NASA: Czy na Enceladusie istnieje życie? [Wideo]

Piątek, 14 Kwietnia 2017, 13:49
Piątek, 14 Kwietnia 2017, 13:49
Piątek, 14 Kwietnia 2017, 13:49

W magazynie Science opublikowano właśnie artykuł autorstwa grupy związanych z NASA naukowców. Zanalizowali oni obłok materii wyrzucony spod powierzchni Enceladusa, księżyca Saturna, którego lodowa skorupa skrywa ocean słonej wody. Sonda Cassini przeleciała przez obłok pod koniec 2015 r. Instrumenty wykryły w jego składzie wodór w postaci cząsteczkowej, H2, co stanowi przesłankę istnienia na Enceladusie życia.

Zaistnienie oceanicznego życia w ziemskim wydaniu wymaga spełnienia trzech warunków: wody w stanie ciekłym, źródła energii oraz odpowiedniego składu chemicznego skał. Naukowcy wykazali, że w oceanie Enceladusa zachodzą podobne do ziemskich procesy hydrotermalne: gorąca woda oddziałuje ze skałami na dnie, zaś produktem zachodzących w ten sposób reakcji chemicznych jest wodór. Jego cząsteczki w naszych oceanach są pożywieniem dla żyjących tam mikrobów; na przykład tych, które w procesie fermentacji metanowej pozyskują energię z H2, by następnie produkować CH4. Czy tak samo jest w oceanie na Enceladusie? Być może – musiałaby to potwierdzić aparatura skonstruowana specjalnie w celu znalezienia takich form życia.

Aktywność hydrotermalna na Enceladusie. Ilustracja: JPL/NASA

Cassini nie posiada takiej aparatury, bowiem w momencie jego wystrzelenia w 1997 r. nikt nie spodziewał się, że taka aktywność geologiczna na Enceladusie może mieć miejsce. Gejzery odkryto dopiero w roku 2005, gdy sonda znalazła się już wewnątrz układu gazowego giganta. Do opisanych wyżej badań wykorzystano instrument o nazwie INMS, który zaprojektowano do analizy górnych warstw atmosfery innego satelity Saturna, Tytana.

Nie da się zatem w chwili obecnej stwierdzić, czy na Enceladusie z całą pewnością istnieje życie. Zbadano i potwierdzono jedynie warunki sprzyjające jego powstaniu i rozwojowi. „Nasz zespół nie może zrobić już nic więcej”, mówi dr Linda Spilker z Jet Propulsion Laboratory. „Poszukiwaniem życia na tym księżycu muszą się zająć przyszłe misje”.

Cassini, którego misja została już dwukrotnie przedłużona, w połowie września ma zostać zniszczony w atmosferze Saturna. Naukowcy chcą w ten sposób uniknąć możliwości przypadkowego zanieczyszczenia naturalnych środowisk Tytana i Enceladusa.

Niemal jednocześnie opublikowano w The Astrophysical Journal Letters analizę obserwacji innego lodowego księżyca w Układzie Słonecznym, Europy, przez Kosmiczny Teleskop Hubble'a. Urządzenie w 2014 r. dostrzegło wyrzut materii, który powtórzył się w tym samym miejscu w roku 2016. Ten rejon powierzchni Europy wydaje się być cieplejszy od otoczenia, zaś sonda Galileo sfotografowała tam na początku lat 90. pęknięcia w lodowej skorupie. Być może więc na Europie istnieją gejzery podobne do tych na Enceladusie.

Oba odkrycia mogą mieć reperkusje natury politycznej. W tej chwili NASA nie planuje żadnych misji na Enceladusa, jednak poszukiwanie śladów życia w Układzie Słonecznym stanowi jeden z głównych wyznaczników programowych Agencji. Nie jest więc wykluczone, że w ciągu następnych lat znajdą się środki budżetowe na powrót do Saturna – zanim dotrze tam konkurencja i „odbierze” NASA prestiżowe odkrycie.

Europa - lodowy księżyc Jowisza. Fot. NASA/JPL-Caltech/DLR

Aktywność geologiczna na Europie z kolei nie pozostanie bez wpływu na kształt misji Europa Clipper. Zadaniem sondy będzie badanie lodowej skorupy księżyca. Odkrycie na Enceladusie jednak spowoduje prawdopodobnie zmiany w projektowanej aparaturze naukowej oraz przygotowanie jej do zastania podobnych warunków i pogłębienia badań. Europa Clipper ma wystartować w połowie następnej dekady. Wcześniej, bo już w roku 2022, rozpocznie się jednak misja Europejskiej Agencji Kosmicznej Jupiter Icy Moon Explorer (JUICE).

„Dopiero odkrywamy te oceaniczne światy w naszym własnym Układzie Słonecznym”, mówi Jim Green, dyrektor Planetary Science Division NASA. „Musimy teraz szczegółowo je przebadać. To naszym zdaniem najlepsi kandydaci do poszukiwania życia pozaziemskiego”.

Czytaj też: Clipper - misja NASA do Europy

Katarzyna Stróż

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

10 komentarzy

ecik Sobota, 15 Kwietnia 2017, 8:20
Przeciętnie inteligentny i średnio poinformowany obywatel nie może ignorować istnienia UFO jako obiektów realnych. Zastanawiające jest nabieranie " wody w usta" przez media głównego nurtu. Inną sprawą jest natomiast oddzielenie realnej manifestacji UFO od celowej dezinformacji w celu kompromitacji idei UFO w społeczeństwie. To nie potrwa długo, będzie się działo...
Szczypior Środa, 19 Kwietnia 2017, 17:42
Nie wierzę żeby przeciętna inteligencja i średni poziom poinformowania obywateli był na aż tak żenującym poziomie.
moto Wtorek, 18 Kwietnia 2017, 11:30
Media "głównego nurtu" generalnie prezentują bardzo wąski zakres opinii i komentarzy w każdym temacie. Nie robić nic co może się nie spodobać promotorom, fundatorom, udziałowcom, głównemu redaktorowi gazety. Wszyscy oni mają swoje poglądy polityczne oraz opinie o "życiu". Są one zazwyczaj bardzo konserwatywne.
Robert Piątek, 14 Kwietnia 2017, 14:29
Ostatnio Ministerstwo Obrony Chile całkiem poważnie i oficjalnie wydało oświadczenie i opublikowało film z nagrania obiektu UFO, który coś rozpylał w atmosferze. Obiekt został nagrany nową kamerą termowizyjną, która była testowana w trakcie lotu wojskowym helikopterem. Dowody są niepodważalne. Tym samym przechodzimy ze sfery fantastyki naukowej na sferę faktów. Wojsko i rząd Chile nie wie czym jest ten obiekt, jaki używał typ napędu ani co rozpylał. Mimo to inne oficjalne instytucje w innych krajach szukają życia pozaziemskiego a jego znalezienie w formie bakterii lub innych prostych organizmów uznają za wielki sukces. Materiał jest dostępny na kanale Youtube pod hasłem: Chile UFO. To co ważne, to nie sam materiał video ale poważne i oficjalne oświadczenie MON Chile, które nie ukryło tego faktu.
Sebulba Środa, 19 Kwietnia 2017, 17:49
A co ma wspólnego niewyraźny filmik przedstawiający jakąś kropkę (pewnie drona) na niebie z życiem pozaziemskim?
ecik Wtorek, 25 Kwietnia 2017, 23:20
Dlaczego od razu pozaziemskim.
Zacznijmy od tego że coś jest na rzeczy, i przynajmniej kilkaset przypadków obserwacji jest godnych odnotowania na kilkadziesiąt tysięcy relacji. Do tej pory wmawiano nam, że wszystkie relacje UFO to: halucynacje, obserwacje w pijanym widzie, konfabulacje lub celowe mistyfikacie. I być może w wielu przypadkach tak było. Ale czy we wszystkich? Każdy ma wolną wolę wierzyć w to co chce, takie jest prawo wolnej woli, nawet gdy zobaczy obiekt na swoim ogródku może twierdzić że to dron lub balon. Powszechność narzędzi technicznej rejestracji obrazu wideo znacznie ogranicza wytłumaczalność obserwacji za pomocą standardowej argumentacji (przywidzenia, konfabulacja, mistyfikacja). Czas by sprawę wyjaśnić w sposób rzetelny i uczciwy a nie zamiatać pod dywan przykrywając wszystko etykietą tajności i interesem bezpieczeństwa państwa.
moro Czwartek, 27 Kwietnia 2017, 14:52
Tylko, że np. zdarzył się taki przypadek, w którym "obcy obiekt o nieznanej technologii i oszałamiających możliwościach" wylądował na terenie bazie NATO w Wielkiej Brytanii i został udokumentowany. Trudno z tym dyskutować. I niby co mamy z tym zrobić ? Przyznać, że nie kontrolujemy sytuacji nawet na obszarze strzeżonym ?
Robert Wtorek, 25 Kwietnia 2017, 13:01
To nie jest jedyny film. "Dron" nie był widoczny na radarze, co jeszcze nikomu się nie udało. Potrafił poruszać sie w sposób niezgodny z naszym rozumieniem fizyki.
topaz Poniedziałek, 17 Kwietnia 2017, 13:41
Ostatnio Ministerstwo Obrony pewnego kraju w Europie Środkowej całkiem poważnie i oficjalnie wydało oświadczenie i opublikowało film z nagrania wybuchu nie pozostawiającej śladów bomby termobarycznej.
ps. akurat określenie UFO (unideficed flying object) jest jak najbardziej prawidłowe co do każdego nie rozpoznanego obiektu latającego i nic nie mówi o jego pochodzeniu :) wesołych świąt!
Mtr Czwartek, 27 Kwietnia 2017, 14:49
Talibów w Chlewkach też miało nie być, a okazało się, że byli. Rosjanie niedawno opublikowali informację z testów zakończonych sukcesem sztucznej mgły służącej do maskowania przemieszczającej się kolumny czołgów. Zarzut o użyciu "sztucznej mgły" w Smoleńsku nie wydaje się już tak niedorzeczny.