Dalsze poślizgi we wdrażaniu Starlinera i Dragona 2

3 sierpnia 2018, 12:46
Delays
Źródło ilustracji: blogs.nasa.gov

W oparciu o dane od producentów NASA podała nowe prognozy, kiedy mają szanse nastąpić bezzałogowe i załogowe loty testowe kapsuł, dedykowanych transportowaniu astronautów na pokład ISS. Zarówno w przypadku pojazdu Boeinga, jak i SpaceX, misji załogowych należy spodziewać się najwcześniej w drugim kwartale 2019 r. Umowa z Rosjanami na użytkowanie statków Sojuz kończy się w listopadzie 2019 r.

Amerykańska Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej opublikowała nowe terminy kluczowych prób załogowego Dragona i kapsuły CST-100 w czwartek, 2 lipca 2018 r. W istocie nastąpiło to ledwie dzień po tym, jak o opóźnieniu swojego programu poinformowały władze Boeinga. Jedną z przyczyn, dla których lotne testy kapsuły CST-100 musiały zostać odsunięte w czasie, była anomalia podczas czerwcowej próby awaryjnego przerwania misji pojazdu Boeing CST-100 Starliner. Doszło wówczas do wycieku materiału pędnego.

Wedle nowego oficjalnego terminarza, zaprezentowanego przez NASA, harmonogram prób obu przygotowywanych w ramach programu Commercial Crew pojazdów prezentuje się następująco:

  • Bezzałogowy lot Dragona 2 – listopad 20018 r.,
  • Bezzałogowy lot Starlinera – koniec 2018/początek 2019 r.,
  • Załogowy lot Dragona 2 – kwiecień 2019 r.,
  • Załogowy lot Starlinera – połowa 2019 r.

W załogowym locie próbnym Dragona 2 firmy SpaceX weźmie udział dwóch astronautów NASA. Tymczasem w pionierskiej załodze CST-100 znajdzie się jeden astronauta NASA i jeden człowiek Boeinga – Chris Ferguson, który dowodził promem kosmicznym Atlantis, podczas historycznej ostatniej misji wahadłowca w lipcu 2011 r., oznaczonej STS-135.

Istnieje całkiem realna groźba dalszych opóźnień w Commercial Crew Program – w szczególności w świetle niedawnego raportu Government Accountability Office (GAO), który przestrzegał, że Starliner może otrzymać certyfikat uprawniający do lotów załogowych w grudniu 2019 r., a Dragon 2 dopiero w styczniu 2020 r.

Tak czy inaczej ostatnie zakontraktowane dotąd z Rosjanami wyniesienie astronauty kapsułą Sojuz ma nastąpić w lipcu 2019 r., a powrót Amerykanina z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej na Ziemię tymże środkiem transportu uzgodniony jest na listopad 2019 r.

Plan B?

Co zrobi NASA, jeśli okaże się, że do grudnia 2019 r. amerykańskie pojazdy komercyjne nie będą gotowe przejąć roli Sojuzów? Rozważane są dwie opcje. Pierwsza z nich to wydłużenie pobytu amerykańskiej załogi na ISS względem standardowego okresu misji. Druga możliwość zakłada natomiast nadanie statusu operacyjnego („operationalize”) testowej misji załogowej statku Boeinga, a być może również pojazdu SpaceX. Gdyby miało do tego dojść, to możliwe, że w debiutanckim locie załogowym Starlinera poleciałoby obok Chrisa Fergusona dwóch astronautów NASA, co daje łącznie trzyosobową obsadę.

Decydenci NASA obstają przy tym, że na ewentualne negocjowanie z Rosjanami w sprawie miejsc w Sojuzach od grudnia 2019 r. jest już za późno. W praktyce jednak jeden fotel w trzyosobowym statku nie jest zwykle Rosjanom niezbędny, stąd w przypadku bardzo palącej konieczności Amerykanie mieliby tu pewnie jakąś możliwość manewru.

Administrator NASA, Jim Bridestine, zapewnił jednocześnie, że nawet po tym jak Dragon 2 oraz Starliner wejdą do regularnego użytku, Amerykanie i tak będą jeszcze co jakiś czas korzystać z Sojuzów. Rosjanie mają natomiast być zapraszani do lotów statkami produkcji Boeinga i SpaceX.

Pozostajemy zaangażowani w naszą współpracę z Rosją na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, nawet mając już do dyspozycji [transport] załogowy. Będziemy startować na Sojuzach, chcemy, aby oni latali na rakietach dla komercyjnych [pojazdów] załogowych. To była wspaniała współpraca, chcemy ją zachować.

Jim Bridestine, szef NASA
KomentarzeLiczba komentarzy: 16
yaro
piątek, 10 sierpnia 2018, 14:20

@Davien, proton, zenith, energia, angara to tez niemieckie konstrukcie ...... ale komedia .... :D

Davien
czwartek, 9 sierpnia 2018, 16:36

Panie obserwator, akurat prace H Grottrupa zostały wykorzystane przez Korolowa w pociskach R-5 a pózniej R-7 Sojuz panie obserwator jest rozwojówka R-7 wiec tez wykorzystano w nim prace H.Grottrupa Natomiast co do von Brauna to jego ostatnimi pracami była pomoc przy programie Saturn, gdzie nie był nawet konstruktorem. Tak wiec jak widac rosja dalej musi uzywac rakiet powstałych przy pomocy Niemców, bo jak sami chcieli cos skonstruować to jak to wyszło pokazuje doskonale N-1.

Obserwator
czwartek, 9 sierpnia 2018, 00:17

Pozwolę sobie przytoczyć kilka faktów dotyczących rakiety balistycznej R-7 (P-7), która w zmodyfikowanej wersji posłużyła do wyniesienia pierwszego sztucznego satelity Sputnik 1 (Спутник-1). Dekret dotyczący rozwoju tego pocisku rakietowego, wydany został 20 maja 1954 roku. Projekt wstępny ukończono w lipcu 1954 roku, a jego zatwierdzenie nastąpiło 20 listopada 1954 roku. Dekret określający zasady testów oraz dalszych prac konstrukcyjnych wydano 20 marca 1956 roku . Natomiast po 1951 roku niemieccy konstruktorzy rakietowi przebywający w ZSRR zostali odsunięci od udziału w pracach badawczych. Wcześniej Helmut Gröttrup pracował w jednym z zespołów badawczych pod kierownictwem Siergieja Korolowa, zwanego ojcem radzieckiej kosmonautyki. Brał udział w opracowaniu systemów rakietowych R-10 (G-1), R-12 (G-2) oraz R-14 (G-4), które jednak nie zostały zrealizowane. Wyniki tych prac zostały później wykorzystane w projektach R-2 i R-5, ale już bez udziału wspomnianego niemieckiego konstruktora rakietowego. Tak więc przypisywanie jemu zasług w realizacji późniejszych radzieckich programów rakietowych, a szczególnie Sojuz (Союз), to delikatnie rzecz ujmując kompletne mijanie się z prawdą. Warto w tym miejscu byłoby wspomnieć, jaką rolę w rozwoju amerykańskiego programu kosmicznego odegrał Wernher von Braun - niemiecki uczony, jeden z czołowych konstruktorów rakiet, współtwórca pocisku balistycznego V-2, członek partii nazistowskiej NSDAP, oficer zbrodniczej formacji SS...

Davien
wtorek, 7 sierpnia 2018, 14:58

Panie obserwator dawno sie tak z twoich fantazji nie usmiałem:) Rozumiem jednak ze zacofanie kosmiczne rosji w wyniku którego jedyne co jej zostało to rola taniego taksówkarza na loty do ISS wyjątkow was tam w Olgino boli. A co do R-7 to Rosja jest chyba jedynym państwem z programem kosmicznym zmuszonym do rozwijania ciągle jednej, opracowanej przy współudziałe Niemieckich naukowców(prace H. grottrupa wykorzystane w R-7) rakiety nosnej bo sami nic nie potrafia wymyslić i po ponad 25 latach prac ciagle jakos Angara to Yeti( wszyscy słyszeli, ale nik jej nie widział):)) No ale juz tylko płacz wam pozostał:) A co do wynajmowania miejsc w Sojuzach: Jak USA znalazło taniego taksówkarza to czemu go nie wykorzystac bo dalej niż do ISs nie latają a rosja dalej latac nie jest nawet w stanie. Stany w tym czasie spokojnie dopracowują trzy statki kosmiczne i rakiety nośne i od przyszłego roku bye-bye Sojuzy i pieniądze dla Roskosmosu:)) Rosja w tym czasie dalej musi latac dzika przeróbka statku księzycowego z lat 60-tych bo tym sa sojuzy:))

Obserwator
wtorek, 7 sierpnia 2018, 02:40

Davien, stajesz się już nie tylko śmieszny, ale także nudny na punkcie rakiet nośnych R-7. Nie zauważasz lub tylko tak udajesz, że narodowy program kosmiczny USA przeżywa długotrwały kryzys, którego końca nadal nie widać. Jeżeli chodzi o wynajmowanie miejsc w rosyjskich statkach kosmicznych Sojuz, to musi być to bardzo upokarzające dla Amerykanów. Kwestia grubych milionów USD wydaje się przy tym kwestią co najwyżej drugorzędną. Jednak nie ma to jak przysłowiowo robić dobrą minę do złej gry. Nieprawdaż?