Akceleratory bramą do dużych firm dla startupów. Też w sektorze kosmicznym

14 czerwca 2018, 16:10
JE_FSK_2
Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości i technnologii. Fot. Paweł Ziemnicki/Space24.pl

Startuje konkurs na akceleratory, które rozwiną produkty 400 startupów we współpracy ze średnimi i dużymi firmami. Program akceleracyjny ScaleUp kontynuuje pilotaż w ramach Start In Poland, największego programu dla start-upów w Europie Środkowo-Wschodniej. Minister Emilewicz wskazuje przemysł kosmiczny jako jeden z 10 kluczowych dla realizacji programu obszarów.

Po pilotażu, który okazał się sukcesem idziemy odważnie dalej we wspieraniu polskich innowacyjnych firm. Tym razem nasze działania będą jeszcze mocniejsze. Chcemy dofinansować i wesprzeć nawet 400 startupów. Tylko realnie wspierając innowacyjne rozwiązania możemy liczyć na pobudzenia naszej gospodarki. Rolą państwa jest przede wszystkim zapewnić każdemu możliwość startu w biznesie i dopomóc w rozwoju i ekspansji na zagraniczne rynki, tak aby docelowo stał się światowym liderem w swojej branży.

Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości i technnologii

Budżet programu wynosi 120 milionów zł. Każdy z akceleratorów będzie dysponował kwotą 10 – 15 mln zł. Startupy mogą otrzymać do 250 tys. zł. Programy akceleracyjne będą działały nawet do połowy 2021 roku.  

Wybrane w konkursie akceleratory udzielą startupom grantów (do 200 tys. zł), zapewnią też mentorów biznesowych i ekspertów technologicznych (na te usługi akcelerator będzie miał do 50 tys. zł dla poszczególnych startupów). A przede wszystkim zagwarantują startupom dostęp do infrastruktury i know-how średnich i dużych przedsiębiorstw, które będą odbiorcami akcelerowanych technologii. Dojrzałe przedsiębiorstwa posiadają zasoby, w tym finansowe, natomiast ze względu na rozległą strukturę korporacyjną i regionalną brak im elastyczności wobec wyzwań ciągle zmieniającego się rynku klienta. Stąd ich zainteresowanie współpracą ze startupami, które są elastyczne, innowacyjne i kreatywne, ale brakuje im kapitału, kontraktów biznesowych.

To właśnie działania rządu zapoczątkowały i rozwinęły współpracę korporacji ze startupami w kończącym się właśnie programie pilotażowym ScaleUp. W programie wzięło udział 66 dużych firm i blisko 300 startupów. Niewątpliwym efektem programu są dotychczasowe wdrożenia, których liczba przekracza 150, a kolejnych 50 jest w tej chwili negocjowanych. Zauważalny sukces tego programu zmotywował także inne firmy do podjęcia współpracy ze startupami, dzięki czemu powstało również wiele branżowych akceleratorów finansowanych ze środków własnych przedsiębiorstw.

Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości i technnologii 

Pilotaż ScaleUp trwał 15 miesięcy od początku 2017 r. do kwietnia 2018 r.

Przy projektowaniu kolejnej edycji programów akceleracyjnych wykorzystaliśmy doświadczenia ze ScaleUpa. Sukces tego programu to zasługa dobrze zidentyfikowanych potrzeb zarówno startupów, jak i dużych firm. Startupy wnoszą pomysły i rozwiązania, a duże firmy potrafią je skalować. Pośrednikiem i dostarczycielem wiedzy na kolejnych etapach współpracy jest akcelerator, który dba o wspólny efekt biznesowy. W nowej odsłonie programu chcemy, żeby akcelerator pracował z trzema odbiorcami technologii, wśród których mogą być też średnie firmy. Pilotaż pokazał, że spółki są otwarte na innowacje niezwiązane z ich zasadnicza działalnością. Często po zapoznaniu się z pomysłami startupów, rozszerzały listę wyzwań i obszarów zainteresowania, dostrzegając że takie podejście rozwija ich ofertę produktową i też jest opłacalne.

Patrycja Klarecka, prezes Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. 

Podstawowym celem akceleratorów jest doprowadzenie startupów do pilotażowych wdrożeń, czyli przetestowania każdego rozwiązania lub jego kluczowych funkcjonalności w środowisku zbliżonym do rzeczywistości gospodarczej dużych spółek. Pozytywny wynik takich testów powinien skutkować zawarciem umów dotyczących kontynuacji współpracy nad rozwiązaniem po akceleracji. Program przewiduje prowadzenie takich rozmów ze wsparciem pośrednika w postaci akceleratora, który szczególnie może być pomocny dla startupów. W tej odsłonie programu PARP rozszerza projekty akceleratorów właśnie o ten czas - po akceleracji - niezbędny do zawarcia pierwszych poważnych dla startupów kontraktów biznesowych ze średnimi i dużymi firmami.

W Ministertwie Przedsiębiorczości i Technologii opracowaliśmy listę obszarów, w których chcemy znaleźć nowe rozwiązania. Minimum 25 proc. startupów uczestniczących w każdym programie akceleracyjnym będzie musiało pochodzić z 10 obszarów wybranych jako najbardziej perspektywiczne W ten sposób bezpośrednio wskazujemy, rozwój których obszarów uważamy za szczególnie ważny i pożądany dla gospodarki, pozwalając jednak akceleratorom na zachowanie elastyczności w doborze startupów.

Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości i technnologii

Nowy ScaleUp zakłada zatem obowiązkowy udział w programach akceleracyjnych startupów wpisujących się w 10 obszarów specjalizacji: fintech, biotechnologia farmaceutyczna, biogospodarka, cyberbezpieczeństwo, smart city, industrial internet, mikroelektronika, inteligentne tworzywa, sztuczna inteligencja, technologie kosmiczne. 

Bardzo się cieszę, że rozwiązania dla przemysłu kosmicznego zostały wybrane jako jedna z kluczowych specjalizacji dla programu ScaleUp. Pokazuje to dobitnie, że sektor jest dostrzegany i wpisuje się w Strategię na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Z drugiej strony pokazuje to słuszność tezy postawionej przeze mnie na Forum Sektora Kosmicznego - zamiast szukania nowych pieniędzy na sektor kosmiczny, rozpoznajmy i wykorzystajmy środki już istniejące na rynku. W opracowywany Priorytetowy Krajowy Program Kosmiczny na pewno wpisany zostanie program ScaleUp, jako działanie ważne dla całego sektora kosmicznego.

Grzegorz Brona, prezes Polskiej Agencji Kosmicznej

Zobacz też:  Prezes Brona: Nie jest rolą PAK wskazywać potrzeby polskiej armii [Defence24 TV]

Space24
Space24
KomentarzeLiczba komentarzy: 1
czyt
niedziela, 17 czerwca 2018, 22:16

Normalny człowiek ma problem ze zrozumieniem takich tekstów. To jakiś slang w którym najwyraźniej dobrze się pływa, kiedy nie istnieją mechanizmy obligujące do wymiernych efektów - to tak na marginesie. Próbując jednak piąte przez dziesiąte, wyłapać intencje zawarte w tekście, trudno się nie oprzeć wrażeniu, że poruszany problem dotyczy głównie dużych spółek skarbu państwa, których upolitycznione zarządy przedkładają zbieranie podkładek zabezpieczających je przed próbami wymuszenia większej efektywności, nad zainteresowanie innowacjami, zwłaszcza wymagające wyjścia na zewnątrz firmy, w inne dziedziny. Firmy prywatne z reguły nie mają z tym problemu, choć najczęściej dysponują dużo mniejszym kapitałem. Tak więc żadne skomplikowane systemy zachęt, tworzenie kolejnych narodowych fundacji rozwoju, z których głównie wyniknie jeszcze większa ilość papieru oraz nowe możliwości wyłudzeń na trudno weryfikowalne pomysły, nie zmienią niczego, jeśli w gronach decydenckich nad fachowcami, inżynierami, naukowcami przeważają politycy, z reguły humaniści lub technokraci od lat niepraktykujący.