SpaceX ujawnia przyczynę utraty kapsuły Crew Dragon

18 lipca 2019, 17:14
Dragon_Carousel_0006_3
Ilustracja: SpaceX [spacex.com]


Spółka astronautyczna Elona Muska podzieliła się wynikami dochodzenia w sprawie utraty kapsuły załogowej Crew Dragon podczas kwietniowego testu. Poza wskazaniem mechanizmu wystąpienia awarii, SpaceX poinformował również o trwających pracach nad wprowadzeniem zmian w konstrukcji. Ze względu na powyższe, pierwszy załogowy lot w kosmos firmy SpaceX może nawet zostać przeniesiony na 2020 rok.

Do wspomnianego wypadku doszło 20 kwietnia w ośrodku kosmicznym na Przylądku Canaveral na Florydzie. W jego wyniku zniszczeniu uległa kapsuła pasażerska Crew Dragon. Firma Elona Muska ma kontrakt z NASA na loty kosmiczne z astronautami między Ziemią a Międzynarodową Stacją Kosmiczną (ISS).

Nad wysłaniem astronautów w kosmos pracuje zarówno SpaceX, jak i Boeing. Oba koncerny chciały do końca br. przeprowadzić dwie misje na ISS - jedną bez załogi, a drugą z ludźmi na pokładzie.

W poniedziałek 15 lipca br. SpaceX poinformował o wynikach wewnętrznego dochodzenia w sprawie wypadku. Jak czytamy w oficjalnym oświadczeniu spółki, anomalia nastąpiła ok. 100 milisekund przed momentem uruchomienia ośmiu silników SuperDraco, w momencie wzrostu ciśnienia w układzie napędowym pojazdu.

Dowody wskazują, że w toku obsługi naziemnej nieszczelny element umożliwił ciekłemu utleniaczowi – tetratlenkowi azotu (NTO) [ang. nitrogen tetroxide] – przedostanie się do wysokociśnieniowych zbiornikow helu. Wtłoczona dawka NTO została przekierowana z dużą prędkością przez zawór zwrotny helu podczas gwałtownego uruchomienia systemu ewakuacyjnego, skutkując uszkodzeniem struktury wewnętrz zaworu zwrotnego. Awaria tytanowego elementu pod wysokim naporem NTO wystarczyła, by spowodować zapłon w obrębie zaworu zwrotnego, doprowadzając do eksplozji.

Oficjalny komunikat firmy SpaceX po dochodzeniu w sprawie awarii kapsuły Crew Dragon - 15 lipca 2019 roku

 

Wyniki przeprowadzonego dochodzenia skomentował na konferencji prasowej wiceszef SpaceX, Hans Koenigsmann. Podkreślił m.in., że trwają już działania na rzecz usunięcia podatności konstrukcyjnej na tego typu awarie w statkach Crew Dragon, które są już w różnych fazach konstrukcji. Przynał jednak, że jest to proces wymagający dłuższego czasu, co poskutkuje przesunięciem planowanego lotu załogowego.

Po pomyślnie przeprowadzonej w marcu 2019 roku misji demonstracyjnej na Międzynarodową Stację Kosmiczną, SpaceX podjął się przeprowadzenia dodatkowych testów sprowadzonego z powrotem na Ziemię pojazdu Crew Dragon. Miały one potwierdzić funkcjonalności systemów napędowych i wykryć wszelkie wady przed planowanym testowaniem mechanizmu ewakuacji w trakcie próbnego lotu.

Jak wskazano w komunikacie, "początkowe testy dwunastu silników Draco zakończyły się powodzeniem, jednakże przejście do testu ośmiu silników SuperDraco spowodowało zniszczenie pojazdu". Jednocześnie zapewniono, że w trakcie testu nie ucierpiał nikt z zespołu nadzorującego test i osób postronnych.

Z oświadczenia SpaceX znalazły się również obszerne informacje na temat specyfiki samej konstrukcji kapsuły Crew Dragon. Jak wskazano, pojazd pracuje w oparciu o dwa niezależne systemy napędowe – niskociśnieniowy, zasilany dwuskładnikowo układ główny z szesnastoma silnikami Draco (do manewrowania na orbicie) oraz wysokociśnieniowy, zasilany dwuskładnikowo napęd awaryjny z ośmioma silnikami SuperDraco - o przeznaczeniu wyłącznie do obsługi ewakuacji w czasie startu.

Na przestrzeni 10 ostatnich lat NASA musiała polegać na rosyjskich rakietach przy transporcie naukowców na stację badawczą umieszczoną na orbicie ziemskiej. Planowany program ma wyeliminować zależność od tego kraju przy transporcie na ISS. Podwykonawcami projektu Commercial Crew Program są firmy SpaceX oraz Boeing, które otrzymały 6,8 mld dolarów w celu stworzenia niezależnych systemów kapsuł do transportu załogi.

Źródło i opracowanie: PAP/MK

Space24
Space24
KomentarzeLiczba komentarzy: 15
coraz bardziej rozbawiony wiadomo kim i czym
piątek, 26 lipca 2019, 00:30

Rosyjskie silniki rakietowe RD-181 zakupuje amerykańska firma Orbital ATK, z przeznaczeniem na napęd pierwszego stopnia rakiet nośnych Antares. Rosyjskie silniki rakietowe RD-180 zakupuje United Launch Alliance – amerykańskie konsorcjum Boeinga i Lockheed Martin, z przeznaczeniem do napędu pierwszego stopnia rakiet nośnych Atlas V. Uzależnienie amerykańskich programów kosmicznych od rosyjskich silników rakietowych jest więc nad wyraz widoczne. Oczywiście nie dla coraz bardziej sfrustrowanych rusofobków z wiadomej proweniencji tzw. kółka wzajemnej adoracji w propagandowej akcji... ;-)

wtorek, 20 sierpnia 2019, 19:16

Davien
środa, 24 lipca 2019, 11:50

Panie BA z rosyjskich silników i to potwornie przestarzałych korzysta Rosja i z nieco nowszych 2 rakiety z USA i finał wiec nie płacz:) Rosja w dziedzinie silników kosmicznych zwyczajnie nie ma nic lepszego .

AB
poniedziałek, 22 lipca 2019, 23:37

Rozbawiony, Bubaśnik. Indie wystrzeliły właśnie sondę z łazikiem księżycowym. Izrael mimo niepowodzenia swego lądownika, zdołał orbitować wokół Księżyca, Chiny: dwa lądowniki i dwa łaziki. Amerykanie latają od korony Słońca po Pas Kuipera. A biedna zapóźniona Rosja jedynie teleskop na L -2... we współpracy z Niemcami.

Sierov Bubaśnik bez ruchu w mniej niż 5 sekund
poniedziałek, 22 lipca 2019, 10:57

Etatowi "komentatorzy" wiadomego towarzystwa na posterunku. Szkoda tylko, że ich desperackie miotanie się wywołuje jedynie uśmiech politowania. No ale trudno napisać coś sensownego nie mając żadnych argumentów. Choć w sumie nawet nie o to Tu chodzi- grunt, że parę centów wpadnie.

nad wyraz rozbawiony wiadomo kim i czym
niedziela, 21 lipca 2019, 15:05

"Ruskei... sztytu"... Faktycznie to wygląda na frustrację sięgającą zenitu... ;-)