NASA: W 2020 r. SpaceX wyśle na Marsa dwa Dragony

Poniedziałek, 15 Maja 2017, 15:53

Wysoki przedstawiciel NASA stwierdził, że podczas okna startowego w 2020 r. koncern Elona Muska może wysłać naraz aż dwa bezzałogowe statki Red Dragon, których celem będzie przeprowadzenie miękkiego lądowania na Czerwonej Planecie. Dragon stanie się w takim przypadku zdecydowanie najcięższym pojazdem, jaki kiedykolwiek tam osiadł. Udane posadzenie tych kapsuł, z wykorzystaniem silników rakietowych, może być kluczem do bezpiecznego dostarczania ludzi na Marsa.

Intrygujące słowa padły podczas odbywającego się w dniach 9-11 maja 2017 r. w Waszyngtonie szczytu Humans to Mars. Jim Green, dyrektor NASA ds. nauk planetarnych stwierdził wówczas, że SpaceX mógłby podczas okna startowego w 2020 r. posłać w kierunku Czwartej Planety od Słońca nie jedną, ale dwie kapsuły Red Dragon. Jedna z nich miała by wystartować z Ziemi na początku, zaś druga pod koniec okna startowego.

Red Dragon to zmodyfikowana wersja modułu Dragon, wykorzystywanego już przez SpaceX do dostarczania zaopatrzenia dla Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Biorąc pod uwagę, znaczną masę tego pojazdu, jego delikatne posadzenie na powierzchni Marsa będzie skomplikowanym manewrem. Mając na uwadze niezwykle rozrzedzoną atmosferę Czerwonej Planety, spadochrony nie wystarczą, by bezpiecznie przeprowadzić taką operację. Potrzebne będą silniki rakietowe, których włączenie pozwoli Dragonowi odpowiednio wytracić prędkość przed zetknięciem z gruntem planety.

Sukces w przeprowadzeniu takiego lądowania może stanowić odpowiedź na pytanie, jak w przyszłości bezpiecznie sadzać na powierzchni Marsa kapsuły z pierwszymi astronautami, którzy tam dolecą. Przedsięwzięcie koncernu Muska kwotą 30 mln USD wesprze NASA, w zamian za przekazanie jej przez firmę danych telemetrycznych dotyczących wejścia pojazdu w marsjańską atmosferę. Amerykańska agencja kosmiczna zaangażuje się również w analizę trajektorii pojazdu oraz umożliwi komunikację z nim za pośrednictwem Deep Space Network.

Łazik Curiosity, w momencie zetknięcia z marsjańskim gruntem ważył 900 kg. Natomiast waga całej infrastruktury i paliwa, dzięki którym tam dotarł, oscylowała w momencie wejścia tego zespołu w atmosferę Czerwonej Planety w okolicach 3,6 tony. Dla porównania, Dragon będzie w takiej chwili ważył około 8 ton, zaś już po wypaleniu paliwa, w momencie jego lądowania, jego waga będzie na poziomie 6 ton. Ludzie nigdy jeszcze nie posadzili takiego kolosa na Marsie.

Pierwotnie Dragon miał wyruszyć w podróż ku czwartej planecie od Słońca jeszcze w 2018 r. Wyzwania technologiczne, związane z jego lądowaniem, spowodowały przesunięcie planowanego startu na kolejne okno startowe, przypadające w roku 2020. Inne przyczyny opóźnień to mocne zaangażowanie się producenta kapsuły w organizację lotów do ISS, oraz konieczność uporania się z realizacją komercyjnych startów Falcona 9 po zeszłorocznym wybuchu rakiety tego typu podczas testów na stanowisku startowym.

Do wyniesienia Red Dragona w kierunku Marsa posłuży Falcon Heavy, który to pojazd, po latach opóźnień, ma zadebiutować w tym roku. Niedawno odbyła się udana próba silnika pierwszego stopnia tej ciężkiej rakiety. SpaceX na razie nie potwierdził oficjalnie słów wysokiego przedstawiciela NASA i nie ma pewności, czy firma faktycznie planuje wysłanie dwóch kapsuł za jednym razem. Jeśli do tego dojdzie, zwiększą się szanse, że przynajmniej jedna z nich skutecznie wyląduje. Pewną wskazówką w kwestii decyzji koncernu w tej sprawie może być fakt, że w przeszłości Elon Musk z uznaniem wypowiadał się o misji MER (Mars Exploration Rover), kiedy to NASA w 2003 r. podczas jednego okna startowego wysłała na Marsa jeden po drugim dwa łaziki: Spirit i Opportunity. Ten drugi pracuje do dziś.

Czytaj też: SpaceX ujawnia plany podboju Czerwonej Planety

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

6 komentarzy

małe be Wtorek, 16 Maja 2017, 22:32
fajnie. bo od 20 lat wygląda, że nasa zajmuje się tylko sobą i utrzymaniem stołków. pomyślcie co by było gdyby 20 lat temu był już taki elon i taka kasa. gdzie dzisiaj byśmy jako ludzkość byli.
9876 Czwartek, 18 Maja 2017, 11:01
Pewnie na Marsie. Mnie co innego niepokoi. Podbój Układu Słonecznego wcale nie zakończy epoki wojen, tylko wywoła nową. Trzeba czekać tylko na kolejną ideologię tym razem walczącą o wyzwolenie się spod hegemonii Ziemi.
rED Wtorek, 16 Maja 2017, 13:49
Brakuje mi komentarza że USA i tak "musi" kupować silniki do Atlasa w Rosji....
halny Środa, 17 Maja 2017, 6:57
Jest lepsze, u komentarz, Blue Origin poległ na testach swojej wersji RD-180. silnik się rozpadł.
Davien Środa, 17 Maja 2017, 12:54
Niezłe , ale silniki na testach zawsze miały awarie i to jest norma, gorzej jak tak jak rosyjskie rozlatuja się podczas startów rakiet:) Jak tam wasze Protony-M, wymieniliscie im juz silniki na te "cudowne" RD-180:))
Teodor Poniedziałek, 15 Maja 2017, 21:40
"Przedsięwzięcie koncernu Muska kwotą 30 mln USD wesprze NASA, w zamian za przekazanie jej przez firmę danych telemetrycznych dotyczących wejścia pojazdu w marsjańską atmosferę." - wg cen NASA jedna misja sondy kosmicznej kosztuje niekiedy kilka miliardów USD, a tu dają raptem 30mln USD za bardzo ważne dane - KNOW HOW. To wygląda bardziej na łapówkę podobną do tych 3mln USD, które Trump ostatnio cofnął Polsce. Rysia Siarzewska stwierdziła by jednoznacznie "O...ś, tyle to może na waciki".