Ambitne projekty naukowe szansą dla przemysłu kosmicznego

Piątek, 24 Listopada 2017, 17:05

Dzięki programom technologicznym Europejskiej Agencji Kosmicznej mechanizmy produkowane przez spółkę Astronika mogą być na każdym europejskim satelicie. To przestrzeń dla dużego, skalowalnego i dochodowego biznesu.

W czwartek 23 listopada 2017 r. podczas Konferencji „Fly Me To Mars” organizowanej we Wrocławiu przez Koalicję na rzecz Polskich Innowacji i Wrocławski Park Technologiczny odbył się panel dyskusyjny pt. „Wielka nauka – wielkie korzyści” W dyskusji wzięli udział przedstawiciele administracji, biznesu i instytucji otoczenia biznesu:

  • Prof. Maciej Chorowski – Prezes Narodowego Centrum Badań i Rozwoju,
  • Paweł Lulewicz – Wiceprezes Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej
  • Jan Pomierny –  Prezes New Space Foundation
  • Bartosz Sokoliński – Dyrektor Biura Rozwoju i Innowacji, Agencja Rozwoju Przemysłu
  • Damian Szczerbaty – Doradca Zarządu spółki Astronika
  • Marek Winkowski – Wiceprezes Zarządu Wrocławskiego Parku Technologicznego

Gościem specjalnym panelu był prof. Mark McCaughrean – Doradca programu nauki i eksploracji Europejskiej Agencja Kosmicznej.

Paneliści rozmawiali o swoich inspiracjach z obszaru Big Science oraz omawiali obszary wsparcia dla projektów Big Science, czyli projektów współpracy z ośrodkami wielkiej nauki takimi jak Europejska Agencja Kosmiczna czy CERN.

Marek Winkowski przyznał, że dla niego najbardziej inspirującymi projektami Big Science były lądowanie na Księżycu i wielki zderzacz hadronów. Prezes Lulewicz natomiast stwierdził, że z jego perspektywy najbardziej inspirujące projekty w obszarze Big Science to projekty, których efektem są nowe technologie służące ratowaniu życia.

Prof. Chorowski przypomniał, że już dziś dostępne są fundusze w ramach programu „Alfa Bridge” i „Szybkiej ścieżki”, ale jednocześnie zapowiedział, że w przygotowaniu jest sprofilowany program dla tych którzy chcą współpracować z wielkimi laboratoriami.

Bartosz Sokoliński wyjaśnił, że ARP przyjęła strategię wyboru kluczowych obszarów i pośród tych obszarów znalazł się min. przemysł kosmiczny. – Chcemy inwestować w technologie kosmiczne, namawiamy administrację do korzystania z danych satelitarnych, a jednocześnie uruchomiliśmy program pożyczek dla sektora kosmicznego – stwierdził. Wskazał też na program „Sieć Otwartych Innowacji”, dzięki któremu przemysł może uzyskać dofinansowanie na zakup technologii.

Damian Szczerbaty z Astroniki przyznał, że współpraca z instytucjami Big Science może mieć dwa wymiary. – Dzięki programom technologicznym Europejskiej Agencji Kosmicznej mechanizmy produkowane przez spółkę Astronika mogą być na każdym europejskim satelicie. To jest przestrzeń dla dużego, skalowalnego i dochodowego biznesu – przekonywał. Dodał, że jednocześnie trzeba pamiętać, że istnieje pewien niemożliwy do wyceny aspekt dużych projektów badawczych w kosmosie.
– Zrozumienie procesu powstawania Wszechświata czy znalezienie śladów życia poza ziemskim globem są z perspektywy ogólnoludzkiej po prostu bezcenne. Każdy powinien próbować dołożyć do tego własną cegiełkę. My robimy to np. w ramach misji ESA JUICE czy misji NASA InSight – zakończył.

Astronika niedawno zaprojektowała i wykonała urządzenie, które w ramach misji NASA „InSight”, dokona historycznego zagłębiania się 5 metrów pod powierzchnię Marsa i zbada właściwości jego gruntu. „Kret” będzie pierwszym kompletnym systemem dostarczonym na tak istotną misję przez polski przemysł.

Czytaj też: Chmielewski: innowacja zachodzi wtedy, gdy wynalazek trafia pod strzechy

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

1 komentarz

ach ten rozwój Niedziela, 26 Listopada 2017, 18:44
"ARP przyjęła strategię wyboru kluczowych obszarów i pośród tych obszarów znalazł się min. przemysł kosmiczny" - notoryczny błąd myślenia. Dla Polski której gospodarka funkcjonuje kompletnie w oderwaniu od nauki i wzajemnie, "po prostu bezcenne" byłoby czynić wszystko aby ten stan zmienić. We wszelkich strategiach określenia "kluczowe obszary" oraz "odpowiedzialny rozwój" zastąpić ogólnie "zrównoważonym rozwojem". Dziś decydenci sugerują jakoby mieli patent na rozwój pewnych dziedzin w których lepiej rozwinięte gospodarki dziwnym trafem nie zauważyły interesu i pozwolą nam spokojnie na tym zarabiać. Po drugie zarobimy na tym tak dużo, że pozostałe kulejące dziedziny możemy sobie odpuścić. Najwyżej się je dofinansuje. Dziwimy się rozwarstwieniu społecznemu, brakowi zapotrzebowania na innowacje w przemyśle, nie skonsumowanym wynalazkom polskich naukowców, słabszemu rozwojowi ściany wschodniej, podczas gdy jest to wynik niezrównoważonego rozwoju. Ktoś z decydentów powie - bzdura - przecież musimy szukać bardziej obiecujących kierunków godnych wsparcia. Złośliwie można zapytać: No to gościu chcesz wspierać najsłabszych czy nagradzać prymusów? Odwieczny dylemat. Pewnym wyjściem z problemu jest unikanie zabawy w stwórcę i zamiast tego stosowanie automatyzmu systemowego. To nieco trudniejsze intelektualnie. Łatwiej obrać rolęach ten rozwój dobrego wujka.