Dolny stopień Falcona 9 wylądował w oceanie [WIDEO]

6 grudnia 2018, 13:37
45473446114_3341834aa0_z
Fot. SpaceX via flickr.com

Rakieta Falcon 9 firmy SpaceX z powodzeniem dostarczyła na orbitę statek towarowy Dragon z zaopatrzeniem dla Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Pierwszy człon systemu nośnego nie zdołał tym razem pomyślnie wylądować na lądowej platformie. Stopień skończył w wodach oceanicznych, niemniej było to lądowanie miękkie.

Pojazd Falcon 9 z zapasami dla załogi Międzynarodowej Stacji Kosmicznej startował tym razem z Przylądka Canaveral. Realizując misję zaopatrzeniową CRS-16 wzniósł się z platformy startowej w środę 5 grudnia 2018 r. o godzinie 19:16 polskiego czasu.

Misja przebiegła pomyślnie. Dragon trafił na właściwą niską orbitę okołoziemską i w sobotę 8 grudnia zostanie podłączony do ISS. Przyłączenie kapsuły astronauci przeprowadzą z użyciem ramienia robotycznego stacji Canadarm2.

Kontrolerom lotu SpaceX nie udało się natomiast tym razem prawidłowo wykonać lądowania pierwszego stopnia rakiety Falcon 9 po tym, jak w okolicach siódmej minuty od startu odłączył się on od członu drugiego. Pierwszy stopień miał tym razem osiąść na lądzie, na stanowisku oznaczonym „Landing Zone 1”.

Jednak podczas zbliżania się do powierzchni Ziemi dolny stopień Falcona stracił sterowność. Przyczyną była awaria pompy hydraulicznej odpowiedzialnej za kontrolę jednej z brzechw stabilizujących lot pojazdu. W efekcie stopień lądował w morzu, niedaleko wybrzeży Florydy. Tym niemniej, człon zaliczył miękkie lądowanie na wodzie. Zaraz też wysłano łódź, żeby go podjęła i w efekcie Space Exploration Technologies nie wyklucza, że ów dolny stopień zostanie jeszcze wykorzystany przy okazji jakiejś kolejnej misji.

W ramach misji CRS-16 statek Dragon wiezie dla ISS 2573 kg zaopatrzenia. Pozostanie tam przez pewien czas zadokowany. W styczniu 2019 r. oddzieli się od Stacji i powróci na Ziemię.

Kapsuła Dragon realizująca misję CRS-16 była już raz użyta, przy okazji misji zaopatrzeniowej CRS-10 w lutym 2017 r. Natomiast wynoszący ją pierwszy stopień Falcona 9 był tym razem zupełnie nowy. Niepowodzenie związane z jego wpadnięciem do oceanu nie wpłynie na kalendarz najbliższych misji realizowanych przez koncern Elona Muska.

KomentarzeLiczba komentarzy: 4
AB
poniedziałek, 10 grudnia 2018, 14:57

A co Davien komentować? Niesamowity pokaz tego, że pomimo awarii rakieta SPACE X zdołała ustabilizować lot i wylądować? To, że gdyby program w razie kłopotów, automatycznie nie kierował rakiety w morze to miała by nawet szansę wylądować na lądowisku i być użyta ponownie? Albo to, że SPACE X na kilkanaście lotów przeprowadzonych w ostatnim roku nie udało się zaledwie dwa razy prawidłowo przeprowadzić lądowania (pierwszy to nieudane lądowanie głównego człony Falcona Hevy) A może skomentować to, że SPACE X robi regularnie coś na co reszta świata, z Rosją, Chinami oraz amerykańskimi konkurentami włącznie, może się patrzeć z rozdziawionymi gębami. A to że czasem SPACE X jeszcze nie wychodzi. No właśnie. Czasem. I jeszcze.

yaro
piątek, 7 grudnia 2018, 18:58

Czekam na komentaż @Daviena bo coś go chyba zamurowało.

Jaro
czwartek, 6 grudnia 2018, 19:43

Pierwszy stopień jest autonomiczny. Czemu piszecie że ktoś nim steruje.

Pasjonat
czwartek, 6 grudnia 2018, 18:40

Kontrolerom nie udało się wykonać lądowania... Przecież to komputery pokładowe Falkona są odpowiedzialnie za cały lot. Kontrolerzy nie mieli nic do gadania. XD