Paul Allen: Stratolaunch umożliwi loty nowych promów kosmicznych

12 marca 2018, 10:57
taxi_test_6
Fot. Stratolaunch / stratolaunch.com

Miliarder Paul G. Allen oczekuje, że sfinansowany przez niego gigantyczny dwukadłubowy samolot posłuży w przyszłości do wynoszenia nowego rodzaju wahadłowców kosmicznych – donosi dziennik Washington Post. Zamysłem pomysłodawcy projektu Stratolaunch jest obecnie budowa własnego promu orbitalnego o roboczej nazwie Black Ice. Jego pozyskanie ma z założenia otworzyć firmie drogę do stworzenia autonomicznego, w pełni „odzyskiwalnego” systemu transportu kosmicznego.

Na łamach amerykańskiego dziennika Washington Post miliarder Paul G. Allen wyjawił szerszy zamysł, jaki przyświeca finansowaniu projektu dwukadłubowego samolotu do obsługi startów lekkich pojazdów kosmicznych. Właściciel spółki Stratolaunch Systems Corp, a zarazem współzałożyciel koncernu Microsoft, przewiduje użytkowanie olbrzymiego płatowca w roli platformy startowej dla nowego rodzaju promu kosmicznego. Budowa wahadłowca ma być kolejnym dużym przedsięwzięciem realizowanym przez jego firmę astronautyczną.

Choć projekt o roboczej nazwie Black Ice znajduje się wciąż we wczesnej fazie analityczno-koncepcyjnej, jego fundamentalne założenia są już skonkretyzowane. Przede wszystkim ma to być system transportu kosmicznego o pełnym potencjale wielokrotnego użytku, zdolny do wykonywania cotygodniowych (lub nawet częstszych) misji orbitalnych. Pojazd kosmiczny będący jego głównym elementem miałby charakteryzować się parametrami i gabarytami zbliżonymi do tych znanych z wahadłowców NASA. Byłby również zdolny do przedłużonego przebywania w przestrzeni pozaziemskiej (w granicach 3 dni), co umożliwiłoby prowadzenie z jego użyciem ewentualnych misji serwisowych.

W tym kontekście prom Black Ice wskazywany jest potencjalnie jako doskonale nadający się do realizacji dostaw towarowych, a w dalszej perspektywie także misji załogowych na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Konstrukcja tego typu wydatnie zwiększyłaby również możliwości prowadzenia i zachowania ciągłości eksperymentów prowadzonych na ISS. Za rozwojem koncepcji mają przemawiać przede wszystkim względy praktyczne, jak skrócony do minimum czas przygotowania powtórnego startu wahadłowca po jego powrocie z orbity. Dodatkowym atutem rozwiązania proponowanego przez Stratolaunch Systems ma być duża swoboda w doborze punktów startu platformy nośnej, spośród wszystkich odpowiednio rozległych, dostępnych na świecie lotnisk (zdolnych do pomieszczenia dwukadłubowego samolotu o rekordowej rozpiętości 117 m).

Realizacja tak określonego pomysłu jest jednak krytycznie uzależniona od powodzenia samego projektu samolotu-matki. Dwukadłubowiec Stratolaunch jak dotąd nie zakończył nawet własnej serii prób naziemnych, o wykonaniu planowanego debiutu w powietrzu nawet nie wspominając. Ten z kolei będzie mógł nastąpić najprawdopodobniej dopiero w 2019 roku. Jak dotąd, przedstawiciele firmy milczą na temat oczekiwanych terminów realizacji tego kamienia milowego.

Docelowym i zarazem najbardziej technicznie uzasadnionym zamysłem działania samolotu Stratolaunch jest wynoszenie na odpowiedni pułap lekkich rakiet kosmicznych Pegasus. Dwukadłubowiec opracowano z myślą o udźwignięciu jednocześnie aż trzech egzemplarzy tych pojazdów. Mówiło się również o opracowaniu w dalszej perspektywie własnej propozycji lekkiego systemu rakietowego przystosowanego do lotów kosmicznych z pokładu potężnego samolotu.

KomentarzeLiczba komentarzy: 4
Geoffrey
czwartek, 15 marca 2018, 10:42

Jedyny do tej pory projekt transportu kosmicznego, który racjonalnie pokonuje pierwsze 10 km pułapu i pierwszy mach prędkości. Dotąd wszystkie pojazdy kosmiczne od chwili startu dźwigają tony utleniacza, którego w atmosferze jest w bród. Do tego nie korzystają z siły nośnej skrzydeł, lecz wznoszą się \"na chama\" samym ciągiem silników.

magazynier
wtorek, 13 marca 2018, 10:55

Patrząc na to zdjęcie czuję, że skończy się jak w filmie Grek Zorba. Obym się mylił.

małe be
poniedziałek, 12 marca 2018, 23:08

tylko czy to jeszcze ma sens w obliczu osiągnięć spacex? a może trzeba przestać wydawać na to pieniądze i zainwestować w seryjną i tanią produkcję Falconów? bo rakiety wyobraźcie sobie pozbyły się tej wady, którą miały czyli jednorazowości.

obserwator
poniedziałek, 12 marca 2018, 15:39

Chyba raczej promików,albo kapsułek ( z polska zwanych czopkami).