NASA rozważa zakup dwóch kolejnych miejsc w Sojuzach

19 lutego 2019, 15:52
SoyDocked
Fot. NASA

Amerykańska agencja kosmiczna jest bliska podjęcia decyzji o zakupie dla swoich astronautów dwóch dodatkowych miejsc w rosyjskich załogowych kapsułach Sojuz. Wykupienie tej usługi u Rosjan pozwoli zapewnić transportowanie astronautów USA na pokład Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) i z powrotem na Ziemię przez kilka dodatkowych miesięcy na przełomie 2019 i 2020 roku. Kwestia ta może okazać się kluczowa dla zapewnienia nieprzerwanej obecności Amerykanów na ISS, w sytuacji gdyby doszło do dalszych opóźnień we wdrażaniu do realizacji misji załogowych amerykańskich pojazdów Dragon 2 i CST-100 Starliner od firm SpaceX i Boeing.

Dla dostarczania swoich astronautów na Międzynarodową Stację Kosmiczną oraz sprowadzania ich stamtąd na Ziemię Amerykanie od kilku lat korzystają z płatnych miejsc w rosyjskich pojazdach Sojuz. Konkretnie, taka sytuacja ma miejsce od 2011 r., kiedy to wyszły z użycie amerykańskie promy kosmiczne.

W 2019 r. zadanie wożenia astronautów USA na orbitę miały przejąć komercyjne pojazdy amerykańskiej produkcji. Chodzi tu o opracowywany przez SpaceX statek Dragon 2 (Crew Dragon) oraz kapsułę CST-100 Starliner Boeinga. Jednak przewidywany termin wejścia wspomnianych pojazdów do operacyjnego użycia był wielokrotnie przesuwany i może ulec dalszym opóźnieniom.

Każda ze wspomnianych amerykańskich firm musi jeszcze przeprowadzić po jednym testowym locie załogowym i jednym bezzałogowym swojej nowej kapsuły. Co więcej, statki te muszą jeszcze pomyślnie przejść próbę systemu ewakuacji kapsuły z astronautami w sytuacji, gdyby coś poszło niezgodnie z planem przy starcie rakiety nośnej, wynoszącej tego typu pojazd załogowy w przestrzeń kosmiczną.

Jeśli chodzi o terminy przewidywanych lotów próbnych obu systemów, to debiutancki lot bezzałogowy kapsuły Dragon 2 planowany jest na marzec 2019 r., zaś jej pierwszy lot załogowy na lipiec 2019 r. Natomiast w przypadku CST-100 pierwsza próba bez załogi odbędzie się przypuszczalnie w kwietniu 2019 r., zaś pionierska próbna misja załogowa prawdopodobnie w sierpniu 2019 r.

Plan awaryjny

Terminy testów i wejścia do służby komercyjnych pojazdów od SpaceX i Boeinga opóźniały się już wielokrotnie. Tymczasem usługi dla NASA w zakresie transportowania ludzi na ISS zostały jak dotąd wykupione u Rosjan do grudnia 2019 r. Jeśli plany względem Dragona 2 i Starlinera ulegną dalszym przesunięciom, może pojawić się groźba, że na przełomie 2019 i 2020 r. amerykańskich astronautów zabraknie na ISS. Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca, zważywszy na to, że na stacji kosmicznej powinien dla jej prawidłowego funkcjonowania i utrzymania stale przebywać co najmniej jeden Rosjanin i jeden Amerykanin. Pomijając zatem już nawet istotne kwestie prestiżowe, zapewnienie stałej obecności przedstawiciela USA na ISS wiąże się też z wypełnianiem przez Waszyngton swoich zobowiązań względem wszystkich krajów zaangażowanych w ten wielki, międzynarodowy projekt orbitalny.

W świetle powyższego ciało doradcze NASA, jakim jest Aerospace Safety Advisory Panel (ASAP) zarekomendowało tej agencji podjęcie planu awaryjnego, na wypadek dalszych opóźnień we wchodzeniu do służby pojazdów Boeinga i firmy SpaceX. Kroki te miały zostać podjęte we współpracy z Kongresem.

Realizując powyższe wytyczne NASA zamierza zwrócić się do rosyjskiej agencji kosmicznej Roskosmos o umożliwienie zakupu dwóch kolejnych miejsc na pokładach Sojuzów dla swoich astronautów, udających się na półroczne misje na pokładzie ISS. Jedno z tych miejsc miałoby zostać użyte jesienią bieżącego roku (prawdopodobnie misja Sojuz MS-15), natomiast drugie pozwoli wynieść Amerykanina na orbitę wiosną roku 2020 (prawdopodobnie misja Sojuz MS-16). W ten sposób stała obecność co najmniej jednego przedstawiciela USA na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej ma zostać zabezpieczona do września 2020 r.

Włodarze NASA przestrzegają, że doświadczenia z przeszłości pokazują, iż na ostatnim etapie wdrażania nowych pojazdów kosmicznych do służby operacyjnej, w szczególności podczas finalnych 12 miesięcy wdrażania nowego systemu, można spodziewać się trudności bądź problemów. Jeśli takie okoliczności zaistnieją w przypadku nowych statków SpaceX i Boeinga, wówczas zakupione miejsca w Sojuzach pozwolą zagwarantować stały dostęp Amerykanów na ISS. Pewne, niespodziewane wcześniej kłopoty, mogą bowiem pojawić się dopiero przy okazji lotów testowych kapsuł Crew Dragon oraz Starliner.

image
Astronauci we wnętrzu statku Sojuz. Fot. ESA/NASA

Jak jednak można przeczytać w dokumencie opublikowanym przez NASA Johnson Space Center z 13 lutego 2019 r., nawet jeśli amerykańskie załogowe pojazdy komercyjne rozpoczną służbę zgodnie z obecnie zakładanym harmonogramem, to posiadanie wykupionych zawczasu miejsc w Sojuzach umożliwi płynne i bezpieczne przejście na nowe zdolności amerykańskie w kwestii transportowania ludzi na ISS. Wspomniany komunikat akcentuje też jak bardzo istotne jest, by nie wywierać nadmiernej presji na przedsiębiorstwa SpaceX i Boeing zakresie wdrożenia ich nowych statków kosmicznych. Jak bowiem przypomina portal nasaspaceflight.com, tego rodzaju presja czasowa na wykonanie zadania była jedną z przyczyn tragicznej katastrofy wahadłowca Challenger w 1986 r.

Przedłużone misje?

Rosyjskie media podają, że możliwe jest też potencjalne przedłużenie pobytów dwóch spośród astronautów USA na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej ze standardowych sześciu miesięcy do okresów równych po dziewięć miesięcy. Sputnik podaje tu już nawet bardzo konkretne szczegóły. Zgodnie z tymi doniesieniami przedłużeniom ulec miałyby misie na ISS:

  • Nicka Hague’a – pobyt na stacji od 14.03.2019 do 18.12.2019, lot Sojuzem MS-12 i powrót Sojuzem MS-13;
  • Andrew Morgana – pobyt na stacji od 06.07.2019 do kwietnia 2020 r., lot Sojuzem MS-13, powrót Sojuzem MS-15.

Póki co NASA nie potwierdziła, że misje ww. astronautów faktycznie zostaną przedłużone. Za jedno miejsce dla swojego astronauty na pokładzie statku Sojuz amerykańska agencja płaciła w ostatnim czasie Roskosmosowi po około 81 mln USD.

KomentarzeLiczba komentarzy: 27
AB
czwartek, 21 lutego 2019, 21:21

Z kolei Roskosmos twierdzi, że się udało. Mieli mieć problemy z trzecim stopniem, ale skompensować miał to Fregat.

Davien
czwartek, 21 lutego 2019, 21:18

Panie Andreotti, Rosja to na razie w Kosmosie pokazała się na minus. Ciagłe afery, niechlujstwo przy montażu rakiet i pojazdów kosmicznych i zwalanie winy na kazdego innego( słynna afera MS-09), niemozliwość od 25 lat( a nie od 15 jak pisał pan AB) bo prace rozpoczeto w 1994r dokończenia Angary by zaczeła latac komercyjnie, moduł Nauka to juz sztandarowy przykład. Rosja panie Andreotti w Kosmos lata na wersjach rozwojowych R-7( bo tym jest Sojuz) i niewiele młodszych i zawodnych Protonach. Tak samo jeżeli chodzi o koszty: Sojuz to 80mln min za lot towarowy, czyli 10mln mniej niż Falcon Heavy w wersji powrotnej i 30mln więcej niz Falcon 9FT. Ich Sojuz -5 to taka odświeżona wersja Zenita a Jenisiej to składanka z Sojuzów 5 jako I i II stopień i Angara jako trzeci. Natomiast Chiny panie Andreotti wyprzedzaja juz Rosje bez wiekszego trudu podobnie jak inne państwa i nied ługo to w Kosmosie będą sie liczyć tylko USA i Chiny, Rosja może gdzieś tam z tyłu o ile w kilka lat sie nie podniosą a to jest nierealne niestety przy tym poziomie korupcji ( ostatnie afery Wostocznyj i Roskosmos na grube miliardy ) Aha panie Andreotti, Stany stac na obsługe swojego długu bez większego trudu jak widać, a co do stanu wyjatkowego to sa jeszcze sady w USA. Nie jest to tez jakaś tragedia np. Obama wprowadzał go 12 razy.

AB
czwartek, 21 lutego 2019, 20:51

Tymczasem Rosja znowu zje... ekhm tego zepsuła, chciałem napisać. Wystrzelony dla Egiptu satelita trafił na niższą od zaplanowanej orbitę, co wskazuje na awarie stopnia fregat. Źródło Anatoly Zak @RussianSpaceWeb.

GB
czwartek, 21 lutego 2019, 14:38

@ Andrettoni - obecnie kompetencje Rosji w kosmosie dramatycznie spadają. Jest tego wiele przyczyn (kolejność dowolna): 1. rozpad więzi kooperacyjnych jakie były jeszcze za czasów ZSRR, głównie między Rosją, a Ukrainą, 2. brak finansowania programów kosmicznych przy równoczesnym otwieraniu nowych. Powoduje to, że nie można skończyć rozpoczętych (np. moduł NAUKA dla ISS dawno rozpoczęty tak naprawdę nie wiadomo kiedy i czy w ogóle poleci – miał lecieć w tym roku, takie było info jeszcze z pół roku temu, już wiadomo że w tym roku nie poleci). 3. Zapaść finansowa przedsiębiorstw produkujących rakiety, satelity, statki kosmiczne, 4. Starzenie się kadry technicznej i jest to jeden z większych problemów. Ludzie odchodzą na emerytury, a nie ma ich dobrze wyszkolonych zastępców – szczególnie tu jest zapaść. Młodzi inżynierowie nie idą do pracy w przemyśle kosmicznym bo tam zarobki są niskie. 5. Międzynarodowa konkurencja w sektorze wynoszenia komercyjnych ładunków w przestrzeń kosmiczną. Tu szczególnie uderzył w Rosję, ale i w Europę (Ariane) sukces SpaceX. SpaceX obecnie przechwytuje większość zamówień komercyjnych. 6. Obecnie program kosmiczny Rosji jest podtrzymywany także przez NASA, która wykupuje miejsce w Soyuzach, ale ta kroplówka już się kończy. 7. Na forach rosyjskich podają, że udział komponentów zagranicznych w rosyjskich satelitach wynosi kilkadziesiąt % (więcej niż 50%). Kolejne sankcje mogą położyć na łopatki produkcję satelitów w Rosji, dokładnie tak jak położyło na łopatki najnowszy samolot pasażerski MS-300… Piszesz Chiny… Chiny mają własny program kosmiczny i jakoś tej realnej współpracy póki co nie ma. Elon Musk buduje fabrykę w Chinach bo tam jest chłonny rynek i tylko z takich powodów. Co do długu USA, to tak się składa, że USA m.in. produkują dolary/drukują dolary i póki co, nikt nie narzeka na ich wartość, w przeciwieństwie do rubli…

AB
czwartek, 21 lutego 2019, 13:39

Panie Andrettoni, to ZSRR pokazywał co umie w kosmosie. Jedyne co potrafi Rosja to grzebanie się w pozostałościach programu kosmicznego ZSRR a i to było możliwe dzięki strumieniowi pieniędzy z zachodu. Co więcej Rosja utraciła wiele kosmicznych kompetencji jakie miało ZSRR. Rosja nie ma superciężkiej rakiety Energia, Rosja od trzydziestu lat nie umie wysłać działającej sondy międzyplanetarnej. Rosja nie umie od ponad dziesięciu lat wysłać w kosmos modułu Nauka. Szczytem możliwości Rosji to przerobienie rakiety Sojuz tak, by nie trzeba było celować całą wyrzutnią i wymiana w statkach kosmicznych Sojuz ważącego osiemdziesiąt kilo komputera argon na coś mniejszego. Rosja od piętnastu lat nie potrafi zbudować rakiety Angara. Co więcej kolejne szumne szumnie zapowiadane rakiety Sojuz 5, Jenisej, Don mają się opierać na technologi z lat osiemdziesiątych (silniki RD 170). W sytuacji kiedy prywaciarze coraz bardziej rewolucjonizują transport kosmiczny, a Chiny w swój program ładują ciężarówki pieniędzy i też próbują stworzyć własnych prywaciarzy, naprawdę nie wygląda to dobrze.