Rosja grozi lotniczymi rakietami antysatelitarnymi

25 lutego 2017, 11:14

Rosyjski dowódca wojsk powietrzno-kosmicznych poinformował o zamiarze wprowadzenia rakiet antysatelitarnych na wyposażenie ciężkich samolotów myśliwskich MiG-31BM.

Wybór samolotu MiG-31BM przez Rosjan jest nieprzypadkowy. Jest to bowiem jedyny myśliwiec, który jest w stanie przenieść ciężką i długą rakietę do zwalczania satelitów na pułap, z którego można przeprowadzić skuteczny atak.

Na przeszkodzie w realizacji tych planów stoją tak naprawdę dwa fakty. Po pierwsze, Rosjanie najprawdopodobniej nie posiadają jeszcze pocisku, który mógłby zrealizować takie zadanie. Przyznał to zresztą jeden z rosyjskich dowódców, który wyraźnie wskazał, że rakieta zdolna do niszczenia satelitów na najniższych orbitach jest dopiero opracowywana. Rosjanin pochwalił się przy tym, że atakowane takim pociskiem mogą być również inne obiekty kosmiczne znajdujące się w odpowiedniej odległości od Ziemi.

Drugim rosyjskim problemem są samoloty MiG-31BM. Nie są one jeszcze gotowe do wykonywania tego rodzaju misji, a ich konstrukcja pochodzi z lat siedemdziesiątych. W sumie Rosja ma obecnie około 100-150 sprawnych myśliwców tego typu. W międzyczasie przechodziły one modernizację, ale polegała ona głównie na wymianie starych podzespołów na nowe, a nie na wymianie generacyjnej całych systemów (poza podsystemami nawigacji i łączności).

Dopiero w listopadzie 2014 r. podpisano kontrakt na modernizację 50 myśliwców MiG-31BM, zakładającą m.in. montowanie nowego radaru. Być może to właśnie wtedy zdecydowano o przygotowaniu maszyny również do wykrywania i śledzenia satelitów.

Czytaj też: Rosja przetestowała rakietę do zwalczania celów w kosmosie.

Space24
Space24
KomentarzeLiczba komentarzy: 3
МГР
czwartek, 2 marca 2017, 20:24

Откуда у тебя данные о высоте для миг 31?????

Stefan
niedziela, 26 lutego 2017, 13:56

„Jeśli chcesz pokoju, przygotuj się do wojny” to dewiza prezydenta USA Donalda Trampa i polskiego prezydenta oraz rządu z PiSu. Wybraliśmy patriotów z PiSu aby skutecznie strzeżone było nasze narodowe bezpieczeństwo militarne i gospodarcze. Rosja od dawna wydaje 4% swojego PKB na zbrojenia, Polska 2% a większość czł. NATO na co nie godzi się USA tylko 1.5-1.8% PKB. http://wiadomosci.wp.pl/kat,142994,title,Jak-NATO-w-Europie-slablo-a-Rosja-sie-zbroila,wid,18404363,martykul.html W Obwodzie Kaliningradzkim Rosja już ma jądrowe rakiety wymierzone w polskie miasta i innych z NATO, by straszyć, szantażować a nawet użyć tej najgroźniejszej broni (Wolałbym się mylić w tej ocenie). Amerykanie nie zwracając uwagi na odwetowo militarne działania Kremla oraz szczucie i donoszenie do UE Targowicy z KODu przeciw Polsce, wymiernie wzmacniają wschodnią flankę NATO i zabezpieczają nas oraz inne kraje sojuszu przed rosyjskimi rakietami nuklearnymi, mającymi lecieć np. na Polskę. To dzięki staraniom obecnego rządu i prezydenta RP, wzmocnienie wschodniej flanki NATO ma polegać nie tylko na powstaniu szpicy służącej jako odpowiedź na rosyjskie uderzenie. W Polsce już jest organizowana przez ministra Antoniego Macierewicza i rząd RP kilkudziesięcio tysięczna Wojskowa Obrona Terytorialna jako silne i patriotyczne zaplecze zawodowej armii, czego bardzo obawiają się rodzimi i zagraniczni wrogowie, ci z POlskiej Targowicy jak i ci od Timmermansa, Schulza i Putina. Ma być też zakupiony zagraniczny, ale przede wszystkim polski nowoczesny sprzęt wojskowy dla zwiększanej o połowę naszej armii zawodowej (koniec „ery kałacha”. http://wolnosc24.pl/2017/02/25/koniec-ery-kalacha-polska-armia-doczekala-sie-rodzimego-karabinu-i-to-az-w-jedenastu-wersjach-videogaleria-foto/) czego przez 8 lat nie zrobiły rządy PO, PSL. Do Polski i innych państw NATO sąsiadujących z zaborczą Rosją Putina przybywa wielotysięczna brygada pancerna USA, wyposażona w ciężki sprzęt i mająca zorganizować na wschodniej flance stałą infrastrukturą wojskową mimo sprzeciwu Rosji i wielu lewacko populistycznych polityków z UE. Ale przede wszystkim w Polsce powstaje stała tarcza antyrakietowa do niszczenia jądrowych głowic w razie nuklearnego ataku Rosji, Korei Północnej czy innych szaleńców chcących zaatakować Polskę i pozostałe kraje NATO. Były prezydent USA Obama z premierem Tuskiem w 2009r wstrzmali budowę tarczy antyrakietowej w Radzikowie, robiąc sabotaż Polsce a prezent Rosji Putina. Całe dotychczasowe siły szpicy NATO, którymi tak szczycił się wówczas rząd PO, PSL można zmieścić na Stadionie Narodowym. Rosja więc z marszu w trzy dni była w stanie zająć Kraje Bałtyckie i pół Polski, jak wynika ze wspólnego raportu think tanku Rand Corporation, oficerów amerykańskiego wojska i przedstawicieli administracji cywilnej, którzy przeprowadzili symulację wojenną. Natomiast przeprowadzane przez wojska NATO manewry w Polsce za rządów PO, PSL wcale nie zakładały obrony naszego terytorium, a raczej odbijanie go z rąk wroga. Ostry, wieloletni sprzeciw Niemców wobec stacjonowania wojsk USA w Polsce miał jeden główny skutek. W razie konfliktu Polska miała być głównym teatrem wojny między NATO i Rosją co nie przeszkadzało WSIokom z PO PSL. To przecież najgorszy dla Polski scenariusz, z którym walczył już płk Ryszard Kukliński. Tak właśnie wyglądała solidarność europejska według Merkel, Timmermansa, Schulza oraz innych niemieckich czy holenderskich POlityków, kolesi Tuska, Schetyny i Petru. Podobny charakter miało mieć wzmocnienie wschodniej flanki NATO. Po rosyjskiej agresji na Ukrainę, w większości państw należących do Sojuszu stało się jasne, że polityka Władimira Putina zagraża spójności Paktu, a kolejnymi ofiarami ataku mogą być państwa bałtyckie i Polska. Rosyjskie wojska zresztą oficjalnie ćwiczą inwazję na nasz kraj. W tej sytuacji tylko realne wzmocnienie wschodniej granicy NATO może zmusić Moskwę do przedefiniowania swojej polityki i powstrzymać ją od napaści na Polskę i innych z UE.