Nowy plan Muska na podbój Marsa. Już w 2024 roku [ANALIZA]

Poniedziałek, 02 Października 2017, 16:54
Poniedziałek, 02 Października 2017, 16:54
Poniedziałek, 02 Października 2017, 16:54

Dokładnie rok temu założyciel Tesla Motors i SpaceX Elon Musk, przedstawił światu swoje ambitne plany kolonizacji Marsa. Jego wystąpienie odbiło się szerokim echem nie tylko wśród ekspertów i przedstawicieli branży ale także w mediach całego świata. W tym roku wszyscy czekali zniecierpliwieni na ponowne wystąpienie Muska, na którym pomysłodawca Hyperloop'a zaktualizuje swoje marsjańskie plany.

Na 68. Międzynarodowym Kongresie Astronautycznym w Adelajdzie Elon Musk przedstawił zmiany, jakie wprowadził do swojego programu lotu na Marsa i kolonizacji tej planety.

Musk, zaczynając od stwierdzenia, że znalazł sposób na sfinansowanie swojego projektu, potwierdził prognozy części opini publicznej, że aktualizacja najambitniejszego przedsięwzięcia w dziedzinie eksploracji kosmosu od czasu programu Apollo będzie polegała w głównej mierze na zmniejszeniu rozmiarów misji. Pomimo tego, główne założenia i koncepcje Interplanetary Transport System (ITS) przedstawionego rok temu pozostały bez zmian: Musk wciąż stawia na wielkich rozmiarów, dwustopniowy system nośny, w którym drugi stopień stanowi znacznych rozmiarów statek kosmiczny; całkowitą odzyskiwalność i wielokrotny użytek eksploatowanych urządzeń, manewr tankowania na orbicie oraz technologię produkcji paliwa in situ. W trakcie swojego wystąpienia właściciel SpaceX przekazał opinii publicznej szczegóły opracowane od zeszłego roku oraz zmiany, jakie wprowadził do swojego planu uczynienia z ludzi gatunku międzyplanetarnego. Oto najważniejsze z nich.

Zeszłoroczny ITS, który teraz dostał roboczą nazwę Big F...ing Rocket (BFR), uległ „skurczeniu”. Całość została zmniejszona z 12 metrów średnicy do 9 a jej wysokość spadła z 121 do 106 metrów. Pierwszy stopień będzie wyposażony w 31 silników Raptor zamiast wcześniej planowanych 42. Pomimo tych redukcji, rakieta wciąż prezentuje sobą ogromną moc i rozmiary, które imponują w połączeniu z możliwością powrotu pierwszego stopnia na powierzchnię Ziemi. Tak jak swoja poprzedniczka, również będzie napędzana ciekłym metanem i tlenem.

Ilustracja: SpaceX

W trakcie swojego wystąpienia Musk powiedział, że jego firma zamierza opanować operację lądowania rakiet na powierzchni planety do tego stopnia, że SpaceX dojdzie do poziomu najlepszych linii lotniczych w kwestii bezpieczeństwa i przygotowania pojazdu do ponownego lotu. Pierwszym znakiem zwiastującym taką sytuację jest plan, aby pierwszy stopień BFR lądował bez rozkładanych nóg dokładnie w tym samym miejscu, z którego startuje. Musk twierdzi, że docelowa odzyskiwalność Falcona 9 oscyluje w granicach 70-80%, lecz to właśnie BFR ma osiągnąć poziom 100%.

Aby jego słowa znalazły pokrycie w czynach, właściciel SpaceX przedstawił również rezultat długotrwałych testów silników Raptor, które łącznie doświadczyły 1200 sekund pracy testowej. Dla porównania, w przypadku lądowania na Marsie, napęd rakietowy jest uruchamiany jedynie na 40 sekund. Do tego Elon Musk oznajmił, że opracowano, wyprodukowano i przetestowano ogromny jak na dzisiejsze standardy zbiornik utleniacza, który jest zdolny do pomieszczenia 1200 ton ciekłego tlenu. Wykonany z włókna węglowego, stanowi najlepszą konstrukcję jaką SpaceX zdołał do tej pory opracować. W jednym z wywiadów Musk powiedział o próbach wytrzymałościowych, jakie przeprowadzano na zbiorniku, polegających na zniszczeniu konstrukcji. Po przekroczeniu ciśnienia progowego, zbiornik wystrzelił na 90 metrów wzwyż, lądując w oceanie.

Drugi stopnień zmodyfikowanego systemu nośnego będzie mógł zabrać na niską orbitę okołoziemską do 150 ton ładunku. Dla porównania, to dwa razy więcej niż Falcon Heavy i budowana przez NASA SLS oraz sześć razy więcej niż Falcon 9. Statek ma powstać w wersji cargo i załogowej, która będzie w stanie pomieścić i przetransportować do 100 osób na Marsa w 40 kabinach jakie znajdą się na pokładzie. W tym celu jest wyposażony w 6 silników klasy Raptor oraz zbiorniki mieszczące 240 ton paliwa i 860 ton utleniacza. Dodatkowo, w projekcie nowego statku znalazły się osobne zbiorniki na materiał pędny przeznaczony tylko do manewru lądowania na powierzchni planety lub księżyca.

Ponadto statek będzie wyposażony w skrzydło w układzie delta. Według koncepcji wizjonera z RPA, statek będzie lądował na planecie po uprzednim wytraceniu 90% energii kinetycznej w jej atmosferze. Projekt górnego stopnia BFR przewiduje większą użytkową przestrzeń transportową niż samolot A380. Ponadto został on wyposażony w schron na wypadek burzy słonecznej, w którym będą mogli schować się przyszli kolonizatorzy. Zgodnie z zeszłoroczną wizją, statek będzie zdolny do przeprowadzenia operacji tankowania paliwa na orbicie, co znajdzie zastosowanie w przypadku lotów na Księżyc i Marsa, które będą głównymi celami lotów załogowych SpaceX. Wg projektu, statek będzie w stanie polecieć na naturalnego satelitę Ziemi i wrócić się z powrotem na pojedynczym tankowaniu.

Największym zaskoczeniem dla publiczności Elona Muska były jednak terminy. Główny architekt odzyskiwalnych rakiet zapowiedział pierwsze prace konstrukcyjne w połowie 2018 roku oraz pierwszy lot na Marsa za 5 lat – w 2022. Mają to być dwa loty cargo na powierzchnię Czerwonej Planety, które poprzedzą pierwszą turę kolonizatorów. Ta nastąpi w trakcie kolejnego okna startowego, w 2024 roku. Wtedy Musk planuje posłać kolejne dwa autonomiczne statki z ładunkiem oraz dwa transporty pionierów nowego przyczółka ludzkości w Układzie Słonecznym.

Ilustracja: SpaceX

Głośną nowością o której wspomniał Elon Musk jest koncept podróży suborbitalnych. Według niego, transport ludzi w dowolne miejsce na Ziemi może zająć mniej niż pół godziny przy pomocy lotu balistycznego w rakiecie BFR. Pomysł ten wywołał głośne poruszenie w opinii publicznej ale zdążył zgromadzić także grono krytyków tej koncepcji zarzucających brak możliwości wykonania takiego projektu.

Jak mówił sam szef SpaceX, głównym źródłem zarobków firmy są loty orbitalne z satelitami i innymi ładunkami, loty zaopatrzeniowe na ISS oraz przewidywane kursy z ładunkiem na Księżyc i Marsa. Według niego, jest to wystarczające zaplecze do ambitnego planu opracowania systemu BFR a następnie zastąpienia nim wszystkich rakiet z rodziny Falcon i statków typu Dragon, które obecnie cieszą się ogromną popularnością. Już do tej pory rakieta Falcon 9 wystartowała 41 razy, z czego tylko w tym roku odbyła 13 lotów. Spośród wszystkich startów, aż 16 zakończyło się udanym lądowaniem pierwszego stopnia.

Musk poprzez strategię redukcji kosztów w lotach kosmicznych chce wprowadzić jeden niezawodny, w pełni odzyskiwalny system nośny. Oznajmia jednak, że nie zamierza pozbyć się wszystkich statków i systemów nośnych typu Falcon, lecz wyprodukować pewien „zapas” tych rakiet. Twierdzi, że będą one służyć co bardziej konserwatywnym klientom, lecz po stworzeniu pewnej ilości tych systemów wynoszenia, wszystkie siły i środki produkcji SpaceX zostaną skierowane ku BFR.

Dużą niewiadomą w tym jakże ambitnym przedsięwzięciu Elona Muska jest poziom skomplikowania omawianej konstrukcji i jej eksploatacji, kosztów badań, opracowania, produkcji etc. W tym miejscu należy wziąć także pod uwagę obecne poślizgi SpaceX z wprowadzeniem do użytku rakiety Falcon Heavy oraz konieczne z biznesowego punktu widzenia utrzymanie harmonogramu lotów Falcona 9.

Aktualnie SpaceX ma zakontraktowane zamówienia o wartości ok. 10 mld USD na wyniesienie 70 satelitów. Do tego, firma podpisała umowę z NASA na 20 lotów zaopatrzeniowych na ISS o łącznej wartości 2 mld USD. Ponadto, Amerykańska Agencja Kosmiczna przyznała spółce Elona Muska 2,6 mld USD na opracowanie załogowego statku kosmicznego Dragon 2 do transportu astronautów na Międzynarodową Stację Kosmiczną, który ma powstać przed 2019 rokiem. W tych okolicznościach harmonogram projektu BFR i kolonizacji Marsa stoi pod dużym znakiem zapytania.

Czytaj też: Wyścig na Marsa. Kiedy człowiek stanie na Czerwonej Planecie?

Maksymilian Augustyn

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

18 komentarzy

Heh Czwartek, 05 Października 2017, 9:50
Czy fale spinowe (badane przez polskich naukowców)mogą służyć do lewitacji i napędu? np. wysyła się fale z krańca obiektu pod kontem jak lampa np. spodka aby pod tym obiektem przestrzeń i materię magnesował ,a w części tylnej stworzyć odwrotny ładunek magnetyczny aby spodek mógł latać ????
Sebulba Niedziela, 15 Października 2017, 19:59
Nie mogą.
J. Środa, 04 Października 2017, 10:00
Nawet jeśli plan nie jest realny, to Musk musi go forsować, gdyż tylko krótkie terminy przyciągną zainteresowanie opinii publicznej i inwestorów. Żaden inwestor nie włoży centa w przedsięwzięcie obliczone na 50 lat. Poza wszystkim jednak ludzkość potrzebuje takich "wariatów", bo w przeciwnym razie stalibyśmy w miejscu.
yaro Wtorek, 03 Października 2017, 7:35
Tak tak, nie ma to jak fajny start up na kolejne wyciąganie pieniędzy od inwestorów. Moduły załogowego jeszcze nie ma przetestowanego a juz o Marsie gada.
Tomasz Czwartek, 05 Października 2017, 10:28
Kilak lat temu Panu podobni wieszczyli, że tylko porządne socjalistyczne przedsiębiorstwo państwowe typu NASA albo Roskosmos może opracowywać, produkować i wysyłać statki kosmiczne. Jak się okazało że jest wprost przeciwnie, że można szybciej i taniej to kolejne pokolenie "specjalistów" czepia się terminów. Za kilka lat pozostanie wam czepiać się koloru rakiet nośnych albo ich wpływu na lęgi pingwinów...
Sebulba Wtorek, 03 Października 2017, 12:38
Pierwsze loty na Marsa mają być bez ludzi, silnik już jest, zbiornik paliwa jest więc pierwszy, nie załogowy lot za 5 lat jest możliwy.
A o wyciąganiu kasy od kogokolwiek to łatwo sprawdzić jak jest na prawdę więc nie ma sensu pisać.
Bogdan Wtorek, 03 Października 2017, 10:31
Dokładnie, imperium Muska polega na tym, aby szukać naiwnych inwestorów, którzy wydadzą miliardy na coś, co jest obecnie nie realne dla całego SpaceX.

Jeżeli taka potęga jak NASA ma problemy z SLS, to tym bardziej takowe problemy będą mieli w SpaceX, które to ma nie porównanie mniejsze doświadczenie w podboju kosmosu niż NASA.
Rejtan Środa, 04 Października 2017, 22:14
Jak na razie imperium Muska wywiązuje się ze swoich obietnic w terminie ( Falcon 1-2008, Falcon 9 - 2015 ) i mam nadzieję że to się nie zmieni.
Przy okazji : pamiętam, że w początku SpaceX specjaliści mówili o przekrecie: nie da się stworzyć rakiety której I stopień wróci i bedzie mógł ponownie lecieć, nie da się stworzyć w 5 lat biznesu rakietowego , nie da się wynosić 10-15 satelitów rocznie 4 rakietami, nie da się ble, ble ble
sur Wtorek, 03 Października 2017, 11:27
Plany Muska są nierealne z wielu względów, ale nie porównywałbym jego planów z planami NASA. Agencje rządowe zawsze mają milion problemów, które kosztują miliardy, tak jak nasz ZUS ma system który kosztował więcej niż wysłanie sondy na marsa.
Phe Poniedziałek, 02 Października 2017, 23:45
Mam 34 lata i wiem ze za swojego zycia polece w kosmos, moze i na marsa jak budzet pozwoli.
Podobna droga z dzisiejszego punktu jak kiedys z malego miasta do City of London..
Sebulba Poniedziałek, 02 Października 2017, 20:06
BFR - Big Fart Rocket, w końcu jest na metan :)
sur Wtorek, 03 Października 2017, 11:29
Big Fraud Rocket brzmi realnie
Politolog Poniedziałek, 02 Października 2017, 19:58
Pomysł bez realnego zaplecza finansowego , poza tym przeciążenie jakiemu jest poddawane ludzkie ciało przy pokonywaniu Ziemskiej grawitacji wykreśla większość populacji ze względów zdrowotnych. Kolejny pomysł Muska z serii....fantasmagorii
Podpułkownik Wareda Czwartek, 05 Października 2017, 12:52
Politolog!

" ... przy pokonywaniu Ziemskiej grawitacji ... ".

Panie politolog! Ej, coś mi tu nie pasuje!
Pan podpisuje się - "politolog", a jednocześnie nie wie, że przymiotniki piszemy z małej litery?
Sebulba Wtorek, 03 Października 2017, 9:44
A jakie jest to przeciążenie przy "pokonywaniu Ziemskiej grawitacji"? Nie ma to jak pisać coś czego się nie rozumie.
Rejtan Środa, 04 Października 2017, 22:04
Gosciu jest politolog, nie technolog. Czyli typ: " nie znam się , więc się wypowiem" , jak wszyscy politolodzy, marketingowcy i czarodzieje od rozwoju osobistego.
Politolog Środa, 04 Października 2017, 0:19
Szanowny Panie lub Pani oto elementarne informacje odnośnie przeciążenia jakiemu będzie poddawane ludzkie ciało w czasie takiego lotu , według specyfikacji dla klientów w przypadku rakiet Falcon 9 przeciążenia przy starcie wynoszą około 2,6 – 2,8 g, a w czasie lądowania od 4,6 do nawet 8 g. W przypadku samolotów pasażerskich największe przeciążenia mogą wystąpić przy awaryjnych lądowania, nie przekraczają jednak one nigdy wartości 2,5 g, a jak to będzie działać na organizm ? w skrócie podstawy medycyny lotniczej - główną przyczyną zaburzeń jest zakłócenie obiegu krwi w organizmie. Odległość od serca do mózgu wynosi ok. 40 cm. W normalnych warunkach serce bez trudu tłoczy krew na te wysokość, ale gdy działa na pilota przyspieszenie 4 g, -wówczas krew staje się 4 razy cięższa, czyli powstaje w wyniku taki efekt, jak gdyby odległość wzrosła do 160 cm. W takich warunkach zaopatrywanie mózgu w krew i zapewnienie mu właściwego ciśnienia krwi na jego poziomie staje się dla serca kolosalnym wysiłkiem. Sprawę pogarsza fakt, ze krew tętnicza podążając z serca do dolnych części organizmu, z powrotem z trudnością wraca i coraz większa jej ilość zaczyna zalegać w dolnych częściach ciała, podczas gdy serce odczuwa jej niedobór.
Gdy zaczyna działać przeciążenie dodatnie, w pierwszej chwili ciśnienie w tętnicy szyjnej prowadzącej krew do mózgu obniża się. Znajdujący się tam w tzw. zatoce szyjnej receptor, czuły na ciśnienie krwi, powoduje skomplikowaną drogą odruchową pobudzenie serca do wytężonej pracy oraz skurcz obwodowych naczyń krwionośnych, co zapewnia większe ciśnienie krwi w naczyniach tętniczych i lepszy jej dopływ żytami do serca. W ten sposób udaje się układowi krążenia wyrównać zaburzenia hemodynamiczne występujące przy przyspieszeniach poniżej 3 g. Natomiast powyżej tej wartości, mimo wysiłków organizmu, zaczynają szybko narastać zaburzenia w krwiobiegu.
Sebulba Niedziela, 15 Października 2017, 19:58
Przyspieszenie rakiety jest wyłącznie kwestią techniczną, można osiągnąć pierwszą prędkość kosmiczną również z małym przyspieszeniem a nigdzie nie było powiedziane jakie przyspieszenie będzie osiągać BFR. Dla przykładu promy kosmiczne nie przekraczały 3g (i to i tak przez krótką chwilę) co jest wartością całkowicie bezpieczną dla zdecydowanej większości populacji (generalnie każdy w miarę zdrowy człowiek bez problemów sercowych). Nawet w niektórych wesołych miasteczkach są atrakcje gdzie osiąga się 5g.
Dalszy Twój wywód jest nie na temat i jest całkowicie błędny gdyż zakłada pozycję człowieka pionową w rakiecie co oczywiście nie ma miejsca. Także na przyszłość nie polecam przepisywać przypadkowych tekstów z internetu gdy nie rozumie się podstaw,