Reklama

KOSMONAUTYKA

Po audycie: NASA opóźni start rakiety SLS

Ilustracja: NASA
Ilustracja: NASA

NASA przesunie datę inauguracyjnego startu rakiety Space Launch System na co najmniej rok 2019, bez względu na decyzję o dodaniu do misji załogi kapsuły Orion. Przyczyną są problemy techniczne nękające wszystkie komponenty programu. Opóźnienia są już w tej chwili zbyt duże, by jakikolwiek wcześniejszy termin uznano za realistyczny.

Nowa amerykańska administracja pragnie jak najszybciej zakończyć uzależnienie transportu astronautów na ISS od dobrej woli Federacji Rosyjskiej. Z tego względu naciskała w ostatnich miesiącach na dokładną rewizję projektów załogowych NASA, która miała określić, czy jest możliwa zmiana charakteru misji EM-1 – czyli inauguracyjnego lotu SLS i drugiego kapsuły Orion – na załogowy. Eksperci przewidywali, że gdyby zdecydowano o takiej roszadzie, opóźniłoby to lot o co najmniej rok, skróciło czas jego trwania i zwiększyło koszt.

Przeprowadzony właśnie audyt GAO - Government Accountability Office (z którego raport dostępny jest tutaj), amerykańskiego odpowiednika Najwyższej Izby Kontroli, potwierdził, że pierwotny termin EM-1 – listopad roku 2018 – absolutnie nie wchodzi w grę. Przyczyną tego są znane z historii problemy NASA w zarządzaniu projektami: zbyt ambitne harmonogramy, nierealistyczne kosztorysy, zanadto ograniczone rezerwy i przedłużające się prace niepodparte sfinalizowanymi kontraktami. Wraz z nieuniknionymi w programach kosmicznych trudnościami natury technologicznej, prowadzą one do notorycznego przekraczania budżetu oraz licznych opóźnień.

Narodowy program załogowych lotów kosmicznych USA składa się z trzech komponentów: rakiety nośnej SLS, kapsuły załogowej Orion oraz Exploration Ground Systems, projektu renowacji Centrum Lotów Kosmicznych im. Kennedy’ego. Wszystkie trzy muszą zostać ukończone, by odbył się inauguracyjny lot SLS. Orion w tej chwili już wykracza poza ustalony harmonogram, zaś dwóm pozostałym projektom zostało kilkadziesiąt dni zapasu. GAO dowodzi w swoim raporcie, że w obecnej ich fazie występuje najwięcej nieprzewidzianych problemów. Każde przeprojektowanie pojedynczego elementu, usterka sprzętu lub oprogramowania czy nieudany test doprowadzą na tym etapie do przesunięcia daty startu. Pozostałe rezerwy czasu z całą pewnością zaś nie wystarczą.

GAO zarekomendowało, by NASA w ramach procedury budżetowej na rok fiskalny 2018 jednoznacznie zadeklarowała, czy obowiązujący w tej chwili termin misji EM-1 jest realistyczny. Jeśli nie, Agencja powinna jak najszybciej zaproponować alternatywę; w przeciwnym wypadku bowiem NASA i Kongres będą podejmować decyzje warte setki milionów dolarów w oparciu o oderwany od rzeczywistości harmonogram. 

NASA w załączonej do raportu odpowiedzi poddała w wątpliwość niektóre wyszczególnione przez GAO problemy techniczne, jednak zgodziła się z głównym przesłaniem Biura. Agencja pracuje w tej chwili nad wyznaczeniem nowego terminu, wstępnie określonego jako „rok 2019”. Konkretną datę przedstawi Kongresowi najpóźniej 30 września.

W raporcie nie wspomina się o zaplanowanej wstępnie na rok 2021 misji EM-2, jednak opóźnienie EM-1 prawdopodobnie przesunie i ten termin. W drugiej misji wykorzystana zostanie inna konstrukcja górnego stopnia SLS, co wymaga odpowiedniego dostosowania infrastruktury naziemnej. Przedstawiciele NASA jeszcze w lutym twierdzili, że przebudowa zajmie 33 miesiące.

Winę za tę sytuację ponoszą nie tylko władze NASA, ale przede wszystkim politycy. Amerykański program lotów załogowych od katastrofy Columbii boryka się z nieustannymi zmianami założeń, inspirowanymi przez kolejne administracje. Agencja opracowuje w ich myśl technologie, które następnie padają ofiarą cięć budżetowych jako politycznie nieakceptowalne dla nowych władz. Trudno jest też rozwiązywać problemy w zarządzaniu projektami i kontraktami, gdy NASA zmuszona jest pracować w okresach sekwestracji (procedury automatycznych cięć budżetowych w celu ograniczenia deficytu) czy paraliżu procesu budżetowego w Kongresie.

Dotychczasowe posunięcia Białego Domu wskazują, iż Waszyngton dąży do szybkiego i sprawnego wznowienia narodowego programu lotów załogowych. Wola polityczna zatem istnieje, a to już duży krok naprzód w porównaniu z poprzednią administracją. Roczne opóźnienie wydaje się być w tym kontekście możliwą do przyjęcia ceną.

Czytaj też: Załogowe loty kosmiczne USA. Kiedy przełamanie impasu? [ANALIZA]

Katarzyna Stróż

Reklama

Komentarze

    Reklama