Kosmiczne zasoby do prywatyzacji. Prezydent USA zachęca, Rosja krytykuje

9 kwietnia 2020, 13:52
Astro_NASA_Image_S86_27256
Ilustracja: NASA Imagery S86-27256/United States Geological Survey [usgs.gov]

Prezydent Donald Trump wydał rozporządzenie wykonawcze określające stanowisko Stanów Zjednoczonych w kwestii praw do wydobywania i korzystania z surowców w toku narodowej i prywatnej eksploracji przestrzeni kosmicznej. USA chcą, by materia zbierana w niedalekiej przyszłości na Srebrnym Globie mogła pełnoprawnie przynależeć do wydobywających je podmiotów - umożliwiając ich pozanaukowe, a więc także komercyjne wykorzystanie. Decyzja zdążyła już rozejść się echem na arenie międzynarodowej, wywołując m.in. stanowczy sprzeciw w Moskwie.

Przedmiotowe prezydenckie rozporządzenie zostało podpisane przez Donalda Trumpa 6 kwietnia 2020 roku, w kontekście przygotowań NASA do ponownego wysłania człowieka na Księżyc oraz planów utrwalenia tam amerykańskiej obecności. W dokumencie stwierdzono, że "prowadzenie udanych długoterminowych badań i poszukiwań naukowych na Księżycu, Marsie i innych ciałach niebieskich będzie wymagać partnerstwa z podmiotami komercyjnymi w celu wydobywania i korzystania z zasobów przestrzeni kosmicznej, w tym wody i niektórych minerałów". Zdaniem prezydenckiej administracji, współdziałanie to jest jednak blokowane z powodu istnienia "niepewności co do praw pozyskiwania i wykorzystywania zasobów kosmicznych, obejmujących prawo do komercyjnego pozyskiwania i wykorzystywania surowców księżycowych".

Rozporządzenie Trumpa objaśnia przy tym podejście USA do obowiązujących traktatów międzynarodowych, a także stanowisko na temat międzynarodowego regulowania praw własności kosmicznych surowców. W pierwszej kolejności przypomina o tym, że USA nie są sygnatariuszem porozumienia regulującego działania państw na Księżycu i innych ciałach niebieskich, przyjętego przez Zgromadzenie Ogólne ONZ w grudniu 1979 roku i ratyfikowanego jak dotąd tylko przez 18 państw. To właśnie ten traktat określił bliżej proponowane warunki badania i wykorzystywania zasobów naturalnego ziemskiego satelity - wskazując, że są one własnością całej ludzkości, a ich pozyskiwanie powinno odbywać się w interesie całej społeczności światowej na zasadach obowiązującego prawa międzynarodowego. Układ księżycowy z 1979 roku wzywa również państwa zaangażowane w badanie Księżyca do współpracy i wzajemnego wspierania podejmowanych pokojowych działań.

Rozporządzenie Trumpa sugeruje tymczasem, że Traktat księżycowy wykazuje pewne rozbieżności względem postanowień kluczowego układu o przestrzeni kosmicznej z 1967 roku - podpisanego już przez USA i 108 innych państw świata - wprowadzając, jego zdaniem, dodatkową niepewność co do sposobu respektowania przynależności wydobytych surowców kosmicznych.

Stany Zjednoczone dają przy tym wprost do zrozumienia, że nie postrzegają przestrzeni kosmicznej jako „globalnego dobra wspólnego", ani Traktatu księżycowego jako "efektywnego i potrzebnego instrumentu wskazującego państwom drogę współpracy w zakresie korzystania z kosmicznych zasobów". Chcą natomiast zachęcać inne narody do wspierania amerykańskich działań na rzecz uregulowanego "publicznego i prywatnego pozyskiwania zasobów pozaziemskich". Podstawą tej współpracy mają być natomiast międzypaństwowe porozumienia multi- i bilateralne, bez formułowania dodatkowych traktatów pod egidą organizacji międzynarodowych.

Amerykanie powinni mieć prawo do prowadzenia komercyjnej eksploracji, odzyskiwania i wykorzystywania zasobów w przestrzeni kosmicznej, zgodnie z obowiązującym prawem. Przestrzeń kosmiczna jest prawnie i fizycznie unikalną domeną ludzkiej działalności, a Stany Zjednoczone nie postrzegają jej jako globalnego dobra wspólnego. Zgodnie z powyższym, polityką Stanów Zjednoczonych jest nakłanianie międzynarodowych partnerów do wspierania inicjatyw publicznego i prywatnego pozyskiwania oraz wykorzystywania zasobów przestrzeni kosmicznej, zgodnie z obowiązującym prawem.

Rozporządzenie wykonawcze prezydenta USA z dnia 6 kwietnia 2020 roku

Nowe amerykańskie rozporządzenie rozpatrywane są jako kontynuacja linii postępowania przyjętej w 2015 roku przez Kongres USA i zatwierdzonej przez prezydenta Baracka Obamę w ramach ustawy Commercial Space Launch Competitiveness Act. Zezwolono wówczas amerykańskim firmom i obywatelom na zgodne z prawem korzystanie z zasobów pozyskanych na Księżycu czy planetoidach - uznając tym samym domniemaną zdolność podmiotów prywatnych do obejmowania we własność wydobytych surowców kosmicznych.

image
Sposób poszukiwania zasobów wody na Księżycu. Ilustracja: NASA [nasa.gov]

 

W obliczu takiego postanowienia część komentarzy prawniczych sugerowała naruszenie przez USA obowiązującego Traktatu o przestrzeni kosmicznej. Wskazywano w nich na autorytatywne potraktowanie przez Stany Zjednoczone ciał niebieskich i znajdujących się na nich dóbr jako obszaru własnej suwerenności decyzyjnej - poprzez dorozumiane przypisanie sobie prawa do uznania prywatnej własności zasobów, które pozostają na mocy traktatu z 1967 roku w sferze nieobejmowanej niczyją zwierzchnością.

Z podobnego założenia wyszli teraz również przedstawiciele rosyjskich władz i Roskosmosu, zarzucając prezydentowi USA w komunikacie wystosowanym we wtorek 7 kwietnia stworzenie swoją decyzją nieuprawnionych okoliczności i podstaw do zawłaszczenia ciał pozaziemskich. Według rosyjskich przedstawicieli, wydane w poniedziałek rozporządzenie podważa fundamenty współpracy międzynarodowej w kosmosie. Roskosmos twierdzi też, że stanowisko USA przeczy pojęciu kosmosu jako należącego do całej ludzkości i ostrzega, że "próby zawłaszczenia przestrzeni kosmicznej i agresywne plany przejęcia terytoriów innych planet" utrudnią owocną współpracę między państwami.

Sprawę skomentował również rzecznik pasowy Kremla, Dmitrij Pieskow. Oświadczył na spotkaniu z dziennikarzami, że "jakakolwiek próba prywatyzacji przestrzeni kosmicznej w takiej czy innej formie [...] byłaby nieakceptowalna". Zaznaczył przy tym, że na razie trudno jednoznacznie stwierdzić, jaki obrót przybiorą faktyczne działania kosmiczne USA w oparciu o wydany akt decyzyjny.

Rozporządzenie wykonawcze Prezydenta Stanów Zjednoczonych jest rodzajem decyzji kierowanej bezpośrednio do urzędników i agencji rządowych jako aktu o natychmiastowej mocy sprawczej - uzyskują pełną moc prawną w momencie złożenia podpisu przez głowę państwa. W przeciwieństwie do zwykłej uchwały, nie wymaga głosowania w Kongresie Stanów Zjednoczonych, choć może być w szczególnych okolicznościach unieważniona - w głosowaniu parlamentarnym lub decyzją Sądu Najwyższego (w przypadku niezgodności z konstytucją USA).

Źródło: whitehouse.gov/PAP

Space24
Space24
KomentarzeLiczba komentarzy: 12
Andrettoni
poniedziałek, 11 maja 2020, 00:35

Myślę, że postępowanie Trumpa jest błędne. Rozumiem je, bo korporacje mają olbrzymie fundusze, które mogą umożliwić eksplorację kosmosu. Problem dotyczy tego, że do tej pory wszystkie kolonie uniezależniały się od krajów, które je zakładały. Samo USA jest tego dowodem. W momencie kiedy prywatna firma wybuduje infrastrukturę na Księżycu stanie się praktycznie niezależnym państwem, które nie będzie sprowadzać na Ziemię taniego helu3 czy innych surowców. Ziemia będzie musiała te surowce kupować. Warto zauważyć, że z Księżyca można łatwo zaatakować każde miejsce na Ziemi. Dzięki niskiej grawitacji można po prostu obrzucać Ziemię skałami, które uderzą z siłą atomówek. Ziemia może zaatakować Księżyc tylko z jednej strony i tylko drogimi głowicami. Jeżeli Księżyc zostanie opanowany przez prywatne firmy to bardzo szybko może dojść do sytuacji gdy to jego mieszkańcy zyskają kontrolę nad Ziemią. Potencjalne straty mogą szybko przewyższyć zyski. Elon Musk pochodzi z RPA, von Braun był Niemcem, co pokazuje, że przejęcie władzy nad Księżycem przez "amerykańskie firmy" wcale nie oznacza, że USA cokolwiek tam będzie kontrolować, a nawet może stać się pierwszym celem gdy kolonie będą się wyzwalać. Warto tu zrozumieć chęć Elona Muskado zasiedlenia Marsa. Nie chodzi o zyski. Na Ziemi jest jednym z wielu miliarderów - na Marsie będzie władcą kontrolującym całą kolonię. Zrobi co zechce, a Ziemia nie wyśle tam wojsk ONZ. Nie twierdzę, że będzie robił coś złego. Po prostu zyska władzę absolutną tworząc nowe państwo. Będziemy mieli jedno państwo na Marsie i związek setek państw na Ziemi. Pamiętajmy, że z Marsa nikt nie ucieknie ani na Ziemię, ani do lasu. Nie da się. Gdy populacja urośnie Ziemia zyska rywala. Kontrola zasiedlania przez państwa gwarantowała by wpływ na wydarzenia i zyski dla Ziemian przynajmniej przez pewien czas - tak jak eksploatowano kolonie. Kontrola przez firmy prywatne oznacza przyspieszenie procesu powstania samodzielnych bytów państwowych i przejęcie przez nie kontroli nad "naszą" planetą.

Hel 3
piątek, 8 maja 2020, 07:06

A ja chcę kupić działkę na księżycu...

czytelnik D24
wtorek, 14 kwietnia 2020, 19:37

Oczywiście że Rosja protestuje bo na tym polu rosyjskie możliwości nie istnieją. Rosyjski program kosmiczny sprowadza się do wożenia astronautów na stację orbitalną co i tak niebawem się skończy bo w najbliższych latach w samym USA nastąpi wysyp usług tego typu ze strony licznych prywatnych firm które swoimi tanimi rakietami wielokrotnego użytku wymiotą z rynku rosyjską konkurencję a wtedy skończą się amerykańskie dolary na rosyjski program kosmiczny.

P.M.
wtorek, 14 kwietnia 2020, 12:31

Ciekawe komentarze – gdzie było prawo i moralność wówczas, gdy zagarniano tereny Azji ( w tym Krym) przez Rosję Carską, oraz Amerykę Północną przez Wielką Brytanię (ówczesną Anglię) – ww. tereny były wówczas zamieszkałe przez „ludy tubylcze” mające swoje prawa plemienne a pochodzące od starszych cywilizacji – państw niż w ww. państwa ponieważ , nie było ich na mapie świata a ich „ludy tubylcze” żyły na „drzewach historii”. Ciekawe jak współczesna historia będzie opisana za kilka tysięcy lat - Panta rhei. Swoją drogą, jak potoczyła by się historia Europy, gdyby wówczas nasi królowie (bardziej rody możnowładcze) zajęli Krym i Azję – pomarzyć można i bez szkody dla naszej historii.

Jan z Krakowa
niedziela, 12 kwietnia 2020, 22:44

I bardzo dobrze. Gdy ruszała eksploracja Ameryki, to już wtedy spisano umowy między Królestwem Hiszpanii a Kolumbem i Kościołem w Hiszpanii (więc jakby przez to i Kościołem Powszechnym) i stworzono spółkę o kapitale mieszanym (zgodnie z prawem hiszp.) i żadne inne ciała tzw. organizacje międzynarodowe nie miały nic do gadania. Sądzę także, że prawo międzynarodowe ówczesne automatycznie dzięki temu było respektowane. I podobnie z prawem międzynarodowym dzisiaj ze względu na podmioty działające w eksploracji Księżyca automatycznie jego zasady będą respektowane bez żadnych sprzeczności z traktatami podpisanymi przez Stany.

Leo
piątek, 24 kwietnia 2020, 23:07

Taka postawa prowadzi do konfliktów i wojny światowej. Zanim coś napiszesz, to pomyśl - ile zła uczyniła ta zaborczość hiszpańska dla cywilizacji narodów Ameryki . Pocieszające jest to, że kosmiczne cywilizacje nie pozwolą na taki stosunek do dóbr kosmosu. Czas pokaże kto tym światem rządzi.