Indyjski satelita połączy państwa Azji. Udany start prestiżowej misji

Wtorek, 09 Maja 2017, 15:04
Wtorek, 09 Maja 2017, 15:04

Drugi w tym roku pomyślny start indyjskiej rakiety kosmicznej miał szczególny wydźwięk dla przedstawicieli wielu państw Azji Południowej i Centralnej. Na orbitę geostacjonarną wystrzelono bowiem satelitę telekomunikacyjnego GSAT-9, którego Indie zgodziły się udostępnić do swobodnego użytkowania państwom zrzeszonym w ramach Południowoazjatyckiego Stowarzyszenia Współpracy Regionalnej (SAARC).

Organizacja współpracy regionalnej SAARC została utworzona w połowie lat 80. i zrzesza ośmiu członków z regionu Azji Południowej: Afganistan, Bangladesz, Bhutan, Indie, Malediwy, Nepal, Pakistan oraz Sri Lankę. Indie, poprzez projekt South Asia Satellite, tworzą platformę wzmacniania swoich wpływów w myśl polityki „Neighbourhood first” („Najpierw sąsiedztwo”).

Satelita został zasponsorowany, wyniesiony i udostępniony chętnym przez Indie na mocy serii umów rozdzielających częstotliwości. Spośród członków SAARC, jedynie Afganistan nie podpisał jeszcze takiej umowy, choć ma to zrobić w niedalekiej przyszłości. Z kolei Pakistan wycofał się z projektu w związku z obawami co do bezpieczeństwa przesyłanych informacji i potencjalnego wykorzystywania urządzenia przez Indie w innych niż deklarowane celach.

Premier Indii Narendra Modi określił wystrzelenie GSAT-9 mianem „historycznej chwili, która otworzyła nowe możliwości współpracy państw regionu”. Wkrótce po starcie odbyła się telekonferencja z przywódcami państw uczestniczących w projekcie, którzy kolejno podkreślali zasługi ISRO oraz rządu indyjskiego dla powodzenia projektu. Poza Indiami,żaden z członków SAARC nie jest w stanie samodzielnie wystrzelić takiego satelity, co zmusza ich do dzierżawienia usług od operatorów komercyjnych.

Satelita GSAT-9 tuż przed finalnym montażem. Fot. ISRO

W ocenie obserwatorów publiczna demonstracja wdzięczności ze strony partnerów projektu mogła być ceną za możliwość swobodnego korzystania z przydzielonych częstotliwości przez kilkanaście lat. Z tego również względu projekt odbierany jest w branży jako udana odpowiedź na chińską dyplomację kosmiczną w regionie. Całość operacji kosztowała Indie ok. 4,5 mld rupii, czyli 70 mln amerykańskich dolarów.

Ważącego 2230 kg GSAT-9 umieszczono na indyjskiej platformie I-2K i wyposażono w dwanaście przekaźników na pasmo Ku. Jego żywotność przewidziano na 12 lat. Na orbitę transferową wyniosła go należąca do indyjskiej agencji kosmicznej trójstopniowa rakieta GSLV, Geosynchronous Satellite Launch Vehicle. Start odbył się 5 maja z Centrum Kosmicznego Satish Dhawan w stanie Andhra Pradesh. Planowana pozycja orbitalna GSAT-9 to 48° E.

Był to piąty udany lot konfiguracji Mark II, która w całości jest projektem narodowym; wycofana w 2010 roku wersja Mark I wykorzystywała w trzecim stopniu silnik produkcji rosyjskiej. To również drugi udany dla Indii start w tym roku. Łącznie zaplanowano ich osiem. Następny odbędzie się pod koniec maja lub na początku czerwca, gdy rakieta PSLV wyniesie satelitę teledetekcyjnego Cartosat-2E. W czerwcu również zadebiutuje ciężka rakieta LVM3, czyli GSLV Mark III.

Czytaj też: Bangladesz dołącza do indyjskiego projektu satelitarnego

Katarzyna Stróż

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

1 komentarz

samsam Czwartek, 11 Maja 2017, 13:29
czyli za 70 mln USD można w Indiach zbudować działającego przez 12 lat (w założeniach) satelitę komunikacyjnego, rakietę, z sukcesem wysłać to razem na GEO ... i jeszcze oddać go do wykorzystania ziomkom za free ?! (ciekawe ile coś takiego kosztowałoby w USA i czy doleciałoby do celu ? - wszak Izraelskiemu satelicie się nie udało, a chyba kilkukrotnie swoją wartością przewyższał cały program Indyjski)