Izraelski lądownik jest już w drodze na Księżyc

22 lutego 2019, 11:41
beresheet
Artystyczna wizja lądownika Beresheet na powierzchni Księżyca. Ilustracja: SpaceIL

Z przylądka Canaveral na Florydzie wystartowała w czwartek 21 lutego wieczorem, czasu lokalnego, rakieta Falcon 9 prywatnej firmy SpaceX z izraelskim lądownikiem księżycowym.

Opracowany i skonstruowany przez firmę SpaceIL bezzałogowy lądownik o nazwie Beresheet (hebr.- "Na początku", jak zaczyna się biblijna Księga Rodzaju) ma wylądować na powierzchni Księżyca 11 kwietnia.

Start, który obserwował z ośrodka kontrolnego w Izraelu m. in. premier Benjamin Netanjahu, odbył się pomyślnie. W kilka minut po nim pierwszy człon rakiety oddzielił się i powrócił na Ziemię lądując na pływającej platformie na Oceanie Atlantyckim, w pobliżu wybrzeży Florydy.

Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, Izrael stanie się czwartym państwem na świecie, które umieści w sposób kontrolowany swój lądownik na powierzchni Księżyca.

Po 34 minutach od startu Beresheet miał zostać wprowadzony na orbitę okołoziemską. Następnie, podwyższając tę orbitę będzie stopniowo oddalać się od Ziemi aż lądownik dostanie się w sferę pola grawitacyjnego Księżyca. Po wejściu na orbitę wokół Srebrnego Globu wykona serię manewrów, które zakończą się automatycznym lądowaniem.

Lądownik, wielkości zbliżonej do pralki, pokona w drodze do Księżyca aż 6,5 mln km chociaż gdyby leciał po linii prostej miałby do przebycia zaledwie ok. 386,2 tys. km.

Cały projekt miał początkowo kosztować 10 mln dolarów, ale ostatecznie koszty wzrosły do 100 mln dolarów.

Poza lądownikiem rakieta Falcon 9, opracowana i skonstruowana przez firmę SpaceX miliardera Elona Muska wyniosła w przestrzeń kosmiczną indonezyjskiego satelitę telekomunikacyjnego.

Tym samym Falconem 9 poleciał także eksperymentalny satelita Sił Powietrznych USA. Urządzenie, znane pod nazwą S5, waży ok. 60 kg i zostało zbudowane przez Blue Canyon Technologies.

Satelita będzie działał w sąsiedztwie orbity geostacjonarnej (GEO), realizując dla United States Air Force Research Lab (USAFRL) zadania na rzecz zwiększania świadomości sytuacyjnej w przestrzeni kosmicznej (Space Situational Awareness - SSA). Ściśle rzecz biorąc ma przetestować na ile tego typu niewielkie i tanie satelity mogą sprawdzić się w zakresie monitorowania GEO. Chodzi o zapewnienie Siłom Zbrojnym USA dogodnej możliwości aktualizowania swojej wiedzy o katalogu obiektów aktualnie przebywających na orbicie geostacjonarnej wokół ziemskiego globu.

PAP/PZ

Space24
Space24
KomentarzeLiczba komentarzy: 3
AB
poniedziałek, 25 lutego 2019, 17:36

Jakich Rosjanach? :) Sondy na Księżyc wysyłał Związek Radziecki, niech mu ziemia ciężką będzie. Rosja do początku swego istnienia jako niepodległe państwo nie wysłała poza orbitę Ziemi dosłownie nic co by działało. A to co tej misji, prywaciarz wystrzeliwujący odzyskiwaną rakieta zbudowany nieomal za całkowicie prywatny kapitał lądownik księżycowy, to prawdziwy znak czasów. Wielkie państwowe agencje kosmiczne miały już swój czas. Teraz krok po kroku nadchodzi era prywaciarzy. Na koniec warto podkreślić, że była to misja kolejnego użytego już po raz trzeci pierwszego członu Falcona 9. Space X zostawia tym samym konkurencje coraz bardziej w tyle.

bender
poniedziałek, 25 lutego 2019, 14:20

Aż kusi, żeby powiedzieć, że Izrael jako czwarta nacja po Rosjanach, Amerykanach i Chińczykach wysyła swój własny lądownik księżycowy, tylko, że... tak naprawdę jest to prywatna inicjatywa. Lądownik stworzony został przez technologiczny startup, który pierwsze 20 mln USD wygrał w konkursie Google Lunar X. Finansowanie całego projektu wymagało aż 100 milionów, któe zostały uzyskane od prywatnych inwestorów. Rząd Izraela wspomógł tę inicjatywę zaledwie 2 milionową dotacją. Program zadań dla Beresheeta to przede wszystkim badanie anomalii magnetycznych przy Mare Serenitatis, po nim lądownik ma przeskoczyć w inną lokalizację. Szanse na następny prywatny pojazdem, który dotrze do Księżyca mają Niemcy z inicjatywą PTScientists finansowaną przez Audi.