Brak kontaktu z wystrzelonym satelitą rosyjskim. Ładunek mógł spaść do Atlantyku [WIDEO]

28 listopada 2017, 16:19
Satelita Meteor-M. Ilustracja: Roshydromet/Planeta
Ilustracja: Roskosmos via Twitter

Start rakiety Sojuz z kilkunastoma satelitami na pokładzie, który odbył się rankiem 28 listopada br. został już przedstawiony przez Roskosmos jako sukces. Tymczasem po kilku godzinach Rosjanie ujawnili, że nie są w stanie skontaktować się ze swoim wysłanym na orbitę satelitą meteorologicznym. Istnieje możliwość, że ładunek użyteczny nie tylko nie trafił na planowaną orbitę, ale też nie dotarł na orbitę w ogóle.

Rakieta nośna Sojuz 2.1b została wystrzelona z kosmodromu Wostocznyj 28 listopada 2017 r. o godzinie 6:41 CET. Wedle oświadczenia rosyjskiej agencji kosmicznej Roskosmos początkowe etapy jej lotu przebiegały zgodnie z planem.

Jednak już po kilku godzinach w Moskwie pojawiły się powody do niepokoju. Kontrolerom lotu nie udało się bowiem nawiązać łączności z wyniesionym przez Sojuza satelitą meteorologicznym Meteor-M. Jak wynika z enigmatycznego komunikatu opublikowanego przez Roskosmos na stronie internetowej i Twitterze, „komunikacji z satelitą nie udało się ustanowić z powodu jego nieobecności na docelowej orbicie”. Strona rosyjska nie ujawniła więcej informacji na temat problemu, zaznaczając jedynie, że trwa wyjaśnianie tej sprawy.

Ilustracja: Roskosmos via Twitter

Domysły przedstawiane w rosyjskich mediach wskazują, że przyczyną kłopotów mogło być niewłaściwe ustawienie górnego stopnia rakiety nośnej, zwanego Fregat, w momencie pierwszego uruchomienia napędu tego członu. W rezultacie Fregat mógł, razem z transportowanymi satelitami, zakończyć podróż w wodach Oceanu Atlantyckiego. Roskosmos, póki co, nie potwierdził tego scenariusza.

Dzisiejsza misja była dopiero drugim wystrzeleniem rakiety z kosmodromu Wostocznyj. Jest to część szerszej rosyjskiej polityki uniezależnienia się od wyrzutni Bajkonur, która znajduje się na terenie Kazachstanu, co oznacza, że od upadku ZSRR za jej dzierżawę Rosja musi płacić.

Pechowy Sojuz wynosił na orbitę kilkanaście małych satelitów, dla takich krajów jak Kanada, USA, Japonia, Niemcy, Szwecja i Norwegia. Dzień przed startem premier Federacji Rosyjskiej Dmitrij Miedwiediew podkreślał, że tego typu kontrakty na wynoszenie satelitów dla zagranicznych partnerów mają pomóc w modernizacji rosyjskiego przemysłu kosmicznego i wzmocnić pozycję tego kraju na globalnym rynku usług kosmicznych.

Czytaj też: Rakieta Sojuz z małymi satelitami wystrzelona z kosmodromu Wostocznyj

KomentarzeLiczba komentarzy: 1
Jacek
środa, 29 listopada 2017, 19:55

Warto wspomnieć, że w dniu 14.07.2017 roku rosyjska rakieta nośna Sojuz 2-1a wyniosła na orbity okołoziemskie ogółem 73 satelitów. Głównym ładunkiem był rosyjski satelita Kanopus-V-IK przeznaczony do obserwacji powierzchni Ziemi, w tym przede wszystkim wykrywania dużych pożarów i monitorowania sytuacji nadzwyczajnych. Sojuz 2-1a umieścił wtedy w Kosmosie również 72 mniejsze satelity z sześciu krajów: Rosji, USA, Kanady, Niemiec, Norwegii i Japonii. Na wyznaczonych orbitach okołoziemskich umieszczone zostały: eksperymentalny Majak (Latarnia morska) i dwa obserwacyjne MKA-H oraz mikrosatelity: Flying Laptop (Stuttgart Institute of Space Systems) i TechnoSat (Technical University of Berlin), WNISAT-1R (Japonia), NorSat-1 i NorSat-2 (Norwegia/Kanada), 48 mikrosatelitów Dove typu 3U CubeSat (USA), 3 CICERO typu 6U CubeSat (USA), 2 Corvus-BC typu 6U CubeSat (USA), 8 LEMUR typu 3U CubeSat (Spire Global, USA), NanoACE typu 3U CubeSat (USA), Iskra-MAI-85 typu 3U CubeSat (Moskiewski Instytut Lotniczy) i Ekwador UTE-JuZGU typu 1U CubeSat (Południowo-Zachodni Uniwersytet Państwowy). Była to rekordowa liczba urządzeń jednorazowo wyniesionych w przestrzeń kosmiczną przez rosyjską rakietę nośną...