Koreańskie rakiety "mają problem z powrotem do atmosfery"

Poniedziałek, 14 Sierpnia 2017, 10:35 Musudan

Korea Płn. potrzebuje co najmniej roku-dwóch na rozwiązanie problemów, jakie jej rakiety mają z ponownym wejściem w atmosferę ziemską, ale dokonuje postępów w pracach nad miniaturyzacją głowicy atomowej - oświadczył wiceminister obrony Korei Płd. Su Czu Suk. 

"Ani USA, ani Korea Południowa nie uważają, by Korea Północna zdołała już całkowicie opanować technologię ponownego wchodzenia w atmosferę pod względem kluczowych rozwiązań inżynieryjnych" - ocenił wiceminister w wypowiedzi wyemitowanej w niedzielę przez południowokoreańską telewizję.

Nie uważamy, by (Pjongjang) osiągnął już ten etap, ale to prawda, że się do niego zbliża. Nie jesteśmy w stanie wskazać konkretnego terminu, ale potrwa to co najmniej rok-dwa.

Su Czu Suk, Wiceminister Obrony Korei Południowej
 

Su ocenił, że Korea Płn. najprawdopodobniej będzie kontynuować prowokacje, w tym testy broni atomowej, jednak jego zdaniem Północ raczej nie zaangażuje się w realny konflikt zbrojny.

Czytaj też: USA vs. Korea Północna. Czas decyzji [ANALIZA]

Także dyrektor CIA Mike Pompeo twierdzi, że w Pjongjang będzie dalej testować swoje uzbrojenie. "Jestem pewien, że (północnokoreański przywódca Kim Dzong Un) będzie w dalszym ciągu próbował rozwijać swój program rakietowy, więc kolejna próba rakietowa nie byłaby dla mnie zaskoczeniem" - powiedział Pompeo w telewizji Fox News.

Również w niedzielę rzecznik ministerstwa obrony w Seulu Li Dzin Łu oświadczył, że wyznaczone na sierpień wspólne manewry wojskowe USA i Korei Płd. odbędą się zgodnie z planem.

5 sierpnia Rada Bezpieczeństwa ONZ uchwaliła rezolucję nakładającą nowe sankcje na Koreę Płn. w związku z niedawnymi próbami międzykontynentalnych pocisków balistycznych (ICBM), z których najnowsza odbyła się 28 lipca. Dzień później Kim Dzong Un oznajmił: „Całe terytorium USA jest w naszym zasięgu”.

W środę oficjalne media północnokoreańskie podały, że Korea Płn. "starannie analizuje" plany dokonania ataku rakietowego na należącą do USA wyspę Guam na Pacyfiku, a atak zależy od decyzji Kim Dzong Una.

Prezydent USA Donald Trump w piątek zapowiedział na Twitterze, że amerykańskie siły zbrojne "są gotowe do strzału" oraz ostrzegł, że Kim Dzong Unowi nie "ujdą na sucho jego pogróżki".

Czytaj też: Korea Północna celuje w Guam. "Ryzyko wojny" [KOMENTARZ]

PAP - mini

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

7 komentarzy

małe be Środa, 16 Sierpnia 2017, 0:32
ależ umówmy się. kraj co ledwo dycha mógłby sam opracować takie technologie? te technologie są udostępniane przez sprzedawców elementów. trzeba ustalić sprzedawców i ukarać przykładnie to skończy się transfer technologii. najlepiej nie obarczać winą całych państw tylko konkretne osoby. potem nikt już nie spróbuje.
kj1981 Środa, 16 Sierpnia 2017, 13:31
To jeszcze napisz, w jaki sensowny sposób można ukarać Ros... eee... ten kraj, który dostarcza Kimowi technologie wojskowe.
Cynik Poniedziałek, 14 Sierpnia 2017, 23:45
Z powrotem do atmosfery to ma ich przywódca. Pomyśleć że kiedyś telewizja szwajcarska taki miły dokument nakręciła o tym panu.
maj. Poniedziałek, 14 Sierpnia 2017, 21:22
W kosmosie rakieta balistyczna koziołkuje (nie działają stateczniki bo nie ma atmosfery, a stery gazodynamiczne przestają działać po wyłączeniu silnika). Podczas powrotu do atmosfery powinna się ustabilizować na tyle szybko by przeciążenia poprzeczne jej nie zniszczyły.
Polanski Poniedziałek, 14 Sierpnia 2017, 15:45
Z powrotem do atmosfery to chyba nie maja problemów. Przyciąganie nie wysiadło. Pewnie z kontrolowanym wejściem w atmosferę maja problemy.
niki Poniedziałek, 14 Sierpnia 2017, 13:21
Czytaj, trzeba KRLD zaatakować w najbliższych miesiacach bo później to już takie proste nie będzie.
-jorg .. Piątek, 18 Sierpnia 2017, 13:46
ok .!