Reklama

SATELITY

Chiny: próby rozpoznawczych platform stratosferycznych

Amerykański dron RQ-4 Global Hawk. Fot. Northrop Grumman
Amerykański dron RQ-4 Global Hawk. Fot. Northrop Grumman

Chiny testują drony zwiadowcze latające na wysokości ponad 20 km, przyłączając się do wyścigu po dominację w warstwach atmosfery zbyt wysokich dla samolotów i zbyt niskich dla satelitów – podał we wtorek 31 października hongkoński dziennik „South China Morning Post”.

Wyższe warstwy atmosfery od dawna uznawano za obiecujące dla działań dronów zwiadowczych, ale operacje te uniemożliwiały panujące tam trudne warunki. Rzadkie powietrze utrudnia wytworzenie odpowiednio dużej siły nośnej, a skrajnie niskie temperatury stawiają wysokie wymagania przed komponentami elektronicznymi – pisze dziennik.

Według informacji tej gazety w ubiegłym miesiącu jednostka badawcza w Mongolii Wewnętrznej na północy Chin przeprowadziła z powodzeniem próbne loty dwóch dronów na wysokości 25 km. Urządzenia te ważą tyle, co piłka futbolowa i mieszczą się w pudełku po butach. Dysponują czujnikami mapującymi teren i detektorami elektromagnetycznymi zdolnymi wykryć obecność i działania wojska.

Celem naukowców jest budowa urządzenia, które mogłoby tygodniami, miesiącami, a nawet latami obserwować rozległe połacie terenu. Zastosowane w tym celu drony mogłyby kosztować zaledwie ułamek tego, co satelity o zbliżonych możliwościach.

Dotychczas najwyżej latającymi dronami były amerykańskie urządzenia Northrop Grumman RQ-4 Global Hawk, ograniczone do wysokości 19 km – zauważa „SCMP”.

Testowane przez Chińczyków drony nie są wyposażone w kamery, gdyż nadajniki i anteny potrzebne do przesyłania obrazu na tak duże odległości byłyby zbyt ciężkie dla dronów operujących na tak dużych wysokościach – wyjaśnił główny naukowiec pracujący przy projekcie, Yang Yanchu.

Każdy z dwóch dronów został wystrzelony za pomocą impulsu elektromagnetycznego, który przyspieszył je od zera do 100 km/h na odcinku długości ramienia. „Wystrzelił je jak pocisk” - powiedział Yang, członek Akademii Optoelektroniki przy Chińskiej Akademii Nauk w Pekinie.

Jak podaje „SCMP”, testowane drony są „wielkości nietoperza”, co sprawia, że pozostawiają „zaledwie ślady” na obrazie z radarów.

W odróżnieniu od wojskowych samolotów bezzałogowych operujących na niższych wysokościach drony, nad którymi pracuje zespół Yanga, mają kosztować zaledwie równowartość kilkuset złotych. „Celem naszych badań jest wystrzeliwanie setek takich dronów za jednym razem, jak uwalnianie roju pszczół albo mrówek” - powiedział naukowiec.

Yang zaznaczył, że Chiny stosunkowo późno dołączyły do wyścigu do wyższych warstw atmosfery, ale w ostatnich latach osiągnęły większy postęp niż większość innych krajów.

"SCMP" przypomina, że w czerwcu Chińska Korporacja Nauki i Technologii Przestrzeni Kosmicznej dokonała 15-godzinnego przelotu dużego, napędzanego energią słoneczną drona na wysokości 20 km. Według państwowych mediów samolot bezzałogowy o ponad 45-metrowej rozpiętości skrzydeł, Caihong T4, może przenosić radar i osprzęt telekomunikacyjny i być elementem systemu szybkiego ostrzegania dla chińskiego lotnictwa.

Na zakończonym niedawno XIX zjeździe Komunistycznej Partii Chin prezydent Xi Jinping zapowiedział modernizację chińskich sił zbrojnych, które do 2050 roku mają się stać „armią światowej klasy”. Podkreślił absolutną władzę rządzącej partii nad wojskiem.

Czytaj też: Chińczycy przetestowali pseudosatelitę. Do celów cywilnych i wojskowych

PAP - mini

Reklama

Komentarze

    Reklama