SES-15 na orbicie: Arianespace nadrabia opóźnienia [Wideo]

Piątek, 19 Maja 2017, 13:35

Sukcesem zakończył się start Arianespace oznaczony jako VS17. Średniej wielkości rakieta Sojuz ST-A wyniosła w nim satelitę SES-15. Urządzenie trafiło na geostacjonarną orbitę transferową, skąd przy pomocy napędu elektrycznego ustawi się za kilka miesięcy na pozycji 129°W. Posłuży dostarczaniu usług telekomunikacyjnych mieszkańcom Ameryki Północnej, Centralnej i Karaibów, a także pasażerom samolotów i klientom państwowym.

To dopiero piąty start Arianespace w tym roku i drugi po przerwie spowodowanej falą protestów w Gujanie Francuskiej, które skutecznie sparaliżowały działalność kosmodromu w Kourou na półtora miesiąca. Pierwotnie miał się on odbyć 4 kwietnia. Wznowienie lotów było możliwe dzięki podpisaniu ugody między Gujańczykami a rządem francuskim, w której Paryż złożył liczne obietnice polityczne oraz zobowiązał się do przekazania ok. 3 mld euro pomocy na inwestycje w infrastrukturę, szkolnictwo i siły porządkowe.

SES-15 to geostacjonarny satelita komunikacyjny zbudowany przez koncern Boeing na platformie 702SP i obsługiwany przez koncern Société Européenne des Satellites z siedzibą w Luksemburgu. Waży 2302 kg, zaś jego przewidywana żywotność to 15 lat. Satelita do manewrów używa wyłącznie napędu elektrycznego na ksenon, co z jednej strony spowalnia jego lot na GEO, ale z drugiej umożliwiło zredukowanie wagi urządzenia i wykorzystanie do startu mniejszego Sojuza ST-A.

Kolejna misja Arianespace to lot VA237 przewidywany na 1 czerwca. Rakieta Ariane 5 wyniesie w nim satelity ViaSat 2 i Eutelsat 172B. Spółka usiłuje nadrobić spowodowane protestami opóźnienia i zrealizować wszystkie zaplanowane na rok 2017 misje.

Czytaj też: Ariane 5 wraca do lotów. Dwa satelity Thales Alenia Space na orbicie

Katarzyna Stróż

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

1 komentarz

lk5 Piątek, 19 Maja 2017, 16:31
Nie napędu elektrycznego tylko jonowego. Google za słabo tłumaczy? Silnik dalej działa na zasadzie odrzutu, tylko jonów i ma ogromny impuls właściwy, ale małą moc. Rzeczywiście jest zasilany prądem - nawet z ogniw fotowoltaicznych.