Międzykontynentalne pazury chińskiego smoka [ANALIZA]

Środa, 01 Lutego 2017, 15:22
Środa, 01 Lutego 2017, 15:22
Środa, 01 Lutego 2017, 15:22 DF-5
Środa, 01 Lutego 2017, 15:22 DF-ZF Wu-14
Środa, 01 Lutego 2017, 15:22
Środa, 01 Lutego 2017, 15:22 Long March 2D / Długi Marsz 2D/ Chang Zheng 2D
Środa, 01 Lutego 2017, 15:22 type 094
Środa, 01 Lutego 2017, 15:22
  • DF-5
  • DF-ZF Wu-14
  • Long March 2D / Długi Marsz 2D/ Chang Zheng 2D
  • type 094

Pod koniec stycznia br. świat zelektryzowała wiadomość o rozmieszczeniu przez Chiny rakiet balistycznych DF-41. To najpotężniejsza broń w chińskim arsenale, zdolna do rażenia celów na dystansie nawet 15 tys. km z użyciem głowic MIRV, a w przyszłości także hipersonicznych pojazdów bojowych, co pozwoli jej na skuteczne przebijanie się przez najnowsze wielowarstwowe systemy obrony przeciwrakietowej. Dodatkowo, broń może być rozmieszczona na okrętach podwodnych, mobilnych wyrzutniach i w kompleksie podziemnych korytarzy utrudniając jej zniszczenie. Czy Chiny chcą więc dorównać USA i Rosji, a może szukają własnej drogi wykorzystania arsenału jądrowego do celów militarnych i politycznych? 

Chińskie rakiety międzykontynentalne

Od pierwszej chińskiej detonacji jądrowej w 1964 roku Państwo Środka dążyło do pozyskania zdolności użycia broni atomowej na globalną skalę. Miało to umożliwić Chinom skuteczne przeciwstawienie się głównym wrogom z tego okresu, czyli Stanom Zjednoczonym i ZSRR. Pierwsza chińska rakieta balistyczna zdolna do rażenia celów w USA to DongFeng-5 (DF-5), która została przetestowana po raz pierwszy w 1971 roku, a do aktywnej służby weszła 10 lat później. Dwustopniowa rakieta nośna ważąca ponad 180 ton dysponuje zasięgiem ok. 12 tys. km i przenosi głowice jądrową o mocy kilku megaton. Zgodnie z chińską doktryną DF-5A jest rakietą, która ma stanowić ostateczny argument Pekinu i posłużyć przede wszystkim do niszczenia dużych aglomeracji miejskich. Predysponuje do tego zadania duża moc zamontowanej głowicy bojowej połączona ze stosunkowo niewielką celnością (ok. 800 m), jak na dzisiejsze standardy tej klasy broni. Według raportu National Air and Space Intelligence Center z 1998 roku, Chiny dysponują nie więcej niż 25 rakietami tego typu, które rozmieszczone są w silosach. 

Ilustracja: Space24/NewsMap

Według raportu Business Insider, Jane's Defence Weekly i The Diplomat z 2015 roku, Chińczycy rozmieścili także nową wersję rakiety oznaczoną DF-5B zdolną do przenoszenia kilku (prawdopodobnie nie więcej niż 8) głowic MIRV. Powstanie nowej wersji chińskiej rakiety międzykontynentalnej było prawdopodobnie podyktowane rozbudową amerykańskiej systemu obrony przeciwrakietowej, który uzyskał już możliwość skutecznego zwalczania starszej wersji rakiety, zwłaszcza biorąc pod uwagę niewielką liczbę pocisków, będących w posiadaniu Chin. 

Drugim typem rakiet balistycznych o międzykontynentalnym zasięgu rozwiniętym przez ChRL jest DF-4 wprowadzona do służby w połowie lat 70. XX wieku. Pocisk waży 82 tony i podobnie jak DF-5 nie jest zbyt celny, co rekompensowane jest głowicą termojądrową o bardzo dużej mocy. Pociski z uwagi na zasięg (prawdopodobnie tylko ok. 5500-7000 km) mogłyby posłużyć do rażenia celów w Indiach, Rosji lub amerykańskich baz w rejonie Pacyfiku, np. na Guam lub Okinawie, ale nie są zdolne do stanowienia bezpośredniego zagrożenia dla obiektów w kontynentalnej części USA. Prawdopodobnie rakiet w służbie jest nie więcej niż 10 i będą one w najbliższym czasie wycofywane. 

Górny stopień rakiety balistycznej DF-5B. Fot. IceUnshattered/ Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0

DF-31/A powstała jako następca wprowadzonych w latach 70. XX wieku rakiet DF-4. Trzystopniowe rakiety DF-31 rozmieszczone na mobilnych wyrzutniach drogowych weszły do służby ok. 2005 roku. Pociski są zdecydowanie mniejsze od DF-5, ważą tylko 42 tony. Uzbrojenie stanowi prawdopodobnie w wersji DF-31 pojedyncza głowica termojądrowa, a w przypadku DF-31A – 3 głowice MIRV o mocy od 20 do 150 kt. W przypadku wersji DF-31A planowano również zdecydowane zwiększenie zasięgu, z 7000-8000 km do ponad 11000 km. Na wyposażeniu Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej znajduje się prawdopodobnie ok. 30 rakiet DF-31/A. Producentem broni jest Academy of Rocket Motors Technology (ARMT). Chińczycy rozpoczęli też prace nad kolejną wersją pocisku oznaczoną DF-31B. 

DF-31 doczekała się także wersji morskiej oznaczonej jako JL-2. To zarazem pierwsza chińska rakieta odpalana z okrętów podwodnych o zasięgu międzykontynentalnym (biorąc pod uwagę, że pierwsza generacja morskich pocisków JL-1 przenoszonych przez jednostki typu 092 mogły razić cele na dystansie nie większym niż 2,5 tys. km). JL-2 rozwijana jest od lat 80. XX wieku, a pierwszy test pocisku miał miejsce w 2001 roku. Rakieta jest podstawowym uzbrojeniem chińskich okrętów podwodnych typu 094. Pierwsza taka jednostka z 12 pociskami JL-2 na pokładzie rozpoczęła dyżury bojowe w 2015 roku. Docelowo w ciągu najbliższych 8 lat w służbie może ich być nawet osiem, z których część może zostać uzbrojona w rakiety balistyczne kolejnej generacji, czyli JL-3. Domniemany zasięg JL-2 wynosi ok. 7500 km, a pojedynczy pocisk ma przenosić pojedynczą głowicę jądrową o mocy pomiędzy 250 kt a 1 Mt lub 3-4 głowice MIRV o mocy 90 kt. 

Long March 2D / Długi Marsz 2D/ Chang Zheng 2D

Rakieta nośna z rodziny Długi Marsz 2 opracowana na bazie pocisku balistycznego DF-5. Fot. Cristóbal Alvarado Minic/Wikimedia Commons

DF-41 przeciw Stanom Zjednoczonym

Najnowszym i najgroźniejszym typem chińskich rakiet balistycznych jest DF-41. Chińczycy przeprowadzili już siedem testów tego pocisku, w tym tych z głowicami MIRV. Zostały one już również prawdopodobnie rozmieszczone operacyjnie w prowincji Heilongjiang, która graniczy z rosyjskim Dalekowschodnim Okręgiem Federalnym. Należy jednak zakładać, że podstawowym celem dla nowych rakiet mają być cele na terenie USA. 

Rakiety balistyczne DF-41 mają dysponować zasięgiem sięgającym 15000 km. Ich uzbrojenie stanowi głowica termojądrowa o mocy 1 Mt lub do 10 głowic MIRV o regulowanej mocy wybuchu pomiędzy 20 a 250 kt. Pociski mogą być odpalane z silosów lub wyrzutni mobilnych, w tym kolejowych. Trzystopniowa rakieta ważąca ok. 80 ton o długości 21 metrów i średnicy ok. 2,25 metra jest największym pociskiem w chińskim arsenale jądrowym. Producentem broni jest China Academy of Launch Vehicle Technology (CALT). Iloma pociskami tego typu chciałyby docelowo dysponować Chiny – nie ujawniono. 

Czytaj też: Chińskie rakiety balistyczne przy granicy z Rosją

Maksymalny potencjał arsenału jądrowego. Podziemne tunele i głowice hipersoniczne

W miejscach dyslokacji rakiet balistycznych Chiny mają najprawdopodobniej rozbudowany dość rozległy system tuneli nazwany w biuletynie armii chińskiej z 2009 roku podziemnym murem chińskim. Ma to umożliwić przetrwanie arsenałowi nawet kilku ataków jądrowych. Na ile jednak doniesienia o tysiącach żołnierzy pracujący przy tym projekcie są prawdziwe – trudno zweryfikować. Prawdopodobnie jednak Chiny bardzo dbają o to, by maksymalnie utrudnić zniszczenie ich arsenału poprzez zarówno ukrycie go głęboko pod Ziemią, jak i poprzez rozmieszczenie pocisków na ruchomych wyrzutniach. 

Chiny z uwagą śledzą również rozbudowę amerykańskiego systemu obrony przeciwbalistycznej Ground-Based Midcourse Defense (GMD) w Fort Greely na Alasce. Choć oficjalnie tworzony jest on by zniwelować zagrożenie pochodzące z Korei Północnej. Nie ulega jednak wątpliwości, że antyrakiety będą mogły zwalczać także, a może przede wszystkim – biorąc pod uwagę, że Pjongjang do dziś nie przeprowadził udanej próby systemu międzykontynentalnego – chińskie rakiety. By przeciwdziałać systemom amerykańskim, takim jak GMD lub rozmieszczone na okrętach pociski SM-3, i umożliwić przebicie się przez nie chińskich głowic Pekin, podobnie jak Moskwa, stawia na pociski hipersoniczne. Chiński arsenał rakietowy (znacznie mniejszy i w większości bardziej przestarzały od rosyjskiego) jest przy tym o wiele bardziej podatny na działanie tarczy antyrakietowej.

DF-ZF Wu-14

DF-ZF Wu-14. Ilustracja: Daniel Toschläger/Wikimedia Commons, CC0

Chiński szybujący pojazd hipersoniczny DF-ZF testowany jest z samymi sukcesami od 2014 roku, a już w 2020 roku może wejść na wyposażenie chińskich sił zbrojnych - jak informuje amerykański serwis The Washington Free Beacon. Do jego przenoszenia mają być zdolne różne typy rakiet balistycznych: od średniego zasięgu DF-21 po międzykontynentalne DF-31 i DF-41. Amerykańscy analitycy spekulują również, że nowa broń mogłaby także znaleźć zastosowanie jako broń przeciwokrętowa, umożliwiając użycie rakiet balistycznych do zwalczania ruchomych celów. Uzbrojenie DF-ZF ma stanowić ładunek konwencjonalny lub atomowy. 

Czytaj też: Chiny testują broń hipersoniczną

Ważnym elementem dla zwiększenia potencjału chińskich rakiet balistycznych jest także system nawigacyjny Beidou, który obecnie składa się z 20 satelitów i jest regularnie powiększany. Obejmuje on swoim zasięgiem znaczną część Azji, w tym całe Indie czy Japonię oraz Australię. W przyszłości ma on dysponować globalnym zasięgiem, co pozwoli usprawnić proces naprowadzania pocisków balistycznych najnowszej generacji, takich jak DF-41 i DF-31/JL-2. 

Arsenał jądrowy Pekinu. Własna droga 

Wielkość chińskiego arsenału jądrowego nie jest dokładnie znana. Federation of American Scientists (FAS) szacowała go w 2015 roku na 260 głowic, co wskazywałoby, że jest on dopiero czwarty na świecie. Trochę mniejszy od francuskiego (ok. 290 głowic), ale większy od brytyjskiego (225 głowic) czy indyjskiego (ponad 100 głowic). Dane te jednak wcale nie muszą być wiarygodne, a realna liczba chińskich głowic jądrowych może być nawet dwukrotnie większa. Raport International Institute for Strategic Studies Military Balance 2010 podaje, że Chiny posiadają 478 pocisków zdolnych do przenoszenia broni jądrowej. Wprawdzie nie wszystkie są uzbrojone w broń atomową, ale pokazuje on, że chiński arsenał może być większy niż 260 głowic. Pekin konsekwentnie nie potwierdza liczby posiadanych nuklearnych środków rażenia i w przeciwieństwie do USA lub Rosji nie ma takiego obowiązku traktatowego. Chińskie głowice jądrowe rozmieszczone są też na różnych typach środków bojowych – od broni taktycznej przez rakiety manewrujące i balistyczne krótkiego, średniego i pośredniego zasięgu, aż po broń międzykontynentalną.

type 094

Zdolny do przenoszenia 12 rakiet balistycznych JL-2 okręt podwodny type 094. Fot. United States Naval Institute News Blog/Wikimedia Commons

Jak duży jest ten ostatni arsenał, oparty na kilku typach rakiet balistycznych DF-5, DF-4, DF-31/A, DF-41 i odpalanych z morza JL-2 – nie wiadomo. Jest on jednak z pewnością zdecydowanie mniejszy od arsenałów USA i Rosji, które na mocy traktatu New START zredukują do 2018 roku swój potencjał do 1550 głowic strategicznych przenoszonych przez – w przypadku USA, 738 rakiet bazowania lądowego i morskiego oraz – w przypadku Rosji, 543 rakiety. Chiński II Korpus Artylerii dysponuje w tej klasie 66 rakietami międzykontynentalnymi bazowania lądowego, a marynarka wojenna 24 bazowania morskiego (raport International Institute for Strategic Studies Military Balance 2010).

Należy przy tym zwrócić uwagę, że główny regionalny rywal Pekinu, czyli Indie, mogą być skutecznie rażone przez broń krótszego zasięgu, a dystans ten jeszcze się skrócił w ostatnim czasie dzięki postępującej militaryzacji Tybetu i budowy linii kolejowej umożliwiającej sprawny przerzut rakiet balistycznych w ten rejon Państwa Środka. Rakiety o międzykontynentalnym zasięgu są więc przede wszystkim wymierzone w USA i w mniejszym stopniu, biorąc pod uwagę ocieplenie na linii Pekin-Moskwa, w europejską część Rosji. Stosunkowo niewielka ich liczba ma być przy tym, zdaniem decydentów w Pekinie, wystarczająca do skutecznego odstraszenia potencjalnych wrogów. Niewielki arsenał rakietowo-atomowy jest przy tym znacznie tańszy i prostszy w utrzymaniu od sił amerykańskich i rosyjskich, a pozwala osiągnąć Chinom założone cele polityczne bez inwestowania astronomicznych funduszy. Dla przykładu można podać, że według szacunków, USA wydadzą w ciągu najbliższych 30 lat aż 1 bilion USD na broń atomową i środki jej przenoszenia.  

Inaczej więc niż Rosja lub USA, Chiny nie planują zmasowanych uderzeń przeciwko miejscom dyslokacji broni jądrowej przeciwników, a raczej skupiają się na samej groźbie przedostania się rakiet przez wielowarstwowe systemy obrony przeciwrakietowej i porażenia głównych ośrodków miejskich wroga.

Sam ten fakt w połączeniu z technikami znacząco utrudniającymi zniszczenie środków przenoszenia broni jądrowej ma zniechęcić potencjalnych agresorów do podejmowania działań militarnych na teren ChRL. Zwłaszcza, że najprawdopodobniej ok. 2011 roku Pekin zmienił swoją doktrynę jądrową mówiącą, że nie użyje głowic atomowych jako pierwszy. W ujawnionym przez chińskie media dokumencie rządowym napisano wtedy, że II Korpus Artylerii może odpowiednio wykorzystać swoje zasoby, jeśli kraj zostanie zaatakowany przez lotnictwo mocarstwa nuklearnego. Państwo Środka ma najpierw ostrzec przeciwnika przed wykorzystaniem broni atomowej, ale jeśli wróg i tak zaatakuje siłami konwencjonalnymi, to Pekin może odpowiedzieć atakiem jądrowym. Jednocześnie Chiny są jedynym z pięciu "państw nuklearnych" wymienionych układzie o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej (NPT), które deklaruje, że nie będzie grozić użyciem ani nie użyje broni atomowej przeciwko krajowi nie posiadającemu takiej broni lub w strefach bezatomowych. 

Czytaj też: Koniec iluzji świata bez broni jądrowej. "Trwa modernizacja arsenałów"

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

21 komentarzy

DF41 Czwartek, 02 Lutego 2017, 11:42
Czyli III wojna światowa rozpocznie się od ataku Chin na Rosję celem opanowania Syberii !!
erdf Środa, 01 Lutego 2017, 19:44
Trzeba pojechac do chin i zobaczyc na wlasne oczy zeby sie przekonac gdzie sa oni a gdzie my, co do biednych regionow, ze wzgledu na obszar i ludnosc chin nie nalezy porownywac ich do polski a raczej do europy w ktorej tez sa obszary biedy jak np. w europie poludniowo-wschodniej.
nordx Środa, 01 Lutego 2017, 23:17
Wszystko się zgadza, choć chiński dobrobyt podobny jest do naszego. Mieszkałem i pracowałem w Chinach jakiś czas, miałem okazje przyglądnąć się pewnym sprawom. Otóż zdecydowana większość pracujących Chińczyków, wcale kokosów nie zarabia, Lider linii produkcyjnej, pochodzący z prowincji, wynajmował w Pekinie 2 pokojowe mieszkanie wraz z 13 !!! kolegami. Owszem wysyłał pieniądze rodzicom, ale jak twierdzi nie byłby wstanie samodzielnie utrzymać mieszkania, nawet za całość wypłaty. Jeszcze gorzej zarobkują pracownicy budowlani, których w Pekinie są tysiące. Dobrze zarabiają pracownicy wyższego szczebla, a szczególnie specjaliści pracujący w zachodnich firmach. Faktem jest, że państwo się bogaci i to bogactwo widać na ulicach, ale na obrzeżach Pekinu, w dzielnicach hutongów, żyje się często ubogo, a widok myjących się w miednicy ludzi, tuż przy ulicy jest czymś normalnym. Zgodzę się, ze jeżeli byłeś w Chnach na wycieczce, np. w Pekinie lub Szanghaju, mogłeś zachłysnąć się postępem i bogactwem Chin, ale wystarczy popracować wśród zwykłych robotników, lub zobaczyć jak mieszkają, wówczas pewne rzeczy nabierają innego kształtu. Pozdrawiam Grzegorz.
456f Czwartek, 02 Lutego 2017, 16:01
Pamietaj jednak ze nawet jezeli 2/3 chinczykow zyje w biedzie to pozostale 1/3 to mniej wiecej ludnosci eu. Jest tam naprawde duzo ludzi ktorzy maja znacznie wiecej pieniedzy niz w europie nie mowiac o polsce.
jang Czwartek, 02 Lutego 2017, 10:46
z małym dodatkiem .Przez lata w Chinach z głodu umierało nawet 30 milionów ludzi rocznie.Nikt sie tym zjawiskiem nie przejmował uważając je za normę.Dziś umierają od smogu a bieda tamtejsza to definicja ludzi z kraju gdzie biedą nazywa się już brak możliwości posiadania jednocześnie samochodu i mieszkania ...Biedę możesz obejrzeć nie w Chinach a w Indiach,Bangladeszu,czy licznych krajach w Afryce Środkowej i Ameryce Łacińskiej....
nordx Czwartek, 02 Lutego 2017, 19:04
No to ja chyba byłem w Indiach, a nie w Chinach. Tylko skąd w Indiach stolicą jest Pekin, a w nim Plac Niebiańskiego Spokoju i Zakazane Miasto? Atrapy? Bollywood?
tadek Środa, 01 Lutego 2017, 18:33
amerykańskie OP z bronią atomową na pokładzie są tuż przy wybrzeżach CHIN,dosłownie o rzut kamieniem..cała potęga gospodarcza Chin leży na wybrzeżu ,w głębi CHIN jest w zasadzie tylko nędza i miliony biednych ludzi,duża częsc z nich przeniosła się już na rosyjską syberię..
Sinolog Środa, 01 Lutego 2017, 19:23
Nie przenoszą się na żadną Syberię. To jest demagogia.
Północne regiony są dość biedne, ale i tak bogatsze od rosyjskiego dalekiego wschodu. Większość ludzi(północnych Chin) jak już gdzieś się przenosi, to z wiosek do dużych miast, takich jak Shenyang, Dalian, Changchun czy Harbin.
ehe Czwartek, 02 Lutego 2017, 10:42
Akurat to jest brednia. Oczywiście jak mogą to przenoszą się do większych miast, ale tak samo do ruskich na Syberie.. po prostu tam gdzie jest praca.. Twój wpis to jest demagogia. Może najpierw sprawdź dane o emigracji zarobkowej chinczykow na syberie przez ostatnia dekade czy powiesz że te dane też uprawiają demagogie.
Sinolog Czwartek, 02 Lutego 2017, 15:21
Hohoho, widzę że znawca.(jeśli chodzi ci o te rzekomo 3 mln Chińczyków na Syberii, to to jest bzdura i statystyka wyciągnięta od jakiegoś nacjonalisty z Rosji) Mieszkałem rok w Shenyangu i z rozmów z Chińczykami wynika że nikt na Syberię praktycznie nie jeździ, bo tam nie ma perspektyw. No może oprócz lokalnych kacyków, co eksploatują zasoby, zazwyczaj drzewne.
Byłem raz w Heihe i w mieście obok Błagowieszczeńsku. Ruscy mówili że jeszcze 20 lat temu Heihe to była mała miejscowość, dzisiaj wystarczy spojrzeć za rzekę i jest to wielkie miasto, w samym Błagowieszcensku jest bardzo wiele chińskich szkół językowych gdzie to zazwyczaj kobiety uczą się chińskiego aby znaleźć sobie chińskiego męża i wyjechać do Chin. Według oficjalnych danych na dalekim wschodzie mieszka mieszka 80 tys. Chińczyków. Nieoficjalnie może to być kilkaset tysięcy.
Tylko osoby które nigdy nie były w północnych Chinach i na dalekim Rosyjskim wschodzie beda rozsiewać jakieś plotki o chińskiej inwazji ludności owej na te tereny.
Nie dość że północne prowincje Chin mają najgorszą strukturę ludnościowa (szybko starzejące się społeczeństwo) to jeszcze tak naprawdę nikt na tych północnych rubieżach nie chce mieszkać ze względu na klimat. Więc ci co mają okazję to emigrują na południe, bądź jak nie mają, to decydują się na wyjazd do dużych miast, bo Chińczyk stadny jest.
Moldke Środa, 01 Lutego 2017, 18:22
Czas coś kupić co nie
MWK Środa, 01 Lutego 2017, 16:54
Wg oficjalnych źródeł amerykańskich 2 test Wu-14 (obecnie zwanej DF-ZF), zakończył się fiaskiem. Nie wiem skąd autor czerpał informacje jakoby wszystkie 6 testów zakończyło się sukcesem?
rozczochrany Środa, 01 Lutego 2017, 16:47
To dobrze, że jest równowaga sił między potencjalnymi uczestnikami konfliktu światowego. Dzięki gwarancji wzajemnego zniszczenia nie będzie wielkiej wojny.
max Środa, 01 Lutego 2017, 21:42
Zwróć uwagę, że USA stoi raczej na pozycji odstraszania, natomiast Rosja i Chiny mają zdecydowanie mniejsze szanse obronić się przed atakiem nukleranym innych państw, więc używają atomu jako straszaka. Dlatego jednak USA mają większe możliwości, bo oprócz ataku mogą się też bronić (a przynajmniej mają móc w przyszłości).
Jaciej Środa, 01 Lutego 2017, 15:32
To jest pic na wode. W chinach wykwalifikowana kadra pracujaca za miske ryzu jest daleko w tyle za USA
kij Środa, 01 Lutego 2017, 18:14
Za miskę ryżu to chyba w Rosji albo Polsce :)
dd Środa, 01 Lutego 2017, 17:47
a najszybszy na świecie superkomputer zrobili z papieru ryżowego....
Hipokryzja Środa, 01 Lutego 2017, 16:50
Haba miska ryżu, że ktoś pisze jeszcze takie głupoty. Średnia pensja w Chinach to już 75% polskiej. W dużych miastach pensje są zdecydowanie wyższe, a najlepsi inżynierowie mają podobne zarobki co w USA.
Kazik Środa, 01 Lutego 2017, 19:25
Wbrew pozorom wzrost kosztów pracy, to dla Chin bardzo duże zagrożenie. Zagraniczne firmy zaczynają się przenosić się m.in. do Indii, gdzie koszty pracy są znikome, co na dłuższą metę spowoduje "odpływ" wiedzy z Chin i wzrost potencjału ich sąsiada.
Janusz Środa, 01 Lutego 2017, 16:32
Tak sobie tłumaczcie. Chowanie w glowy w piasek to się nazywa.
niki Środa, 01 Lutego 2017, 16:07
Niewiele wiesz.