego 2017, 14:51
"Project Scoop" :)