Projekt PW-Sat2 unikalną kuźnią kadr dla polskiego przemysłu kosmicznego [Space24 TV]

15 marca 2019, 11:43

„Moim zdaniem PW-Sat2 jest wyjątkowym projektem pod względem tego, jak wielu studentów znalazło dzięki temu projektowi pracę w przemyśle kosmicznym. Często mówimy, że przez projekt przewinęło się około sto osób. Około 30-40 osób to jest taki bardzo zaangażowany trzon zespołu. W tym momencie niemal wszyscy członkowie zespołu w jakimś stopniu pracują albo są związani z sektorem kosmicznym” – przekonuje Dominik Roszkowski, wicekoordynator projektu PW-Sat2.

Ciągle udaje nam się utrzymać kontakt, mimo, że minęło już kilka miesięcy od wystrzelenia satelity w kosmos. Nasi operatorzy ciągle komunikują się z satelitą. Dobiegamy teraz do niemal sześćsetnej sesji. Większość z tych sesji nasi operatorzy wykonywali samodzielnie. Ostatnio te sesje stały się nieco bardziej automatyczne.

Dominik Roszkowski, wicekoordynator projektu PW-Sat2

Niestety na żaglu pojawiły się pewne rozdarcia, które zmniejszyły nieco efektywność naszego żagla. W tym momencie szacujemy, że deorbitacja nastąpi w ciągu dwóch lat. Pierwotnie miał to być rok, jednak te rozdarcia zmniejszyły efektywną powierzchnię o około 20-30 procent. Ciągle badamy, dlaczego one się pojawiły. Mamy już kilka teorii. Jedna z nich jest najbardziej dominującą, ale zanim się nimi podzielimy, chcemy dokładnie sprawdzić, czy jest faktycznie tak, jak sądzimy.

Dominik Roszkowski, wicekoordynator projektu PW-Sat2

Kilkanaście osób pracuje w polskich firmach sektora kosmicznego. Kilkoro studentów albo brało udział albo bierze udział w różnego rodzaju stażach bądź praktykach Europejskiej Agencji Kosmicznej. Odsetek osób, które faktycznie zaangażowały się w ten przemysł jest bardzo duży.

Dominik Roszkowski, wicekoordynator projektu PW-Sat2

Przebitki wykorzystane w materiale wideo pochodzą ze strony pw-sat.pl.

KomentarzeLiczba komentarzy: 1
asc
środa, 19 czerwca 2019, 01:04

Wczoraj rozmawialem z tworcami projektu jednej z rakiet. Wyjasnila sie sprawa dlaczego nie mamy techniki rakietowej. Otoz nie mozna legalnie zrobic silnika rakietowego na paliwo stale. Moga francuzi na zlecenie i tyle - ale w praktyce wszyscy musza kombinowac z napedem na paliwo ciekle... Czy ktos moglby pomyslec i zmienic prawo?! Druga sprawa - nie ma udostepniania poligonow i stanowisk testowych dla silnikow. W efekcie wszyscy ciesza sie jak dzieci jak zrobia cudaka ktory przeleci 10km a stara V1 robila kilkadziesiat razy wiecej. W sumie to mozna by zrobic prawie za friko tyle ze... sie nie da. Kolejna sprawa - testy lotne na duzych wysokosciach. Dlaczego nie robimy tego na platformach plywajacych? Co za problem wyslac jakiegos 'Soldka' w rejs jako plywajaca platforma startowa - z zalozeniem ze jak sie nie uda to co najwyzej zatonie... Ludzi na pokladzie i tak w momencie startu by nie bylo