Bull Run: demonstracja gotowości Batalionowej Grupy Bojowej NATO w Polsce

Niedziela, 10 Września 2017, 16:12
Niedziela, 10 Września 2017, 16:12
Niedziela, 10 Września 2017, 16:12
Niedziela, 10 Września 2017, 16:12
Niedziela, 10 Września 2017, 16:12

6 września Batalionowa Grupa Bojowa NATO w Polsce, działająca w ramach wzmocnionej wysuniętej obecności, zakończyła dwudniowe ćwiczenie Bull Run. Celem było sprawdzenie zdolności do przegrupowania, dotarcia do obszaru odpowiedzialności i jego obrony. 

Ćwiczenie rozpoczęło się od alarmowego opuszczenia koszar i zgrupowania żołnierzy poza ich terenem, gdzie otrzymano rozkazy ze sztabu nadrzędnej 15. Brygady Zmechanizowanej. Po opracowaniu marszruty grupa skierowała się w wyznaczony rejon odpowiedzialności. Przed głównymi siłami grupy działali zwiadowcy, sprawdzający drogi i skrzyżowania. W czasie ćwiczenia żołnierze współpracowali z jednostkami samorządu terytorialnego.

Czytaj też: Bataliony NATO w pełnej gotowości operacyjnej

Fot. www.army.mil

Ćwiczenie Bull Run było już drugim tego rodzaju, w jakim udział wzięła Batalionowa Grupa Bojowa NATO w Polsce. Odpowiednie zgranie pododdziałów pochodzących z różnych państw sojuszniczych ma kluczowe znaczenie dla ich zdolności przetrwania na polu walki. Stąd też ćwiczenie to ma szczególne znaczenie dla dowodzącego grupą ppłk Christophera L'Heureuxa. Podkreślił on, że w ramach Bull Run ćwiczone są aspekty działań podległych mu żołnierzy, które mają pozwolić na opuszczenie regionu pobytu stałego i przejście do wyznaczonego obszaru odpowiedzialności - "Ćwiczymy to, co musielibyśmy robić w przypadku wybuchu konfliktu lub groźby jego wybuchu".

Fot. www.army.mil

Batalionowa Grupa Bojowa NATO znajduje się w Polsce od kwietnia 2017 r., podobne grupy zostały też rozlokowane w Łotwie, Estonii i na Litwie. W skład grupy bazującej w Polsce wchodzą żołnierze ze Stanów Zjednoczonych (państwo ramowe, 2. szwadron 2. pułku kawalerii), Wielkiej Brytanii (zwiadowcy z British Light Dragoons) i przeciwlotnicy z Rumunii.

Fot. www.army.mil

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

8 komentarzy

dziadek Poniedziałek, 11 Września 2017, 11:15
Trolle czuwają nad wszystkimi posunięciami Polski. Gdybyśmy trzymali wysunięte dywizje, to za Angelą powtarzaliby, że draznimy Moskwę. Gdy jest batalion, to drą sie, że mało. Dobrze, że mamy USA za sobą, bo reszta się nigdy nie liczyła.
Olo Poniedziałek, 11 Września 2017, 9:26
Takie golutkie te transportery taranować będą?
spartakus Poniedziałek, 11 Września 2017, 4:32
Przed wojną w Gruzji w 2008 r również USA i Gruzja zorganizowały 15 lipca dwutygodniowe manewry szumnie nazywane "Immediate Response " - "Natychmiastowa Odpowiedź" .
A Rosjanie w tym czasie zorganizowali manewry wojskowe " Kaukaz 2008 " . Obecność Amerykanów w Gruzji ogóle nie przeszkodziła Rosjanom pokonać Gruzinów.

Ogłoszenie przez Kosowo niepodległości w lutym 2008 zachęciło separatystyczne władze Osetii Południowej do oderwania się od terytorium Gruzji i prezydent Eduard Kokojty zapowiedział domaganie się od Trybunału Konstytucyjnego Rosji uznania swojej republiki za część terytorium Federacji Rosyjskiej. W sierpniu 2008, po załamaniu rozmów gruzińsko-osetyjskich, Gruzja przystąpiła do zbrojnego ataku na terytorium Osetii Południowej. Rosja odpowiedziała na ten atak kontratakiem, wypierając najpierw wojska gruzińskie z Osetii Południowej i Abchazji, a następnie dokonując ataku na terytorium Gruzji pozostające pod jej kontrolą. Zajmując zgodnie z planem niektóre miasta (Gori, Poti i inne), niszcząc w nich uzbrojenie przeciwnika i infrastrukturę oraz zbierając informacje i oręż wroga.

Przyczyna

Zatargi pomiędzy Gruzinami i Osetyjczykami;
dążenia Osetii Południowej i Abchazji do osiągnięcia pełnej niepodległości.

Wynik

Porażka wojsk gruzińskich;
polityczny sukces Rosji;
De facto całkowita niepodległość Osetii Południowej i Abchazji. Wysiedlenie Gruzinów z Osetii Południowej i Abchazji.

Wniosek
Obecność Batalionowej Grupy Bojowej NATO w niczym nie przeszkodzi Rosji aby w kilka godzin lub dni
"Jedną z Dywizji " pokonać i zająć inne terytorium w ramach regionalnego konfliktu zbrojnego .
a może by tak bez strzelania się dało Poniedziałek, 11 Września 2017, 10:20
kilka poprawek może by się przydało:
od końca patrząc - de facto całkowite uzależnienie Osetii Poł. i Abchazji od Rosji,
dążenie Rosji do podporządkowania Osetii Poł. i Abcjazji oraz destabilizacji Gruzji aby storpedować próby dywersyfikacji dostaw ropy i gazu w kierunku Europy,
Gruzja odpowiedziała na szereg militarnych prowokacji z terenu Osetii Poł. a Rosyjskie jednostki już były w drodze (najwyraźniej mieli jasnowidzów). To był atak, nie kontratak.
etc.
polak mały Poniedziałek, 11 Września 2017, 9:22
Dodaj jeszcze punkt "przebieg działań":
Rosja miała znaczną przewagę ilościową i częściowo jakościową w każdym aspekcie, a zwłaszcza w powietrzu. W znaczący sposób przełożyło się to na efektywność działań na lądzie.
Wniosek do ew. działań w Europie: ponieważ Rosja nie jest w stanie zapewnić sobie panowania w powietrzu w konflikcie z NATO, nie będzie w stanie efektywnie prowadzić działań lądowych.
cyniczny Niedziela, 10 Września 2017, 16:48
Bez liczącego się własnego opl, bez ochrony własnego lotnictwa z uwagi na zasięg rosyjskiego opl, w zasięgu rosyjskiej artylerii, to ten batalion w razie konfliktu długo by nie istniał.
NN Poniedziałek, 11 Września 2017, 14:11
No dobrze, ten batalion przestaje istnieć. I co dalej?
Otóż: tysiące, jeśli nie miliony, amerykańskich rednecków domagają się pomszczenia amerykańskich chłopców. Jakiś senator, np. Lindsey Graham, powie na konferencji prasowej czy w wywiadzie, że trzeba na to odpowiedzieć tak samo, jak na Pearl Harbor. Mattis z kolei wyjdzie przed kamery i obwieści, że Rosja ma jeszcze czas, żeby przeprosić i się wycofać - te kilkadziesiąt godzin zanim wojska z USA dopłyną do Europy.
A potem albo Rosja spełni warunki, albo w następnej defiladzie na Placu Czerwonym jedyne T-72, które się pojawią, będą z Polski i Rumunii.
bok Niedziela, 10 Września 2017, 23:33
OPL można stosunkowo szybko przerzucić, a lotnictwo NATO ma sporo przewagę, wiec nie panikujmy. A jeśli ten batalion - jak napisał cyniczny - przestanie istnieć, to wtedy zaczyna się zupełnie inna rozgrywka, i dlatego właśnie ten batalion jest u nas.