Rosjanie zakłócali sygnał GPS podczas wielkich manewrów NATO?

21 listopada 2018, 16:55
smartphone-1283012_1280
Ilustracja: Pixabay

Na przełomie października i listopada miały miejsce największe od czasu zakończenia Zimnej Wojny ćwiczenia wojskowe sił Paktu Północnoatlantyckiego: Trident Juncture 2018. Wzięło w nich udział pięćdziesiąt tysięcy żołnierzy. Podczas manewrów liczne jednostki lotnictwa, marynarki wojennej i wojsk lądowych doświadczyły poważnych zaburzeń w funkcjonowaniu używanych przez nie odbiorników sygnału systemu globalnego pozycjonowania GPS.

Manewry Trident Juncture odbywały się tej jesieni w norweskich górach i na wodach w pobliżu norweskich wybrzeży od 25 października do 7 listopada. Partycypowało w nich 29 krajów członkowskich Sojuszu. Pod wpływem rosnącej presji w zakresie zagrożenia rosyjskiego w te militarne ćwiczenia włączyły się również kraje formalnie neutralne: Szwecja i Finlandia.

W ostatnich dniach manewrów załogi okrętów, piloci samolotów oraz kierowcy czołgów, ciężarówek i inni żołnierze operujący na lądzie masowo zgłaszali nieprawidłowe wskazania odbiorników systemu nawigacji satelitarnej GPS. Błędy we wskazaniach niekiedy sięgały kilku metrów, ale mogły też wynosić nawet setki kilometrów.

Anomalie zauważono także w ruchu cywilnym, w tym wśród kierowców, operatorów statków i użytkowników smartfonów. Fiński premier Juha Sipila zaznaczył, że jamming (zakłócanie) sygnału GPS w rejonie arktycznym stanowiło istotne zagrożenie dla lotniczego ruchu pasażerskiego.

Norwegia i Finlandia jednogłośnie wskazały Rosję, jako podejrzanego o zakłócanie GPS w Skandynawii i okolicach. Podejrzenie zostało konkretnie skierowane na rosyjskie oddziały lądowe, przebywające na Półwyspie Kolskim.

Helsinki wezwały rosyjskiego ambasadora do złożenia wyjaśnień w tej sprawie. Norweskie MSZ powróciło natomiast do rozmów z Moskwą na temat prawdopodobnego rosyjskiego jammingu. Norwescy dyplomaci już wcześniej prowadzili z Rosjanami podobne rozmowy. Analogiczne incydenty w kwestii zakłóceń dostępu do sygnału nawigacji satelitarnej dla norweskich odbiorców miały miejsce w 2017 r.

Rosja, ustami rzecznika Kremla Dmitrija Pieskowa, kategorycznie zaprzeczyła 12 listopada, by jej siły zbrojne miały jakikolwiek wpływ na anomalie w odbiorze GPS zaobserwowane podczas ćwiczeń Trident Juncture 2018. Niemniej, same manewry NATO Moskwa określiła wcześniej jako mające charakter antyrosyjski.

Czytaj też: Kolejne państwo oskarża Rosję o zakłócanie GPS

KomentarzeLiczba komentarzy: 25
asf
czwartek, 22 listopada 2018, 10:05

Dowódcy NATO powinni się cieszyć, że coś takiego miało miejsce. Dzięki temu mogli w trakcie manewrów przećwiczyć dodatkowy element manewrów - reagowanie na tego typu zdarzenie. Gorzej dla cywilnego ruchu lotniczego bo to groziło katastrofą...

Xd
czwartek, 22 listopada 2018, 06:58

Po to są manewry aby ćwiczyć to raz a dwa zdecydujcie się na jakąś linię propagandy tytejszy ekspert od wszystkiego twierdzi że rosjanie są zacofani i bez tych mitycznych technologii nic zrobić nie potrafią a teraz piszecie że najwspanialsze wojaki na świecie zagubiły się w mieście bo rosjanie 140ke włączyli bo przecież nic nowszego nie potrafili zrobić

krzychal
czwartek, 22 listopada 2018, 00:24

Wracałem kiedyś z Kotliny Kłodzkiej przez Czechy do A1 i dalej w kierunku Gliwic, po przekroczeniu granicy PL-CZ na odcinku około 50km GPS przestał działać na dwóch różnych telefonach, po drodze były widoczne liczne pojazdy wojskowe. NATO też to ćwiczy u siebie najwidoczniej.

azs
czwartek, 22 listopada 2018, 00:05

Pytanie, jaki miało to wpływ na kolizje norweskiej fregaty???

Laik
środa, 21 listopada 2018, 23:31

Pytanie retoryczne. A czy takie zakłócenia sygnału z różnicą np kilkunastu metrów wysokości mogły być przyczyną wypadku TU154???