Kapsuła Crew Dragon z powodzeniem dotarła do stacji kosmicznej

4 marca 2019, 06:09
CRdock
Crew Dragon po zadokowaniu do ISS. Fot. NASA TV

Zbudowana przez firmę SpaceX załogowa wersja kapsuły Dragon - na pokładzie której nie ma ludzi, a jedynie manekin - udanie zacumowała w niedzielę 3 marca przed południem czasu polskiego do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS).

Cumowanie, które odbyło się bez udziału przebywających na ISS astronautów, nastąpiło chwilę wcześniej niż było to zapowiadane. Lot wystrzelonej w sobotę rano z centrum kosmicznego im. Kennedy'ego kapsuły na ISS trwał ok. 27 godzin.

SpaceX przeprowadziła dotychczas już 16 lotów towarowej - nieco mniejszej - wersji kapsuły Dragon, dostarczając zaopatrzenie dla załogi ISS. Obecna misja jest pierwszym lotem załogowej wersji pojazdu. Na jego pokładzie oprócz kolejnej partii ładunku poleciał jedynie naturalnego wzrostu manekin z czujnikami na głowie, szyi i kręgosłupie, co pozwoli zbadać wpływ lotu na ciało człowieka.

Jeśli misja zakończy się sukcesem, może stać się ona przełomem w transporcie kosmicznym. W przeszłości amerykańska agencja kosmiczna NASA w całości odpowiadała za każdy element misji. Od czasu wstrzymania lotów promów kosmicznych w 2011 r. transport załóg na ISS znajduje się w gestii Rosjan. Dzięki współpracy z prywatnymi firmami NASA będzie mogła się uniezależnić od Rosji.

Należąca do Elona Muska - będącego jednocześnie szefem producenta samochodów elektrycznych, Tesli - firma SpaceX nie jest jedyną, która planuje załogowe loty na ISS. Na kwiecień podobny test swojej kapsuły Starliner zapowiedział koncern Boeing. Najwcześniej w sierpniu mógłby się natomiast odbyć załogowy lot tego pojazdu.

SpaceX twierdzi, że załogowa kapsuła ma być najbezpieczniejszym pojazdem kosmicznym, jaki do tej pory powstał. Oprócz systemu podtrzymywania życia i urządzeń do sterowania, kapsuła została m.in. wyposażona w system ratunkowy, który pozwala jej w razie konieczności, w dowolnym momencie odłączyć się od rakiety nośnej i powrócić na Ziemię.

Kapsuła Dragon ma odcumować od stacji 8 marca, zabierając ładunek ze Stacji na Ziemię, po czym wylądować przy pomocy spadochronów na Oceanie Atlantyckim.

PAP - mini

Space24
Space24
KomentarzeLiczba komentarzy: 8
Davien
piątek, 8 marca 2019, 20:50

Anda i po co zmyslasz:)) Harmony i węzły cumownicze IDA i PMA nie sa produkcji rosyjskiej wiec zmyslaj dalej, będzie się z czego smiac:) Dragony nie cumowały do ruskich węzłów, tam jedynie moga progresy i Sojuzy:)

anda
piątek, 8 marca 2019, 16:27

ksd tylko moduł cumowniczy był wykonany w Rosji i cały osprzęt do cumowania także

suawek
poniedziałek, 4 marca 2019, 21:53

AB: ... "Angara będzie wracać" (w sensie... lądować).... ..."silniki napędzane metanem"....

janusz
poniedziałek, 4 marca 2019, 21:51

halny: dosłownie kilka dni temu Tobie podobni pisali, że Dragon nie zacumuje na iss sam, bez pomocy (zgody?) Rosjan...

ksd
poniedziałek, 4 marca 2019, 21:19

Jak mnie niezmiernie bawi gdy rusofile twierdzą że automatyczne dokowanie na wzór Sojuza jest czymś "niesamowitym" gdy zarówno statek jak i stacja poruszają się względem siebie z minimalną prędkością .Jakieś tysiąc razy bardziej skomplikowana jest autonomiczność samochodów typu Tesla niż wszelkie dokowania Sojuza czy Progressa do ISS.Fakt że Dragon 2 zrobił to z palcem w czterech literach za pierwszym razem z milimetrową dokładnością chyba najlepiej tego dowodzi.Rusofilki jak chcecie zobaczyć jak wygląda prawdziwa autonomiczność w kosmosie to poczytajcie np.o lądowaniu łazika Curiosity na Marsie.