Banaszkiewicz: Konieczna zmiana zarządzania sektorem kosmicznym. "Samo istnienie PAK nie wystarczy" [WYWIAD]

Poniedziałek, 10 Kwietnia 2017, 16:09 prof. Marek Banaszkiewicz

"Trzeba w mojej opinii zadbać o to, żeby na poziomie politycznym, rządowym, jeszcze raz określić dokładnie kompetencje organów, które działają w Polsce w sferze kosmicznej." - mówi w rozmowie z Pawłem Ziemnickim ze Space24 prof. Marek Banaszkiewicz, i dodaje: "Mamy więc szereg interesów i niejasną strukturę organizacyjną. Wydawało się, że odpowiedzią na ten problem będzie właśnie istnienie agencji kosmicznej, ale na razie wygląda to tak, że sytuacja pozostaje niejasna. Nie wiadomo kto i jak powinien zarządzać "polskim kosmosem". Jak będziemy mieli odpowiedzi na te pytania to i prezes szybko się znajdzie." W rozmowie z byłym prezesem Polskiej Agencji Kosmicznej poruszono także kwestie siedziby agencji w Gdańsku, kształcenia młodych i perspektyw polskiego sektora kosmicznego.

Paweł Ziemnicki: Mamy trzeci już nabór na prezesa Polskiej Agencji Kosmicznej? Dlaczego nie udaje się wyłonić właściwego kandydata?

Prof. Marek Banaszkiewicz: Nie jestem pewien. Mam takie podejrzenie, że ponieważ kandydata wybiera komisja złożona z ekspertów w wielu dziedzinach, to zawsze ktoś z tego gremium może być niezadowolony, że akurat w jego dziedzinie potencjalny przyszły prezes nie jest stuprocentowo biegły. Trudno wytłumaczyć, dlaczego trzeba organizować aż tyle konkursów.

Czy ma Pan jakąś radę dla przyszłego prezesa PAK?

Przede wszystkim trzeba w mojej opinii zadbać o to, żeby na poziomie politycznym, rządowym, jeszcze raz określić dokładnie kompetencje organów, które działają w Polsce w sferze kosmicznej. Wszak mamy Agencję, oprócz niej jest Międzyresortowy Zespół do Spraw Wykorzystania Przestrzeni Kosmicznej, są też instytucje, które reprezentują przemysł, i wreszcie ministerstwa, płacące składkę do Europejskiej Agencji Kosmicznej. Mamy więc szereg interesów i niejasną strukturę organizacyjną. Wydawało się, że odpowiedzią na ten problem będzie właśnie istnienie agencji kosmicznej, ale na razie wygląda to tak, że sytuacja pozostaje niejasna. Nie wiadomo kto i jak powinien zarządzać "polskim kosmosem". Jak będziemy mieli odpowiedzi na te pytania to i prezes szybko się znajdzie.

Wątpliwości kompetencyjnych nie rozstrzyga ustawa o PAK?

Faktycznie, wydawało się, że ustawa o Polskiej Agencji Kosmicznej uporządkuje te sprawy, ale, jak tego dowodzi rzeczywistość, nie uporządkowała. Myślę, że najlepiej gdyby rząd pochylił się nad tym zagadnieniem i jakoś ten problem rozwiązał. Dobrze byłoby, żeby jeden konkretny organ nadzorczy jasno określał, czego oczekuje od prezesa Agencji.

Rozważał Pan ponowne ubieganie się o stanowisko szefa Polskiej Agencji Kosmicznej?

Pełnienie tej funkcji było dla mnie ładnym uwieńczeniem zawodowej kariery, jednak przede wszystkim miałem w głowie fakt, że musimy się spieszyć. Kadry kosmiczne, które wprowadzały nasz kraj do ESA, powoli się wykruszają. Po to, by zapewnić ciągłość, trzeba szybko działać. Stąd ja uważałem, że Agencja powinna szybko okrzepnąć, zdobyć jakieś duże projekty i jak najwcześniej wykształcić kadry, które te sprawy przejmą. W sytuacji pewnego zawieszenia, żeby nie powiedzieć rozkładu, z jakim zmaga się obecnie ten sektor w Polsce od strony instytucjonalnej, następców nie widać. Ja sam, czuję, że za kilka lat nie będę już w stanie nad tym czuwać, ze względu na wiek. Moja generacja będzie odchodzić z rynku pracy.

Potrzebujemy wychować następców. Jest wielu młodych i zdolnych, którym trzeba po pierwsze stawiać wyzwania, a po drugie mieć narzędzia do tego,żeby ich nadzorować. Tak ja widziałem swoją rolę, ale czas mija i teraz niech już ktoś inny to dalej pociągnie.

Co by Pan zmienił w funkcjonowaniu Agencji?

Niewątpliwy problem stanowi to rozrzucenie, że centrala jest w Gdańsku, a oddział w Warszawie. Ja odniosłem się do Gdańska bardzo otwarcie i sądziłem, że to będzie działało. Gdańsk póki co się uczy. Tam są ludzie, którzy dopiero w sektor kosmiczny wchodzą. Tymczasem w Warszawie działa on już pełną parą. Pojawia się zatem pytanie, jak to zrobić, żeby formalna centrala szybciej szła do przodu, przejęła więcej kompetencji oraz mogła wejść w pełną interakcję z całym środowiskiem politycznym i naukowym, które jest skupione w Warszawie? To jest wyzwanie.

Cała sprawa ma rzecz jasna wydźwięk polityczny, ale myślę, że gdyby Gdańsk zgodził się być oddziałem, a Warszawa centralą, to sprawy by się uporządkowały. Może kiedyś, w przyszłości, moglibyśmy powrócić do idei umieszczenia głównej siedziby PAK w Gdańsku. Jednak do tego trzeba kadr oraz większej otwartości rządu, który koncentruje swoją działalność w Warszawie. Gdańsk jest też mniej dostępny dla specjalistów zagranicznych. Do Warszawy bez trudu przylatują oni z jednodniową wizytą. Podróż do Gdańska wymaga od nich zwykle poświęcenia co najmniej dwóch dni. Często Ci goście mają pieniądze i wiedzę, które chcemy pozyskać i to my powinniśmy się do nich bardziej dostosować.

W jakim kierunku powinien podążać polski sektor kosmiczny?

Działamy od ściany do ściany. Parę lat temu kosmos był wyśmiewany, jako dziedzina, w której Polska nie powinna mieć aspiracji, bo nie mamy ludzi z wiedzą i odpowiednimi umiejętnościami. Obecnie panuje tendencja odwrotna, teraz wszyscy się znają na kosmosie. Jest mnóstwo chętnych do zarządzania tą dziedziną po, dajmy na to, trzech miesiącach nauki. W rzeczywistości to tak nie działa. W tym sektorze potrzeba zarówno dużo pokory, jak i pewności siebie. Najlepiej się uczyć od tych, którzy już coś umieją.

Kompetencje w dziedzinie eksploracji przestrzeni kosmicznej stanowią zarazem pewną wiedzę hermetyczną, której się za darmo nie rozdaje. Kosmos ociera się bowiem o tematy strategiczne, często związane z bezpieczeństwem narodowym. Wobec tego trzeba się z zagranicznymi partnerami dogadać, pokazać, że mamy stabilność, długofalowy plan i pieniądze, żeby go realizować. I faktycznie, o ile krajowa strategia już jest, to, jak rozumiem, w tej chwili nie ma pieniędzy na projekty, które pozwoliłyby rodzimym firmom działać również w programie narodowym, a nie tylko wykonywać zamówienia dla Europejskiej Agencji Kosmicznej. W programie narodowym powinniśmy wybierać dziedziny, w które chcemy w przyszłości zainwestować. W realizacji zadań dla ESA trzeba skakać od razu na bardzo głęboką wodę, gdzie tylko niektórzy nie utoną.

Co jest dla krajowych podmiotów realnym celem - budowa rakiet nośnych, integracja satelitów?

Nie chcę uchodzić za osobę przeciwnym budowie rakiet, ale satelity są o rząd wielkości tańsze, a ich budowa wymaga mniej ludzi. Gdybyśmy chcieli angażować się w program rakietowy, to powinno to być działanie bardzo dobrze przemyślane, z solidnym finansowaniem, rozpisanym na dekady. Jest jeszcze jeden problem z programem rakietowym, związany z bezpieczeństwem. Państwa, które dysponują infrastrukturą do wynoszenia satelitów, zapewniając tego rodzaju usługi chronią się przed zagrożeniami. Zawsze przecież mogą takiego satelitę, dostarczonego przez inny kraj celem wyniesienia, skontrolować, sprawdzić co on zawiera, czy jakie będzie jego faktyczne przeznaczenie.

Dlatego kraje, które dysponują już rakietami nośnymi, nie są chętne by rozpowszechniać tę technologię. Zatem Polska, żeby móc w pełni swobodnie budować kiedyś własne rakiety powinna cieszyć się przychylnością partnerów, którzy mogą nam w tym pomóc. Chcąc realizować taki projekt najlepiej zjednać sobie przyjaciół, ale tu już wkraczamy w obszary dyplomacji i polityki zagranicznej, którą realizują najwyższe władze państwowe.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Paweł Ziemnicki

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

11 komentarzy

kosmita Niedziela, 30 Kwietnia 2017, 6:07
Panie Prezesie Kochanieńki,
To niegrzecznie pisać tak z lekceważeniem o Gdańsku, że się wciąż uczy, a my w Warszawie jesteśmy już tacy wyuczeni kosmosu ? To megalomania połączona z konfabulacją, które oznaczają, że czas już dać sobie spokój i pójść na emeryturę.
Co konkretnego, poza permanentnym przechwalaniem się, osiągnęliście przez 40 lat istnienia w tym kierowanym przez Pana CBK-u, finansowanym z budżetu Państwa ? Dwa (Lem, Heweliusz) cube-saty, - co robią je studenci na całym świecie - skręciliście śrubokrętem do kupy z części kanadyjskich przysłanych pocztą. Nawet na początku przysłali instrukcję nie do tego modelu... nieprawdaż ?
A historia PW-Sat ? Czy przypadkiem Pana CBK, tak jak Pan teraz, nie odgrywało roli wszystkowiedzącego mędrka i nie pomagało studentom PW przy jego budowie ? Wasze kwalifikacje zweryfikował tak podobno bardzo znany Panu kosmos. Przecież w PW-sat - dokładnie nic nie zadziałało !. Ta misja to kompletna klapa...To o jakich wyjątkowych kwalifikacjach Pan mówi ?

To tacy jak Pan doprowadzili do kosmicznego zapóźnienia Polski.
gran Środa, 26 Kwietnia 2017, 22:28
Polska administracja traktuje podpisanie porozumienia, powołanie instytucji, mianowanie funkcyjnych jako efekt.
W rzeczywistości są to tylko narzędzia. Jeśli nie ma nic ponad to to efektywność jest ujemna bo stworzenie wymienionych narzędzi rodzi koszty.
Takie rozumowanie, odróżnienie narzędzi od efektów ich stosowania, wykracza poza możliwości poznawcze i analityczne polskiej administracji.
Adam Wtorek, 18 Kwietnia 2017, 21:22
W DOBIE INTERNETU MIEJSCE SIEDZIBY GŁÓWNEJ NIE MA, AŻ TAKIEGO ZNACZENIA. CZY WSZYSTKIE CENTRALE MAJĄ BYĆ W STOLICY? PANIE PROFESORZE NIE W TYM TKWI PROBLEM, ALE W ORGANIZACJI ZGRANEGO I KOMPETENTNEGO ZESPOŁU PRACUJĄCEGO Z PASJĄ.. SZCZEGÓLNIE NA POCZĄTKU NOWEGO PROJEKTU POTRZEBNI SĄ LUDZIE-LOKOMOTYWY, A PAN MIAŁ SAME WAGONY I TRUDNO WYMAGAĆ, ŻEBY UDAŁO SIĘ TO POCIĄGNĄĆ JEDNEJ OSOBIE. CZY PRZY NABORZE BYŁY PYTANIA Z DZIEDZINY BADAŃ KOSMICZNYCH I SATELITARNYCH ? Z TEGO CO WIEM - TO NIE. MOŻE WBREW PAŃSKIEJ OPINII - I W GDAŃSKU SĄ LUDZIE, KTÓRZY MAJĄ DUŻĄ WIEDZĘ Z DZIEDZINY KOSMOSU I MOGLI BY WIELE ZROBIĆ ALE SYSTEM NABORU BYŁ TAKI, ŻE PRZYJĘTO WIELE LUDZI, DLA KTÓRYCH PRACA W AGENCJI TO DOPIERO BYŁ KOSMOS, WCZEŚNIEJ NIE MIELI Z TYM NIC WSPÓLNEGO. TERAZ MOŻNA PODSUMOWAĆ, ŻE BRAK ODPOWIEDNIEGO TWÓRCZEGO ZESPOŁU TO GŁÓWNA PRZYCZYNA, ŻE DWA LATA PAŃSKIEJ PREZESURY TO STRACONY CZAS.
JEŚLI CHODZI O TO CO MAMY BUDOWAĆ, RAKIETY CZY SATELITY? SĄDZĘ, ŻE TO I TO. JEST TYLKO JEDNO ALE, W TEJ CHWILI JEST NISZA NA MAŁE RAKIETY WYNOSZĄCE SATELITY DO 100 KG I NIE TRZEBA SIĘ ZASTANAWIAĆ TYLKO WCHODZIĆ OD ZARAZ. POZA TYM KOMERCYJNE WYKORZYSTYWANIE RAKIET JEST O WIELE BARDZIEJ INTRATNE NIŻ BUDOWA SATELITÓW. (TAK NAPRAWDĘ ICH PLATFORM, BO PRZYRZĄDY BYŁYBY ZAGRANICZNE). POLSKA MA TRADYCJE RAKIETOWE Z LAT 1960/70 I BARDZO ZDOLNYCH LUDZI. NIE WIEM, CZY TU POTRZEBNI SĄ NAM PARTNERZY. CZY KOREA PÓŁNOCNA MA PARTNERÓW, A BUDUJE JUŻ RAKIETY BALISTYCZNE O ZASIĘGU 8 TYS, KM. W POLSCE POTRZEBNY JEST PROGRAM ROZWOJU RAKIET (MON JUŻ ZROBIŁ DOBRY POCZĄTEK) ALE CZY TEGO NIE POWINNA ZROBIĆ POLSKA AGENCJA KOSMICZNA JUŻ WCZEŚNIEJ. NA ZAKOŃCZENIE JESZCZE RAZ PODKREŚLĘ, ŻEBY COŚ NOWEGO ROBIĆ POTRZEBNI SĄ LUDZIE Z PASJĄ I DUŻYM ZAANGAŻOWANIEM, A NIE ZWYKLI URZĘDNICY , KTÓRYCH JEST ZBYT WIELU W POLSKIEJ AGENCJI KOSMICZNEJ, WIEC CZAS LECI I MOŻE WKRÓTCE BYĆ ZA PÓŹNO, ŻEBY POLSKA MIAŁA SWOJĄ SPECJALIZACJĘ W BRANŻY KOSMICZNEJ. MOŻE NOWE WŁADZE PAK BĘDĄ MIAŁY POMYSŁY I DETERMINACJĘ ŻEBY BUDOWAĆ NOWĄ BRANŻĘ- POLSKI PRZEMYSŁ KOSMICZNY..
PROSZĘ INTERNATÓW, TYLKO NIE PISZCIE, ŻE TO NAM JEST NIE POTRZEBNE, BO TO JEST MYŚLENIE DNIEM DZISIEJSZYM. PROSZĘ WYTĘŻYĆ UMYSŁY I POMYŚLEĆ JAKI BĘDZIE ŚWIAT ZA 20 LAT I WIĘCEJ. CZY MOŻE BYĆ WYŚCIG W EKSPLORACJI KOSMOSU, NP. W POSZUKIWANIU SUROWCÓW, KTÓRE SĄ NA WYCZERPANIU ? - ALEŻ TO JEST BARDZO PRAWDOPODOBNE.
Edek Wtorek, 11 Kwietnia 2017, 20:04
panie !!! Idź pan stąd już !
Aaa Aowski Wtorek, 11 Kwietnia 2017, 18:21
Świetne wnioski jak na pare lat działalności agencji i przejedzone paredziesiąty baniek.
Gość Wtorek, 11 Kwietnia 2017, 9:12
Zgadzam się z prof. Banaszkiewiczem.
As Poniedziałek, 10 Kwietnia 2017, 22:43
Powołanie do życia brygady prezesów i ekspertów wybieranych z klucza partyjnego, przy niedoborze środków finansowych jest sztuką dla sztuki, a wygłoszenie referatu urasta do rangi milowego kroku w podboju kosmosu.
bul Poniedziałek, 10 Kwietnia 2017, 20:04
Im dłużej trwa przenoszenie centrali PAK z Gdańska do Warszawy, tym bardziej cierpi na tym polska polityka kosmiczna. Nie jesteśmy i raczej nigdy nie będziemy wielkim mocarstwem kosmicznym, lecz udowodniliśmy, że nawet przy naszych skromnych ambicjach jesteśmy w stanie strzelić sobie w stopę forsowaniem prywaty na szczeblu centralnym. Gdańsk był obietnicą polityczną i częścią wewnętrznych przetargów lokalnych działaczy poprzedniego rządu. Ile jeszcze czasu musi upłynąć, by obecny naprawił ten błąd?
gegroza Poniedziałek, 10 Kwietnia 2017, 22:13
nie byłoby problemu gdyby obecny rząd nie centralizował wszystkiego. Trzeba centrali czyli Gdańskowi dać więcej kompetencji. Nie moze być tak że ogon kręci kotem
bul Piątek, 14 Kwietnia 2017, 13:28
Po to służy stolica państwa, żeby były w niej rozmieszczone agendy centralne. Umieszczenie centrali w oddalonym Gdańsku generuje niepotrzebne koszty podróży, tak dla urzędników i wojskowych, jak i zagranicznych specjalistów, o których pan Profesor wspomina w wywiadzie.
aber Poniedziałek, 10 Kwietnia 2017, 17:33
Peru jakoś przy współpracy z innymi wyleciało w kosmos (w dość krutkim czasie), a my dalej na ziemi:)