ArianeGroup przygotuje pierwsze testowe silniki Prometheus dla ESA

Wtorek, 19 Grudnia 2017, 13:34 Prometheus

Umowa pomiędzy konsorcjum ArianeGroup i Europejską Agencją Kosmiczną została zawarta w połowie grudnia. Kontrakt obejmuje dostawę dwóch pierwszych egzemplarzy innowacyjnego silnika rakietowego Prometheus. Będą to w istocie demonstratory technologii, których testy naziemne planowane są na 2020 r.

Kontrakt pomiędzy ESA i ArianeGroup podpisano 14 grudnia 2017 r. w Paryżu. Jego wartość wynosi 75 mln euro. Agencję reprezentował jej dyrektor ds. transportu kosmicznego, Daniel Neuenschwander, podczas gdy w imieniu przedsiębiorstwa podpis złożył prezes ArianeGroup, Alain Charmeau. Uroczystość uświetnił swoją obecnością także Dyrektor Generalny Europejskiej Agencji Kosmicznej, Jan Woerner.

Zobacz też: Woerner: Codziennie zadajemy sobie pytanie o najlepszą rakietę przyszłości [Space24.pl TV]

Przedmiotem umowy jest zaprojektowanie, produkcja i przetestowanie europejskiego rakietowego silnika przyszłości, znanego jako Prometheus. Wykonawca zobowiązał się do skonstruowania dwóch egzemplarzy Prometheusa. Gotowe produkty będą testowane w listopadzie 2020 r. w należących do Niemieckiej Agencji Kosmicznej DLR zakładach w Lampoldshausen.

Wczesne prace projektowe nad silnikiem Prometheus prowadzi już Francuska Agencja Kosmiczna CNES. Nowa jednostka napędowa ma być w założeniu niezwykle innowacyjna. Stosowanym w niej materiałem pędnym będzie szeroko dostępny, łatwy w obsłudze i efektywny w działaniu metan. Rolę utleniacza będzie zaś spełniał ciekły tlen. Koszt produkcji pojedynczego silnika Prometheus ma wynosić ok. 1 mln euro, średnio 10 razy mniej niż w przypadku silnika Vulcain 2, obecnie wykorzystywanego w europejskich rakietach nośnych Ariane 5.

Plany przewidują, że jednostki napędowe Prometheus będą budowane warstwowo, co przyspieszy proces konstrukcyjny i zmniejszy liczbę części składających się na pojedynczy silnik. W konstrukcjach tych będzie wykorzystywana technologia druku 3d.

Kontrola pracy silnika ma w silniku Prometheus działać cyfrowo, a komputerowe systemy diagnozowania będą badały stan maszyny, choćby pod kątem jej zdatności do ponownego użycia. Prometheus może bowiem być w przyszłości silnikiem wielokrotnego użytku, zdobywając dla Europy przyczółek na coraz lepiej rozwijającym się za oceanem rynku rakiet ponownego wykorzystania (reusability).

Prometheus nadaje się do przyszłego napędzania pierwszych i drugich stopni rakiet nośnych. Do szerszego użytku w europejskich systemach nośnych ma on szansę wejść po 2030 r. Jest przy tym realne, że silniki tego typu znajdą zastosowanie w przyszłych wersjach nowej europejskiej rakiety Ariane 6. Zaletą Prometheusa jest bez wątpienia fakt, iż można go wielokrotnie wyłączać i uruchamiać ponownie.

Rozwój Ariane 6 postępuje zgodnie z planem, a jej pierwszy lot zaplanowano na rok 2020. Nowy kontrakt na Prometheusa z Europejską Agencją Kosmiczną toruje drogę ku przyszłości europejskich rakiet nośnych, mając na celu zaprojektowanie i zbudowanie silnika wielokrotnego użytku za jedną dziesiątą ceny dzisiejszych silników typu Vulcain 2. W związku z tym dziękuję ESA i państwom członkowskim za ich wkład i ich zaufanie, że powierzyły nam rozwój europejskiej technologii jutra.

Alain Charmeau, CEO ArianeGroup

Prace nad silnikiem Prometheus odbywają się w ramach programu ESA Future Launchers Preparatory Programme. ArianeGroup stanowi konsorcjum, w którym udziały dzielą po połowie Airbus i Safran.

Czytaj też: Europejskie rakiety nośne. Strategiczna niezależność dla Starego Kontynentu [ANALIZA]

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

2 komentarze

małe be Wtorek, 19 Grudnia 2017, 23:53
a może zamiast wydawać kasę na badania zwyczajnie zamówić tysiąc silników merlin od spacex. po dobrej cenie i na kilka lat. a zaoszczędzoną kasę wydać na tematy, których nie ogrania już spacex. trzeba np. zbudować następcę iss w punkcie libracyjnym z księżycem. i to nie w takiej formie jak dziś tylko ze sztuczną grawitacją. bez tego nie utrzymamy się w kosmosie i nie zrobimy kolejnego kroku. a przy okazji holowniki z orbity do stacji (być może też jako boostery do dalszych misji). rozwój kosmonautyki to nie silniki chemiczne lepsze lub gorsze bo kres możliwości jest blisko tylko opanowanie technologii długotrwałej obecności w kosmosie. czyli grawitacja, zamknięty obieg powietrza i wody oraz jedzenia i doskonalenie systemów zabezpieczających. w kolejnym kroku recycling wszelkich materiałów dostępnych na orbicie (choćby złom satelitarny czy asteroid) i produkcja części zapasowych lub nowych urządzeń. a silniki odpuścić można. to pseudorozwój.
gyz Wtorek, 19 Grudnia 2017, 14:05
Do szerszego użytku w europejskich systemach nośnych ma on szansę wejść po 2030 r.
-----------------------
Strasznie długo.