Wielka Brytania rozważa własną alternatywę dla Galileo

4 maja 2018, 14:43
Brexit
Ilustracja: Pixabay

Wiosną 2019 r. Zjednoczone Królestwo przestanie być krajem członkowskim Unii Europejskiej. Zdaniem Komisji Europejskiej będzie to równoznaczne z odcięciem temu krajowi dostępu do szyfrowanego segmentu europejskiego systemu GNSS. Brytyjczycy walczą, by tak nie było, ale jednocześnie zaczynają już myśleć o budowie własnej konstelacji satelitów globalnego pozycjonowania.

Dnia 2 maja rząd Jej Królewskiej Mości oficjalnie potwierdził, że ruszają prace nad opracowaniem koncepcji stworzenia własnego, brytyjskiego systemu GNSS (British Global Navigation Satellite System). Zadanie to będzie realizować specjalnie do tego powołana, złożona z ekspertów rządowych i przemysłowych grupa robocza. Jej wysiłkami pokieruje Brytyjska Agencja Kosmiczna.

Brytyjski system satelitarnego pozycjonowania ma być kompatybilny z amerykańskim GPS. Powinien zapewniać zarówno sygnał otwarty – do użytku cywilnego i dla zastosowań komercyjnych, jak i sygnał szyfrowany – dla celów militarnych i innych związanych z bezpieczeństwem. Przy budowie własnej konstelacji satelitarnej Londyn zamierza wykorzystać doświadczenie rodzimych firm, które od 2003 r. szeroko angażowały się w budowę europejskiego systemu Galileo.

Jak wyjaśnił rząd, powinniśmy rozpocząć prace nad rozwiązaniami alternatywnymi dla Galileo, aby zagwarantować, że nasze przyszłe potrzeby w zakresie pozycjonowania satelitarnego, nawigacji i pomiaru czasu będą zaspokojone. Brytyjska Agencja Kosmiczna jest dobrze przygotowana do prowadzenia tej pracy i będzie korzystać z szerokiego zakresu specjalistycznej wiedzy z całego sektora kosmicznego, inżynieryjnego i bezpieczeństwa.

dr Graham Turnock, szef Brytyjskiej Agencji Kosmicznej

Stanowisko prezentowane przez Komisję Europejską wskazuje, że z chwilą opuszczenia Wspólnoty przez Wielką Brytanię z dniem 29 marca 2019 r. kraj ten będzie miał dostęp tylko i wyłącznie do otwartego sygnału Galileo. Brytyjczycy utracą dostęp do sygnału szyfrowanego i innych istotnych danych związanych z bezpieczeństwem. Natomiast firmy zarejestrowane na Wyspach nie będą już mogły ubiegać się o realizacje dalszych kontraktów związanych z rozbudową europejskiego systemu.

Londyn stara się doprowadzić do zmiany stanowiska Komisji. Politycy znad Tamizy dążą do tego, by mimo wyjścia z UE Wielka Brytania mogła dalej na równych prawach uczestniczyć w Galileo. Argumentują, że potrzeba taka jest niezbędna ze względu na fundamentalne bezpieczeństwo zarówno samej Brytanii, jak i całej Europy.

Jednocześnie Anglicy twardo stawiają sprawę tłumacząc, że jeśli ich przedsiębiorstwa nie zachowają równego dostępu do rynku związanego z Galileo, a Londyn straci pełne uprawnienia do korzystania z systemu, to Wielka Brytania będzie musiała wycofać się z europejskiego programu GNSS. Wtedy będzie pilnie potrzebować zamiennika i stąd początek prac koncepcyjnych nad własnym systemem.

Sprawne pozycjonowanie i odbiór sygnału czasu ma dziś ogromne znaczenie dla brytyjskiego potencjału obronnego, zarządzania infrastrukturą krytyczną czy zarządzania kryzysowego. Szacunki ekspertów wskazują, że awaria dostępu do satelitarnego systemu GNSS mogłaby dziś wygenerować w Zjednoczonym Królestwie koszty na poziomie miliarda funtów dziennie.

KomentarzeLiczba komentarzy: 9
No cóż
środa, 13 czerwca 2018, 09:17

Dziś zbudować i wysłać kilkadziesiąt pikających satelitów to pryszcz dla GB. A żadne Timermansy czy Junkery nie będą im mówić jak mają żyć we własnym kraju - bezcenne.

piotrr
sobota, 5 maja 2018, 12:49

Brytyjczycy okazali się małostkowi, to mają za swoje

Anni
piątek, 4 maja 2018, 19:37

Bardzo dobrze im tak.Dali się nabrać ziejącej nienawiścią do UE ruskiej propagandzie i przegrali rozwój własnego kraju na co najmniej jedno pokolenie.

hobbymilitia
piątek, 4 maja 2018, 17:30

i po co ten Brexit ?

Ecik
sobota, 5 maja 2018, 00:49

Po to, aby wyjść spod obcasa Makreli.

Piotr
sobota, 5 maja 2018, 12:05

Nie byli pod obcasem ale wyraznie ignorowano ich zdanie np przy wyborze przewodniczacego Komisji E. Poza tym jak czesto bywa brytyjska klasa polityczna popełniła powazne błędy. W pierwszej kolejności od wejscia do eu nowej 10 z Europy Środkowej otworzyli swój rynek pracy i wywołali emigrację. Ekonomicznie byl to ruch uzasadniony, politycznie nie bo nie bral pod uwagę tradycyjnego angielskiego szowinizmu. Wiele osob głosowało za wyjściem z ue bo draznilo ich ze w lokalnym pubie slysza jezyk polski. To taka przyczyna na poziomie angielskiego prostaka a to zdecydowana większość ich społeczeństwa. Druga kwestia to ryzykowna gra z unia i Niemcami. Anglicy szantazujac brexitem chcieli renegocjowac swe warunki czlonkostwa zwlaszcza kontrole emigracji i swiadczenia socjalne dla rodzin emigrantow. Nie udalo się i nagle trzeba było spoleczenstwu wyjaśnić ze kleska to zyciestwo i znowu sie nie udało. Ostatnia sprawa to ambicje polityczne np bylego burmistrza Londynu. Koleś wymyslil sobie że wypromuje sie wśród szowinistow popierajac brexit nie liczac faktycznie na to ze wiekszosc Angoli bedzie tak glupich ze zaglosuje za wyjsciem. Swiadczy o tym chocby jego reakcja po ogloszeniu wynikow. Ogolnie był spanikowany. Fakt ze brytyjska klasa polityczna nie przewidziala brexitu wynika chocby z tego ze okazali sie zupelnie nieprzygotowani do negocjacji. Nikt nie zadal sobie trudu przed referendum aby oszacowac koszty wyjscia i pozostania i przedstawic je wyborcom. W konsekwencji zeby oszczedzic kilkadziesiat milionow funtow rocznie placonych dla polskich dzieci w Polsce teraz maja szanse stracic miliard dziennie tylko na braku dostepu do galileo. Wszystko kosztuje a głupota najdrożej. Pozdrawiam Forumowiczów

Zybi
sobota, 5 maja 2018, 12:37

Masz 100% racji chłopie. Tak to wygląda.