Kosmiczna gra o cieśniny. Kluczowe obszary astropolitycznej rywalizacji mocarstw [ANALIZA]

30 maja 2018, 13:04
GwiezdWoj
Ilustracja: U.S. Air Force

Nie ulega wątpliwości, że tempo eksploracji kosmosu w trakcie ostatnich dziesięcioleci wyraźnie wrosło. Związane jest to nie tylko ze zwiększeniem swojej aktywności przez nowe zainteresowane eksploracją kosmosu państwa, ale także stale rosnący udział prywatnych podmiotów w różnego rodzaju projektach kosmicznych. Coraz większa liczba specjalistów podnosi nawet, że ludzkość zaczyna wchodzić w nową erę kosmiczną. Ten wzrost skali eksploracji kosmosu pokrywa się w czasie z renesansem myślenia geopolitycznego, co rodzi pytanie, czy teorie oraz koncepcje wypracowane przez takich klasycznych twórców jak Halford J. Mackinder, Karl Haushofer czy Rudolf Kjellen mogą nadawać się do zastosowania w tak różnym od ziemskiego środowisku kosmicznym.

Reklama

Astropolityka, czyli co?

Dziedziną nauki, w ramach której podejmuje się wysiłek zidentyfikowania oraz opisania prawideł wpływających na działania podmiotów zainteresowanych eksploracją bezkresnej przestrzeni kosmicznej, jest astropolityka. Everett C. Dolman w swojej książce Astropolitik. Classic gepolitics in the space age definiuje astropolitykę jako studium relacji pomiędzy obszarem przestrzeni kosmicznej, technologii oraz rozwojem doktryn politycznych, wojskowych oraz strategicznych. Dolman oprócz astropolityki wyodrębnia także astrostratęgię, czyli doktrynę, której głównym celem jest identyfikacja kluczowych znajdujących się na Ziemi oraz w przestrzeni kosmicznej lokalizacji, których kontrola przez państwo lub inny podmiot może zapewnić im wojskową oraz polityczną dominację w przestrzeni kosmicznej.

Topografia nieba

W geopolityce dokonuje się podziału obszarów ziemskich według różnych kryteriów, do najbardziej klasycznych należy zaproponowany przez Halforda J. Mackinder’a podział na heartland, strefę wewnętrzną oraz strefę zewnętrzną. Rozwinięciem wskazanej koncepcji stanowi teoria Rimlandu zaproponowana przez  Nicholasa Spykmana, zgodnie z którą jest to pas półwyspowy otaczający masy lądowe Euroazji stanowiący centrum tego kontynentu.

Nie powinno dziwić zatem, że astropolityka, która w swoich założeniach stara czerpać z wypracowanych przez geopolitykę koncepcji, stworzyła właściwy sobie podział terenów będących jej zainteresowaniem, czyli znajdującej się w „pobliżu” Ziemi przestrzeni kosmicznej.

Dolman na łamach swojej książki proponuje podział przestrzeni kosmicznej na cztery astropolityczne regiony.

Pierwszym z nich jest Ziemia, który w uproszczeniu obejmuje obszar od samej jej powierzchni do tak zwanej linii Karmana, znajdującej się ok. 100 km nad poziomem morza. Znaczenie tego obszaru jest o tyle istotne, że obecnie wszystkie obiekty wystrzeliwane lub powracające z przestrzeni kosmicznej muszą przebyć ten region. To także na Ziemi znajdują się przystosowane do  wystrzeliwania rakiet nośnych w kosmos kosmodromy, centra kontrolne, naprawcze czy produkcyjne obiektów kosmicznych. Niezwykłość tego obszaru wynika także z tego, że Ziemia jako obszar poddaje się nie tylko astropolitycznej, ale także przede wszystkim geopolitycznej analizie.

Kolejnym obszarem wyszczególnionym przez Dolmana jest przestrzeń ziemska, która kończy się zaraz nad orbitą geostacjonarną na wysokości 36,000 km.  Kluczowe znaczenie tego obszaru wynika z faktu, że to w nim znajduje się orbita geostacjonarna, na której, ze względu na jej szczególne właściwości, umieszczane są satelity pogodowe oraz komunikacyjne.

Następnym obszarem, który może zostać wyróżniony na gruncie koncepcji astropolitycznych, jest obszar Księżyca. Obejmuje on region w przestrzeni kosmicznej zaczynający się zaraz za orbitą geostacjonarną, a kończy zaraz za orbitą jedynego naturalnego satelity Ziemi.

Ostatnim i ze swojej istotny największym oraz najbardziej zróżnicowanym regionem przestrzeni kosmicznej jest tzw. przestrzeń słoneczna, która obejmuje wszystkie obiekty znające się w polu grawitacyjnym Słońca. Eksploracja tego obszaru ze względu na ograniczenia technologiczne początkowo może być znacznie ograniczona, ale to właśnie w nim znajdują się przyszłe potencjalne centra ludzkiej kolonizacji jak Mars oraz księżyce Saturna oraz Jowisza. Dolman zauważa, że obszar ten stanowić może przestrzeń życiową dla stale rosnącej ludzkiej populacji ziemi.

Nowe zasady gry

W swojej książce Wpływ potęgi morskiej na historię 1660-1783 Alfred Thayer Mahan stwierdził, że światowe morza oraz oceany to powszechne dobro, po których niemal każdy może się swobodnie poruszać w dowolnym kierunku, jednak nie wszystkie trasy są tak samo korzystne z punktu widzenia strategicznego. Tym samym Mahan zaproponował koncepcję punktów węzłowych, czyli miejsc, których kontrola pozwala mieć decydujący wpływ na ruch na morzach i oceanach świata. Do takich miejsc zaliczał on między innymi cieśniny Gibraltar oraz Malakka, kanał Sueski oraz Panamski.

Nie powinno dziwić, że w przestrzeni kosmicznej także dają się wyodrębnić odpowiedniki mahanowskich punktów węzłowych. Jednak ich charakter oraz właściwości mogą być bardzo zaskakujące i wynikać z samej istoty czasoprzestrzeni.

W pierwszej kolejności za Dolmanem oraz innymi autorami wskazać należy na konsekwencję wynikające ze zjawisk tzw. studni grawitacyjnych. Ze względu na siłę oddziaływania grawitacyjnego to nie odległość między obiektami jest elementem decydującym o tym, ile paliwa i tym samym energii powstałej z jego spalania należy wykorzystać do przebycia oddzielającego je dystansu. W istocie decydująca jest energia, którą należy wytworzyć, aby rakiety mogły wyrwać się z pola oddziaływania grawitacyjnego obiektu, z którego one startują. Dla zilustrowania tego zjawiska należy wskazać, że przebycie z powierzchni Ziemi 35,000 km wymaga 22 razy więcej energii niż przebycie tego samego dystansu z powierzchni Księżyca, jako że studnia grawitacyjna Ziemi jest o 22 razy silniejsza niż studnia grawitacyjna jej jedynego satelity. Zaznacza się tym samym, że kontrola „górnych krawędzi” studni grawitacyjnych może potencjalnie dać przewagę nad obiektami znajdującym się na niejako na „dnie” studni grawitacyjnej.

Kolejnym zjawiskiem mogącym być uznanym za jeden z punktów węzłowych w przestrzeni kosmicznej są tzw. orbity transferowe Hohmanna. W uproszczeniu jest to manewr zmiany orbity kołowej obiektu kosmicznego na mniejszą lub większą poprzez dwukrotne uruchomienie silników. W większości przypadków zabieg ten jest bardziej ekonomiczny niż inne metody korekty orbity obiektu kosmicznego jak np. manewr dwueliptyczny. Wskazuje się, że rola orbit transferowych Hohmanna jest o tyle znacząca, że w przyszłości mogę one stanowić ze względu na swoją ekonomiczną opłacalność trasę szlaków handlowych oraz wojskowych pomiędzy dwoma portami komicznymi, których kontrola będzie mogła pozwolić na uzyskanie przewagi ekonomicznej oraz strategicznej na podobieństwo korzyści wynikających z kontroli obecnie funkcjonujących szlaków handlowych na Ziemi.

Bez wątpienia do obszarów o znaczeniu strategicznym można także zaliczyć w kosmosie tzw. punkty libracyjne (punkty Lagrange’a). To takie miejsca w przestrzeni, w układzie dwóch masywnych ciał powiązanych grawitacją (np. gwiazdy i planety bądź planety i jej księżyca), w którym ciało o małej masie (np. sonda kosmiczna) może pozostawać w spoczynku względem ciał układu. Należy przy tym wymienić tutaj zarówno punkty libracyjne w układzie Słońce-Ziemia, jak te i w układzie Ziemia-Księżyc.

Jednym z licznych punktów o kluczowym znaczeniu astropolitycznym jest także orbita geostacjonarna Ziemi. Orbita ta ze względu na swoje właściwości uznawana jest przez wielu, w tym między innymi przez Michael J. Finch’a oraz Siegfried Wiessner, za ograniczony zasób naturalny ziemi. Art. 44 Konstytucji Międzynarodowego Związku Telekomunikacyjnego stwierdza, że państwa powinny pamiętać, że orbita geostacjonarna jest limitowanym „surowcem naturalnym” Ziemi i powinna być wykorzystywana racjonalnie, efektywnie oraz ekonomiczne. Specyficzną właściwością orbity geostacjonarnej jest fakt, że umieszony na niej satelita jest w stanie utrzymać stałą pozycję nad określonym punktem równika Ziemi. Ponadto, wykorzystując zaledwie trzy satelity umieszczone na orbicie geostacjonarnej, rozmieszczone od siebie w odpowiednich odstępach, można pokryć zakresem ich widzenia praktycznie całą Ziemie, tj. obszar znajdujący się pomiędzy równoleżnikiem 70° szerokości geograficznej południowej a równoleżnikiem 70° szerokości geograficznej północnej.

GEO_ESA
Na żółto zaznaczona orbita geostacjonarna. Ilustracja: ESA

Do bardziej oczywistych punktów węzłowych w przestrzeni kosmicznej zaliczyć można bez wątpienia także kontrolę bogatych w zasoby naturalne planetoid, które w przyszłości mogą zaspokoić potrzeby surowcowe przyszłych stałych misji na innych ciałach niebieskich lub przyszłych kolonii. Nie chodzi tu wyłącznie o rzadko spotykane na Ziemi metale jak chociażby platyna, ale przede wszystkim o wodę, bez której rozwój stałego osadnictwa na innych ciałach niebiskich jest wykluczony. Nie ulega zatem wątpliwości, że kontrola nad planetoidami będącymi źródłem pochodzenia cennych surowców może stać się powodem zyskania przewagi ekonomicznej i politycznej przez jedne państwa względem innych nie tylko w przestrzeni kosmicznej, ale także na samej Ziemi.  

Teoria w działaniu

Rozważania na temat astropolitycznych aspektów wykorzystania przestrzeni nie są bynajmniej wyłącznie fascynującą i teoretyczną koncepcją. Przywołanie jedynie kilku inicjatyw, które miały miejsce w ostatnich latach jedynie w Stanach Zjednoczonych uzmysławia, że tzw. geopolityczna „gra o sumie zerowej” może przenieść się z ziemskiego podwórka na dużo obszerniejszy kosmiczny front.

Jednym z przykładów na poparcie powyższego poglądu była idea powołania w Stanach Zjednoczonych dedykowanego w pierwszej kolejności przestrzeni kosmicznej nowego rodzaju wojsk, tzw. Space Corps. Przykładem na to, że przestrzeń kosmiczna może w niedalekiej przyszłości stać się przedmiotem milczącej lub ukrytej rywalizacji między państwami lub innymi podmiotami zajmującymi się eksploracją przestrzeni kosmicznej jest § 80111 projektu ustawy American Space Commerce Free Enterprise Act, który zobowiązuje prezydenta Stanów Zjednoczonych do ochrony interesów podmiotów amerykańskich, w tym także prywatnych przedsiębiorstw przed aktami obcej agresji oraz szkodliwymi działaniami innych państw. Ponadto prezydent powinien chronić amerykańską własność w kosmosie, wliczając w to surowce naturalne, a wszystkim amerykańskim podmiotom powinna zostać zapewniona odpowiednia ochrona. Przepis w cytowanym brzmieniu stanowi niejako normę kompetencyjną prezydenta do podjęcia działań mających zapewnić właściwą ochronę interesów oraz własności amerykańskich podmiotów zostawiając prezydentowi USA dowolność w kwestii wyboru środków.

Kwestii własności oraz interesów amerykańskich podmiotów dotyczy także raport opublikowany w dniu 21 marca 2018 przez Urząd ds. Polityki w dziedzinie Nauki i Technologii (OSTP) dotyczący zagadnienia ochrony stref lądowania misji Apollo. W dokumencie tym zostało stwierdzone, że pozostawiony przez amerykańskich astronautów sprzęt w dalszym ciągu stanowi amerykańską własność, a przedstawione zalecenia dotyczące sposobów ochrony dziedzictwa misji Apollo mogą zostać uznane za propozycje wywierania pośredniego lub bezpośredniego nacisku na inne państwa w celu zagwarantowana nienaruszalności amerykańskiej własności oraz stref lądowania misji Apollo.

Nowa era kosmiczna – stare prawo  

Mocą obecnie obowiązujących traktatów prawa międzynarodowego, z których największe znaczenie ma Układ o zasadach działalności państw w zakresie badań i użytkowania przestrzeni kosmicznej łącznie z Księżycem i innymi ciałami niebieskimi z 1967 r. ustanowione zostały podstawowe zasady regulujące eksplorację przestrzeni kosmicznej. Są to między innymi wolność eksploracji, badań i użytkowania przestrzeni kosmicznej z Księżycem innymi ciałami niebieskimi, które dodatkowo powinny być wykonywane dla dobra i w interesie wszystkich krajów bez względu na ich poziom rozwoju gospodarczego lub ekonomicznego. Nie bez znaczenia pozostaje zasada niewywłaszczalności przestrzeni kosmicznej. Ponadto na mocy art. 4 Traktatu o przestrzeni kosmicznej państwa sygnatariusze zobowiązali się do korzystania z przestrzeni kosmicznej wyłącznie w celach pokojowych poprzez wykluczenie możliwości zakładania wojskowych baz, instalacji oraz fortyfikacji na ciałach niebieskich.

Powyżej zacytowane postanowienia powinny zagwarantować, że przestrzeń kosmiczna nie stanie się areną rywalizacji między państwami lub innymi podmiotami. Pozostaje jednak pytanie, czy w sytuacji, kiedy eksploracja kosmosu zacznie przynosić wymierne korzyści ekonomiczne oraz polityczne, przywódcy państw nie ulegną pokusie wykorzystania przewag, jakie dać im będzie mogło wykorzystanie prawideł rządzących eksploracją przestrzeni kosmicznej.

KomentarzeLiczba komentarzy: 7
mobilis in mobili
środa, 20 czerwca 2018, 00:34

Nie sądzę aby taki \"kosmiczny marynizm\" tj.prosta ekstrapolacja XIX wiecznej polityki kolonialnej mógłby mieć zastosowanie do Układu Słonecznego w DAJĄCEJ SIĘ PRZEWIDZIEĆ PRZYSZŁOŚCI (co nie znaczy że nigdy).Pozyskanie surowców w kosmosie jeszcze długo będzie horrendalnie drogie i przez to nieopłacalne.Taniej i prościej sięgnąć po rezerwy znajdujące się np.pod lądolodem Antarktydy czy w głębi oceanów a te są ogromne...Jeszcze ciemniej wygląda sprawa pozaziemskiego osadnictwa jako remedium na przeludnienie Ziemi.Na taką inwestycję stać byłoby tylko najbardziej rozwinięte państwa świata a tam akurat przyrost naturalny jest niewielki (USA),zerowy (bogate kraje Europy) czy wręcz ujemny (Japonia).Również Chiny odnotowują znaczny spadek przyrostu populacji choć perspektywa starzejącego się społeczeństwa jest tam wciąż odległa.Trudno sobie natomiast wyobrazić aby Nigeria,Czad czy Etiopia budowały kosmiczne miasta. Tak więc wizja kolonii na Marsie czy Tytanie gdzie pod eskortą laserowych kanonierek wydobywano by surowce dla ziemskich metropolii to na razie kompletna fantastyka. Natomiast już niedługo prawdopodobnym obiektem rywalizacji stanie się sama najbliższa przestrzeń (tj.układ Ziemia-Księżyc i dalsze orbity) nie po to aby zdobywać jakiś \"lebensraum\" ale żeby szachować rywali na ziemskim globie.Jeśli np. jedno supermocarstwo zbuduje kosmiczną \"tarczę\" całkowicie chroniącą przed atakiem rakiet balistycznych z głowicami atomowymi jego rywale odpowiedzą albo symetrycznie-budując analogiczne systemy obronne, albo asymetrycznie-budując system zdolny do zniszczenia tarczy przeciwnika (tak chciał postąpić ZSRS wobec \"wojen gwiezdnych\" Reagana).W każdym wypadku na orbitach wokółziemskich powstaną infrastruktury militarne szachujące się wzajemnie.Następnym krokiem będzie budowa kolejnych systemów mających chronić przed atakiem i zniszczeniem już nie obiekty na Ziemi ale te w kosmosie!!! Oczywiście inni zrobią to samo...Powstanie gigantyczny,wielowarstwowy bąbel eskalacyjny rozrastający się aż po orbitę Księżyca.Łakomym kąskiem będą punkty równowagi grawitacyjnej Lagrange\'a gdzie umieszczone obiekty mogą pozostawać w spoczynku wzgl. obu tych planet bez energetycznego wydatku.Kto pierwszy zbuduje tam militarne bazy ten będzie skutecznie szachował cały układ Ziemia-Księżyc.Odpowiedzią konkurencji mogą być instalacje na samym Księżycu tj.nasz naturalny satelita jako niezatapialny lotniskowiec.Obecnie wszystkie te miejsca mają status międzynarodowy czyli niczyj-w praktyce będą należeć do tego kto pierwszy obejmie nad nimi skuteczną kontrolę.Kres militaryzacji bliskiego kosmosu przyniesie zapewne ekonomia;budowa i utzymanie kolejnych obiektów mających chronić przed zniszczeniem te poprzednie i jeszcze wcześniejsze będzie nie do strawienia dla najbogatszych tego świata.Dojdzie do jakiegoś kompromisu w rodzaju układu o zbrojeniach morskich po 1-ej.wojnie światowej. Tak czy inaczej wyścig zbrojeń zostanie wypchnięty w kosmos.Tutaj rodzą się wątpliwości natury politycznej i prawnej.Czy jeśli np.chiński satelita wojskowy zaatakuje i zniszczy obiekt amerykański to czy będzie to incydent czy wypowiedzenie wojny i czy należy to potraktować jako atak bezpośrednio na terytorium USA (taki Pearl Harbour).Pamiętajmy że będą to raczej systemy automatyczne,bezzałogowe nie zginie więc żaden człowiek natomiast bezpieczeństwo USA na Ziemi zostanie osłabione.A jeśli automaty wyposażone w złożoną AI same odpowiedzą ogniem na atak..? Jeśli przeciwnik włamie się zdalnie do elektroniki takiego obiektu i przejmie nad nim kontrolę niepostrzeżenie..? Tradycyjne pojmowanie stanu pokój-wojna trzeba będzie przewartościować i to dogłębnie.

Lord
wtorek, 19 czerwca 2018, 17:16

Zgadzam się z tym, że artykuł jest ciekawy. Wygląda na to, że w nie długim czasie przestrzeń kosmiczna coraz bardziej będzie miejscem rywalizacji. Powinniśmy w tym kierunku więcej robić.

apollo 44
czwartek, 31 maja 2018, 20:16

To kiedy w Gdyni ten kosmodrom?

Pasjonat
środa, 30 maja 2018, 20:30

Bardzo ciekawy artykuł, widać, że Autor posiada ogromną wiedzę na ten temat! Chętnie poczytałbym coś więcej.

v8tatra
środa, 30 maja 2018, 16:27

, ziemia jes płaska, nasa to iluminackie oszustwo