Kosmiczny turysta zamiast na Księżyc dotarł do sądu

Wtorek, 19 Grudnia 2017, 10:46

Kilka lat temu przedsiębiorstwo Space Adventures ogłosiło, że udało się mu znaleźć dwóch odważnych i zarazem wystarczająco bogatych ochotników, który na pokładzie rosyjskiej rakiety Sojuz mieli okrążyć ziemskiego satelitę. Jednak zamiast odwiedzić Księżyc, jeden z niedoszłych turystów udał przed sąd Dystryktu Wirginii w USA domagając się od Space Adventures zwrotu zapłaconych pieniędzy.

Gdy Space Adventures ogłosiło wiadomość o podpisaniu kontraktów z dwoma przyszłymi kosmicznymi turystami na łączną kwotę 150 milionów dolarów, w sieci oraz mediach snuto domysły co do prawdziwej tożsamości dwóch zamożnych kontrahentów. Dziś okazuje się, że większość teorii była chybiona, a prawdziwa tożsamość turystów wyszła na jaw „na wokandzie” sądu Dystryktu Wirginii, do którego wpłynął pozew przeciwko Space Adventures.

Wszystko wskazuje, że to Anousheh Ansari oraz Harald McPike byli tajemniczymi kontrahentami Space Adventures. Pierwsza z nich miała już okazję polecieć w 2006 roku na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Dodatkowo jest ona sponsorem wartej 10 milionów dolarów nagrody Ansari X Prize. Natomiast drugi niedoszły turysta jest rezydującym na Bahamach inwestorem i to właśnie on zdecydował się pozwać Space Adventures za niewywiązanie się z zawartej umowy.

W pozwie podniesiono, że powód zdecydował się wstrzymać z dalszymi uzgodnionymi wpłatami na rachunek Space Adventures , gdyż powziął on poważne wątpliwości do faktycznej możliwości zorganizowania tak ambitnej kosmicznej podróży przez Space Adventures. Wstrzymanie płatności spowodowało natomiast, że Space Adventures zdecydowało się wypowiedzieć zawartą z Haraldem McPike’em umowę, w związku z czym ten, domaga się zwrotu wpłaconej zaliczki w wysokości 7 milionów dolarów.

W sprawie odbyło się już jedno posiedzenie sądu, jednak skomplikowany stan faktyczny oraz kosmiczny charakter wypowiedzianej umowy powodują, że w celu rozstrzygnięcia w przedmiocie pozwu sąd będzie musiał wyznaczyć następne posiedzenia.

Kamil Dobrowolski

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz