Pomyślne szybowanie i lądowanie Dream Chasera

Wtorek, 14 Listopada 2017, 10:46
Wtorek, 14 Listopada 2017, 10:46
Wtorek, 14 Listopada 2017, 10:46
Wtorek, 14 Listopada 2017, 10:46
Wtorek, 14 Listopada 2017, 10:46

Wahadłowiec opracowywany przez Sierra Nevada Corporation pomyślnie przeszedł próbę lotu swobodnego i poziomego lądowania na pasie startowym. W latach 2019-2024 pojazd ma odbyć sześć lotów zaopatrzeniowych do ISS. Jednorazowo będzie mógł dostarczyć na Międzynarodową Stację Kosmiczną ponad 5,5 tony ładunku.

Mierzący 9 m długości prom kosmiczny Dream Chaser będzie odbywał bezzałogowe loty z zaopatrzeniem dla ISS w latach 2019-2020, przy czym jego pierwsza tego typu podróż będzie najprawdopodobniej miała miejsce w roku 2020. Produkowany przez Sierra Nevada Corporation kosmiczny samolot będzie w stanie zabrać jednorazowo na Stację towary o macie ponad 5 500 kg. Wracając z ISS pojazd może zabierać rezultaty doświadczeń naukowych czy eksperymentów, które bezpiecznie dostarczy na Ziemię lądując jak samolot, po locie szybowym.

W sobotę 11 listopada br. Amerykanie z powodzeniem przeprowadzili ważny test Dream Chasera. Wahadłowiec został wyniesiony na wysokość ponad 3 km przez śmigłowiec. Następnie zwolniono długą na 60 m linę i prom kosmiczny swobodnie poszybował nad Pustynią Mojave. Na koniec bezpiecznie wylądował poziomo na pasie startowym w bazie kosmicznej Sił Powietrznych USA Edwards.

Zakończona sukcesem próba pozwoliła inżynierom Sierra Nevada Corporation ocenić zachowanie promu kosmicznego podczas kluczowej fazy podchodzenia do lądowania oraz osiadania i hamowania na rozbiegu. Badano m. in. funkcjonowanie awioniki oraz software’u. Ostatni tego typu test, który zakończył się uszkodzeniem Dream Chasera, miał miejsce w 2013 r. Tym razem konstruktorzy zastosowali nowsze podwozie i ulepszone systemy komputerowe.

Docelowo masa startowa promu wybierającego się z zaopatrzeniem do ISS będzie wynosić 20 ton. W pierwsze rejsy do stacji będzie go wynosić rakieta Atlas V w konfiguracji 552, dostarczana przez United Launch Alliance.

Czytaj też: Dream Chaser przeszedł testy holowania [WIDEO]

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

28 komentarzy

jl Środa, 15 Listopada 2017, 8:31
Rzeczywiście podobieństwo do BOR-4 czy Miga-105 "uderzające"!! Tak samo jak Chevy Yukon do Łady-Nivy :))))
zyg Wtorek, 14 Listopada 2017, 22:32
ale Rosjanie mają silniki RD-180 o czym trollstwo będzie wypisywać przez następne 20 lat z braku innych osiągnięć !
anda Wtorek, 14 Listopada 2017, 17:20
Po pierwsze nikt od nikogo nie zerżnął projektu, aerodynamika narzuca takie a nie inne rozwiązanie. One różnią się w detalach. Rosja projektowała samolot kosmiczny Kliper który miał zastąpić Sojuzy ale zrezygnowali i teraz jest projektowana kapsuła Federacja. Kliper wróci do gry ale z nową rakietą nośną.
taka prawda Wtorek, 14 Listopada 2017, 14:05
Układ aerodynamiczny zerżnięty z sowieckiego BOR-4.
W Wtorek, 14 Listopada 2017, 17:11
Który to z kolei sowieci zerżnęli z takich amerykańskich projektów z lat 60-tych jak X-23 czy HL-10
Davien Wtorek, 14 Listopada 2017, 16:57
Tia niezłe bajki, ale podstawą pod Dream Chasera był HL-20 wywodzący sie z prac nad X-24A/B a nie rosyjska zmniejszona wersja MIG-105 czyli nieudanej kopii X-20 Dyna Soar. Powodzenia:)
Roy Wtorek, 14 Listopada 2017, 16:29
Sęk w tym że to Sowieci skopiowali amerykańskie rozwiązania starsze o dwie dekady. Np. X-23 czy X-24.
LOLek Wtorek, 14 Listopada 2017, 14:58
Ciekawe od kogo ściągali sowieci. A w Buranie?
yaro Wtorek, 14 Listopada 2017, 16:43
@Davien/Polanski/zyg/olo/tak tylko....
w Buranie?, a to USA miało:
- wahadłowiec wyposażony w silniki odrzutowe który potrafił kłopotów odlecieć i podejść jeszcze raz do lądowania lub
zmienić lotnisko
- potrafił sam wylądować bez pilota
----------
nie miało !!!
ich wahadłowce nie potrafiły latać bez udziału pilota .... zresztą co tu porównywać ich program to kompletna katastrofa ludzko - finansowa
Davien Wtorek, 14 Listopada 2017, 22:36
Oj yaro, Buran jedynie dlatego poleciał na autopilocie bo walił im sie cały program a chcieli pokazać ze też potrafią skopiować wahadłowce. Jak go wysłali to załogi w nim byc nie mogło bo go nawet nie skończyli, a silniki odrzutowe to miała makieta do testów atmosferycznych a nie prom który w ogóle nie posiadał głównego napedu a całe sterowanie lotem było w rakiecie a nie w orbiterze wiec powodzenia w wpadaniu na sciany:))
yaro Środa, 15 Listopada 2017, 13:30
z innego opracowania:
Tego promu kosmicznego zazdrościli Rosjanom nawet Amerykanie

W październiku 198. roku finalna wersja promu była gotowa do pierwszego wystrzelenia w przestrzeń kosmiczną. Mimo niesprzyjających warunków atmosferycznych panujących 15 października 1988 zdecydowano, że odliczanie nie zostanie przerwane i prom ma wystartować. Po 12 latach prac Buran oderwał się od Ziemi i osiągnął orbitę 250 km. Pierwsza misja promu, podczas której dwukrotnie okrążył naszą planetę, trwała zaledwie 3,5 h, po czym powrócił on do kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie. Sukces misji zaskoczył nawet Rosjan. Wszystko działało perfekcyjnie, a sama próba oceniana była lepiej niż pierwszy lot amerykańskiego promu Columbia. Konstruktorzy byli dumni choćby z faktu, że na 39000 płytek osłony termicznej odpadło zaledwie pięć z nich (niektóre źródła podają dziesięć).

W czym projekt Rosjan był lepszy od projektu USA? Buran, po pierwsze, był w stanie zabrać na pokład więcej osób. W jego wnętrzu mogło podróżować 1. osób, a w promach USA tylko 7. Po drugie, miał większą ładowność, co pozwala za jednym razem wynieść w przestrzeń kosmiczną więcej sprzętu, a to znacząco obniża koszt każdej misji. Najważniejszą przewagą Burana była jednak jego pełna automatyzacja. Jest to pierwszy prom kosmiczny w historii, który całkowicie autonomicznie odbył lot na orbitę Ziemi, a następnie całkowicie automatycznie powrócił z niej i samodzielnie wylądował. Ta sztuka Amerykanom udała się dopiero w roku 2010, podczas misji miniaturowego wahadłowca Boeing X-37.
Davien Czwartek, 16 Listopada 2017, 14:40
Po pierwsze nie zazdrościli bo praktycznie wszystkie te zdolności Burana z których jestes taki dumny były jedynie teoretyczne, po drugie, koszty eksploatacji byłyby jeszcze wyzsze niz wahadłowców, a róznica 3 ton ładunku czy 2-3 osób załogi przy konieczności każdorazowego startu na uzywanie nowej rakiety nosniej, bo Buran nie miał nawet silników poza manewrowymi zamordowałaby kosztami cąły program. Wszystkie promy miały system automatycznego lądowania ale w USA traktowano go jako awaryjny
Czyli Rosjanom wyszło jak zawsze, koszmarnie drogi potworek który nawet nie został ukończony i szybko wypchnięto go do propagandowego lotu po czym zniknał z historii.
W Środa, 15 Listopada 2017, 21:02
1.Amerykańskie promy również mogly pomieścić 11 astronautów(raz wzięli 8) ale skonfigurowane były pod max 7
2.Buran nigdy nie wyniósł żadnego ładunku więc jego max ładowność jest czysto teoretyczna.Ale nawet zakładając jego nieco większą ładownosć od amerykanów to niekoniecznie przekladaloby się to na niższy koszt misji bo do kazdej musieliby wyprodukować nowe silniki rakiety Energia,Amerykanie swoje SSME mieli wbudowane w prom i mogli używac wielokrotnie.
3.Po co budować pasażerski statek wyposazony w skomplikowane urządzenia podtrzymujące życie i startowac nim bezzalogowo?Chyba lepiej wysłać samą rakietę z ładunkiem.X-37 wykonuje 2 letnie misje,Buran 2 godzinną-to tak jakbyś nie rozumiał różnicy w skali trudności(fakt że rosjanie nie posiadają odpowiednika x-37 też o czymś świadczy)
erwwe Środa, 15 Listopada 2017, 16:46
Główna różnicą Burana, było to, że nie był to pojazd do wielokrotnego użytku. Po locie pozostawał tylko płatowiec do ewentualnego wykorzystania. Cała reszta (w tym wszystkie silniki) była do jednorazowego użytku. Nic dziwnego, że rosyjska armia (decydująca w sprawie astronautyki) nie była specjalnie zainteresowana Buranem. W amerykańskim wahadłowcu jedynie zbiornik był do jednorazowego użytku (ok. 60 mln dolców).
yaro Środa, 15 Listopada 2017, 17:21
Odwrotnie jak ten post jestcwielokrotnego użytku, ciekawy wątek o armii, może podasz źródło albo wklej tę informację to wujek g znajdzie.
Davien Czwartek, 16 Listopada 2017, 14:43
Yaro, Buran nie był w stanie samodzielnie wystartować, cała elektronika sterowania startem i lotem była w rakiecie nosnej Energia która była jednorazowego uzytku, a wahadłowce startowały same uzywając własnych silników nosnych SSME i jedynie dodanych boosterów na paliwo stałe które były tez odzyskiwane wiec kosmiczna wpadka:)
yaro Środa, 15 Listopada 2017, 13:24
Ojjj Davien my wiemy, wiemy, ale nawet viki pisze inaczej ....
Davien Czwartek, 16 Listopada 2017, 14:44
To moze pokaz to co nawet wiki pisze inaczej zamiast kłąmać jak zwykle czekam/
w Wtorek, 14 Listopada 2017, 18:37
-Panie mitoman,silniki odrzutowe w Buranie nie pozwoliłyby mu na powtorne podejście do lądowania(raz że to nie samolot a dwa że miał korzystać z dwóch silników od Su-27 przy 2.5 krotnie większej masie własnej i za chorobę nie dałby rady wzbić się ponownie w powietrze) a jedynie na przedłużenie fazy szybowania.Tyle w teorii,w praktyce nigdy ich nie zastosowano podczas lotu bo były nie gotowe i nie wiadomo czy w ogólne by to nastąpiło ze względu na problemy techniczne poza tym w jakim niby celu?Amerykańskie wahadłowce nigdy nie miały problemu z dotarciem do lotniska a lądowały aż 133 razy.
-a jak miał niby lądować inaczej niż automatycznie skoro nigdy nie by przystosowany do zabierania załogi?

Od strony finansowej zarówno program wahadłowców jak i Burana był porażką z tym że ten drugi znacznie większą bo poza samym Buranem wszystko było jednorazówką.Amerykanie odzyskiwali rakiety pomocnicze i silniki główne promu.
Od strony technologicznej Sowieci byli w tyle choćby z powodów które opisałem wyżej jak i tego że Buran poleciał prawie dekadę później i pozostał de facto prototypem bez możliwości przewozu załogi
Od strony ludzkiej amerykańskie wahadłowce nie odstają od sowieckich Sojuzów,oba te pojazdy miały po dwie katastrofy zakończone utratą załogi przy podobnej liczbie lotów.Większa liczba ofiar wynika jedynie z większej załogi zabieranej przez promy.
yaro Środa, 15 Listopada 2017, 13:19
Panie w wystarczy zajrzeć chociazby do ulubionego interface Davien by zoabaczyć któ był w tej dzidzinie bardsziej zaawansowan:, wiec zamiast wypisywac swoje chciejstwa lepiej poczytać:
-----
Podstawowe różnice:

Buran nie został zaprojektowany jako kompletny system, ale jako ładunek wynoszony przez rakietę Energia, której przeznaczeniem z kolei nie było wynoszenie jedynie promu, lecz różnych innych ładunków o masie do 80 ton. W amerykańskim programie kosmicznym również rozważano podobne podejście, nazwane shuttle-C, ale nie wyszło ono poza etap testów na modelach.
Sama rakieta Energia mogła być konfigurowana do wynoszenia różnych ładunków i posiadać różne konfiguracje, np. przeznaczone do przenoszenia do 200 ton ładunku (nigdy nie zbudowana) lub dostarczania ładunku na Księżyc (również nigdy nie zbudowana).
Buran został zaprojektowany od początku do lotów zarówno załogowych jak i bezzałogowych, posiadając program automatycznego lądowania. Wersja załogowa nie została nigdy zbudowana. Wahadłowce amerykańskie zostały wyposażone w system automatycznego lądowania na późniejszym etapie (po raz pierwszy w misji STS-121[1]) ale nigdy nie został on użyty, jako że przeznaczono go do użycia jedynie w sytuacjach awaryjnych.
Buran nie posiada głównego silnika rakietowego, co pozwoliło na zwiększenie ładunku promu. Rakieta nośna Energia została zaprojektowana tak, aby możliwe było jej powtórne użycie, jednak nigdy nie zbudowano jej w takiej wersji. Amerykańskie promy posiadają własny napęd, wymagając jedynie dołączenia zewnętrznego zbiornika paliwa przy starcie, który następnie jest odrzucany i spala się w atmosferze. Dodatkowo używane są silniki pomocnicze, które również są odrzucane w atmosferze, ale lądują w oceanie i możliwe jest ich ponowne użycie.
W konstrukcji Burana przewidziano miejsce na dwa silniki odrzutowe, pozwalające na bardziej swobodne manewrowanie przy lądowaniu niż ma to miejsce w przypadku amerykańskich promów, które w atmosferze stają się szybowcami.
Buran potrafiłby wynieść ładunek 30 ton w standardowej konfiguracji. Amerykańskie promy mogły wynosić do 25 ton, ale późniejsze modyfikacje polegające na zmniejszeniu masy wahadłowców o kilka ton pozwoliły odpowiednio zwiększyć masę wynoszonego ładunku.
Podobnie większy jest ładunek, z którym Buran może powrócić z orbity – 20 ton, dla wahadłowca NASA jest on ograniczony do 15 ton.
Stosunek ciągu do ciężaru wynosi 6,5 w przypadku Burana i 5,5 w przypadku promu STS.
Płytki osłony termicznej są inaczej układane w przypadku obydwu konstrukcji. Radzieccy inżynierowie uważali swój sposób za bardziej wydajny. Buran nie posiada charakterystycznego, ciemnoszarego fragmentu osłony umieszczonego na dziobie, złożonego z płytek kompozytowych na bazie włókien węglowych i grafitu.
Silniki manewrowe Burana używane na orbicie używają jako paliwa nafty lotniczej (kerozyny) i tlenu, silniki orbitera STS działają na bardziej toksyczne paliwo (monometylohydrazyna i czterotlenek azotu). Co więcej, silniki manewrowe Burana są wydajniejsze (ciąg 180 kN wobec 55 kN promu NASA).
Buran zaprojektowano do transportu w pozycji poziomej, dzięki czemu może być dostarczony na wyrzutnię dużo prędzej niż transportowane w pozycji pionowej wahadłowce amerykańskie. Firma Antonow zbudowała specjalnie do celu transportowania Burana największy jak do tej pory samolot transportowy na świecie Antonow An-225.
Rakieta nośna Energia nie została pokryta pianką, której rozdarcie doprowadziło do katastrofy promu Columbia. Co więcej, rakiety pomocnicze nie zostały skonstruowane z segmentów podatnych na przecieki przez uszczelki, co z kolei spowodowało katastrofę promu Challenger. Tym niemniej rakiety pomocnicze na paliwo ciekłe używane przez Burana są trudniejsze do przygotowania i utrzymania w stanie napełnienia przez dłuższy czas . Z kolei po uruchomieniu, silniki na paliwo ciekłe są bardziej kontrolowalne.
W Środa, 15 Listopada 2017, 20:44
Czy poza robieniem kopiuj-wklej kompletnych artykułów wątpliwej treści które znalazłeś na wikipedii potrafisz coś jeszcze?Przecież sam sobie strzeliłeś samobója tym artykułem z którego jasno wynika że silniki odrzutowe Burana nie pozwalałyby mu na powtórne podejście do lądowania wbrew temu co napisałeś wczesniej :)
Teksty w stylu "Buran potrafiłby wynieść 30 ton" są oderwane od rzeczywistości gdyż NIGDY tego nie dokonał.To są czysto teoretyczne założenia tak jak te że rakieta N1 wyniesie sowietów na Księżyc.200 ton udźwigu Energii?Ktos mial poczucie humoru:) Koncepcyjna wersja Vulkan-Huragan miała mieć doczepionych 8 Zenitów jako boostery i max ładownosć 175t.Nie wiem po co ktoś o tak abstrakcyjnych rzeczach wspominał.To tak jakby jarać się różnymi wariacjami rakiety Saturn które w najmocniejszych wersjach miały wynosić prawie 500ton na LEO.

"Co więcej, rakiety pomocnicze nie zostały skonstruowane z segmentów podatnych na przecieki przez uszczelki, co z kolei spowodowało katastrofę promu Challenger"

Ekstra.Tylko co z tego skoro boostery Energii napędzały g.wniane silniki na paliwo ciekłe,te same które rozwaliły 3 rakiety Zenit w 80 startach?A to w przypadku Burana równałoby się rozwaleniem rakiety statystycznie co ok 7 lotów(wobec 1 katastrofy STS na 135 lotów z powodu awarii boostera).Ergo-wbrew tezie zawartej w tym artykuliku fakty świadczą o tym że to amerykańskie boostery na paliwo stałe byłyby dużo bardziej niezawodne od sowieckich na paliwo ciekłe a w dodatku wystarczaly 2,sowieci potrzebowali 4 (czyli 2 razy większe prawdopodobieństwo katastrofy).
Takich glupot w tym artykule jest więcej ale chociaz ktoś sie postarał i go samodzielnie sklecił.Ty natomiast jestes zwykly troll kopiując to bezmyślnie i wklejając tu.Nigdy nie odpowiadasz też na pytania zadawane ci tu na forum choćby o powód nieużywania "cudownych" RD180 przez samych Rosjan.
Polanski Wtorek, 14 Listopada 2017, 14:35
Tylko ten lata a sowiecki?
yaro Wtorek, 14 Listopada 2017, 16:46
Jakby nie było BOR4 to by nie było Dream Chasera .... inaczej gdyby nie było Mig-105 to by nie było Dream Chasera
pojmujesz/paniał/you understand
zyg Środa, 15 Listopada 2017, 10:49
@yaro alias anda:
gdyby nie było kolorowego "Rubina" nie byłoby 100" OLEDa Sony ZD9 !!!
Davien Wtorek, 14 Listopada 2017, 22:28
Yaro jakby nie było X-20 Dyna Soar to nie byłoby MiG-105 bo z czego mieliby go zerżnąć, a bez X-24A/B nie byłoby ani BOR-4 ani HL-20 wiec kosmiczna wpadka na manipulacji panie Yaro:))
w Wtorek, 14 Listopada 2017, 17:54
Towarzyszu yaro X-23 Prime odbywał loty kosmiczne na kilkanaście lat przed BOR-4(rok 1967) i to sowieci mieli co kopiować.
MiG 105 natomiast to spóźniona o ponad dekadę sowiecka odpowiedź na amerykański projekt X-20 i poza kilkoma poddźwiękowymi lotami testowymi na niskim pułapie nie osiągnęli nic.
v Środa, 15 Listopada 2017, 13:24
Hymbyrgerze rok 1967 amerykanie latali w kosmos .... heh a jakież to loty wykonywał jesli kilkanascie lat wczesniej amerykanie nie potrafili wleciec na orbitę ... Przednie, wiem, ze te kanapki szkodzą ale nie wiedziałem, że aż tak
W Środa, 15 Listopada 2017, 21:08
Zarówno BOR-4 jak i X-23 były bezzałogowcami.Pierwszy wykonywał loty na pocz lat 80-tych,drugi prawie 15 lat wcześniej.Jak więc Amerykanie mogli "kopiować" sowietów?Czego jeszcze nie rozumiesz?Cyrylicą mam ci napisać?