Międzykontynentalny arsenał Korei Północnej. "Realne zagrożenie" [ANALIZA]

Środa, 05 Lipca 2017, 18:15 Rakiety Korea
Środa, 05 Lipca 2017, 18:15 Unha-3
Środa, 05 Lipca 2017, 18:15 R-29
Środa, 05 Lipca 2017, 18:15 GBI
Środa, 05 Lipca 2017, 18:15
  • Rakiety Korea
  • Unha-3
  • R-29
  • GBI

Reżim Kim Dzong Una poinformował, że przeprowadził udaną próbę rakiety balistycznej o międzykontynentalnym zasięgu. Rakiety z Korei Północnej mogą zagrozić bezpieczeństwu Azji Południowo-Wschodniej. W perspektywie może się pojawić zagrożenie dla terytorium USA, a to ma szersze konsekwencje dla światowego bezpieczeństwa.

Arsenał rakietowy gwarantem trwałości dyktatury

Utworzone w 1999 roku Strategiczne Wojska Rakietowe Koreańskiej Armii Ludowej to wraz z programem jądrowym oczko w głowie reżimu w Pjongjangu. Zgodnie z założeniami północnokoreańskiej doktryny obronnej to właśnie te siły mają zapewnić trwałość dyktatury i uniemożliwić wariant siłowej zmiany reżimu, jaki miał miejsce w 2003 roku w Iraku czy w 2011 roku w Libii. 

Korea Północna prowadzi więc intensywne prace nad wieloma typami rakiet balistycznych – od broni taktycznej przeznaczonej do użycia przeciwko wrogim celom na Półwyspie Koreańskim przez rakiety średniego i pośredniego zasięgu zdolne do zaatakowania Japonii i amerykańskich instalacji wojskowych w Azji Południowo-Wschodniej i na Dalekim Wschodzie po broń międzykontynentalną. Bazą dla północnokoreańskich systemów są przy tym stare radzieckie technologie pochodzące najczęściej z lat 60. i 70. XX wieku. Nie inaczej było w przypadku ostatniego testu rakiety mającej w założeniu posiadać zdolność do ataku na USA.

R-29

Rakiety z rodziny R-29 Vysota. Od lewej: R-29, R-29RL, R-39, R-29RM oraz chińskie JL-1 i JL-2, ilustracja: MDA-file, Wikipedia

Korea Północna stawia na lżejsze i bardziej mobilne rakiety balistyczne

Wykorzystany podczas testu w dniu 4 lipca pocisk Hwasong-14 znany też pod oznaczeniem KN-14 ma być modyfikacją pocisku Hwasong-13 (KN-08). Oba typy pocisków mają być daleką modyfikacją sowieckiego pocisku odpalanego z okrętów podwodnych typu R-29 Vysota, który wszedł do służby w Marynarce Wojennej ZSRR w roku 1974. Reżim Kim Dzong Una po raz pierwszy pokazał tą broń na paradzie w stolicy kraju w 2012 roku, a w 2016 roku mogło dojść do nawet dwóch nieudanych prób tej broni. Według innych źródeł nowy północnokoreański pocisk to natomiast radziecka rakieta R-27 z dodanym drugim stopniem oraz nową głowicą.

Ostatnia próba, która rozpoczęła się na poligonie rakietowym Banghyon, zdaniem północnokoreańskich mediów zakończyła się natomiast sukcesem, a przetestowany pocisk ma być przystosowany do przenoszenia dużej i ciężkiej głowicy jądrowej. Rakieta miała przelecieć dystans 933 km i osiągnąć pułap 2802 km podczas trwającego 39 minut lotu.

Start rakiety Hwasong-14, Fot. Północnokoreańskie media

Południowokoreańscy i amerykańscy analitycy zgadzają się jednak z tym, że koreańska broń może mieć zasięg ponad 6700 km (prawdopodobnie ponad 8000 km), co powoduje, że może być użyta do ataku na cele na Alasce czy na Hawajach. Próba zbliża też Koreę Północną do budowy broni zdolnej do osiągnięcia także kontynentalnych Stanów Zjednoczonych.

Warto przy tym podkreślić, że także w tym roku, 14 maja miał miejsce test pocisku Hwasong 12 (KN-17) o zasięgu szacowanym na 5 do 6 tys. km, który podczas próby osiągnął apogeum 2111,5 km i przeleciał 787 km, a cały lot trwał 30 minut. Także ta broń może być wariantem sowieckiej rakiety odpalanej z okrętów podwodnych - R-27 Zyb.

Próby zbudowania i przetestowania rakiety międzykontynentalnej podejmowane przez reżim w Pjongjangu nie są niczym nowym. Wcześniej jednak skupiały się na pociskach z rodziny Taepodong, których pierwszy test miał miejsce w 2006 roku. Dotychczas wszystkie znane próby tego pocisku zakończyły się niepowodzeniem choć należy nadmienić, że prawdopodobnie na jej bazie powstała rakieta nośna Unha-3. Mimo początkowych trudności tego programu posłużył on do skutecznego wyniesienia na orbitę okołoziemską dwóch satelitów – w 2012 i 2016 roku.

Czytaj też: Korea Północna leci na Księżyc. „Osiągniemy cel w ciągu 10 lat”

Po tych sukcesach Korea Północna ogłosiła też dalsze plany podboju przestrzeni kosmicznej, w tym realizację własnej misji księżycowej, a doświadczenia zdobywane podczas misji orbitalnych są z całą pewnością wykorzystywane w wojskowych programach rakiet balistycznych. Tak samo zresztą jak miało to miejsce w innych krajach budujących w przeszłości swój arsenał rakietowy. 

Unha-3

Północnokoreańska rakieta Unha-3 używana do wynoszenia satelitów. Fot. Sungwon Baik / VOA/Wikipedia

To, co odróżnia przetestowane w tym roku pociski Hwasong-12 i 14 od Taepodong, to na pewno rozmiary. Ta druga rakieta mierzy ok. 30 metrów długości i waży ok. 80 ton, podczas gdy sowieckie pociski z rodziny R-29 mają masę całkowitą do około 30-35 ton, a ich długość wynosi tylko 14,4 m. R-27 są jeszcze mniejsze i mają masę niecałych 15 ton, a długość nie więcej niż 9 metrów.

Z jednej strony umożliwia to rozmieszczenie Hwasongów na trudniejszych do wykrycia i zniszczenia wyrzutniach mobilnych. Z drugiej część analityków zadaje jednak pytanie, czy Korea Północna opanowała już na tyle proces miniaturyzacji głowic jądrowych, by uzbroić w nie te względnie niewielkie rakiety i umożliwić im operowanie na pełnym możliwym dystansie. Wydaje się jednak, że Kim Dzong Un zniechęcony problemami z Taepodong-2 postawił właśnie na te mniejsze i bardziej mobilne rakiety, które są obecnie intensywnie testowane.

Jak odpowie Waszyngton? 

Osobnym pytaniem pozostaje możliwość amerykańskiej odpowiedzi na coraz bardziej agresywne próby rakietowe prowadzone przez Koreę Północną. Należy jednak przy tym nadmienić, że Waszyngton już wiele lat temu brał pod uwagę możliwość opracowania przez Pjongjang rakiet balistycznych o zasięgu wystarczającym do zaatakowania z użyciem broni jądrowej terytorium Stanów Zjednoczonych. Był to główny powód budowy naziemnego komponentu amerykańskiego systemu antyrakietowego Ballistic Missile Defense opartego o rakiety Ground Based Interceptor (GBI) rozmieszczone w Fort Greely na Alasce oraz w Bazie Sił Powietrznych Vandenberg w Kalifornii.

Obecnie najprawdopodobniej więc broń północnokoreańska nie może stanowić bezpośredniego zagrożenia dla terytorium USA. Zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że siły Pjongjangu są nieliczne i bardzo zawodne, a na próbę ataku Waszyngton może odpowiedzieć zmasowanym atakiem zarówno konwencjonalnym, jak i jądrowym, przed którym reżim Kim Dzong Una nie będzie w stanie się obronić.

GBI

Antyrakieta GBI w Forcie Greely na Alasce, fot. https://www.greely.army.mil

Niemniej jednak rozbudowa koreańskiego potencjału militarnego będzie stanowić ogromne wyzwanie dla administracji prezydenta Trumpa. Zostało to już zresztą zauważone przez Waszyngton, który wzmacnia swój potencjał antyrakietowy wokół Korei Północnej zarówno na lądzie, jak i na morzu, a także zwiększa wydatki na systemy obronne. W przyszłym roku budżetowym zgodnie z projektem na strategiczny system Ground-based Midcourse Defense ma być wydanych 828,1 mln USD, co pozwoli na zwiększenie docelowo do 44 liczby antyrakiet GBI w bazach na terenie USA.

465 mln USD ma zostać natomiast spożytkowane na program rozwoju najważniejszej części tego pocisku, czyli Redesigned Kill Vehicle służącego do niszczenia wrogich ICBM przy użyciu energii kinetycznej. Missile Defense Advocacy podkreśla, że administracja wnioskuje o niższą niż w br. kwotę na system GMD, co jest jednak zbieżne z długofalową strategią. 

Oprócz tego rozbudowywany będzie system Aegis. Dodatkowe środki przeznaczono też na rozwój broni ofensywnej. Do 451 mln USD rocznie wzrośnie finansowanie programu nowej odpalanej z bombowców strategicznych rakiety manewrującej zdolnej do ataków z użyciem głowic jądrowych Long Range Stand-Off (LRSO).

Przykłady z przeszłości nie napawają jednak optymizmem, co do możliwości zahamowania planów Kim Dzong Una. Polityka sankcji, izolacji politycznej czy demonstrowania siły wojskowej nie były wstanie powstrzymać Korei Północnej przed realizacją swoich zamierzeń w zakresie budowy systemów rakietowych dalekiego zasięgu i arsenału jądrowego. Stąd też USA postawiły na inwestycję w skuteczny potencjał do obrony i odstraszania, który jednak sam w sobie nie doprowadzi do wyeliminowania źródła zagrożenia. Z tego powodu należy spodziewać się w najbliższym czasie dalszych prób rakietowo-jądrowych prowadzonych przez Koreę Północną, która obecnie podbudowana jest ostatnimi sukcesami swoich testów.

Istotnym ryzykiem dla całego regionu może być też ewentualne podjęcie interwencji zbrojnej przez USA w celu uniemożliwienia dalszej rozbudowy potencjału północnokoreańskiego. Administracja Trumpa deklaruje bowiem determinację, aby powstrzymać Pjongjang przed uzyskaniem zdolności uderzenia jądrowego na kontynent amerykański. Scenariusz przeprowadzenia przez Stany Zjednoczone operacji wojskowej jest jednak mało prawdopodobny ze względu na wspomniane ryzyko związane ze spodziewanym kontratakiem północnokoreańskim przeciw Korei Płd., Japonii i amerykańskim bazom w rejonie Pacyfiku, którego skuteczność pomimo rozmieszczenia systemów obrony przeciwrakietowej pozostaje pod znakiem zapytania. 

Czytaj więcej: Atak prewencyjny na Koreę Północną. 3 scenariusze

 

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

25 komentarzy

JKK Czwartek, 13 Lipca 2017, 7:16
kazdy dolor wydane w Korei, to miod w ustach dla wojskowych w Usa,
dekert29 Sobota, 08 Lipca 2017, 11:16
A ja się pytam:
GDZIE JEST (DO KOROĆSET !!!) POLSKI PROGRAM RAKIETOWY ???????!!!!!!!
Dlaczego: Korea, Argentyna,Izrael, Rumunia, nawet maleńka SERBIA może, A POLSKA NIE MOŻE !!!!??????
Czym zajmuje się PAK ???
Może szanowny portal odpowie mi na te pytania !
Alien Wtorek, 18 Lipca 2017, 9:58
Wypłacaniem wynagrodzenia swoim pracownikom?
Marek Środa, 05 Lipca 2017, 23:44
Wpiszcie w necie " Korea rakietowy traktor" :))))))
xawer Środa, 05 Lipca 2017, 21:31
"Rakieta miała przelecieć dystans 933 km i osiągnąć pułap 2802 km podczas trwającego 39 minut lotu." Czy to możliwe, żeby rakieta poleciała w głęboki kosmos(2802 km!), 3 razy wyżej niż jej zasięg? Osiągnęła prawie II prędkość kosmiczną(na pewno przekroczyła I):-)
bender Środa, 05 Lipca 2017, 23:38
To akurat mozna szybko oszacowac. Rakieta i glowica pokonaly dystans ponizej 6000 km (strzelali dosc stromo, mozna sie podeprzec Pitagorasem). Trwalo to 39 minut, to srednia predkosc (pomijam, ze jakis czas sie rozpedza, a spadajaca glowica powinna przyspieszac) w okolicach 2,5 km/s. To jednak sporo ponizej pierwszej kosmicznej.
Urko Sobota, 08 Lipca 2017, 2:07
Ja np. nie wiem jak to oszacować, jeśli pierwszy stopień pracuje 3-5 minut a drugi tylko 2...
Davien Niedziela, 09 Lipca 2017, 1:58
Urko, Bender podał usredniona prędkość rakiety.
Urko Wtorek, 11 Lipca 2017, 8:02
Macie częściowo rację. Przy tak krótkim czasie przyśpieszenia można uznać, że przyrost jest skokowy. Więc tu się pomyliłem. Z drugiej strony rakieta wystrzelona po tak stromym torze będzie miała w połowie drogi bardzo małą prędkość. Więc jej wartość maksymalna w chwili po zakończeniu fazy motorowej będzie sporo wyższa. Ale pewnie nie będzie to więcej niż 2 krotność wartości średniej Zgadza się?
xc12 Środa, 05 Lipca 2017, 23:06
Jakby osiągnęła II kosmiczną to by nie spadła na ziemię :-)
Prosty Sołdatmen Środa, 05 Lipca 2017, 20:03
Konkludując: Korea ma mało rakiet, średnioudanych, opartych na starych sowieckich rozwiązaniach.

Zupełnie więc nie rozumiem skąd ta nerwowość w USA, mają takie nowoczesne pola siłowe, lasery i tarcze rakietowe i jest ich więcej niż Korea ma rakiet balistycznych.
Kiks Czwartek, 06 Lipca 2017, 13:54
Gdyby nie bliskie sąsiedztwo KPd Kim by dawno wąchał kwiatki od dołu. Granice obu Korei są mocno obstawione artylerią. Tak czy inaczej USA będą musiel ciś zrobić z tym oszołomem, sankcje nałożone na KPn nie działają dobrze, że bo dwa czerwone kocmołuchy mu cały czas pomagają.
zaniepokojony Czwartek, 06 Lipca 2017, 18:41
USA nie zaatakują Korei Północnej, bo blisko jest Rosja, i może też ucierpieć od amerykańskiego ataku atomowego, a wtedy będzie już po zawodach tzn atomowa wojna i zagłada.
ax Środa, 09 Sierpnia 2017, 8:53
Kim nie jest samobójcą - po co ma atakować kogokolwiek? dla zdobycia terytorium? nie sądzę. On się boi utraty władzy w wyniku interwencji USA, albo ewentualnie Chin. Zdolność odstraszania atomowego zapewni mu spokój. Za 10 lat wszytsko wróci do normy. USA pogodzi się z z faktem posiadania broni atmowej zdolnej zaatakować ich terytorium a Kim przestanie gadać głupoty. Będzie starszy i bardziej we władzy okrzepnięty - przestanie być młodym narwańcem... Chyba że jest psychicznie chory, wtedy moje dywagacje należy wyrzucić do śmieci
Fun funów z USA Środa, 05 Lipca 2017, 19:41
Panowie (i Panie), bez przesady. Nie popadajmy w paranoję. USA jest całkowicie bezpieczne bez względu na to jakie brzydkie zamiary miałby w stosunku do nich jakikolwiek kraj na świecie (ba nawet we wszechświecie). Skoro szanowny "Davien" (i jego intelektualni wspólnicy) autorytatywnie twierdzi, że już aktualnie amerykańska - nazwijmy to ogólnie "tarcza antyrakietowa" tj. BMD, Aegis + THAAD itp. jest w stanie bez najmniejszych problemów obronić USA przed zmasowanym atakiem setek rosyjskich Topoli, Jarsów, R-36, R-29, czy "Buław" (a za pól roku obroni Amerykanów nawet przed atakiem kosmitów z planety dajmy na to z układu "Alfa Centauri") to co mogą osiągnąć te "dwie na krzyż" rakiety "Kima których operacyjnie jeszcze nima"?
Davien Czwartek, 06 Lipca 2017, 7:50
Widze jak zwykle że argumentów ci zabrakło i gotowca na czas nie dostałeś bo próbujesz sam cos wymyslić, ale jakość jest żałosna:))Moze sam zacznij myslec zamiast stale kłamstwa wypisywać .
rozbawiony wiadomo kim i czym Piątek, 07 Lipca 2017, 13:35
Tylko tyle, czy aż tyle masz do powiedzenia w przedmiotowym temacie?
Jakbyś jednak nie zrozumiał, to dla pełnej jasności zaznaczę, że pytanie z oczywistych wzgledów należy traktować jako retoryczne.
Ze swojej strony pozwolę sobie zauważyć, że swoimi merytorycznym inaczej komentarzami, coraz bardziej się kompromitujesz, co tylko zwiększa zauważalnie rosnący poziom frustracji...
Davien Niedziela, 09 Lipca 2017, 2:00
Oj rozbawiony, tak sie skompromitowac popieraniem kłamstw Funa:)) Ale dobrze że wróciłęś będzie się z można z ciebie i twoich komentarzy posmiać:)) Oj prawda chyba was zabolała:))
Smuteczek Środa, 05 Lipca 2017, 21:22
Moga spokojnie zaorac Koree poł. nawet bez uzycia tych rakiet. Z pomoca takich i mniejszych moga tez mocno zaszkodzic Japonii. To sa 2 zasadnicze powody dla ktorych interwencja militarna niej est powaznie brana pod uwage. Poki co Korea płn nie zagraza USa, jednak biorac pod uwage tempo prac nad rakietami moze sie to zmienic za 5-10 lat
co tak naprawdę warty jest THAAD Środa, 05 Lipca 2017, 19:31
Cy antyrakiety są coś warte, czy jest to zwykły szmelc? Jeżeli są coś warte to można olać Kim Dzong Una i ignorować jego politykę (jak wystrzeli rakietę to będzie zestrzelona). Jeżeli jednak antyrakiety USA to zwykła propagandowa wydmuszka, to USA ma problem. Niestety jak patrzę na reakcję kolejnych Prezydentów USA w temacie Korei Północnej, oraz oczywisty fakt braku działania USA (zainstalowali "papierowy THAAD" a rakiety Kim Dzong Una swobodnie sobie latają pod nosem wojsk USA i żadna nigdy nie została zestrzelona) to obawiam się, że antyrakiety USA są warte tyle co zeszłoroczny śnieg. Przecież zestrzelenie rakiety Kim-a byłoby realistycznym testem systemu THAAD czy SM-3. Prezydent Trump wielokrotnie odgrażał się, że zestrzeli każdą rakiety Kima. I co? I nic, czyli można założyć, że prawdopodobnie nie ma czym zestrzelić bo wszystko co ma to szajs.
Davien Niedziela, 09 Lipca 2017, 2:06
A co jest warty papierowy S-400 jak nawet prosto lecacego Tomahawka nie dał rady zestrzelić wiec po co Rosja je instaluje:))-odpowiedz na twoje brednie:))
A tak na poważnie to kazdy system ma zasięg, a dla THAAD-a wynosi on ok 200km więc po co mieli strzelać na wiwat, jak Kim przezornie wystrzelił daleko poza zasięgiem antyrakiet. I tak znowu zaliczyłeś wpadke:)
Prosty Sołdatmen Środa, 05 Lipca 2017, 20:19
Kim odpala rakiety w morze, zawsze w jednym a tym samym kierunku, na Morze Japońskie. Wiadomo KRL-D to mały kraj, dlatego tak, ale mnie zastanawia, przecie Amerykanie panują rzekomo na morzach z tym całym AEGISEM, no to mogliby choć raz strącić tą złomiastą rakietę, to idealny cel ćwiczebny :)
Chyba że Korea dysponuje jakimś Su-24 z "chibinym" który przed próbą "czyści teren" nie wiem, naprawdę nie wiem, zgaduję, no ale... taka okazja, lepszej nie mieli nawet Serbowie którzy tego F-117 zestrzelili, latał podobno tą samą trasą, no to tu rakiety Kima latają tą samą trasą i nic z tym Ameryka nie robi.
Davien Niedziela, 09 Lipca 2017, 2:03
Zasięg THAAD-a to ok 200km a pułap celu to do 150km więc jeżeli pocisk leciał dalej to po co było strzelać na wiwat? Koreańczycy wystrzelili w morze a nie w Koreę Płd.
X Czwartek, 06 Lipca 2017, 12:54
Tylko po co ma coś z tym robić.
Pcx Czwartek, 06 Lipca 2017, 8:39
Myślę że to taktyka trzymania w niepewności. Nikt do końca nie wie jak jest z ta skutecznością antyrakiet. A w przypadku takiej próby wyszło by szydło. USA wola więc aby Korea musiała brać pod uwagę że jest tak skuteczna jak mówią.