GPS na celowniku hakerów. Czas na powrót radia? [KOMENTARZ]

Czwartek, 10 Sierpnia 2017, 11:33

Nasilają się ataki na system GPS użytkowany przez jednostki pływające. W działaniach tego typu przodują państwa takie jak Rosja i Korea Północna. Zwiększone zagrożenie dla cyberbezpieczeństwa sieci GNSS spowodowało w wielu krajach zachodnich dyskusje o konieczności przywrócenia do łask systemów nawigacji radiowej, których historia sięga drugiej wojny światowej.

W dniu 22 czerwca 2017 r. statek operujący na Morzu Czarnym w okolicach Noworosyjska zameldował Centrum Nawigacyjnemu Straży Wybrzeża USA (U.S. Coast Guard Navigation Center), że ma problem z odbiorem sygnałów z satelitów GPS. Działające w oparciu o GNSS urządzenia nawigacyjne na jednostce wskazywały jej pozycję jako przesuniętą o 25 mil morskich w stosunku do faktycznego położenia statku. Podobne doświadczenia były udziałem załóg jeszcze ponad dwudziestu innych statków, które znajdowały się wówczas w pobliżu.

Jak przestrzega na portalu gpsworld.com Dana Goward, prezes Resilient Navigation and Timing (RNT) Foundation, Rosja dysponuje obecnie zaawansowanymi możliwościami w kwestii zakłócania sygnału GPS. Na terenie Federacji Rosyjskiej rozmieszczono ponad 250 tysięcy wież, wyposażonych w aparaturę do zakłócania sygnałów GPS, co ma w założeniu stanowić obronę przed amerykańskimi pociskami dalekiego zasięgu. Fundacja RNT otrzymała już wcześniej liczne sygnały o nieprawidłowościach w działaniu zapobiegającego kolizjom statków systemu AIS na wodach wokół Rosji. Raporty dotyczyły także zakłócania systemu GPS w Moskwie i na obszarze Ukrainy. Czyżby Rosjanom chodziło o skłonienie obecnych na ich terenie podmiotów do korzystania z rodzimego systemu pozycjonowania GLONASS, zamiast amerykańskiego GPS? – zastanawia się Goward.

Poważne niebezpieczeństwo

Uzależnienie dowódców jednostek pływających od tylko jednego źródła danych nawigacyjnych, satelitów GPS, stwarza istotne zagrożenie tak dla żeglugi cywilnej, jak i dla marynarki wojennej, zwłaszcza w sytuacji konfliktu zbrojnego. Sytuację pogarsza fakt, że pokolenia młodszych marynarzy nie dysponują już tak rozległą wiedzą i umiejętnościami nawigacyjnymi, jak ich starsi koledzy, jeśli chodzi o tradycyjne sposoby określania położenia statku na morzu – na przykład z wykorzystaniem gwiazd na nocnym niebie.

Oprócz tego, że docierające na Ziemię z odległości ponad 20 tys. km sygnały z satelitów GPS są dość słabe, to można je nie tylko zakłócić, ale też niejako „podmienić” wysyłając jednostkom pływającym sygnały fałszywe. Co więcej, do prowadzenia takiej mistyfikacji wystarcza tani, łatwo dostępny sprzęt. Z niebezpieczeństw nadmiernego uzależnienia bezpieczeństwa narodowego od GPS zdano już sobie sprawę w USA.

Globalne zagrożenie atakami elektronicznymi (electronic warfare) na systemy kosmiczne w kolejnych latach zwiększy się, tak jeśli chodzi o ilość, jak i o liczbą środków. Postęp w tej dziedzinie skoncentruje się prawdopodobnie na zakłócaniu zdolności do korzystania z dedykowanej wojskowej łączności satelitarnej (SATCOM), systemów zobrazowania radarowego SAR oraz wzmocnieniu zdolności [działań] przeciwko Globalnym Systemom Nawigacji Satelitarnej (GNSS), na przykład US Global Positioning System (GPS).

Daniel Coates, Dyrektor Wywiadu Narodowego USA, maj 2017 r.

Podobne obawy jak w Stanach Zjednoczonych narastają w Wielkiej Brytanii oraz Korei Południowej. W zeszłym roku setki koreańskich rybaków przedwcześnie zawróciło swoje kutry do portów po tym, jak odbiór sygnałów GPS został im uniemożliwiony. O incydent Południe obwinia Koreę Północną, jednak reżim Kim Dzong Una wypiera się odpowiedzialności za zaistniałe zdarzenie.

Triumfalny powrót radia?

Jedną z metod na poradzenie sobie z zakłóceniami GPS jest powrót do nieco zapomnianej już nawigacji radiowej, gdzie określanie pozycji opiera się na sygnałach odbieranych ze stacji rozmieszczonych na powierzchni planety. System ten, znany jako Loran (long-range navigation), mocno rozwinął się w czasie drugiej wojny światowej. Jego współczesna wersja, której uruchomienie rozważają zainteresowane państwa to eLoran.

ELoran ma kilka zalet w stosunku do nawigacji satelitarnej. Po pierwsze, jego sygnały radiowe są średnio 1,3 mln razy silniejsze od tych z satelitów GNSS. Dzięki temu znacznie trudniej je zakłócić. By to zrobić, należałoby wykorzystać potężne transmitery i wielkie anteny, a także potrzeba do tego dużo energii elektrycznej.

Eksperci z Waszyngtonu nie przewidują problemów w zdobyciu poparcia prezydenta Trumpa i wyasygnowaniu odpowiednich środków na rzez budowy systemu eLoran na terytoriach kontrolowanych przez USA. Tego typu inwestycja wiąże się jednak z dużymi kosztami i nie jest pewne kiedy ewentualnie w rozbudowę tej naziemnej sieci miałyby się zaangażować inne państwa. To oznacza, że raczej nieprędko powstanie sieć eLoran, która mogłaby funkcjonować w ujednoliconym standardzie w skali globalnej.

Stworzeniem swojej wersji eLoran pod nazwą eCzajka zainteresowana jest również Rosja. Sieć przydałaby się zwłaszcza na wodach arktycznych, ale na razie prace nad jej budową utknęły, m. in. z powodu braku środków.

Agresywne poczynania Rosji i Korei Północnej w zakresie blokowania GNSS pokazują, że sieci nawigacji satelitarnej są wyjątkowo wrażliwe na cyberataki, stanowiąc tym samym miękkie podbrzusze szerszych systemów bezpieczeństwa strategicznego całych państw. Póki nie zostaną wdrożone środki techniczne, mogące z powodzeniem zastępować GPS w najróżniejszych warunkach, Dana Goward zaleca, za amerykańską Strażą Przybrzeżną, w odniesieniu do odczytów z nawigacji satelitarnej: „ufaj, ale sprawdzaj”.

Czytaj też: TUNA – podwodna alternatywa dla komunikacji satelitarnej. "Na wypadek wojny"

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

16 komentarzy

ito Niedziela, 13 Sierpnia 2017, 6:45
Właśnie została opisana przyczyna, dla której oparte na GPS bronie precyzyjnego rażenia można sobie... 25 mil (jakieś 48 km) uchyłu jest nie do skompensowania nawet głowicą atomową. A więc pozostają metody tradycyjne plus korekta np. wg rzeźby terenu- i samonaprowadzanie w końcowej fazie. Co należałoby uwzględnić przy zakupach, modernizacjach i szkoleniu.
nawigator Piątek, 11 Sierpnia 2017, 13:25
Ten artykuł to jedna wielka bzdura! Rosjanie urządzeniami do zakłócania sygnału GPS dysponują od... ponad 20 lat i każdy, kto się uczył o systemach nawigacji satelitarnej o tym dobrze widział (amerykanie się teraz dowiedzieli?)
Powrót do radionawigacji wykorzystującej systemy naziemne jest mrzonką - zbyt wielkie koszty odtworzenia infrastruktury naziemnej (postawienie całej sieci masztów radiowych) i dużo mniejsza dokładność pozycji.
Rozwiązaniem jest używanie zarówno GPS, jak i GLONASS (a kiedyś, w przyszłości również GALILEO - mam nadzieję) - już teraz nie ma kłopotu z kupnem odbiorników dwusystemowych.
Poza tym twierdzenie o kłopotach młodszego pokolenia z wykorzystaniem innych sposobów określania pozycji również jest wyssane z palca, bo wcale nie trzeba od razu wyciągać sekstantów, a wystarczy starannie prowadzić nawigację zliczeniową, co w czasach żyrokompasów i logów dopplerowskich nie jest już takim kłopotem, jak w dawnych czasach (już o nawigacji w pobliżu brzegu nie wspominając).
Kolejna tania sensacja.
Navigator One Czwartek, 17 Sierpnia 2017, 18:30
Racja.
Navigator One Piątek, 11 Sierpnia 2017, 18:51
Brawo ! Doskonały komentarz. Autor to amatorek nawigacji.
Fanklub Daviena Czwartek, 10 Sierpnia 2017, 13:24
Ja w to fałszowanie wskazań GPS nie wierzę. Davien, najlepszy ekspert na tym forum, co zna RCS F-22 i PAK-FA i poziomy szumów wszystkich łodzi podwodnych, wielokrotnie zapewniał tu, że Rosjanie nie są w stanie zakłócać wskazań satelitów GPS nowej generacji bo USA już dawno ten problem rozwiązały aktualizacją oprogramowania.
nawigator Piątek, 11 Sierpnia 2017, 13:27
Nie wierzysz? To wybierz się z odbiornikiem GPS pod Kreml :)
Wojciech Czwartek, 10 Sierpnia 2017, 21:37
Nie wierzysz na wszelki wypadek bo gdybyś uwierzył to musiałbyś uwierzyć w Tupolewa będącego nie tam, gdzie załoga myślała że jest.
Dave Wtorek, 15 Sierpnia 2017, 19:54
a co ma GPS w Tupolewie do używania radiowysokościomierza, zamiast wysokościomierza opartego na wskazaniach ciśnienia atmosferycznego? ignorowania komunikatów TAWS? wiesz co to? trollem ruskim jesteś??
signum temporis Piątek, 11 Sierpnia 2017, 21:20
Jeśli nawigator naszego Tupolewa współrzędne z mapy podejściowej lotniska Smoleńsk - Północny zobrazowane w systemie SK42 wprowadził do systemu nawigacyjnego samolotu pracującego w systemie WGS84 (bez wcześniejszego polecenia ich przeliczenia na WGS84) to niestety odchylenie od właściwego kursu przy lądowaniu metodą "na szczura" (przy kompletnym braku widoczności i ignorowaniu wskazań wysokościomierza) mogło wynieść nawet 160 m w bok od początku pasa startowego. Żaden najbardziej precyzyjny GPS nie potrafi prawidłowo prowadzić gdy do systemu nawigacyjnego wprowadzone zostały dane niekompatybilne z WGS84
Szczepan52 Niedziela, 13 Sierpnia 2017, 22:33
Wszystkiemu winny był jar przed lotniskiem.
Pytanie. Czy piloci i nawigator wiedzieli o tym jarze?
dimitris Czwartek, 10 Sierpnia 2017, 12:21
Niegdyś, na Morzu Czarnym, jakimś (dosłownie) gotowym na złom "statkiem -widmem", odkupionym przez Greków od ruskich, przez armatora właśnie zajmującego się m.in. złomowaniem, mieliśmy problem z określeniem pozycji. Zużyte radary nam padły (a były rosyjskie), tzn. nie pokazywały prawie nic... Złapał nas sztorm, ciemno, w Admirality List of Radio Signals nic nie zgadzało się z aktualnym stanem fatkycznym radiolatarń... Kapitan wydał polecenie wołania Rosjan z prośbą o pomoc w określeniu pozycji, światła ich statków migały zza deszczu bardzo blisko od nas. Nikt się nie zgłaszał Słyszeliśmy tuż obok rosyjskie - pardon - jeszcze wtedy radzieckie - porty, ale też nikt się nie zgłosił. Zacząłem wołać ich po rosyjsku, dalej nic. Musieliśmy radzić sobie sami, trochę mocno ryzykując... Następnego dnia kapitan znów kazał nam po coś wywoływać te sowieckie kontrole ruchu, chciał ich o coś zapytać, w końcu to tam płynęliśmy... . Nikt nie odpowiadał. Wreszcie dopłynęliśmy, dopiero tuż przed portem to oni zaczęli nas wywoływać, bardzo śmiesznym językiem angielskim...

Ale gdy już weszli na pokład - sztywni Rosjanie, ostrożni Ukraińcy i uśmiechający się ciepło, choć dyskretnie lokalni Grecy, gdy kapitan "rozluźnił" w znany sposób atmosferę, pytam się jednego, drugiego, dla pewności i trzeciego miejscowego z tej odprawy, następnie także z serwisów: Ale tyle razy wołaliśmy Was - czemu nie odpowiadaliście ? - Nie było rozkazu odpowiadać. - to bez rozkazu nie można ? Nawet na częstotliwości bezpieczeństwa ? - Nu nikak niet ! Utrata pracy natychmiast !
Mariupol 1989... - a zupełnie, zupełnie jak Warszawa, mojego wczesnego dzieciństwa... 1962... 1965 max.
009 Czwartek, 10 Sierpnia 2017, 17:05
Napisałeś - ale bez sensu ? Dmitris - by dokopać ruskim , napisz coś sensownego !
dim Piątek, 11 Sierpnia 2017, 21:03
Napisałem offtop w kwestii aktualnego GPS, ale dość dobrze oddający ich sposób myślenia i ich zachowania zawodowe. Te też warto rozumieć.
Gdybym "chciał im dokopać" byłoby co opisać, zapewne znacznie ponad wszelkie wyobrażenia Polaka. Ale to nie była ta intencja, szczerze lubię ich marynarzy.
superznafca Piątek, 11 Sierpnia 2017, 12:25
ale dim,dimitris - ciągle pisze na tym forum w koło to samo. A jego doświadczenie z pływania okrętami wojennymi jest takie - że pływał nie wiadomo w jakim charakterze na statku handlowym - ale on się zna. Ja jeżdżę codziennie samochodem i oczywiście znam się super na obsłudze transportera opancerzonego i czołgu. To jeździ i to jeździ - to ma kierownicę i to ma kierownice. A każdy kto używa CB radia jest od razu suprespecem od łączności radiowej i satelitarnej. Takie czasy. Czasy ekspertoff
kim1 Sobota, 12 Sierpnia 2017, 13:43
Tak? To napisz jaka jest WIELKA różnica w kierowaniu pomiędzy samochodem a transporterem opancerzonym. Wielkej różnicy nie ma. Nawet masz ułatwienie w t.op np. automatyczną skrzynię biegów. Zapewniam Ciebie, że gdyby zaszła potrzeba i musiał jechać t.op. to dałbyś radę ruszyć i te np. parę km. przejechać.
dimitris Piątek, 11 Sierpnia 2017, 15:14
A Pan myśli, że Wy nie piszecie tu często głupot ? Wojnę widziecie tak jak ona wyglądała, nie jak będzie wyglądać. Szczególnie w mojej dziedzinie studiów (na przykład detekcja, radiolokacja) forumowicze jesteście często o "wieki" za faktycznymi możliwościami technicznymi, logicznie przewidywalnymi dla technika niewojskowego. Ot choćby te śmieszne kwadrokoptery "w tysiącach", czy wojskowe nadajniki, wciąż widać, że poumieszczane na pojazdach przy urządzeniach i obsłudze odbiorników... logicznie jest to epoka "kamienia łupanego".