Pjongjang: dołączyliśmy do klubu mocarstw jądrowych

Środa, 29 Listopada 2017, 11:58

Władze Korei Płn. poinformowały, że program budowy strategicznych sił jądrowych został zrealizowany: Korea Płn. dołączyła do grona mocarstw jądrowych, a jej rakiety mogą uderzać w cele w USA. We wtorek Pjongjang przeprowadził kolejną próbę rakiety balistycznej.

W oświadczeniu, które zostało odczytane w południe czasu lokalnego w północnokoreańskiej telewizji centralnej (godz. 4:30 w Polsce) podkreślono, że po wtorkowym teście międzykontynentalnej rakiety balistycznej (ICBM) typu Hwasong-15 (KN20) stało się oczywiste, że północnokoreańskie rakiety są w stanie trafiać w cele znajdujące się na niemal całym terytorium Stanów Zjednoczonych.

Północnokoreańskiej rakiety najnowszej generacji typu KN20 "są w stanie przenosić najcięższe głowice jądrowe" - zaznaczono. Władze w Pjongjangu utrzymują, że testowany pocisk przeleciał ok. 950 km przed osiągnięciem po 53 minutach maksymalnej wysokości 4475 km. Wtorkowa próba balistyczna, którą nadzorował osobiście przywódca Korei Płn. Kim Dzong Un, została nazwana "epokową". Władze zapewniły, że pocisk rakietowy testowany we wtorek był najpotężniejszym ze zbudowanych dotąd w KRLD.

W północnokoreańskiej telewizji powiedziano też, że Pjongjang był zmuszony realizować program jądrowy w odpowiedzi na zagrożenia dla bezpieczeństwa KRLD ze strony USA i amerykański szantaż jądrowy, jakiemu poddano północnokoreańskie społeczeństwo "pragnące li tylko życia w pokoju".

Pentagon potwierdził, że Pjongjang przeprowadził próbę międzykontynentalnej rakiety balistycznej (ICBM); zapewnił jednak, że północnokoreański pocisk nie zagroził terytoriom Stanów Zjednoczonych ani ich sojusznikom. Dwa testy takich samych pocisków balistycznych Korea Płn. przeprowadziła w lipcu. Według Pentagonu rakieta została wystrzelona w środę czasu miejscowego około godz. 3:17 (wtorek 19:17 czasu polskiego).

Szef resortu obrony USA James Mattis powiedział, że pocisk testowany przez Pjongjang osiągnął wyższy pułap niż poprzednie północnokoreańskie rakiety. Dodał, że próba tej broni stanowi zagrożenie dla całego świata. Napięcie w regionie wyraźnie wzrosło. Wkrótce po teście północnokoreańskiej rakiety balistycznej siły zbrojne Korei Płd. poinformowały w oświadczeniu, że przeprowadziły ćwiczenia rakietowe w odpowiedzi na prowokację Pjongjangu.

Premier Japonii Shinzo Abe zwołał w trybie natychmiastowym posiedzenie rządu - poinformował szef jego gabinetu Yoshihide Suga. Lot północnokoreańskiej rakiety balistycznej trwał 50 minut, pocisk spadł prawdopodobnie 250 km na zachód od prefektury Aomori w północnej części wyspy Honsiu - powiedział Onodera. Japoński minister ostrzegł też, że mógł to być wielogłowicowy pocisk rakietowy. Prezydent Korei Płd. Mun Dze In zwołał w trybie pilnym posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego - poinformowała jego kancelaria.

Trump powiedział podczas krótkiego briefingu: "zajmiemy się Koreą Płn.". Nie podał jednak żadnych szczegółów. Oznajmił też, że wystrzelenie rakiety nie zmienia podejścia Waszyngtonu do północnokoreańskiego reżimu. Test rakiety balistycznej to "kolejne, niedopuszczalne pogwałcenie" międzynarodowych zobowiązań Korei Płn., które stanowi "poważną prowokację i zagrożenie dla bezpieczeństwa" - powiedziała rzeczniczka szefowej unijnej dyplomacji Federiki Mogherini.

Czytaj także: Apetyt na systemy antybalistyczne. Budżetowa ofensywa Białego Domu [ANALIZA]

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg wydał oświadczenie, w którym potępił test północnokoreańskiej rakiety. "To kolejne pogwałcenie wielu rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ, które naraża bezpieczeństwo regionu i (wspólnoty) międzynarodowej" - napisał Stoltenberg. 

Sekretarz stanu USA Rex Tillerson potępił w oświadczeniu prowokację Pjongjangu; wezwał wszystkie kraje, by nadal wywierały silną presję ekonomiczną na Koreę Płn., aby zarzuciła prace na programem broni masowego rażenia. Zastrzegł jednak, że "opcje dyplomatyczne (rozwiązania konfliktu) pozostają otwarte". Tillerson zaapelował też o zablokowanie transportu morskiego związanego z importem lub eksportem Korei Płn.

Administracja USA uznała niedawno Koreę Płn. za kraj sponsorujący terroryzm, co umożliwia Stanom Zjednoczonym nałożenie dodatkowych sankcji i kar na reżim. Pjongjang nazwał to "poważną prowokacją i agresywnym naruszeniem" oraz „haniebnym zachowaniem" Trumpa. Korea Płn. przeprowadziła we wrześniu szóstą już i największą z dotychczasowych próbę nuklearną.

Czytaj także: Wojna, akceptacja czy taktyczna gra Rosji? Pięć scenariuszy dla Półwyspu Koreańskiego [ANALIZA]

12 września Rada Bezpieczeństwa ONZ jednomyślnie zaostrzyła sankcje przeciwko KRLD, m.in. ograniczając jej dostawy paliw i wprowadzając zakaz importowania północnokoreańskich tekstyliów. Była to dziewiąta od 2006 roku rezolucja RB ONZ w sprawie sankcji wobec Korei Północnej za jej program nuklearny i rakietowy. 

PAP - mini

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

24 komentarze

el_bunto Środa, 13 Grudnia 2017, 15:05
a USA atakuje kogo chce bez mandatu ONZ i jest luzik, to skąd te utyskiwania:
"To kolejne pogwałcenie wielu rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ"
el_bunto Środa, 13 Grudnia 2017, 15:03
a usa atakuje kogo chce bez mandatu ONZ i jest luzik a piszą:
"To kolejne pogwałcenie wielu rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ" no nie czaję :D
gute Niedziela, 10 Grudnia 2017, 21:19
Co to nas obchodzi? Druga polkula. Ich wojsko nie przyjdzie do nas i ich rakiety nie uderza w nasz kraj, bo nie ma powodu...zaraz zaraz Redzikowo..
Bucefal Środa, 06 Grudnia 2017, 15:24
USA nie podskoczą. Ale taką Polskę mogą grzecznie poprosić o wpłatę na wskazane konto albo podeślą nam rakietę z głowicą w pakiecie. Hakować polski system bankowy się nie zawahali (do dzisiaj jest tajemnicą czy coś naszym bankom wyciekło czy też nie). Zresztą sami nie byliśmy lepsi, proszę sobie przypomnieć aferę Żelazo za PRL.Korea jest większa, ma dłuższe ręce więc afera może być i większa, nawet na skalę atomowa.
Kiks Środa, 06 Grudnia 2017, 14:28
Trzeba było dłużej czekać.
Paweł Piątek, 01 Grudnia 2017, 17:43
"..maksymalnej wysokości 4475 km" Coś chyba raczej za wysoko?
AR Niedziela, 10 Grudnia 2017, 23:21
Czemu? Chyba właśnie o to chodzi...
Spadło sobie 1000 km od miejsca odpału, a 4,5 tys km wzwyż - to sporo więcej niż w dal....
Rzuć kamieniem do góry z taką siłą, żeby spadł tam, gdzie potrafisz dopluć, a potem rzuć go z taką samą siłą 55 stopni i zobacz, gdzie doleci...
Podrawiam
AR
ktos Czwartek, 30 Listopada 2017, 8:03
Super gratulacje! A teraz dolaczcie do krajow z wysokim PKB, ktore maja wysoki procent uzytkownikow telefonii komorkowej i samochodow. Potem do krajow z duza ilosc kalorii na glowe mieszkanca, i tych do przestrzegaja prawa miedzynarodowego... coz jaki przywodca taki klub do ktorego chce wstapic.
Izrael był pierwszy Środa, 06 Grudnia 2017, 13:55
No to niech kraje z wysokim PKB obroną się wysokim procent uzytkowników telefonii komórkowej i samochodów oraz dużą ilością kalorii na głowę mieszkańca. Powodzenia.
cichy Środa, 29 Listopada 2017, 20:33
W sytuacjach krytyczny (awaria samolotu, pożar...) najważniejsze jest... po pierwsze zachować spokój!!! Nie jest to tożsame z BIERNOŚCIĄ. Zostaje kwestia oceny gdzie są granice obecnej sytuacji.
A jeżeli już to - czy Ameryka jest w stanie pokonać w wojnie konwencjonalnej atomowe państwo. Czy Chiny i Rosja będą chciały wziąć także odpowiedzialność za obecne wydarzenia, czy będą tylko biernym obserwatorem, krytykiem stojącym obok.
Nie chcę wojny, ale to nie znaczy że jej nie będzie. Zacytuję Churchilla "Nasz rząd miał do wyboru hańbę i wojnę. Wybrał hańbę, a wojnę będzie miał i tak".
A Świat jest bierny.
kass Środa, 29 Listopada 2017, 15:47
"Pentagon potwierdził, że Pjongjang przeprowadził próbę międzykontynentalnej rakiety balistycznej (ICBM); zapewnił jednak, że północnokoreański pocisk nie zagroził terytoriom Stanów Zjednoczonych ani ich sojusznikom (...) Szef resortu obrony USA James Mattis powiedział, że pocisk testowany przez Pjongjang osiągnął wyższy pułap niż poprzednie północnokoreańskie rakiety. Dodał, że próba tej broni stanowi zagrożenie dla całego świata."
- nie niech się zdecydują, czy stanowi zagrożenie, czy nie, bo już się pogubiłem.

"Dwa testy takich samych pocisków balistycznych Korea Płn. przeprowadziła w lipcu. Według Pentagonu rakieta została wystrzelona w środę czasu miejscowego około godz. 3:17 (wtorek 19:17 czasu polskiego)."
- no chyba nie do końca takich samych, skoro wg Korei Pn. był to Hwasong-15, a wcześniej w tym roku odpalano rakiety Hwasong-14. Informację o innym typie pośrednio potwierdza Pentagon informując, że osiągi tej rakiety były znacznie lepsze niż poprzednich.
bloczyna Środa, 29 Listopada 2017, 14:15
Każdy potępią i straszny a tak naprawdę to nikt nic nie zrobi. Niestety już jest za późno na cokolwiek sensownego , gdyż każdy atak na KRLD skończy się tragicznie dla obu Korei.
Melkior Środa, 29 Listopada 2017, 13:45
Mogą być teraz spokojni o swoje władze najwyższe, raczej nikt się nie będzie pchał do wprowadzania tam na siłę swoich "wpływów". To samo powinniśmy zrobić. Mając własne głowice atomowe moglibyśmy spać spokojnie bo prewencyjny atak nuklearny by nam nie groził.
dfg Czwartek, 30 Listopada 2017, 0:54
Z tym spokojnym snem to bym na twoim miejscu nie przesadzał. Jest wiele czynników jakie muszą być spełnione, żeby broń atomowa mogła skutecznie odstraszać. Jak się nie ma jak dostarczyć takiej głowicy do wrogiej stolicy, to skuteczność odstraszania jest dyskusyjna.
Porównaj sobie taką Koreę Południową i USA. Na Korei Południowej potrząsanie atomową szabelką przez Kima może robić wrażenie, ale na USA to już nie bardzo. Wszystko dla tego, że Kim do Południowego sąsiada może dostarczyć głowicę jeśli nie samolotem czy rakietą to starą dobrą armatą i ciężko się przed tym obronić. Nieuchronność ataku jest, więc skuteczność odstraszania też jest.
A teraz porównaj sobie jaki wpływ ma to na USA? Jeszcze długo Kim nie będzie w stanie zbudować rakiety, która będzie mogła dosięgnąć USA. A takiej która uniknie systemu AEGIS to jeszcze dłużej. Jedyne co powstrzymuje USA przed atakiem to świadomość, że Kim nie mogąc uderzyć w USA uderzy w Koreę Południową i taki "sukces" mu wystarczy, a USA poniesie odpowiedzialność polityczną.
Inny przykład - Ukraina. Gdyby Ukraina nie pozbyła się pochopnie broni atomowej i zakładając że broń ta nie została by przejęta przez ruskich zielonych ludzików, to na co by im się przydała?
Na swoje(byłe) miasta by atomówki nie zrzucili. "Separy" opanowały do perfekcji krycie się między cywilami.
Ruscy i tak by weszli na Ukrainę udając że to nie ich wojska. I co Ukraina mogła by z tym zrobić przy użyciu broni A? No niewiele. Jak się ma słabe wojska konwencjonalne, bo broń atomowa ich nie zastąpi, no chyba że ktoś zdecyduje się na odparowywanie własnych miast kiedy zostaną zajęte przez niezidentyfikowane obce wojska.
Ułan1981 Środa, 29 Listopada 2017, 17:15
A jak poradzisz sobie z deficytem, który by ogromnie się zwiększył po embargo na nasze produkty itd. Byśmy byli biedniejsi od Białorusi. Oni czasem mają kroplówkę w Rosji. Jak byśmy obsłużyli długi? Rakiety możemy mieć tylko do 500km więc gdzie byś chciał strzelać głowicą atomową by nie było skażenia w Polsce? Byśmy żyli jak ludzie w Korei Północnej. Bieda goni biedę. Wystarczy podnieść PKB do 3% w ciągu 10 lat i robić zakupy z głową. Tylko z okrętów możemy strzelać rakietami ponad 500km. Przy takim PKB by nas było stać na 6 OP z rakietami ok 1000km. W razie rosyjskiego czerwonego guzika staramy się wysadzić gł instalacje gospodarcze w tym elektrownie. To też odstrasza :) W Polsce tylko się dużo gada a z historii nikt nic nie wywnioskował bo zamiast uczyć się historii karzą wkuwać religię ... O_o
Franek Środa, 29 Listopada 2017, 20:51
Polski nie obejmują zapisy traktatu INF, o jakich 500 kilometrach piszesz?
Zakaz posiadania pocisków średniego zasięgu bazowania lądowego dotyczy wyłącznir Rosji i USA jako jedyne strony dobrowolnego traktatu rozbrojeniowego, który zresztą Rosjanie już złamali, podobnie jak międzynarodowy traktat gwarantujący nienaruszalność granic Ukrainy w zamian za jej rezygnację z broni atomowej.
Melkior Środa, 29 Listopada 2017, 19:28
Zgadzam się ale Izrael jakoś dał radę i nikt na nich sankcji nie nakładał. Trzeba wszystko robić z głową. Niby nie mamy ale i tak wszyscy wiedzą że jednak mamy...
Polish blues Środa, 29 Listopada 2017, 13:13
Raczej do klubu atomowych bandytów (z pięcioma wyjątkami
Prosty Sołdatmen Środa, 29 Listopada 2017, 12:46
No ciekawe ile Korea może mieć tych rakiet międzykontynentalnych 10, 15? Nie rozumiem tego strachu USA że któraś z tych prymitywnych przecież rakiet może dosięgnąć ich terytorium. Przecież Davien pisał że USA może zestrzelić nawet setki rosyjskich rakiet i głowic i to za pomocą zwykłego patriota, a USA boi się kilku starych rakiet z Korei?

A po za tym - podobno Japonia ostrzegała przed tą próbą, amerykanie też wykryli jakieś transmisje radiowe że będzie próba. Wystarczyło ustawić okręt AEGIS i pokazać Kimowi że jego rakiety są bezużyteczne, to przecież tylko jedna rakieta była do zestrzelenia, ale znowu się nie udało...
el_bunto Środa, 13 Grudnia 2017, 15:06
jesteś zbyt prosty by to zczaić ale może się uda: jeśli USA się tak boją tych rakiet może to znaczyć że...uwaga , nie są aż tak pewni swoich aegisów i laserów. Ostatnio 5 patriotów nie trafiło w starego scuda w Arabii Saudyjskiej
dfgh Czwartek, 30 Listopada 2017, 0:58
Kim wie że nie musi dosięgać USA. Kim jest jak bokser z krótkimi rękami. Jeśli nie sięgnie USA to spuści łomot Korei Południowej i ogłosi sukces, że zniszczył sojusznika USA. Na tym to polega. USA nie może wywołać wojny z Kimem, bo choć amerykanom nic by się nie stało, to ponieśliby oni konsekwencje polityczne za pośrednie zniszczenie Korei Południowej.
Umpapa Środa, 29 Listopada 2017, 12:42
To jest racjonalne podejście do sytuacji międzynarodowej, marginalizując poglądy na temat władzy jej poglądów i metod dokopujemy się do sedna sprawy, malutki kraj graniczący z dwiema potęgami jest praktycznie nie do zaatakowania, nikomu się to nie opłaci. Tyle w temacie....
bender Czwartek, 30 Listopada 2017, 11:04
To nie chodzi o kraj tylko o reżim. Reżim się zabezpieczył, a naród cierpi głód, nędza, niewolnictwo i choroby. Słyszałeś jakie wielkie pasożyty wyciągnięto z tego postrzelonego żołnierza, który uciekł ostatnio na południe?
Korea Północna jest nie do ruszenia bo nikt nie chciałby ponieść kosztów jej zjednoczenia. Byłyby niewyobrażalnie ogromne.
sdfg Czwartek, 30 Listopada 2017, 1:06
To zależy kto by zaatakował.
Kim jest bezpieczny bo ma zakładnika - Koreę Południową która jest w zasięgu artylerii. Nie potrzeba rakiet podatnych na zestrzelenia. Wystarczy zasypać południe artyleryjskimi pociskami atomowymi.
To jest straszak na amerykę. USA jest bezpieczne, ale swojego sojusznika nie są w stanie obronić.
Teraz pytanie kogo ostrzelałby Kim gdyby zaatakowały Chiny lub Rosja. Czy nadal widziałby sens w odwetowym ataku na południe które woli USA niż Chiny i Rosję?
Oczywiście jeden reżim nie zaatakuje drugiego, bo to bez sensu, ale jakiś atak z niewiadomego kierunku czy inne "zielone ludziki" mogły by trochę namieszać jeśli Kim nie wiedziałby na kogo zrzucić atomówkę.