Pociski JASSM to dopiero początek zakupów MON. "Niezbędny satelita"

Niedziela, 08 Stycznia 2017, 10:07
Niedziela, 08 Stycznia 2017, 10:07
Niedziela, 08 Stycznia 2017, 10:07
Niedziela, 08 Stycznia 2017, 10:07
Niedziela, 08 Stycznia 2017, 10:07
Niedziela, 08 Stycznia 2017, 10:07
Niedziela, 08 Stycznia 2017, 10:07
Niedziela, 08 Stycznia 2017, 10:07
Niedziela, 08 Stycznia 2017, 10:07
Niedziela, 08 Stycznia 2017, 10:07
Niedziela, 08 Stycznia 2017, 10:07 Kraków satelita large
Niedziela, 08 Stycznia 2017, 10:07 Pleiades
  • Kraków satelita large
  • Pleiades

Zakup pocisków JASSM-ER o zasięgu 1000 km powinien być jednoznaczny z wprowadzeniem do polskich sił zbrojnych satelitarnego systemu obserwacji Ziemi. W przeciwnym wypadku nowe pociski będą mogły być naprowadzane jedynie na te cele, które wskażą nam Amerykanie. Natomiast samodzielnie będziemy je mogli wykorzystać tylko na zasięgu dwudziestokrotnie mniejszym od tego, jakie one rzeczywiście posiadają.

Problem rozpoznania „dalekiego zasięgu” zaczął się w Marynarce Wojennej

Brak systemu rozpoznania i analizy dalekiego zasięgu jest jak na razie barierą nie do przebycia dla polskich Sił Zbrojnych. Była ona widoczna już w połowie lat osiemdziesiątych - w momencie wprowadzenia do Marynarki Wojennej RP małych okrętów rakietowych projektu 1241E (kod NATO: Tarantul 1). Były to bowiem jednostki pływające uzbrojone w rakiety P-21 i P-22, których zasięg wynosił „aż” 80 km – czyli ponad dwukrotnie więcej niż mógł wskazać okrętowy radar kierowania uzbrojeniem Harpun E.

Problem braku systemu wskazania celów dla rakiet standoff pojawił się już w połowie lat osiemdziesiątych, po wprowadzeniu do Marynarki Wojennej okrętów rakietowych projektu 1241E. Fot. M.Dura

Z okrętów typu Górnik można więc było faktycznie strzelać do horyzontu radiolokacyjnego, a więc na odległość nie większą niż 40 km. Chcąc atakować obiekty płynące dalej próbowano wykorzystywać śmigłowce Mi-14PŁ, które pomimo, że są wyspecjalizowane w zwalczaniu okrętów podwodnych, miały również służyć jako doraźny środek do wskazywania celów nawodnych. Wykorzystano do tego znajdujący się na ich pokładzie radar obserwacji nawodnej typu I-2ME i drogą radiową przekazywano na okręty koordynaty ataku.

Śmigłowiec Mi-14PŁ był półśrodkiem, który miał wskazać cele dla rakiet okrętów projektu 1241E. Fot. M.Dura

Sposób ten miał praktycznie same wady. Po pierwsze przekazywanie danych odbywało się drogą radiową, za pomocą ustnych meldunków. Trwało to bardzo długo i wszystkie systemy rozpoznania łączności naokoło doskonale wiedziały, że ktoś coś nadaje. Obecność śmigłowca była również wykrywana przez systemy rozpoznania radiolokacyjnego na okrętach przeciwnika. Co więcej, systemy te „widziały” helikoptery wcześniej niż same były wykryte przez radar I-2ME. Przeciwnik mógł więc przeciwdziałać systemami przeciwlotniczymi zanim helikopter Mi-14PŁ (z wyjątkowo dużą skuteczną powierzchnią odbicia radiolokacyjnego) przekazałby dane o celach ataku. Problemem był również sam manualny sposób wskazywania celu, w którym trzeba było m.in. uwzględnić pozycję i ruch śmigłowca w odniesieniu do okrętów.

Później wprowadzono do Marynarki Wojennej samoloty patrolowe PZL M28 Bryza z radarem pokładowym ARS 400, ale trudno było nawet zakładać, że w czasie konfliktu zbrojnego ktoś wyśle te nieuzbrojone i pozbawione środków samoobrony statki powietrzne jako środek wykrywania i wskazywania okrętów przeciwnika.

Rakiety NSM z Morskiej jednostki Rakietowej nie posiadają systemu wskazywania celów dalekiego zasięgu, a więc można je strzelać na razie na jedną piątą ich rzeczywistego zasięgu. Fot. M.Dura

Lepszego sposobu na wykonanie tego zadania jednak do dzisiaj nie znaleziono i dlatego problem ten ponownie wypłynął, gdy zdecydowano się wprowadzić do Marynarki Wojennej RP pierwszy Nadbrzeżny Dywizjon Rakietowy (NDR). Wtedy okazało się, że będące na jego wyposażeniu rakiety przeciwokrętowe NSM o zasięgu ponad 200 km można wykorzystać tylko do atakowania celów znajdujących się w obszarze horyzontu radiolokacyjnego radarów brzegowych – a więc do około 40 km od brzegu.

I znowu mamy status quo. Dywizjon wprowadzono do służby w 2013 r., ale do dzisiaj nawet nie rozpoczęto postępowania na potrzebny dla niego system wskazywania celów. Zamiast tego kupiono drugi NDR i zaczęto mówić o zakupie trzeciego.

Po Marynarce Wojennej – Siły Powietrzne

Początkowo Siły Powietrzne nie odczuwały problemów Marynarki Wojennej, ponieważ polskie statki powietrzne wykorzystywały tylko uzbrojenie o zasięgu maksymalnie takim, jaki miały ich sensory pokładowe. Myślenie w lotnictwie o systemie rozpoznania dalekiego zasięgu powinno się zacząć w momencie wprowadzeniu samolotów F-16. W rzeczywistości ten problem zaczęto oficjalnie dostrzegać dopiero po decyzji o zakupie rakiet AGM-158A JASSM (Joint Air-to-Surface Standoff Missile). Już sama nazwa wskazuje (Stadoff), że jest to uzbrojenie, które potrzebuje zewnętrznych danych do wykonania skutecznego ataku. Pociski te mają bowiem zasięg 370 km, a więc nie ma szans, by przy takiej odległości pilot samodzielnie wyszukiwał dla nich cele ataku. Dane takie powinny więc być dostarczone, ale jak na razie piloci F-16 „Jastrząb” nie mogą liczyć na polski system wskazywania celów.

JASSM. Fot. Lockheed Martin

I znowu status quo. W Siłach Powietrznych, podobnie jak w Marynarce Wojennej nie tylko mie zajęto się na poważnie rozwiązaniem tego problemu, ale postanowiono zakupić kolejne rakiety, tym razem AGM-158B JASSM-ER (Extended Range) o zasięgu jeszcze większym niż JASSM, sięgającym 1000 km. Znowu więc Siły Powietrzne otrzymają uzbrojenie, których pełnych możliwości nie będzie można na razie wykorzystać.

Sprawa jest o tyle pilna, że rakiety JASSM i JASSM-ER będzie można wykorzystać jako broń odstraszania. Będzie – o ile wcześniej pozna się, czego zniszczenie może odstraszyć potencjalnego przeciwnika od przeprowadzenia ataku.

System Analiz Obrazowych to nie wszystko

Problemu „targetingu” dla JASSM i JASSM-ER nie załatwi wbrew pozorom pozyskanie Systemu Analiz Obrazowych (SAO), którego kupno planuje Inspektorat Uzbrojenia. Postępowanie rozpoczęte w grudniu 2016 r. dotyczy bowiem tylko jednego z elementów wskazywania celów, a więc miejsca, gdzie cyfrowe dane geoprzestrzenne będą zbierane, przechowywane, przetwarzane, analizowane, interpretowane i archiwizowane.

System Analiz Obrazowych ma się składać z dwóch głównych, współpracujących ze sobą elementów: infrastruktury usługowo-serwerowej i infrastruktury stacji roboczych. Zadania infrastruktury stacji roboczych wskazują również na zadania, jakie będzie realizował cały system: informowanie bieżące, analizy długoterminowe, analizy geoprzestrzenne oraz przygotowanie archiwizacja i dystrybucja danych.

By użyć rakiet AGM-158A JASSM pilot potrzebuje zewnętrznych danych o celach do wykonania skutecznego ataku. Fot. USAF

W wymaganiach na SAO wskazano również, że ma on być wyposażony w podsystemy: pozyskiwania danych, odbioru satelitarnych danych radarowych oraz odbioru satelitarnych danych optoelektronicznych. Nadal jednak nie wiadomo, skąd te dane mają zostać dostarczone. Polska nie posiada bowiem ani lotniczych systemów rozpoznawczych dalekiego zasięgu, ani satelitów obserwacyjnych: radiolokacyjnych i optoelektronicznych. Znowu więc kupujemy fragment układanki, który w żaden sposób nie zapewni nam samowystarczalności w wykorzystywaniu uzbrojenia zakupionego przez polskie siły zbrojne.

Co więcej, nie ma szans, by w momencie wprowadzenia SOA takie systemy rozpoznawcze zostały zakupione. Inspektorat postawił bowiem warunek, by zadanie zostało zrealizowane w ciągu dwóch lat (sześć miesięcy od daty podpisania umowy na wykonanie projektu wykonawczego i 18 miesięcy na jego realizację). Wprowadzenie obserwacyjnego satelity wojskowego w tak krótkim okresie jest praktycznie nierealne. 

Przykładowo wystrzelony na początku grudnia 2016 r. turecki satelita obserwacyjny Göktürk-1A powstał na mocy umowy zawartej w 2009 roku pomiędzy tureckim ministerstwem obrony narodowej, a konsorcjum zadaniowym Telespazio (joint venture koncernów Leonardo/Finmecannica i Thales). By zrealizować zamówienie potrzeba było więc aż siedem lat.

Przy polskich procedurach przetargowych ewentualne podpisanie umowy nastąpiłoby za dwa lata. System Analiz Obrazowych zakupiony przez Inspektorat Uzbrojenia będzie więc przez co najmniej siedem lat działał wyłącznie w oparciu o dane kupowane komercyjnie z cywilnych satelitów.

Dodatkowo MON podpisał umowę z włoskim ministerstwem obrony, na podstawie której będzie można pozyskiwać obrazy radarowe pochodzące z włoskiej konstelacji satelitów radarowych (SAR) Cosmo-SkyMed seconda generazione. W zakresie danych optoelektronicznych rozwiązaniem pomostowym będzie pozyskanie zobrazowań pochodzących z budowanego przez izraelskie zakłady IAI dla Włoch satelity OptSat-3000, ale sprzęt ten jeszcze nie trafił na orbitę (ma to nastąpić w tym roku) i pozostanie w gestii włoskiego ministerstwa obrony. Polska pozostanie więc jedynie biorcą danych nie mogąc zaoferować swoim partnerom niczego w zamian. Będą to więc zasady działania zupełnie inne niż np. w przypadku Francji, Niemiec i Włoch (a w przyszłości też Hiszpanii), których systemy wzajemnie się uzupełniają. 

Na potrzeby pozyskiwania danych z satelitów Cosmo-SkyMed powstaje stacja odbiorcza P-DUGS (Polish – Defence User Ground Segment) w Białobrzegach na północ od Warszawy. Ma ona osiągnąć wstępną gotowość operacyjną w tym roku, a pełną w 2020 roku. Po odpowiedniej modernizacji będzie ona mogła posłużyć także do pozyskiwania danych optoelektronicznych z satelity OptSat-3000, a przyszłości także polskich systemów. 

Czytaj więcej: Kosmiczne Oczy Paryża

Kraków satelita large

W najbliższych latach Polska będzie zdana na kupowanie komercyjnych zdjęć satelitarnych. Na zdjęciu satelitarnym Kraków. Fot. ESA

Niestety, potwierdza to studium wykonalności wykonane na zlecenie Narodowego Centrum Badań i Rozwoju przez konsorcjum w składzie: Wojskowa Akademia Techniczna (lider), Centrum Badań Kosmicznych PAN, Politechnika Warszawska, Airbus Defence & Space, WB Electronics i Polski Holding Obronny. Dokument ten wraz z odpowiednimi uwagami ma być bazą do budowy polskiego satelity optoelektronicznego wraz z niezbędną infrastrukturą (symulatorem i stacją odbiorczą) w ramach narodowego programu kosmicznego.

Zakłada się w nim pozyskanie w ciągu 6-12 lat przez Polskę dwóch satelitów obserwacyjnych: jednego HR - wysokiej rozdzielczości (od 1 do 2 m) i jednego VHR - o bardzo wysokiej rozdzielczości (od 0,5 m do 0,7 m). Wszystko to ma być zrealizowane we współpracy z zagranicznym partnerem strategicznym. Program ma być finansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w drodze konkursu i będzie obejmować także systemy naziemne, oraz systemy przetwarzania, udostępniania i dystrybucji danych.

Czytaj też: Polski satelita optoelektroniczny: "wkrótce ogłoszenie konkursu"

Pleiades

Satelita optoelektroniczny "dual-use" konstelacji Pleiades. Ilustracja: Pierre Carril/CNES - Airbus D&S

Jak na razie zakłada się, że rozpoczęcie konkursu nastąpi w połowie 2017 r., ale „pod warunkiem dysponowania wystarczającymi środkami finansowymi na ten cel”. Budżet tego programu oszacowano wstępnie na to 1,1 miliarda złotych. Jest to prawdopodobnie suma zbyt mała, by zbudować cały system, ale nie przekracza tego, co pozornie zagwarantowano na tzw. „Rozpoznanie obrazowe i satelitarne” w Uchwale nr 123 Rady Ministrów z dnia 23 czerwca 2014 r. zmieniającej uchwałę w sprawie ustanowienia programu wieloletniego „Priorytetowe Zadania Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej w ramach programów operacyjnych”.

Przypomnijmy jednak, że w ustawie tej założono przeznaczenie w latach 2017-2022 na program operacyjny „Rozpoznanie obrazowe i satelitarne” około 1,8 miliarda złotych. Niestety, suma ta ma pozwolić tylko na „osiągnięcie zdolności operacyjnej w zakresie rozpoznania obrazowego z bezzałogowych systemów powietrznych”. O satelicie nikt tam nawet nie wspomniał.

Drony a rozpoznanie dalekiego zasięgu

Wybór rakiet JASSM-ER jest więc jak na razie bardziej gestem politycznym niż wojskowym. Niewątpliwy sukces, jakim była zgoda na przekazanie Polsce (jako pierwszemu zagranicznemu odbiorcy) tych pocisków może być zaprzepaszczony przez wojskowych, dla których priorytety wydają się być zupełnie gdzie indziej, niż w kosmosie.

Tym razem jednak Ministerstwo Obrony Narodowej musi rozwiązań naprawdę poważny problem. W przypadku rakiet JASSM-ER nie można się przecież tłumaczyć, że wskazanie dla nich celów ataku będzie zadaniem załogowych systemów lotniczych lub dronów. Przelot ponad tysiąca kilometrów nad terytorium przeciwnika jest bowiem praktycznie niemożliwy, nawet jeżeli będą próbowały tego dokonać statki powietrzne wykonane w technice stealth. Tym bardziej, że kupienia takich nikt w Polsce jak na razie nie planuje.

Trudność w prowadzeniu rozpoznania dalekiego zasięgu jest szczególnie widoczna w odniesieniu do Federacji Rosyjskiej, która zawsze buduje na linii styczności z potencjalnym przeciwnikiem strefę obrony o dużym nasyceniu środkami przeciwlotniczymi i radiolokacyjnymi. Bardzo ciężko więc będzie komukolwiek się przedrzeć nad teren znajdujący się setki kilometrów od linii frontu i dopiero tam szukać celów do ataku. A już na pewno nie uda się tego zrobić „klasycznymi” załogowymi statkami powietrznymi.

Dron MQ-9 Reaper potrzebuje około trzech godzin by dolecieć w rejon maksymalnego zasięgu rakiet JASSM-ER. Fot. USAF

Nierealne jest również wysyłanie tam dronów. Nawet przy tak wyrafinowanym systemie jak MQ-9 Reaper mamy bowiem do czynienia z bezzałogowym samolotem, który działa z prędkością przelotową 313 km/h. Dron ten potrzebuje więc trzech godzin lotu nad terytorium przeciwnika, by dolecieć na odległość zapewniającą dostarczenie danych dla nowych rakiet JASSM-ER na ich maksymalnym zasięgu. W przypadku system MQ-1 Predator o prędkości przelotowej około 160 km/h potrzeba na to ponad sześciu godzin.

Dodatkowo należy pamiętać o rozbudowywanym przez Rosjan systemie walki radioelektronicznej. I nawet jeżeli nie uda się im wykryć dronów radarem, to na pewno będą próbowali zakłócić pracę ich urządzeń pokładowych. Jeżeli udało się to zrobić Iranowi (prawdopodobnie), to na pewno uda się to również Rosjanom.

Obserwacja satelitarna – nie ciągła, ale za to pewna

Jedyną zaletą dronów w porównaniu do satelitów (oczywiście poza kosztami) jest możliwość przekazywania obrazu wskazanego terytorium przeciwnika przez kilka godzin i w czasie rzeczywistym. Należy jednak pamiętać, że w przypadku broni dalekiego zasięgu, jakim są pociski JASSM-ER nie chodzi o reagowanie na nagle pojawiające się zagrożenie. Chodzi natomiast o możliwość zniszczenia celów, które są niebezpieczne, ale powstają przez dłuższy okres (magazyny paliwowe, centra dowodzenia i kierowania, strategiczne centra łączności, ważne lotniska – np. dla samolotów wczesnego ostrzegania, itd.) i których porażenie może ogólnie wpłynąć na decyzję o rozpoczęciu konfliktu.

Operatorzy system satelitarnego w bazie sił powietrznych Schriever Air Force Base w Kolorado. Fot. USAF

Wyszukiwanie takich punktów grawitacyjnych przeciwnika powinno być głównym zadaniem Centrum Analiz Obrazowych, ale na podstawie danych, które będziemy w stanie dostarczyć samodzielnie. I nie ma tu znaczenia, że informacje te będą przychodziły okresowo. Przykładowo, turecki satelita Göktürk-1A może przeprowadzić obserwację dowolnego punktu na Ziemi z czasem rewizyty około 72 godzin. W przypadku takiego kraju jak Polska, dla którego zagrożenie może przyjść praktycznie tylko z jednego kierunku, sprawa jest jednak prostsza i łatwiejsza przy organizowaniu harmonogramu oraz trajektorii lotów.

Co więcej, przy dobrze zawartym kontrakcie możemy uzyskać pełną autonomię działania. I znowu dobrym przykładem jest turecki Göktürk-1A. Izraelczycy próbowali w 2012 r. zablokować możliwość robienia zdjęć ich terytorium przez tego satelitę. Jednak pomimo tego, że w tureckim satelicie są izraelskie komponenty, to Thales nie zgodził się na takie ograniczenie. Rząd w Ankarze może więc decydować, co i kiedy będzie obserwowane. Takie warunki bez problemu powinna wynegocjować również Polska.

Satelita wojskowy katalizatorem polskiego sektora kosmicznego

Rakiety dla wojskowych oraz polityków były zawsze bardzo ważne. Nie można jednak zapominać, że bez zdobycia potrzebnych dla nich informacji są one praktycznie nie do wykorzystania. Zrozumieli to ostatnio Brazylijczycy, którzy pomimo słabszej kondycji swojej gospodarki nie zrezygnowali z własnego programu satelitarnego. Minister obrony Brazylii Raul Jungmann potwierdził bowiem w listopadzie 2016 r., że jego kraj jest zdecydowany kontynuować zarówno budowę „brazylijskiej” konstelacji trzech satelitów telekomunikacyjnych, jak i wystrzelić w 2017 r. pierwszego, skonstruowanego przez krajowy przemysł satelitę rozpoznawczego.

Brazylijski satelita telekomunikacyjny zamówiony we francuskich zakładach Thales Alenia Space ma kosztować 617 mln USD. Pierwszy polski satelita obserwacyjny będzie kosztował na pewno więcej, bo w Polsce mamy znacznie niższy poziom zaawansowania krajowego sektora kosmicznego. Nie muszą być to jednak pieniądze w całości przekazane za granicę, ponieważ część z nich może bez problemu zainwestować w polskim przemyśle. Dowodem tego są Turcy, którym udało się wprowadzić na orbitę satelitę obserwacyjnego Göktürk-1A z dużym udziałem tureckiego przemysłu – w tym przede wszystkim firm TAI (Turkish Aerospace Industries) i Aselsan. 

Turcja wystrzeliła własnego satelitę obserwacyjnego Göktürk-1A m.in. po to by wskazać cele dla własnych rakiet manewrujących SOM. Fot. M.Dura

Przypomnijmy, że dzięki temu kontraktowi z włoską firmą Telespazio, w ramach offsetu zbudowano w 2015 r. w mieście Kazan (niedaleko Ankary) tureckie centrum integracji i badań systemów kosmicznych USET (Uzay Sistemleri Entegrasyon ve Test) o wartości 100 milionów euro. Centrum ma pozwolić Turkom na samodzielną integrację i wykonanie czynności potrzebnych do mieszczenia na orbicie satelitów o masie do 5 ton (Göktürk-1A waży 1060 kg). Mają tam też powstawać satelity telekomunikacyjne i obserwacyjne,  zarówno do celów wojskowych, jak i cywilnych. Jest to więc inwestycja dla całego tureckiego państwa. Podobnym przykładem może być Peru, które niedawno wystrzeliło na orbitę pierwszego satelitę obserwacji Ziemi zbudowanego przez Airbus Defence & Space, jednocześnie zapewniając jednocześnie transfer wiedzy i przeszkolenie ponad 80 własnych inżynierów. 

Podobnie byłoby w przypadku ewentualnego polskiego satelity wojskowego. Może być on bowiem wykorzystywany w czasie pokoju nie tylko do zadań typowo militarnych, ale również do celów cywilnych: jak chociażby dla potrzeb zarządzania kryzysowego, czy też do monitorowania środowiska naturalnego.

Zakup pierwszego satelity może przyśpieszyć budowę sektora kosmicznego w Polsce. Fot. USAF

W Polsce satelita wojskowy pozostaje jednak nadal przede wszystkim problemem Ministerstwa Obrony. Widać to m.in. w założeniach do Polskiej Strategii Kosmicznej – dokumencie, który ma określić długookresowe kierunki rozwoju sektora kosmicznego w Polsce. Zawarto w niej zapis, że „Polska będzie posiadała dostęp do infrastruktury satelitarnej umożliwiającej zaspokojenie jej potrzeb, zwłaszcza w dziedzinie bezpieczeństwa i obronności (system satelitarnej obserwacji Ziemi)” oraz konieczność zapewnienia stałego i pewnego dostępu do danych satelitarnych. Ale konkretnych zadań w tej dziedzinie nie postawiono.

Polskie potrzeby zostały dostrzeżone poza jej granicami. Zainteresowanie programem budowy satelitów optoelektronicznej obserwacji Ziemi wyraziło kilka największych światowych firm z branży kosmicznej. Wśród nich można wymienić takie przedsiębiorstwa jak Airbus Defence & Space, Thales Alenia Space, Telespazio oraz IAI. W polski program mogą się też zaangażować przedsiębiorstwa amerykańskie.

Podczas targów Balt Military Expo 2016 Space24 przeprowadził wywiad z jednym z potencjalnych oferentów. Dyrektor generalny firmy Thales Alenia Space Polska stwierdził wtedy, że jeżeli zapadnie decyzja o rozwoju potencjału satelitarnego Sił Zbrojnych w tym zakresie, to MON stanie się katalizatorem rozwoju polskiego przemysłu kosmicznego o zastosowaniu cywilnym i wojskowym.

Czytaj też: BME 2016: Satelita wojskowy dla polskich Sił Zbrojnych? [Wywiad]

Wstępną propozycję odnośnie satelity obserwacyjnego dla Polski złożył koncern Thales Alenia Space. Fot. M.Dura

Zwrócił również uwagę, że „Polska będąc właścicielem takiego systemu mogłaby projektować własne narzędzia dokonujące analizy obrazu i ekstrakcji danych oraz budować plany zintegrowane z przyszłą wizją operacyjną sił zbrojnych”. Może to być np. konstelacja mikrosatelitów. Cel ten zapisano również w założeniach Polskiej Strategii Kosmicznej, gdzie wskazano, że Polska będzie dążyć do budowy własnych mikrosatelitów z zamiarem stworzenia z nich w przyszłości konstelacji. Sprzęt tej klasy ma wypełniać głównie funkcje cywilne, ale będzie mógł też realizować zadania na potrzeby Sił Zbrojnych uzupełniając duże satelity HR i VHR budowane w ramach wspomnianego  programu NCBR. 

Czytaj też: Mikrosatelity – szansa dla polskiego przemysłu kosmicznego?

By to osiągnąć potrzebna jest jednak konkretna decyzja i zapewnienie odpowiedniego finansowania, które pozwoli zrealizować zakładane cele. Trzeba mieć nadzieję, że rakiety JASSM-ER datę podjęcia tej decyzji znacznie przyśpieszą.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

209 komentarzy

asd Środa, 25 Stycznia 2017, 12:21
Przecież jest grupa celów stacjonarnych ,które nie zmienią swojego położenia i to one zapewne będa celem dla JASSM-ów. To dlatego zamiast 70 sztuk na które mielismy zgode Kongresu USA ,kupilismy jedynie 40.Bo tylko dla tej ilości mamy zlokalizowane cele. Dla wszystkich kupionych pocisków sa przydzielone cele ,można także założyc ze juz przed zakupem MON wiedział jakie cele wchodza w grę.
Jesli będziemy mili własnego satelite to liczba JASSM-ow pewnie sie zwiekszy.
Bromba Niedziela, 22 Stycznia 2017, 10:15
Te pociski to dobra inwestycja w przypadku umieszczenia na nich głowicy jądrowej i solidnej OPL lotnisk dla samolotów je przenoszących. Bez tego mają małą użyteczność, a kosztują krocie. W przypadku realnego konfliktu bazy F16 je przenoszące zostaną zniszczone w ciągu kilku minut, razem z tymi pociskami. Zakup tej broni wydaje się przejawem braku realizmu decydentów.
fck all Niedziela, 15 Stycznia 2017, 14:04
takie rakiety bez taktycznej głowicy jądrowej to jest kompletny bezsens!!! po co nam pocisk który lecąc 1000 km może rozwalić tylko jedną stodołe? i to za takie cieżkie pieniadze.... lepiej to zainwestować w naszą OPL
Edward Poniedziałek, 16 Stycznia 2017, 16:14
chyba zezamiast tej stodoly trafisz w silos atomowy wroga , jak go rowalisz to co ci moze zrobic ta glowica atomowa? :)
ecik Poniedziałek, 13 Lutego 2017, 22:25
Rakiety w silosach to są wycelowane w USA. W Polskę celują rakiety zabudowane w mobilnych pojazdach, niestety.
spox Niedziela, 15 Stycznia 2017, 10:35
inne państwo, też na "P" o nieporównanie mniejszym PKB wystrzeliwuje satelitę a Polska nie może - to tylko świadczy o zacofaniu technologicznym i jakości naszej kadry technicznej kształconej na byle jakich uczelniach
Arek102 Piątek, 27 Stycznia 2017, 14:17
Mistrzu, tzw polskie ELYTY, przez ostatnie ćwierć wieku zamykały wszystko co było można zamknąć lub sprzedawały za grosze (można by na ten temat dziesiątki książek napisać) oraz podkopywały firmy, które brały udział w ważnych dla obronności polski programach -OBRUM Sp. z o.o. , PZL Wola S.A., PZL Mielec, BUMAR S.A., Stocznia Remontowa S.A.,itd. czy nawet PZL Świdnik przehandlowano (2009 lub 2010) za marne kilkaset mln zł wiedząc, że za chwilę będą kupowane śmigłowce wielozadaniowe dla WP.
Więc przestań piep.... głupoty jakie co chwilę można zobaczyć i/lub poczytać w mediach mainstremowych, które walnie przyczyniły się do tej sytuacji czyli głównie G.W. i TVN.
TVN innych ściga w programach typu "Uwaga", a sam przez lata jego były szef i jeden z założycieli - Mariusz Walter nie płacił podatków ukrywając swoje dochody w rajach podatkowych.
Polsat też "przeniósł" się na Cypr by nie płacić podatków w Polsce!!!!

Elektronika Polska została rozwalona na początku lat 90.
Do tej pory nic nie zmieniło się na wyższych uczelniach po 89r., a do tego rozwalono całkowicie system szkolnictwa podstawowego, zawodowego i średniego.
Więc jak wyobrażasz sobie zaprojektowanie czegoś b. skomplikowanego od zera nie mając o tym zielonego pojęcia?!
Po ukończeniu szkoły tech. średniej czy studiów tech. nauka się nie kończy, a tak naprawdę dopiero się zaczyna zwłaszcza w takim temacie jakim jest elektronika, mechanika czy automatyka. Jak ktoś przez jakiś czas nie jest na bieżąco z tym co dzieje się na świecie to wypada z obiegu i musi później nadrabiać zaległości.
Dlatego w takim obecnie kraju jak Polska nie można zaprojektować nie tylko satelity, ale i sprawnego podwozia do sławnej armato-haubicy Krab, zwłaszcza gdy oficjele robią wszystko by się to nie udało, później „wychodząc naprzeciw” potrzebom armii kupując za granicą potrzebne system.
Stara kadra tech. albo przeszła na emeryturę albo wyjechała za granicę.
Obecna nie potrafi zrobić najprostszych rzeczy co niestety związane jest z "reformą" szkolnictwa z 1999r J. Buzka. I ten fakt się nie zmieni przez najbliższe 10-15 lat jak nie zostaną wykształceni nowi następcy i jak nie będzie stabilnego rozwoju rodzimego przemysłu w którym ci absolwenci znajdą zatrudnienie na stanowiskach zgodnych z nabytą na uczelniach wiedzą.
Jest jeszcze kwestia nieuczciwego zdobywania wykształcenia.
Chodzi o zrzynanie na egzaminach lub zlecanie komuś innemu opracowania prac naukowych.
Po co się męczyć i pisać klasówkę jak można zerżnąć, pracę magisterską można kupić za kilka tys. zł, a to że późniejszy fach będzie tylko na papierze to już mało istotne.
Dopóki nie usunie się tej patologii zwłaszcza ze szkolnictwa wyższego to polska gospodarka i nauka nie posunie się o mm.

Dobrym przykładem jest piłka nożna w której zrobiono porządek z tzw. „ustawianiem meczów”, skazaniem i aresztowaniem wielu działaczy, sędziów i zawodników, którzy trudnili się tym procederem. Oraz skazaniem organizatora tego procederu ps. Fryzjer na więzienie.

A jeśli chodzi o kasę, to zobacz, PIS podatków nie podniósł a wpływy z podatków w ciągu 1-go roku zwiększyły się o ponad 11 mld zł.
W Polsce sam podatek VAT ma wyłudzenia na poziomie 22%, średnia unijna to 6%.
KE oblicza iż straty w Polsce tylko z wyłudzeń i niepłacenia podatku VAT to min. 40 mld zł/rok. Tak dla porównania budżet MON w 2016 roku to 36,3 mld zł, w tym wydatki na modernizacje to 10,2 mld zł.
Z polski legalnie wypływa około 100 mld zł w postaci dywidend.
Blisko 70% największych firm w Polsce nie płaci podatków wcale.
Największa firma handlu detalicznego -sieć dyskontów „Biedronka” mając obrót w 2015r. około 36mld zł, zapłaciła około 330 mln zł podatku czyli mniej niż średnia tego sektora czyli 1,2%.
Cały obrót w tym sektorze to ponad 63 mld zł.
A na przykład niemiecka firma Kaufland od początku swojej „przygody” na polskim rynku nie zapłaciła żadnych podatków.
Gdyby KE nie sprzeciwiła się wprowadzenia podatku obrotowego od wielkich sieci handlowych to tylko Kaufland i Lidl zapłaciły by 400 mln zł, a Biedronka ponad 1 mld zł.
KE zablokowała ten podatek mówiąc, że to „niedozwolona pomoc państwa dla małych firm”, a w tym samym czasie właśnie Lidl i Kaufland są dotowane przez niemiecki rząd na rozbudowę swojej sieci w Polsce.
To już wg tej samej KE nie jest „niedozwolona pomoc państwa dla małych firm”, bo przecież są to duże firmy.
Taka jest logika technokratów z Brukseli.
To samo było 10 lat wcześniej z Polskimi stoczniami, które padły bo KE zakwestionowała pomoc polskiego rządu, a w Niemczech podobna sytuacja była OK.

Ta sama KE mówi o sile nabywczej polskiego podatnika w wysokości 1 bln Euro czyli ponad 4 bln zł (to dziwne bo PKB w zeszłym roku to około 1,7 bln zł więc gdzie jest większa część czyli ponad 2 bln zł. oczywiście w szarej strefie i rajach podatkowych z których państwo nic nie ma, czyli każdy z nas!!!
ps
Zacofane to są tzw. post PRL-owskie ELYTY, które utraciły władzę, a wcześniej doprowadzając do tego setkami decyzji, że taki kraj jak polska nie posiada nawet jednego satelity rozpoznawczego czy telekomunikacyjnego.
dyzio Sobota, 14 Stycznia 2017, 21:52
Nie za często się nazwą thales tu przewija :)
jasiek Niedziela, 15 Stycznia 2017, 10:31
wolisz nazwy pisane cyrylicą?
wizyk Piątek, 27 Stycznia 2017, 16:21
czy mówisz o Bułgarach
Raptorek Sobota, 14 Stycznia 2017, 18:30
Przydały by się jakieś dodatkowe silniki żeby te rakiety nie leciały 900 km/h tylko przynajmniej 2MA, optymalnie 2,5 MA choć i to za mało. Wtedy były by nie do trafienia dla opl, dla każdej opl.
xawer Niedziela, 15 Stycznia 2017, 22:36
Całkowicie błędne rozumowanie:-) Pocisk lecący 2-2,5 macha jest wyjątkowo łatwo i dużo wcześniej wykrywalny(czas reakcji obrony pozostaje podobny) Pocisk poddźwiękowy, manewrujący, nisko lecący po "rzeźbie terenu" jest wykrywany w ostatniej chwili przed atakiem i ma dużo większy zasięg ze względu na wydajniejszy(sprawniejszy) napęd.
Raptorek Poniedziałek, 16 Stycznia 2017, 20:34
Czas reakcji jest podobny ? ciekawe czym zestrzelić pocisk lecący 2,5 macha na wys 100 metrów ??? przecież nawet najszybsza aparatura nie zdąży zarejstrować co leci, bo lecący 880-950 km/h to nawet z kałącha bym spróbował a mając ZSU-23-2 to bym to zrobił.
Raptorek Poniedziałek, 16 Stycznia 2017, 8:09
Na pustyni owszem, ale Europa jest gęsto zabudowana i byle kto zauważy ten pocisk i ma przynajmniej 30 minut na zaalarmowane władz, po drugie pocisk dolatujący do celu z prędkością poddzwiękową jest łatwym celem dla prawdziwej OPL.
Cotozaróżnica. Piątek, 13 Stycznia 2017, 23:52
wskazanie celu terrorystom, Rosjanom ?: "System Analiz Obrazowych ma się składać z dwóch głównych, współpracujących ze sobą elementów: infrastruktury usługowo-serwerowej i infrastruktury stacji roboczych", czy będzie na Tajwanie bądź w Singapurze ?
as Piątek, 13 Stycznia 2017, 18:47
Przydałyby się nam pociski artyleryjskie jądrowe o mocy 2 kiloton taktyczne do krabów takie jakie są na wyposażeniu haubicy paladin w USA.
Dana Sobota, 14 Stycznia 2017, 2:12
Mówisz i masz.... amerykanów z haubicami. Już przeszkolonych. A co mają ze sobą to już ból głowy Szojgu. Skoro Kreml tak protestuje to może twoje marzenia się spełniły i nawet o tym nie wiesz (w przeciwieństwie do Rosjan).
krzysztof Czwartek, 12 Stycznia 2017, 20:20
satelita jest niezbędny i to taki który pozwoli na bieżąco kierować nie tylko pociski JASSM ale i dostarczać danych dla artylerii o położeniu przeciwnika - bardzo szybki i widzący i śledzący wiele celów naraz - najlepiej już daleko na terytorium wroga - czyli może to być nie jeden a kilka satelitów bo jeden to chyba sobie nie poradzi - może też oddzielny przesyłający dane i obserwujący a oddzielny obserwujący który nie odbiera żadnych poleceń zdalnie tylko dostarcza dane według zaprogramowanego schematu - nie dający się zhakować czy zdalnie przejąć przez przeciwnika bo trzeba brać pod uwagę też złamanie lub kradzież przez ruskich kodów i sprzętu do łączenia się z satelitą a potem przejęcie kontroli - taki bezmyślny i nikogo nie słuchający tylko pstryk i wysyłam kwadracik A, pstryk wysyłam kwadracik B .. i tak bez końca .. żaden wirus ma go nie zainfekować przysłany z ziemi bo nie odbiera wiadomości - podsumowując - jeden satelita to za mało i system tak pomyślany by zawsze coś działało
Odkrywca Środa, 11 Stycznia 2017, 17:19
Sprzedali Jassmy My sie cieszymy ale od USA bedzie decydowalo co jak kiedy i w co. Jestesmy uzaleznien. Pieknie. Cudnie. Kiedys ZSRR obecnie UE - NATO-USA.
Polanski Czwartek, 12 Stycznia 2017, 13:28
Ale odkrywcze!!!
say69mat Środa, 11 Stycznia 2017, 9:39
@def24.pl:
Pociski JASSM to dopiero początek zakupów MON. "Niezbędny satelita"

say69mat:
Satelita ;))) Czyli kolejny pomysł na miarę mistrzostwa świata w drapaniu lewego ucha dużym palcem prawej stopy. Nie prościej 2 - 3 Gulfstreamy w wariancie CAEW lub/oraz SEMA??? Plus opcja na trzy kolejne jako maszyny w wariancie JSARS.
krzysztof Czwartek, 12 Stycznia 2017, 20:27
o potrzebie zakupu satelit mówię od dawna - to najszybszy sposób uzyskiwania informacji który pozwala śledzić ruchy wojsk a przy szybkim systemie gdy na obraz nie trzeba będzie czekać tylko od razu pojawi się na ekranie można by nawet podawać cele artylerii - Krabom na przykład - nasze terytorium jest male to przestawianie na wybrany obszar może być bardzo szybkie więc nawet wyobrażam sobie śledzenie pojazdów w ruchu najlepiej tysiąca jednocześnie.. ups.. chyba przesadziłem ale przy sieci kilku satelit kto wie.. wtedy ruscy będą bez szans na zaskoczenie nas jakimkolwiek manewrem
Deegu Wtorek, 10 Stycznia 2017, 19:26
Nie ma czegoś takiego jak "satelity" ... Są to sposoby na "czarne" budżety. Są za to samoloty typu Lockheed U-2 ...
dtt Wtorek, 10 Stycznia 2017, 19:24
Wystarczą dane obiektów stacjonarnych ...
Moniek Wtorek, 10 Stycznia 2017, 19:20
Ja oczywiście jestem za tym, żeby kupić te wszystkie rakiety, działa, F-16, F-18, F-22 i inne efy oraz czterysta leopardów, drugie tyle abramsów, dwa lotniskowce i satelitę na dodatek. Uprzejmie tylko przypominam, że zadłużenie Polski właśnie przekroczyło bilion - 1 000 000 000 000 złotych.
pol Czwartek, 12 Stycznia 2017, 15:02
to nie przypominaj , tylko się do roboty weź - bo ktoś to musi spłacić :)
Łazarek Wtorek, 10 Stycznia 2017, 15:43
Wysłanie na orbitę satelity kosztuje grosze w skali wydatków ponoszonych przez Polskę na kwestie bezpieczeństwa.
WojtekMat Wtorek, 10 Stycznia 2017, 11:54
Satelita jest potrzebny do lokalizacji ruchomego celu. Mamy za mało JASSM aby bawić sie w strzelanie do takich celów. To ma być broń odstraszająca. A cele infrastrukturalne takie jak elektrownie, węzły komunikacyjne nie zmieniają położenia więc satelita do ich zlokalizowania nie jest potrzebny. Inaczej sprawa wygląda z NBR (okręty się przemieszczają). Poza tym my nie potrzebujemy obserwacji na odległości tysięcy klometrów tylko w wiekszości przypadków do max 300 km (dla HOMARA i NBR). Tutaj efektywniejsze były by drony obserwacyjne.
Fajnie było by mieć własnego satelitę, ale na razie nas na niego nie stać (przynajmniej do tych celów). Poza tym jeden satelita bez możliwości jego natychmiastowego zastąpienia nas nie urządza – satelitę mozna zastrzelić i jesteśmy „ślepi”.
Emeryt z Intelligence Wtorek, 10 Stycznia 2017, 11:09
Biedne to NATO. Rosjanie zestrzelą wszystkie satelity, zniszczą radary,lotniska, mosty, elektrownie, Centra Łączności i dowodzenia, i zrzucą atom na Warszawę aby zastraszyć pozostałe państwa sojuszu. Następnie wkroczą WL z 20 tyś. czołgów (oczywiście najlepszymi w świecie T-72 ale zmodernizowane) i zaczną okupację Polski. Oczywiście te czołgi zostaną zrzucone z desantów wraz ze Specnazem. Podziwiam propagandzistów FR, na tym forum również, bo niektórzy uwierzyli ,że S-400 i i Wunderwaffe S-500 zniszczą nasze lotniska a Iskandery będą niszczyć zgrupowania czołgów. Niestety te sny o potędze zaraziły również i naszych decydentów, zwłaszcza tych , którzy pamiętają UW. Rok temu wymieniliśmy hełmy stalowe na ketlarowe, a już marzą o satelitach. JASMM to manewr polityczny, to cena stacjonowania wojsk USA w Polsce, symbol zobowiązań sojuszniczych. Polski pilot będzie miał tylko zaszczyt nacisnąć guzik, a mądrzejsi określą priorytety celów.
Zdegustowany Wtorek, 10 Stycznia 2017, 4:37
Jezu, dramat. Autor uważa, że JASSM leci do celu po prostej, jak jakiś amator albo przedszkolak myślący o wojnie w kategoriach gier RTS.
TowariszczJacho Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 19:57
Zastanawiający był zakup moździerzy bez amunicji, jednakże zakup JASMM bez "dalekosiężnego celownika" w aktualnej sytuacji nie jest koniecznością, jeśli zasięg 900KM to przy przelotowej prędkości powiedzmy 1200KM/H (odrobinę poniżej dzwięku) daje czas na przelot około 1,5h, zatem taki pojazd powietrzny nawet manewrujący zostanie "zestrzelony" lub "przechwycony" po 5 do 8 minut od startu co daje max zasięg bez "przejęcia" 100-120km, przy czym z wysokości 320m możemy obserwować widnokrąg o promieniu 65km, co przy zasięgu łączności nawet modelarskich aparatur radiowych powiedzmy 1km bez problemów pozwala na obserwację wysterowanie zasięgu nawet przekraczającego czas dolotu czyli około 15 minut. W związku z powyższym nie ma "palącej" potrzeby zakupów "zewnętrznych" satelitów już dziś i na tentychmiast - to mi wygląda na podgrzewanie atmosfery ukierunkowanej na biznes dla określonych "zewnętrznych dostawców" - bo oni maja i chętnie nam sprzedadzą, zalecałbym spokój i .... pracę nad własnymi technologiami "naprowadzania" oczywiście satelita jest nam jak najbardziej potrzebny i to nie od dziś ale taki którego nam nikt nie wyłączy - przez przypadek czy też z innej przyczyny ... czyli własny na tyle aby był w pełni kontrolowalny bez potrzeby obsługi czy tez wsparcia - oczywiście podzespoły mogą być zakupione z zewnątrz ale ... itd. ...
Zenio Wtorek, 10 Stycznia 2017, 9:15
Zasięg 900 km a prędkość 1200 km/h to czas przelotu wynosi 45 min a nie 1,5h. Jak założysz czas lotu 5-8 minut (nie pytam się skąd wyczarowałeś te wartości) z prędkością 1200 km/h to masz 100-160 km a nie 100-120 km. Już nic was w tych gimnazjach nie uczą ?
Buratino Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 23:50
Ten pojazd ma bardzo małą sygnaturę radarową (extremely low radar signature) i niski pułap lotu co bardzo utrudnia jego wykrycie i namierzenie. dodatkowo możliwość manewrowania sprawia ze to bardzo trudny cel. Twoje przypuszczenia o zestrzeleniu rakiet po 5-8 minutach od startu sa bardo optymistyczne. Mam wrażenie ze to optymizm"urzędowy". Ale jak rozumiem nie wypada Ci nie doceniać możliwości naszych wschodnich "przyjaciół". держись!
x Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 22:54
900 km przy 1200 km/h w 1,5 h, ciekawe te obliczenia...
AndyP Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 18:09
Sądząc po położeniu "stacji odbiorczej" naszym potencjalnym wrogiem nadal są Niemcy...
Maciej Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 17:31
Jak się nie wie co napisać, to się pisze, co się wie.... i dlatego kilka ogólnych tez rzucam:
- nie można mylić targettingu z analizami obrazowymi (SAO), jest kilka elementów cyklu decyzyjnego (kill chain), inne są zadania analityków a inne targettingu, o tym autor wiedzieć powinien, SAO bez targertingu bedzie tylko elementem rozpoznawczym,
- pozyskane JASSM to zbrojne wysunięte ramię Wielkiego Brata, nikt nam nie pozwoli na samodzielne wskazywanie celów dla JASSM i ich niszczenie tą bronią, o tym wiemy my, finowie i australijczycy, weszliśmy w ten system "z całym dobrodziejstwem inwentarza..." Dlatego dużym sukcesem naszej dyplomacji będzie zapewnienie nam AKTYWNEGO udziału w połączonym planowaniu celów i uderzeń, (joint strike planning), możemy mieć własne koordynaty możemy wykorzystywać i cudze, tzn sojusznicze, jedno nie wyklucza drugiego, natomiast przy uzbrojeniu tej klasy (i takiej cenie jednostkoej) ważna jest ekonomia sił (choćby uzgodnienia z Finami aby nie dublować uderzeń (natomiast same cele można a nawet trzeba dublować)
- dużą dawką abstrakcji są fantasmagorie nt. przelotu dronem klasy MALE nad wrażym terytorium przez 3-5 godzin... to po co partycypujemy w programie NATO AGS? Chyba po to aby eksploatować Global Hawki wyposażone w precyzyjne radary SAR. Centrum analiz obrazowych. (Chyba również targettingu) o ile pamiętam jest w bazie Sigonella na Sycylii, czyli spać spokojnie, NATO wie co robi.
- innych niuansów przytaczał nie będę, bo artykuł z gruntu nie był zły, tylko autor za wszelką cenę chciał zaszpanować swoją wiedzą, którą ma i tak ponadprzeciętną, przecież wywodzi się z rozpoznania.
- przykre są natomiast nadmierne oczekiwania "Suwerena" aby za wszelką cenę i bezrefleksyjnie przypier#^$ ruskim, nadmierne rozbudzonych z PW na klacie zapraszam do OT na weekendowe pieśni patriotyczne i wspominki o żołnierzach wyklętych...
Do moderatora - tajemnic nie zdradzam, wszystko można znaleźć w necie, wystarczy wiedzieć czego się szuka.
gmo Wtorek, 10 Stycznia 2017, 10:39
Masz rację. To zresztą jest przykład beznadziejności naszych decyzji. Wszystkie kraje kupujące od Amerykanów zaawansowaną broń z ograniczeniami, mają rozbudowane możliwości przemysłowe "zhakowania" ich konstrukcji. Dotyczy to Australii, Turcji, Japonii, Korei Pd., Izraela, Niemiec, Francji i innych krajów, z Finlandią włącznie (Nokia). Oficjalnie nikt tego nie robi, zgodnie z porozumieniem. Nieoficjalnie lokalny przemysł, na zlecenie rządowe, pracuje nad "alternatywnym scenariuszem", na wszelki wypadek.
Tylko Polska nie ma takich możliwości, nie myśli o tym i nie jest w stanie tego zaplanować i zorganizować. Dlatego pociski JASSM w rękach Australijczyków, czy Finów z pewnością bardziej zwiększają potencjał ich krajów. "Polskie" JASSM-y to tylko kosztowna demonstracja, która podnosi potencjał amerykański, natomiast staje się problematyczna, jeśli chodzi o potencjał Polski
łuki Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 17:19
Nie bardzo rozumiem po co satelita dla rakiet NDR.? w jaki sposób rakiety NSM mają razić okręty przy pomocy naprowadzania satelitarnego ? w czasie rzeczywistym ? ktoś zna odpowiedź ?
antonlraf Środa, 11 Stycznia 2017, 22:45
Rakiety NDR mają możliwość atakowania również celów lądowych na podstawie danyvh współrzednościowych.Do tego potrzebne jest dalekie rozpoznanie. NA niewiele przyda się niestety do niszczenia okrętów. RÓwnieź pociski RBS 15 z okrętów typu Orkan mają równieź możliwość ataku celów lądowych w odległości wiekrzej niź NSM.
Jarek S. (tyż komandor ino po WSMW) Wtorek, 10 Stycznia 2017, 15:18
Odpowiedź na to zna tylko kmdr.ppor Dura. Ja co prawda po trałowcach nie rakietowych ale nawet ja bym czegoś takiego nie wymyślił.
Pozdrawiam Luki, chyba razem służyliśmy w DO SZ.
Co do mylenia pojęcia rozpoznania i ustalenia położenia celu z targetingiem zgadzam się z kolegami, którzy to zauważyli. Targeting to w uproszczeniu: wybór i wartościowanie celów do rozpoznania i rażenia z właściwym doborem środków do ich rażenia czyli ustalanie jakie cele, w jakiej kolejności, w jakim czasie, przez kogo mają zniszczone.
gmo Wtorek, 10 Stycznia 2017, 10:25
Oczywiście, nie chodzi o cele morskie, tylko lądowe. Pociski NSM mogą zwalczać takie cele i wpięcie ich w system wskazywania celów lądowych zwiększa możliwości uderzeniowe armii. Owszem, możliwości destrukcyjne pocisku NSM są niewielkie, ale lepiej chyba mieć możliwość ich wykorzystania, niż ich nie mieć, prawda?
Davien Wtorek, 10 Stycznia 2017, 0:15
Nie chodzi o naprowadzanie satelitarne, a o wykrywanie celów dla NSM , co umozliwi atak na duzy dystans, poza horyzont radiolokacyjny.
realista Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 16:45
Z treści wynika że brak satelity to wina brakuj zaintereowanie wojskowych a nie MONu, to obiektywny artykuł ?
(kto dysponuje środkami oraz kontaktami miedzyrządowymi ?)
tak pytam Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 16:24
Jak wygląda sprawa kodów źródłowych do polskich F-16 i do przenoszonego uzbrojenia, w tym pocisków JASSM-ER?
xawer Niedziela, 15 Stycznia 2017, 22:50
Chcesz wieloletni dorobek setek programistów dostać za friko? Kody źródłowe do dobrych programów potrafią kosztować tysiące razy więcej niż komercyjna aplikacja. Żeby skutecznie wykorzystać kody źródłowe potrzebny jest mocny(duży) zespół programistów i dużo czasu. Czy to naprawdę jest opłacalne dla 48 f-16?
Davien Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 20:42
A po co ci te kody chcesz integrować JASSM-y z Su22?? Czy do naszych F-16 dodac R-27? Bo do tego te mityczne kody żródłowe służą
nad wyraz zaciekawiony Środa, 11 Stycznia 2017, 16:35
Polscy specjaliści wojskowi, a przynajmniej tzw. niezależni, mają w tej kwestii zupełnie odmienną opinię. Amerykańscy, a przynajmniej ich pewna część, ze względów oczywistych nie podzielają obaw swojego sojusznika, o ile można mówić o takich relacjach USA-RP. Amerykanie traktują niestety nas, czyli Polaków, z pozycji suwerena, na co jest wiele konkretnych przykładów...
tym razem zaciekawiony Środa, 11 Stycznia 2017, 13:12
Polscy specjaliści wojskowi, a przynajmniej tzw. niezależni, mają w tej kwestii zupełnie odmienną opinię. Amerykańscy, a przynajmniej ich pewna część, ze względów oczywistych nie podzielają obaw swojego sojusznika, o ile można mówić o takich relacjach USA-RP. Amerykanie traktują niestety nas, czyli Polaków, z pozycji suwerena, na co jest wiele konkretnych przykładów...
norek Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 19:36
A po co ci kody źródłowe? Chcesz je przeprogramować? Modernizować?
rozbawiony wiadomo kim i czym Wtorek, 10 Stycznia 2017, 21:03
Ależ skądże, w żadnym przypadku. Przecież na to wyłączność posiada Wuj Sam. Któż by się ośmielił podważać pozycję Wielkiego Brata...
As Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 15:59
Rozpoznanie nie ma żadnego znaczenia. I tak możliwość wprowadzenia celów jest możliwa tylko i wyłącznie za zgodą USA. Ten warunek spowodował że kilka krajów wolało kupić SCALPa pomimo gorszych osiągów, ale producent oferował "wolność" w doborze celów.
Davien Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 20:45
Ładne bajki ale nie mają nic wspólnego z prawdą. JASSM ma naprowadzanie INS/GPS i żadna zgoda USA nie jest wymagana więc daruj sobie..
Cca Wtorek, 10 Stycznia 2017, 23:31
Oczywiście że jest wymagana.
tym razem zaciekawiony Wtorek, 10 Stycznia 2017, 21:01
Polscy specjaliści wojskowi, a przynajmniej tzw. niezależni, mają w tej kwestii zupełnie odmienną opinię. Amerykańscy, a przynajmniej ich pewna część, ze względów oczywistych nie podzielają obaw swojego sojusznika, o ile można mówić o takich relacjach USA-RP. Amerykanie traktują niestety nas, czyli Polaków, z pozycji suwerena, na co jest wiele konkretnych przykładów...
Davien Czwartek, 26 Stycznia 2017, 13:00
Powtarzasz się z tymi bajkami cały czas:) Ci niezależni specjalisci to z Olgino czy ze Sputnika:)) Jak masz zerową wiedzę o sprawie to po co głos zabierasz?
norek Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 19:37
brednia, następny od mitycznych "kodów źródłowych", cel dla pocisku wpisuje jego operator i nie jest tu potrzebna żadna zgoda USA, (chyba że polityczna na rozpętanie III WŚ )
Extern Wtorek, 10 Stycznia 2017, 20:47
Żyjemy w takich czasach że aby obejrzeć sobie program telewizyjny z kablówki koniecznie trzeba mieć kartę z kodem dostępowym a mimo to twierdzisz że broń o zasięgu już strategicznym może sobie odpalić przypadkowy operator po prostu przyciskając przycisk?
Sebass Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 15:14
W końcu. Brawo MON. Świetna decyzja,aż dziw że jeszcze nie mamy satelity szpiegowskiej przecież to podstawa orientacji a nie kupować zdjęcia od obcych wywiadów co przekłamują we własnym interesie. Od dawna mówiłem że kontrwywiad oraz satelita szpiegowski decydują w bardzo dużej mierze o bezpieczeństwie Państwa Polskiego i najwięcej pieniędzy bym na to przeznaczał.
gieniu 112 Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 13:27
o ile w przypadku ruchomych celów jakimi są okręty wojenne przeciwnika niezbędne sa pozahoryzontalne systemy wskazywania celów, np. drony o tyle dla 40 polskich rakiet jassm i jassm er rozpoznanych celów mamy aż nadto a pojedynczy satelita to dla rosji niezbyt trudny cel.
krzyhoo1 Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 12:22
Ponieważ moderator zachowuje się jak dziewica konsystorska, powtórzę "ten, kto rozważa użycie JASSM czy NSM poza kontekstem NATO/USA przeciwko komukolwiek, ma nierówno pod kopułą i/albo życzy Polsce hekatomby". Polska to nie Turcja - nie ma sąsiadów o równym sobie potencjale militarnym tudzież państw nieobliczalnych, cokolwiek by nie mówić o "Putinie".
ps. do Moderatora - w czasie dyskusji nt. lokalizacji w Poslce elementów NMD najgłośniej gardłowali przeciwo ci, którym dzisiaj się śni polityka samodzielnego odstraszania (rozśmieszania?) drugiej potęgi militarnej w świecie
wd Wtorek, 10 Stycznia 2017, 10:46
ejj cyrylica posluchaj......kazdy kto choc odrobine zna historie i polityke prowadozna przez Rosje wie ze jesli by tylko Rosja wiedziala ze poprzez atak zbrojny osiągnie swoje cele zrobilaby to juz dawno bez wahania. Skoro do dizs zyjemy w niepodleglej coraz bardziej Polsce tzn ze moskwici doskonale wiedza ze nie dali by rady wygrac wojny z Polska/NATO . Gdyby to wiedzieli dawno by juz wybuch konflikt zborojny...a jak na raze ...dostali sancjami po dupie, ich prymitywna gospodarka oparta na exporcie surowcow im sie zwija wiec siedza cichutko nie podskakuja i kombinują jak tutaj wyjsc z klopotow w jakie wpadli po agresji na ukraine. Tyle jest warta ta Twoja druga "potęga" militarna w swiecie.
box Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 19:36
Bla bla bla... Takie użycie będzie odpowiedzią na wcześniejszy atak niekonwencjonalny. Zrozumiałeś czy przeliterowac cyrylica?
p.s ile można powtarzać te bzdury?
rozbawiony wiadomo kim i czym Środa, 11 Stycznia 2017, 16:39
"Bla bla bla"... Tylko tyle, czy aż tyle masz do powiedzenia w przedmiotowym temacie? Z pewnych względów wybieram wariant drugi...
Gość Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 12:12
Polska armia nie ma nowoczesnych granatników przeciwpancernych, a MON snuje plany podboju kosmosu.
robinek68 Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 12:11
Ten satelita od Macierewicza będzie wielofunkcyjny.
Będzie nadawał też propagandę przez udostępnione darmowo łącza dla TV Trwam i RM.
PAV TWODOGS Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 18:41
Tu poważna dyskusja a ty odpalam z ta propaganda i dziecinadą takie zeczy to na FB tu jest zecz owa dyskusja ludzi którym zależy na Ojczyźnie
drutkolczasty Środa, 11 Stycznia 2017, 18:35
No to sie może...poważnie i rzeczowo wypowiedz na tematy poruszane w dyskusji a nie strofuj z pozycji "ojca wiedzącego wszystko"...?
trochę z innej beczki Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 10:36
Nic z tego nigdy nie będzie nich wszyscy w końcu to zrozumieją! Polska jest za łakomym kąskiem dla wszystkich zainteresowanych aby pozwolili aby była silna i samodzielna .
Extern Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 9:46
Satelity ok, są przydatne, choć w czasie wojny i tak je nam wyłączą, ale walcząc o daleki zwiad proszę nie deprecjonować roli dronów. Bo dla nas właśnie zakres widoczności dynamicznej na odległość jakie mogą one zapewnić jest najważniejszy.
My w sumie będziemy w razie czego toczyć rozszerzoną odmianę wojny granicznej a nie światowe zmagania ze strategiczną wymianą ciosów.
A że małe drony trudno zestrzelić pokazali ostatnio Izraelczycy którzy nie mogli trafić obcego drona który wleciał im w przestrzeń, a komu jak komu, ale Żydom nie można raczej zarzucić że nie potrafią robić czy używać rakiet przeciwlotniczych.
artamator Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 9:17
Czy to nie jest tak, że jak durnie przygotowujemy śmiercionośny sprzęt pod dyktando koncernów zbrojeniowych, którzy chcą zabijać nas i nasze dzieci bo to są zwyczajni sataniści dążący od dawien dawna do NWO. W stosunku do nakładów ponoszonych na rozwijanie broni, nic nie robi się na rzecz pojednania między ludźmi, rasami oraz dokonania zmian systemów gospodarczych i kulturowych panujących obecnie na świecie.
gmo Wtorek, 10 Stycznia 2017, 10:19
Na pewno wyścig zbrojeń jest na rękę koncernom zbrojeniowym. Bez dwóch zdań. Tylko co z tego wynika?
Jeśli się nie zbroisz, to każdy będzie mógł do ciebie wejść i zrobić, co będzie chciał. To przykład Ukrainy. Osłabiona, zdemoralizowana i zinfiltrowana armia nie była w stanie obronić swego terytorium przed zajęciem go przez obce wojska.
Owszem, możemy zrezygnować z naszych "zabawek" militarnych, pod warunkiem, że zrobią to również nasi sąsiedzi. To byłby znakomity dowód "pojednania". Czy widzisz szanse na zdemilitaryzowanie Rosji?
Davien Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 20:47
Powiedz to Kimowi w KRLD albo Putinowi a nie siej propagandy jak sterowani kiedys z Kremla tzw. pacyfiści.
z boku Środa, 11 Stycznia 2017, 10:14
Jesteś jakimś ukrytym lobbystą jakiegoś koncernu zza oceanu ? Bo sprawiasz takie wrażenie. Zwłaszcza swoją tendencyjnością wypowiedzi.
box Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 19:41
Ok, wiec skasujmy armię u ustawmy się w kolejce po kulkę w tył głowy... Dobry plan... Ale chyba już go przerabialismy w historii. Najlepszym gwarantem pokoju jest silna armia
dropik Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 9:08
takie ośrodek mieszczący System Analiz Obrazowych to cel nr 1 dla ruskich Iskanderów. Ich zwalczanie przez patriota jest dość problematyczne więc należy założyć. że ten system przestanie działać w pierwszych chwilach ewentualnego konfliktu - całego się nie da zakopać 20-30m pod ziemią. Jeśli nie będziemy mieli innego mobilnego systemu to jassm- er będzie mógł strzelać tylko do celów, które są stacjonarne i nie mogą być przemieszczone lub tych, które zostały rozpoznane na chwilę przed konfliktem.
Osobny problem to kwestia satelity który też może być zniszczony. Oczywiście takich satelitów do zniszczenia jest znacznie więcej , bo Zachód ma ich dużo.
krzyhoo1 Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 8:37
Jesli ktoś sobie wyobraża użycie JASSM czy NSM przeciwko komukolwie poza kontekstem NATO/USA, to jest zwykłym idiotą albo zbrodniarzem. Ergo, polski satelita jest nam tak samo potrzebny jak metro w Białej Podlaskiej
michael Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 5:34
Polska zawsze z tyłu.Po pierwsze atom.Bez tej broni, uderzą taktyczną bronią jądrową na Warszawęi jest po wojnie.Po drugie satelita, ale jeden satelita sprawy nie załatwi, trzeba zastanowić się nad jeg...obroną.Rosjanie pracują nad systemami kosmicznymi uderzeniowymi w ...satelity przeciwnika.Jesli zechca nas napaść, to najpierw rozwalą tego jedynego satelitę, o ile do jego wystrzelenia do czasu wojny dojdzie.Naszym politykom -patrząc po datach wydaje się, że mamy nieograniczoną ilośc czasu, a tymczasem już w tym roku Rosjanie planują ogromne ćwiczenia Zapad u naszych granic, a jak okaże się, że to nie są tylko ćwiczenia?Panie Ministrze Obrony-na miłość Boską szybciej, bowszytko ciągnie się latami.Nawet programy , które miały być zrealizowane w 2016 r. i 2017 r. są mocno opóźnione.Przy takim wzmocnieniu naszej armii planami i projektami, bez realizacji to wojne przegramy w 2 h.Ale broń atomowa to jest podstawa, każdy wie, że gdyby nawet hipotetycznie rosjaprzegrywała w I fazie wojny z Polską, powtarzam hipotetycznie, to użyje broni atomowej i żadna obrona terytorialna nie pomoże.Dlatego racją stanupaństwa jest posiadać tę broń wraz z nośnikami do jej przenoszenia.Ale PIS tego nie zrobi, wierzy w pomoc amerykanów.Obudzcie się, panowie politycy PIS, za ok. 10 dni Trump przejmie władze w USA.
vc Wtorek, 10 Stycznia 2017, 10:56
.Rosjanie pracują nad systemami kosmicznymi uderzeniowymi w ...satelity przeciwnika" - przypuszczam ze USA a moze i rosjanie juz dawno maja tego typu systemy.Tak samo uwazam ze w potencjalnym przyszłym konflikcie wiodaca role odegraja zupelnie inne systemy rozpoznania...jakie? nie wiem ale z pewności USA nie oparło swojego systemu bezpieczenstwa o cos tak latwego do stracenia jak satelita. pOmyslcie logicznie bez czytania calej tej dezinformacji...kots z Was by tak zrobil? Konflikt toczy sie juz dzis ( ale nie od dzis):) wlasnie poprzez np dezinformacjie i wprowadzanie wszytkich w bledny paradygmat myslenia.
mekongdelta Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 0:40
wilk miSZCZu , wiesz co by było gdybyś rosji uderzył w elektrownie jądrowe ? Juź nie byłoby wilków , byłyby wolfy i wołki . Dotarło ?
box Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 19:47
A do ciebie dotarło ze nikt nie będzie pierwszy uderzał w elektrownie atomowe w Rosji tylko będzie to odpowiedzą na jej wczesniejszy atak atomowy. Czy to jest zbyt skomplikowane? A może trzeba pisać cyrylica żebyś zrozumiał?
www Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 0:02
moskwa w zasięgu, bezcenne
Troll i to wredny Niedziela, 08 Stycznia 2017, 22:24
Za flaszkę kupić w Rosji wiadro karbidu, i zardzewiałą beczkę. Beczkę wkopać w wał p-powodziowy na rzece Moskwa. Do środka wsypać karbid i polać go wodą (może być ta z płynów fizjologicznych). Zebrać trochę suchych patyków, obłożyć nimi beczkę. W środek wstawić zapaloną świeczkę (zapalnik czasowy). Koszt całkowity jakieś 12 euro. Efekt - zatopione 8 milionowe miasto - trochę taniej niż koszt satelity, zwłaszcza, że w Polsce nie ma zbyt wielu firm mających polski kapitał, które są w stanie przejąć technologie kosmiczne i brać udział w podboju kosmosu....
Łowca trolli Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 18:08
Czy potrzebna jest pomoc w załatwieniu rosyjskiej wizy? Zalecane byłoby w przypadku planowania takiej operacji wykupienie biletu tylko w jedną stronę. Wskazane byłoby uaktualnienie swoich wiadomości o Moskwie, która jest największym miastem Europy, liczącym 12,1 mln mieszkańców. Ewentualny kontakt zapewniają placówki dyplomatyczne FR w RP oraz RP w FR.
Liluh Niedziela, 08 Stycznia 2017, 21:53
Już niech się tak autor nie rozpędza z tą marynarką i lotnictwem, które to niby nie może strzelić rakietą poza horyzont radiolokacyjny. W marynarce wystarczy niewielki okręt czy motorówka jako lokator dla baterii nadbrzeżnych (albo kilka), a dla lotnictwa - agent na miejscu z oczami na cel (którego jednak łatwiej przemycić, choćby i z dronem, niż przelecieć przez całe terytorium wroga), tak przecież robią choćby i Amerykanie. Co nie zmienia faktu, że tak czy siak by nam się satelity przydały.
raz2 Niedziela, 08 Stycznia 2017, 20:54
szkoda że wszyscy zapomnieli już o możliwościach systemów RAID czy JLENS !!! ________dzięki tym dwóm systemom Obwód Kaliningradzki ,M.Bałtyckie i rubieże białoruskie zostają zabezpieczone na głębokość ok. 200 km i to tak na początek :) _________idealne systemy dla NDR-u, JASSM , HOMAR , może nawet dla WISŁY ?!
hola hola! Niedziela, 08 Stycznia 2017, 20:42
Autor chyba ZAPOMINA że pocisków będzie mało - tak mało jak mało jest STATYCZNYCH celów jak zapory wodne, elektrownie(w tym atomowe), centra dowodzenia(wywiad), lotniska, fabryki o szczególnym znaczeniu...Kreml...itp...

Do niszczenia radarów w okręgu Kalinigradzkim, czy na tereniie Białorusi wystarczą typowe rakiety i radary F-16....(we współdziąłaniu z USAF itp).

My mamy mieć narzędzie odstraszania!....a nie niszczenia mobilnych wojsk Rosji!

To drugie jest dużo trudniejsze do osiągnięcia...ale też warto to zrealizować....jednak TERAZ Putin SZANTAŻUJE nas pribałtykę, Ukrainę Gruzję itp.... W końcu będziemy mogli "powiedzieć" - hola hola... jak ruszycie nas lub naszych przyjaciół - damy Wam popalić!...razem z nami wejdziecie w epokę beż prądu wody gazu itp!
uxrv Wtorek, 10 Stycznia 2017, 11:04
kolego ....zasadniczo calkowicie zgadzam sie z Twoim pogladami: )ale...pragne zwrocic uwage ze na ogromnej wiekszosci swojego terytorium a nawet i w samej moskwie...rosja jeszcze nie weszla w epokę z Pradem woda oraz gazem...wiec trudno jej bedzie to niej wrocic:)
cf Niedziela, 08 Stycznia 2017, 20:40
Ważne ze ruscy sraja w majty
Ciekawy Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 20:37
:) Szczególnie car Rosjii jak czyta takie komentarze
Luke Niedziela, 08 Stycznia 2017, 20:17
Polsce sa potrzebne trzy satelity na pocatek, Polska musi sie pchac do przodu!
Sumienny Niedziela, 08 Stycznia 2017, 19:50
Nawet jeżeli nabędziemy te dwa satelity to w dalszym ciągu będzie brakowało nam samolotów typu Poseidon oraz AWACS, satelita po prostu ich nie zastąpi a jedynie uzupełni. Zaraz ktos wspomni, że korzystamy z AWACSów w ramach współpracy NATO, ale nikt nie zapewni ich nam w razie wojny 24h na dobę wtedy kiedy akurat MY będziemy tego wymagać. W celu redukcji kosztów można byłyby zakupić AWACS, samolot VIP dalekiego zasięgu oraz morski samolot rozpoznawczy czy nawet tankowce powietrzne oparte na jednej platformie np. Boeing 737 (luźny przykład, a nie moja propozycja). Proszę też nie przytaczać mitycznego zasięgu S-400 i bezsensowności posiadania przez nas AWACSów i tankowców, bo zestawy OPL są podatne na ostrzał artyleryjski czy też rakietowo-artyleryjski.
Kali Niedziela, 08 Stycznia 2017, 19:26
Ciekawa byłaby analiza czasie, drogi itp lotu rakiety jassm w zestawieniu do położenia satelity . Może się okazać że w pewnych okresach położenie satelity będzie uniemożliwiało śledzenie trajektorii lotu i nadmiaru celu
gg Niedziela, 08 Stycznia 2017, 18:53
To chyba kolejny przyklad głupoty, budowany krab-brak precyzyjnej amunicji, nsm, jasm- brak satelity, brak słòw
ares Niedziela, 08 Stycznia 2017, 18:53
Mikrosatelity ! o wiele trudniejsze do namierzenia i zestrzelenia ale też o krótszym czasie życia. Nam w zasadzie powinno zależeć na mapowaniu celów bliskiej zagranicy czyli Obwód i Białoruś. Możliwość wynoszenia satelitów na wysokość 500 km ma np Australia i to jest w zasięgu naszych możliwości. Warto też rozbudować radiowywiad w porozumieniu np z Łotwą i namierzać cele na zasadzie triangulacji: Suwalszczyzna, Wybrzeże, baza na Łotwie. To samo dotyczy NDR aż dziw że nie współdziałamy z którymś z państw bałtyckich. Radiolokację pasywną mamy bardzo dobrze rozbudowaną. Co do Obwodu to na razie pozostają drony obserwacyjne choć jeśli dojdzie do realizacji Homara to można wykorzystać rakietę bojową montując głowicę obserwacyjną.
Marek1 Niedziela, 08 Stycznia 2017, 18:43
Poruszony temat jest doskonała ilustracją/przykładem jak polscy decydenci markują działania wzmacniające potencjał obronny kraju. Gdy zostają w końcu przymuszeni do ich podjęcia, wygląda to właśnie w taki sposób, że po wydaniu ogromnych pieniędzy na zakup sprzętu, okazuje się, ze nadal NIE można wykorzystać go w pełnym zakresie możliwości, bo zadbano, aby było to niemożliwe z powodu braku jakiegoś elementu systemu. Wygląda to tak jakby kupowano najlepsze na świecie karabiny snajperskie "zapominając" o pozyskaniu do nich celowników optoelektronicznych. W razie draki zawsze można powiedzieć, ze karabiny wszak działają i można z nich strzelać, a że celnie tylko na 200-300 m z możliwych 2000-2500, to już "niczyja wina".
Powyższe zjawisko(markowanie działania) można od wielu lat obserwować w wielu segmentach/rodzajach polskich sił zbrojnych, wszędzie tam gdzie w grę wchodzą zakupy najwyższych(i najdroższych) technologii. Zawsze kiedy w końcu dojdzie do zakupu, okazuje się jednak, ze aby w pełni wykorzystać zakupiony sprzęt niezbędnym okazuje się posiadanie jeszcze jakiegoś "drobiazgu", o pozyskaniu którego wcześniej ... "zapomniano". "Zapomniano" do tego stopnia, ze nawet jak już WP posiada od lat dany, nowoczesny sprzęt, to nadal NIE czyni się NIC/niewiele, by te niezbędne "drobiazgi" jak najszybciej do super sprzętu dołączyć. Ot, wspomina się tylko od czasu do czasu, że jednak warto by było "kiedyś", w jakiejś nieokreślonej przyszłości owe "drobiazgi" jakoś pozyskać.I tak kolejne lata lecą, wydaje sie kolejne miliardy USD, by kupować systemy broni, tylko po to, by potem znowu skonstatować, ze ów sprzęt może działać jedynie w ułamku swych możliwości... itd. itd. itd.
Dixon Niedziela, 08 Stycznia 2017, 18:40
Podstawowe cele infrastruktury trwałej takie jak mosty, elektrownie, rafinerie, magazyny paliw, węzły komunikacyjne itp mają stałe znane koordynaty. Cele ruchome taktyczne takie jak zgrupowania wojsk, stanowiska artylerii, punkty dowodzenia będą sie bardzo szybko zmieniać i dane z satelity dokładnie śledzonego przez obserwatoria npla będą zawsze nieaktualne. Musielibyśmy mieć całą konstelację takich satelitów. Ale przecież Polska będzie sie bronić razem z NATO więc powinniśmy zadbać o dostęp do aktualnych danych z satelitów sojuszników. Nie wyobrażam sobie ze sojusznicy moga tu wysłać brygadę czołgów a nie przekażą nam współrzędnych zgrupowania Iskanderów. Oprócz tego ważny jest własny wywiad oraz rozpoznanie agenturalne. Jesli zostaniemy zaatakowani to najważniejsze cele taktyczne typu stanowiska artylerii rakietowej itp znajda sie na naszym terytorium lub w zasięgu zwiadu dronów lub samolotów rozpoznawczych. Samoloty szkolne typu M-346 Master powinny zostać wyposażone w głowice optoelektroniczne i przy prędkości 1000 km/h i zasięgu 2000 km mogą byc skutecznie wykorzystane do rozpoznania na dystansie 500-600 km. W ten sposób mozna wykorzystać zarówno pilotów jak i sprzęt szkolny do celów obronnych.
Gojan Niedziela, 08 Stycznia 2017, 18:11
Prawdopodobnie satelita rozpoznania optycznego nie widzi obiektów na Ziemi przez chmury, mgły, dym lub smog. Jeśli to prawda, to można rozważyć opcjonalne użycie b. szybkich dronów obserwacyjnych (np. Mach 5), przełamujących OPL przeciwnika, latających poniżej warstwy chmur (ok. 1 km nad Ziemią) na odległość zasięgu JASSM (300 lub 1000 km). Transmisja danych z tych dronów mogłaby być kierowana w czasie rzeczywistym do anteny odbiorczej zawieszonej na terytorium Polski na wysokości odpowiednio ok. 5000 m i 75000 m. Balony stratosferyczne osiągają wysokości 20-40 km; zresztą, jak donosił niedawno Defence24, Amerykanie i Francuzi ćwiczą na swoich oceanicznych okrętach różne wynośne anteny: aerostaty lub wiropłaty, więc technicznie jest to osiągalne, a jest to względnie tania i dostępna alternatywa dla satelitów. Już w 1938 r. próbowano wypuścić balon stratosferyczny "Gwiazdę Polski" z doliny Chochołowskiej, więc tradycję i doświadczenia mamy. Czyli do dzieła Polacy! Do produkcji superszybkich dronów i szycia balonów marsz!
M.M Niedziela, 08 Stycznia 2017, 17:44
Nie rozumiem, po co nam satelita, aby naprowadzić JASSM-ER.

Skoro chcemy tymi rakietami strzelać do lotnisk, magazynów, centrów dowodzenia itd, to dane niezbędne do naprowadzenia pocisku może i powinna zdobyć zawczasu Agencja Wywiadu Wojskowego. Wiecie, lotniska nie należą do najruchliwszych celów.
były_kanonier Niedziela, 08 Stycznia 2017, 16:49
Zakup pojedynczego satelity jest tak samo sensowny, jak owych JASSM. Lepiej byłoby przeznaczyć wydatkowane na nie pieniądze na na nowoczesny i rozbudowany system obrony powietrznej.
ssebo Niedziela, 08 Stycznia 2017, 16:32
moim zdaniem
zakup satelity do naprowadzania tak niewielkiej liczby rakiet jasm jakie będziemy posiadać jest zbędna przy tak malej ich ilości już teraz powinna być lista celów dla nich. nikt nie bedie z nich strzelał w kolumny pojazdów tylko w elektrownie główne węzły komunikacyjne itp
bezposredni atak z rosji moze astapic tylko z obw. kali. a tam nie bodziemy z jasmow strzelać.
Co do FR to już wcześniej będziemy wiedzieli e szykują się do ataku a nie 24h przed godzina 0.
Na taka okoliczność powinniśmy zostawić po kilka rakiet jasm i jasm er by zaatakowac skupiska wojska i ich zaplecze.
Co do dywizjonów rakietowych to szczerze zastanowił bym sie nad sterowcami z radarami, 1 był by ciagle w powietrzu a dwa w rezerwie bądź rotacyjnie by sie zmieniały. Sterowce oczywiście bezzalogowe. Pytanie jaki był by ich koszt i czy sprawdziły by sie w swojej roli
Tony Halik Niedziela, 08 Stycznia 2017, 16:07
"Na potrzeby pozyskiwania danych z satelitów Cosmo-SkyMed powstaje stacja odbiorcza P-DUGS (Polish – Defence User Ground Segment) w Białobrzegach na północ od Warszawy."

Białobrzegi są na południe od Warszawy
kolo Niedziela, 08 Stycznia 2017, 15:49
Czyli moje opinie dotyczące zakupu rakiet się sprawdziły. Poczytajcie trochę o naprowadzaniu , systemie INS /GPS to będziecie wiedzieć o co chodzi. Wszyscy 1000km huraaa ale jak to naprowadzić i sprawdzić czy trafiliśmy to co innego. Podniecacie się GPS a tak naprawdę w czasie "W" nie będzie działać. Czyli jak zawsze zakup do d..... i do użycia za 10 lat. Gratulacje. Davien i kto miał racje.
Davien Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 20:55
Znowu zaczynasz:) Wyjasniłem ci jak działa INS/GPS a ten artykuł dotyczy mozliwości atakowania celów ruchomych lub pojaiwających się nagle, juz po rozpoczęciu działań. Koordynaty celów stacjonarnych sa doskonale znane więc wyjaśnij jak przy błędzie rzędu maks 100-200mm spisze się głowica IIR o zasięgo naprowadzania kilkunasku kilometrów:)
Sailor Niedziela, 08 Stycznia 2017, 15:33
Obudzili się po kilku latach. zastanawiam się za co w tym MON biorą pieniądze? Może nasi decydenci od obronności zaczną czytać to forum, gdzie ten temat był w ciągu ostatnich kilku lat poruszany parokrotnie przy okazji planowanych zakupów pocisków JASSM czy baterii NSM. Zaczyna być to żenujące.
Arado Niedziela, 08 Stycznia 2017, 15:31
Czy zainwestowac lepiej w rozwoj przemyslu kosmicznego w tym koponentow do budowy satelit, z czasem wlasnego satelity czy te same pieniadze przeznaczyc na utrzymanie przy zyciu 2-3 nierentownych kopaln dajacych prace 6000 ludziom to sprawa polityczna i ja mam na to wlasny poglad a politycy u wladzy tez....
ktokolwiek Niedziela, 08 Stycznia 2017, 15:29
ile kosztuje satelita, a ile zestrzelenie go ? Przed którym nie może się przecież obronić ? A na pewno nie będzie Polski stać na "gwiezdne wojny" w obronie swych satelitów ?
A w międzyczasie braki elementarnego wyposażenia wojsk lądowych, o wartości bojowej wyższej, niż muzealna ?
anakonda Niedziela, 08 Stycznia 2017, 15:08
potrzeba posiadania własnego satelity jest oczywista ale ze nasze jasmy sa slepe to bym tego nie powiedzial bowiem sam autor wskazuje ze cele dla nich to obiekty rozbudowywane w dłuzzszym okresie czasowym a parametry wskazujace je mamy juz zapewne od dawna
m Niedziela, 08 Stycznia 2017, 14:56
Białobrzegi nie są na północ, lecz na południe od stolicy.
Dana Niedziela, 08 Stycznia 2017, 14:53
Proszę się nie martwić odległym terminem pozyskania satelity. Bo ani satelita ani JASSMy nie przydadzą się na nic z prostego powodu. Pociski nie zostaną użyte. Jednostki nosicieli i składy są namierzone Toczkami, Iskanderami czy Kalibrami i na bieżąco korygowane wg danych wywiadu. Przy pierwszym uderzeniu wyprzedzającym lotniska i NDR pójdą na pierwszą salwę. Problemem głupiego wydawania kasy nie jest jedynie kupowanie "ślepych" JASSMów czy brak satelitów, ale przede wszystkim brak OPL z prawdziwego zdarzenia. Do czasu gdy to się nie zmieni brak satelity jest najmniejszym problemem.
Ponda Baba Niedziela, 08 Stycznia 2017, 14:47
"Wyszukiwanie takich punktów grawitacyjnych przeciwnika" dalej przestałem czytać.
Willgraf Niedziela, 08 Stycznia 2017, 14:18
Ruskie z wyrzutni Smiercz wystrzeliwuja specjalną skrzydlata rakietę z systemem obserwacji terenu, w ten sposób uniezależniają samą baterie rakiet od zew. dodatkowego systemu obserwacji terenu
tym razem zaciekawiony Niedziela, 08 Stycznia 2017, 14:12
Pociski manewrujące AGM-158 JASSM ER to broń ofensywna. Nie zmienią tego faktu żadne propagandowe wypowiedzi polityków, na temat jakiegoś bliżej niesprecyzowanego odstraszania. Użycie tego rodzaju uzbrojenia spotka się nie tylko z przeciwdziałaniem obrony powietrznej przeciwnika, ale przede wszystkim z miażdżącym uderzeniem odwetowym. Najmniej odczuwalnym skutkiem byłoby wtedy, że nosiciele tych pocisków, czyli polskie samoloty wielozadaniowe F-16 C/D nie miałyby nie tylko po co, ale przede wszystkim gdzie wracać...
PS. Izrael i Turcja to państwa, które wręcz wymusiły na USA przekazanie kodów źródłowych oprogramowania awioniki do swoich samolotów wielozdniowych F-16. Dzięki temu zabezpieczyły się przed pewnymi ukrytymi funkcjami oraz będą mogły samodzielnie modernizować posiadane maszyny i ich uzbrojenie. Polska pozostaje nadal całkowicie zależna od USA i to nie tylko pod tym względem...
Stelle Niedziela, 08 Stycznia 2017, 13:52
Bardzo ciekawy artykuł. Pokazuje on dobitnie sposób myślenia naszych decydentów politycznych i położenie w układzie militarnych możliwości. Doceniam też fakt, iż autor nie przytoczył "planu morawieckiego", chociaż z rok temu byłoby to przeoczenie.
pit Niedziela, 08 Stycznia 2017, 13:51
Nie wiadomo i nie będzie wiadomo jakie są szczegóły umowy z USA w kwestii określania celów strategicznych i ich udostępniania. Na pewno są one wyartykułowane przez Polskę i na obecnym etapie zaakceptowane przez Pentagon. Nikt nie kupuje rakiet za tak ciężkie pieniądze aby je odłożyć do magazynu - tak wskazuje logika. Ale biorąc pod uwagę wiloletnie zaniedbania w zakresie rakiet NSM wszystko jest możliwe. Tak czy inaczej należy zacząć wszystko od podstaw.
max Niedziela, 08 Stycznia 2017, 13:25
Trza coś napisać.....
edi Niedziela, 08 Stycznia 2017, 13:21
Autor trochę naciąga. Po pierwsze Polska jest w NATO a nasi żołnierze latają AWACS. Po drugie Polska ma dane z włoskich satelitów wojskowych. Powstaje baza w której będą ściągane i przerabiane dane a to już postęp. Po trzecie nasz NSM na norweskim poligonie trafił w cel oddalony < 180 km a dane celu miał z polskiej Bryzy. Oczywiście że musem jest posiadania przez Polskę nie jednego a co najmniej dwóch satelitów wojskowych.
andy Niedziela, 08 Stycznia 2017, 13:06
kogo mamy odstraszać tymi pociskami?
kłopotek Wtorek, 10 Stycznia 2017, 15:28
Rosję! A o tym, jak skutecznie ich to przestraszyło, że przy pierwszym zakupie Jassmów o zasięgu 370 km od razu przesunęli swoje siły lotnicze na Białorusi. Skoro na nich takie wrażenie zrobił zakup podstawowych pocisków Jassm, to nic dziwnego, że zakup Jassm ER robi jeszcze większe wrażenie. Zresztą wystarczy poczytać ich propagandę. Poza tym pociski Jassm ER utrudniają atomowe uderzenie deeskalacyjne. Na zasadzie, że jak uderzą atomówką w Warszawę to Polacy nie mają czym odpowiedzieć, a USA, UK i Francja nie będą ryzykowały pełnoskalowego konfliktu jądrowego z powodu jakieś tam Warszawy. W przypadku posiadania pocisków Jassm ER jest opcja odwetu na np rosyjskie elektrownie atomowe. I to boli Rosję. Taka broń bardzo utrudnia jeśli nie uniemożliwia takie deeskalacyjne uderzenie na Polskę.
wilk Niedziela, 08 Stycznia 2017, 12:45
JASSM to najlepszy zakup od czasów F16. Trzeba dać jeszcze narzędzia do efektywnego jego wykorzystania i będziemy mieli praktycznie broń odstraszania jądrowego atomową bez głowic atomowych. Wystarczy sprawdzić gdzie w Rosji znajdują się elektrownie atomowe .... Nigdy bym nie chciał aby Polacy musieli sprawdzić skuteczność tych rakiet. Rosjanie chyba też nie ...
zyczliwy Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 14:19
Gdzie są elektrownie atomowe to można sprawdzić na google - maps.
Wang Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 11:35
Rosjanie w pierwszej kolejności zestrzelą tego satelitę. Żeby to miało sens, powinniśmy mieć ich z 5.
ppp Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 11:21
Masz pojęcie, co by się stało gdyby taki pocisk uderzył w elektrownię atomową? Jeśli nie ruskie, to świat załatwiłby nas sankcjami. Poza tym, to nie jestem pewien, czy uderzanie w takie obiekty nie jest zakazane konwencjami. Poza tym, taki pocisk, nigdy nie będzie nawet mini substytutem prawdziwej broni "A", która jest nam niezbędna.
respect Niedziela, 08 Stycznia 2017, 21:37
w dodatku lokalizacja ruskich elektrowni atomowych jest stała i znana co do 1cm.........
myśliwy Niedziela, 08 Stycznia 2017, 20:56
"broń odstraszania jądrowego atomową bez głowic atomowych"...
Mocarstwowa IV RP, zwana Imperium Międzymorza, będzie posiadała nową kategorię uzbrojenia, której powstania nie przewidzieli analitycy wojskowi, futurolodzy, scenarzyści "Gwiezdnych Wojen" i pisarze sciene-fiction, a nawet fantasy...
PS. Polecam do przeczytania książkę - Ursula K. Le Guin "Opowieści z Ziemiomorza"... ;-)
Realista33 Niedziela, 08 Stycznia 2017, 20:13
Lepszy byl zakup 200 szt Tomahawk za czasow pana Mroczka i Skrzypczaka
kobuz# Niedziela, 08 Stycznia 2017, 19:40
Wystarczy sprawdzić gdzie w Rosji znajdują się elektrownie atomowe ....
Pod Polska granica (jeżeli Tobie Czarnobyla za mało). Zastanów się najpierw, zanim zaczniesz brednie pisać..
so what..
nad wyraz rozbawiony Niedziela, 08 Stycznia 2017, 18:15
"broń odstraszania jądrowego atomową bez głowic atomowych"...
Mocarstwowa IV RP, zwana Imperium Międzymorza, będzie posiadała nową kategorię uzbrojenia, której powstania nie przewidzieli analitycy wojskowi, futurolodzy, scenarzyści "Gwiezdnych Wojen" i pisarze sciene-fiction, a nawet fantasy...
PS. Polecam do przeczytania książkę - Ursula K. Le Guin "Opowieści z Ziemiomorza"... ;-)
nad wyraz rozbawiony Niedziela, 08 Stycznia 2017, 13:50
"broń odstraszania jądrowego atomową bez głowic atomowych"...
Mocarstwowa IV RP, zwana Imperium Międzymorza, będzie posiadała nową kategorię uzbrojenia, której powstania nie przewidzieli analitycy wojskowi, futurolodzy, scenarzyści "Gwiezdnych Wojen" i pisarze sciene-fiction, a nawet fantasy...
PS. Polecam do przeczytania książkę - Ursula K. Le Guin "Opowieści z Ziemiomorza"... ;-)
Kazik Niedziela, 08 Stycznia 2017, 13:26
W przypadku Rosji nie byłbym taki pewny: ty im uszkodzisz jedną elektrownię robiąc dosłownie trochę syfu, bo dużego syfu z elektrowni lezącej gdzieś na odludziu zrobić się nie da (drugiego Czarnobylu nie osiągniesz JASSMem), a oni z uśmiechem w ramach odpowiedzi bezkarnie zrobią pustynię atomową z Polski, czemu zachód będzie się przyglądał w milczeniu. Ten kraj myśli innymi kategoriami niż kraje zachodu i trzeba to brać pod uwagę.
Polanski Środa, 11 Stycznia 2017, 8:47
Tak się zastanawiam po co ruskim armia konwencjonalna skoro oni wszystko załatwiają atomem?
me Niedziela, 08 Stycznia 2017, 12:38
Wydamy ogromne pieniądze na satelitę a w razie konfliktu rosjanie go z łatwością zestrzelą. Artykuł sponsorowany ?
chateaux Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 4:29
To będzie sygnałem do ataku na wczesniej ustalone już przez tego satelitę cele.
lo Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 0:05
Sponsorem artykułu był magazyn "Czytaj ze zrozumieniem". Te pociski mają niszczyć magazyny paliw, centra dowódcze, telekomunikacyjne, ważne obiekty. Ważne jest by stale prześwietlać teren przeciwnika i kontrolować co i gdzie robi by ustalić listę celów i plan lotu do nich. Te cele w 1h nie zmienią pozycji. Poza tym satelita kupiony ma być punktem wyjście do Naszych własnych mikrosatelit - sieci.
King Niedziela, 08 Stycznia 2017, 19:23
Jak zestrzelą? Z kałacha? Bo obecnie broni do niszczenia satelitów to nawet USA nie posiadają (pomimo iż nad tym pracowali).
Davien Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 20:59
Akurat USA i Chiny udowodniły że mogą niszczyć satelity, Rosja dalej jest w powijakach. Na GTO zadne państwo nie jest w stanie niszczyc satelitów więc tam spokojnie byłby bezpieczny.
real1 Środa, 11 Stycznia 2017, 20:43
Davien - masz stare i nieaktualne dane. Więcej pokory, a mniej pychy i życzeniowego myślenia, oraz niedoszacowania przeciwnika, bowiem to mści się strasznie
Nojatotamnwm Środa, 11 Stycznia 2017, 0:49
" Rosja dalej jest w powijakach"
Nawet Pentagon mówi co innego :)
"Rosja przeprowadziła drugi udany test swojej nowej rakiety przeznaczonej do niszczenia satelitów - twierdzi portal „Washington Free Beacon”, powołując się na źródła w Pentagonie. Wszystko wskazuje na to, że był to pocisk systemu Nudol, o którym wiadomo bardzo mało. "
Davien Czwartek, 26 Stycznia 2017, 13:04
Wow przeprowadzili test, tak jak z Angarą 5.1 i co z tego wynika. Jak ta rakieta zacznie latac normalnie a nie jako prototyp gorszy od SM-3 to cos będziesz mógł powiedzieć. Jak na razie Rosja nie ma czym niszczyc satelitów więc daruj sobie zmysleeeeeeeeeeeeeeeeeeen:)
rozbawiony wiadomo kim i czym Wtorek, 10 Stycznia 2017, 21:28
Znowu się mylisz i po raz kolejny pokazujesz swój stan niewiedzy na temat rosyjskiego uzbrojenia. Nie wiesz dlatego, że satelity poruszające się na Geosynchronous Transfer Orbit (GTO) już nie są tak zupełnie bezpieczne, jak było kiedyś. Ale od pewnego czasu nie jest...
Davien Czwartek, 26 Stycznia 2017, 13:07
A niby czym ma niszczyc te satelity jak ich mozliwości ABM kończą się na 60km a do niszczenia satelit nie mają absolutnie żadnych rakiet-dopiero cos kombinuja z nowym pociskiem ale patrząc na ich rozwój nowych rakiet to pewnie skończą koło 2030r:)
PS Jak jestes taki"wyedukowany" to może podasz choc jeden przykłąd zamiast stale kłamstwa wypisywać:))
Polanski Czwartek, 12 Stycznia 2017, 13:52
Co z wami? Znowu błędy stylistyczne świadczące o tym że nie macie dostatecznego kontaktu z językiem polskim. "Ale od pewnego czasu tak jest." To poprawne zdanie do poprzedniego zdania. Polskie podwójne przeczenie nie ma tu zastosowania. To jest oddzielne zdanie. Podwójne przeczenie ma zastosowanie w jednym zdaniu.
Piter Wtorek, 10 Stycznia 2017, 10:51
No to chyba kolega przespał temacik. Rosja jakby nie patrzeć przeprowadziła już któryś test. W dodatku jak twierdza specjaliści z zachodu, udany, systemu Nudol.
Davien Czwartek, 26 Stycznia 2017, 13:09
Drugi test samej rakiety bez głowicy i to pocisku gorszego od SM-3:0 Może go za jakies 10 lat skończą.
Polanski Czwartek, 12 Stycznia 2017, 13:55
Zestrzelił satelitę z geostacjonarnej?
artm Niedziela, 08 Stycznia 2017, 19:19
w razie konfliktu nic nie jest łatwe dla żadnej ze stron, wiedzą o tym dobrze wielcy oraz mali
Marek1 Niedziela, 08 Stycznia 2017, 18:45
wiemy, wiemy, lepiej i taniej zatrudnić wróżkę, już NAJlepiej to pozostać całkowicie bezbronnym. Kolejny wyznawca absurdalnej tezy, że im się jest bardziej bezbronnym, tym bardziej bezpiecznym.
ja Niedziela, 08 Stycznia 2017, 16:44
No już powiedz zamiast Rosjanie "MY" i tak się domyśliłem
Sailor Niedziela, 08 Stycznia 2017, 15:34
Jeżeli będzie to kilka lub kilkanaście mikro satelitów nie będzie to takie łatwe.
hjk Niedziela, 08 Stycznia 2017, 15:28
A co jakby obok prawdziwego satelity umieścić "chmurę" fałszywych celów? Jak jedna rakieta wybierze cel? Ruscy wyślą 10 rakiet żeby strącić jednego satelitę? Jak dla mnie gra jest warta świeczki, bo im więcej kasy zmarnują na celowanie w kosmos tym mniej wydadzą na celowanie w ziemię.
sdfg Niedziela, 08 Stycznia 2017, 15:12
Czyli lepiej nie mieć nic? Wojny żadnej nie będzie a satelita przyda się w czasach pokojowych. Poza tym nie tylko rosja ma broń antysatelitarną. A rozwalanie satelitów na orbicie skończyłoby się jej zaśmieceniem i uniemożliwieniem korzystania z innych satelitów w przyszłości, więc takie pogróżki są mało prawdopodobne. Należy robić swoje i nie przejmować się szczekaniem psów, bo im o to tylko chodzi żebyśmy nie mieli niczego.
anakonda Niedziela, 08 Stycznia 2017, 15:11
znaczy na dzien dzisiejszy nie ma na swiecie broni mogacej razic satelity a ty piszesz o łatwosci zestrzelenia
ivo Niedziela, 08 Stycznia 2017, 13:51
czyli co? nic nie kupujmy, a najlepiej sprzedajmy co już posiadamy, ogłośmy Polskę krajem buddyjskim, gdzie społeczeństwo z deklaracji nie tknie broni i liczmy na wyrozumiałość sąsiadów? oczywiście, że powinniśmy (my POLACY) posiadać własnego satelitę, o ile nie kilka, a ich zestrzelenie wcale nie musi być takie oczywiste. przecież są poważniejsi gracze z którymi Rosja będzie miała większe problemy i którzy posiadają więcej obiektów w kosmosie i w ....silosach podziemnych i na okrętach podwodnych. pomyśl czasem nim coś napiszesz.
Davien Niedziela, 08 Stycznia 2017, 13:47
A niby czym??? Żadne pąństwo nie jest w stanie zestrzelić nic z GTO, więc bajek nie wciskaj:)
Rozbrojeniowiec Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 21:52
Wiele wskazuje, że mają czym. Podpisany kiedyś tam traktat o umieszczaniu broni w kosmosie został przygotowany właśnie dlatego, że intensywnie pracowano nad bronią doniszczenia satelitów. Prowadzono np. doświadczenia z doprowadzaniem zderzeń satelitów. Kiedyś jeden z Kosmosów (satelita ZSRR) bardzo się zbliżył do innego Kosmosa. Miały miejsce przypadki oślepiania optycznych sensorów promieniem lasera. Amerykanie testowali wystrzeliwaną z lecącego na dużym pułapie F-15 pocisku antysatelitarnego. Gra jest oczywiście bardzo ryzykowna bowiem dotyczy wrogiego oddziaływania na środki o olbrzymim znaczeniu dla skutecznego funkcjonowania pozostałych systemów uzbrojenia. Dlategoż kiedyś tam administracja amerykańska stanowczo oświadczyło, że jakikolwiek atak na amerykańskiego satelitę wojskowego bedzie traktowany jako casus beli. A więc nikt się nie przyznaje, ale wie jak to robić i ma najprawdopodobniej środki do realizacji tego.
Davien Wtorek, 10 Stycznia 2017, 0:25
Pisze o GTO czyli orbicie geostacjonarnej, to jest ok 36000 km od Żiemi. Można zaatakować satelity na niższych orbitach, co udowodniły USA i Chiny, ale żadne państwo nie ma środków by niszczyc satelity na GTO. To jest po prostu za daleko.
Traktat zakazuje umieszczania broni masowego rażenia, nie broni w ogóle, i przy okazji blokuje chyba jedyny sposób by zniszczyc obiekty na GTO czyli wysłanie tam własnego satelity z bronia jądrową.
rozbawiony wiadomo kim i czym Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 18:14
Mylisz się w przedmiotowej kwestii i nie tylko w tej... Może lepiej będzie, jak "przerzucisz" się na inny portal? Najlepiej na poświęcony tematyce sciene-fiction... ;-)
Davien Wtorek, 10 Stycznia 2017, 0:20
Tia jak zwykle agent Olgino sie odezwał. Może bys napisał coś merytorycznego zamiast swoich fantazji, bo nudny sie robisz:))
Kazik Niedziela, 08 Stycznia 2017, 13:28
A czego Rosja nam nie zniszczy? Przy ich potencjale mogą zniszczyć wszystko co chcą w Polsce i to wielokrotnie. Tyle, że idąc twoim tokiem rozumowania można już dziś się poddać i przynajmniej w teorii mieć wszystko w d....
fx Niedziela, 08 Stycznia 2017, 13:25
Tak chyba z procy. Zestrzelenie satelity to nie taka prosta rzecz a po drugie trzeba by ich było zestrzelić x razy aby cokolwiek zrobić. Jakby mieli promy kosmiczne jak Amerykanie to szybciej mogliby wejść na orbitę i coś kombinować.
Obserwator Niedziela, 08 Stycznia 2017, 12:28
Dla broniacych sie nie czolgi sa najwazniejsze ale bron przeciwpancerna. Naszym generalom marzy sie chyba marsz na zachod wraz pln.grupa Armii Czerwonej.
Extern Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 9:03
Jeśli ograniczasz własne możliwości tylko do obrony i nie masz możliwości wykonania kontrataku właściwie już przegrałeś. Oddałeś całą inicjatywne przeciwnikowi i choćbyś miał i najlepszą obronę na ziemi przeciwnik w końcu znajdzie w niej słaby punkt.
Marek Niedziela, 08 Stycznia 2017, 23:21
No to ciekaw jestem, czy Rosjanie daliby sobie radę z Niemcami, gdyby zamiast tetów i jotesów mieli tylko zis-2, zis-3 i rusznice przeciwpancerne.
SAS Niedziela, 08 Stycznia 2017, 20:27
Broń przeciwpancerna nie daje możliwości manewru.
Ed Niedziela, 08 Stycznia 2017, 19:26
Tłumacz google Ci się pomylił. Tu nie chodzi o czołgi :D
Paweł Niedziela, 08 Stycznia 2017, 15:42
Najlepszą bronią przeciwpancerną jest własny czołg.
aQa Niedziela, 08 Stycznia 2017, 12:25
Pozostaje jeszcze propozycja Francuzów, którzy przy zakupie ich OP Scorpene albo np. OP Baracuda, proponują cały funkcjonujący system walki, czyli okręt podwodny, rakiety, i elementy wskazania celu ataku czyli satelity, włącznie z kodami źródłowymi, moglibyśmy wtedy dowolnie dokonywać modyfikacji systemu.
chateaux Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 4:30
Nie, nie moglibyśmy, bo sam system nadal pozostaje w rękach i pod wylaczna kontrolą Francuzów.
dimitris Niedziela, 08 Stycznia 2017, 11:47
"...kraju jak Polska, dla którego zagrożenie może przyjść praktycznie tylko z jednego kierunku..."

- Autor przedstawia tu historyczny nonsens. Opis bardziej precyzyjny: Kochanowski, Księgi Wtórne, piątka.
Tomo Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 10:59
Autor nie zajmuje sie historią tylko ocena obecnej sytuacji naszego kraju.
Extern Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 9:07
Dokładnie tak samo o zagrożeniu tylko z jednego kierunku myślano u nas jeszcze w 1935 roku.
Sailor Niedziela, 08 Stycznia 2017, 15:44
Nie mieszaj historii do obecnej naszej sytuacji. Szczególnie, że jak widać tej historii nie znasz albo znasz tylko wersję rosyjską, która jest raczej wypaczona. Niemniej jednak jeżeli zawadziłeś już o historię to statystycznie rzecz biorąc najwięcej walczyliśmy z Rosją, która w tej statystyce dzierży palmę pierwszeństwa. Natomiast pamiętamy agresję niemiecką z II wojny światowej z uwagi na jej świeżość ale wcale z Niemcami najwięcej nie walczyliśmy. Więcej mieliśmy wojen z Turcją czy Szwecją, a z Niemcami walczyliśmy na przestrzeni wieków tyle samo mniej więcej co z Czechami. Obecnie większości wymienionych państw nie postrzegamy jako potencjalnych agresorów również Niemcy, które stały się pacyfistyczne do znudzenia. Tylko Rosja jest stałym i niezmiennym zagrożeniem bez względu na ustrój tam panujący gdyż inaczej Rosjanie potrafi.
dimitris Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 19:15
Krzyżaków też postrzegano, jako sojuszników. Z Brandenburgią ciągle były problemy. Prusy to właściwi autorzy rozbiorów Polski. Rusyfikacja nigdy Rosjanom, wobec Polaków, nie wychodziła, za to świetnie poszła Niemcom germanizacja (wystarczy otworzyć książki telefoniczne niemieckich miast i nie te dzisiejsze, ale także te sprzed 40 lat). A od niezaradnej Republiki Wejmarskiej, do wzrostu III Rzeszy ile lat upłynęło ? Pańskie porównanie wojen polsko-niemieckich z czeskimi nie wiem nawet do czego przypiąć ? A właściwy fragment Kochanowskiego brzmi: Cieszy mię ten rym: "Polak mądr po szkodzie";
Lecz jesli prawda i z tego nas zbodzie, Nową przypowieść Polak sobie kupi,
Że i przed szkodą, i po szkodzie... .
Afgan Niedziela, 08 Stycznia 2017, 11:45
Już od dłuższego czasu piszę tutaj o potrzebie wprowadzenia satelity rozpoznania optoelektronicznego i o potrzebie przyspieszenia tego programu. Kiedy wejdzie na uzbrojenie system dalekonośnej artylerii rakietowej Homar, przed tym samym problemem co MW i lotnictwo staną też wojska lądowe. Środki na satelitę powinniśmy zwiększyć, przesuwając fundusze przeznaczone na drony klasy MALE. A w artykule autor sam zauważył, że powolne (prędkość przelotu około 300km/h) aparaty Predator lub Reaper NIE SĄ W STANIE INFILTROWAĆ ROSYJSKIEGO TERYTORIUM I PRZEBIĆ SIĘ PRZEZ ROSYJSKĄ OPL. Zatem jedynym sensownym środkiem rozpoznania pozostają satelity! Drony klasy MALE są nam NIEPOTRZEBNE i środki na ich zakup powinny iść na pozyskanie satelitów zwiadowczych!
Co do samych możliwości odstraszania, to można zawsze pociskami JASSM atakować cele typowo stacjonarne, jak mosty, rafinerie, elektrownie, lotniska, bazy morskie, składy paliw i amunicji, bazy logistyczne, fabryki broni i tak dalej, pozycje tych celów znamy i się one nie zmienią, zatem nawet bez satelitów, broń taka jak JASSM, Homar czy NSM nie jest całkiem bezużyteczna. Ponadto można też wykorzystywać w ograniczonym zakresie siły specjalne i wywiad agenturalny do zbierania danych o celach ruchomych, jednak wiadomo że satelita jest w tym przypadku środkiem najlepszym i niezastąpionym.
gmo Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 14:36
Tragiczne jest to, że chociaż mamy już niejakie możliwości finansowe, to, jak zwykle, marnotrawimy je na potęgę. Nigdy nie będziemy liczyli się ani na polu naukowym, ani ekonomicznym, ani militarnym, jeśli nie będziemy w stanie wypracować i zrealizować planu dłuższego niż od wyborów do wyborów. Do tego jednak potrzeba porozumienia się ponad doraźnymi rozgrywkami politycznymi. A jeśli porozumienie takie godzi w honor tej, czy innej partii, to może można by to zrobić z dala od fleszy mediów - warunkiem jest uzgodniona przynajmniej w podstawowych założeniach koncepcja i choćby minimalne gwarancje jej realizacji bez względu na kolor kolejnego rządu.
Odpowiedź na pytanie, czy jest to możliwe, jest jednocześnie odpowiedzią na wiele innych pytań, w tym również na to, czy nasza "polityka odstraszania" w ogóle ma sens? Moim zdaniem nie ma. Bo bez względu na to, czy kupimy bardziej, czy mniej zaawansowane "zabawki" i tak nie będziemy potrafili ich użyć we właściwy sposób (być może zresztą jest to główny powód zgody na zakup przez Polskę zaawansowanych pocisków – sprzedający weźmie nielichą kasę, a pociski i tak nikomu nie zaszkodzą). Podobnie będzie z satelitami - nawet jeśli je w końcu nabędziemy - nie będziemy w stanie wykorzystać wszystkich ich możliwości.
Czy w związku z tym odpuścić sobie zakupy?
Pewnie nie, bo lepiej coś w ręku mieć, niż nic. Ale nie spodziewajmy się, że kogokolwiek "odstraszymy". Najwyżej spowodujemy niedyspozycję gastryczną wywołaną ciągłymi atakami śmiechu.
Sailor Niedziela, 08 Stycznia 2017, 15:45
Zgadza się sam też o tym kilkakrotnie pisałem ale decydenci w MON tego nie czytają:)
tak tylko... Niedziela, 08 Stycznia 2017, 11:44
Myślę, że dla tak niewielkich ilości pocisków JASSM, które zamierzamy kupić znajdzie się wystarczająca ilość celów na terenie Rosji, które nie zmieniają swojego położenia (elektrownie, węzły komunikacyjne, itp.), a do tego nie potrzeba satelity. Po drugie: jaka będzie żywotność takiego satelity w przypadku konfliktu z Rosją?
lol Niedziela, 08 Stycznia 2017, 15:26
Satelita zawsze się przyda, bo szansa na wojnę jest znikoma i zwyczajnie można szpiegować wroga w czasach pokoju i po ruchach wojsk przewidzieć co się szykuje, tak jak to na 100% Rosja robi.
A możliwość zestrzelenia? Jak ruscy zechcą nas zaatakować, to brak satelity nas uchroni? NIE. Po prostu zrobią to z marszu, a my nawet się tego nie spodziewamy. W przypadku posiadania satelity najpierw musieliby go zestrzelić(pomijając już dywagacje o zaśmieceniu orbity i możliwym uszkodzeniu ich własnych satelitów) i to przed atakiem na nas, a to już jest dla nas jakieś ostrzeżenie i jest chwila czasu na zwiększenie gotowości bojowej, włączenie radarów systemów plot itd. Dla nas to żadna strata, bo i tak satelita przyda się w czasie pokoju, a ruscy będą musieli zainwestować(zakładając że na poważnie aż tak się nas boją) w środki do trafienia takiego satelity, a to generuje koszty.
Swoją drogą tak się zastanawiam, nad skutecznością takiej rakiety - na jedną satelitę potrzeba jednej rakiety, ale gdyby wokół takiego satelity umieścić kilka(naście?) sztucznych satelitów to jak by rozpoznali który jest prawdziwy? Na każdego satelitę musieliby wysłać jedną rakietę, a to kosztuje więc warto by było nad tym pomyśleć, przy okazji machania szabelką przez ruskich wciągnęłoby się ich w pewien rodzaj zimnej wojny i dostali by po kieszeni przez swoje pieniactwo...
wojo Niedziela, 08 Stycznia 2017, 13:50
Tyle tylko że JASSM aby dolecieć do celu o znanych koordynatach potrzebuje chyba wskazówek ze satelity.
Davien Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 21:04
Nie potrzebuje GPS pełni jedynie funkcje pomocniczą, podstawowe jest INS i w końcowej fazie lotu głowica IIR.
olo Niedziela, 08 Stycznia 2017, 13:27
JASSM ma walić w rosyjska OPL i węzły dowodzenia a nie elektrownie atomowe. Wystarczy wyłączyć S-300, S-400 w Królewcu i ich samoloty są BEZBRONNE nad Polską.
klopotek Wtorek, 10 Stycznia 2017, 15:36
to też prawda ma walić w S400 spoza ich zasięgu.To może tylko Jassm ER.
Arek102 Poniedziałek, 23 Stycznia 2017, 2:12
Żeby zniszczyć stacje radarowe wystarczą pociski AGM-88E AARGM.
Są kilkukrotnie tańsze. Mają zasięg 110-120 km. Są o ponad 100kg lżejsze, ponad 2-u krotnie szybsze (mach 2+) i są w stanie namierzyć radar po jego wyłączeniu za pomocą IR. Mogą być także zaprogramowane na atak 2-ej linii radarowej wroga - radarów wczesnego ostrzegania z użyciem niezakłucalnych systemów inercyjnych. No i oczywiście są dużo mniejsze co skutecznie utrudnia ich wczesne namierzenie, a później zniszczenie! Dodatkowo mogą niszczyć także inne cele wydzielające ciepło jak np wozy pancerne, czołgi, małe okręty, stacje energetyczne WN czy generatory zasilające systemy radarowe OPL wroga.

Pociski takie jak JASSM czy NSM są nabywane po to by móc zaatakować zaplecze polityczne, gospodarcze, oraz ważne cele wojskowe agresora.
I nie chodzi tu o mosty, drogi, tory kolejowe czy wszystkie jednostki wojskowe i lotniska. TYLKO O WAŻNE CELE GOSPODARCZE I WOJSKOWE, które typowane są przez analityków tak by max "wyłączyć" gospodarkę wroga i systemy wojskowe z jak najmniejszymi stratami (najlepiej zerowymi) ludności cywilnej co przy dużych stratach na pewno było by wykorzystane przez propagandę kremlowską i jej tuby - RT, Sputnik oraz "ministerstwa prawdy"- rosyjskich troli, polskich "pożytecznych idiotów" i rosyjskich agentów wpływu.

Polska będzie miała w sumie ponad 100 szt. tej groźnej broni, pocisków JASSM, co w zupełności wystarczy żeby skutecznie sparaliżować gospodarkę europejskiej części FR co przełoży się na ograniczone możliwości wojskowe.
ps
Warto poczytać jak Izrael „rozłożył na łopatki” w wojnie z Libanem w 82 roku arabską obronę przeciwlotniczą w dolinie Bekaa, nie tracąc przy tym ani jednego samolotu.
Dziesięć lat wcześniej, w wojnie na wyniszczenie (73r.), w nieskoordynowanym ataku tracąc kilkadziesiąt swoich maszyn strąconych głównie przez OPL BUK.
fqgfq Niedziela, 08 Stycznia 2017, 11:34
POLSKA w PIGUŁCE w tytm artykule kupic cos co jest beuzyteczne a w czasi wojny na 100% wysla samolto zalogowy ...
Teodor Niedziela, 08 Stycznia 2017, 11:32
Rakiety, rakietami, tak czy inaczej satelita przelatujący 1000 km dalej nie będzie kontaktował się wstecznie w czasie rzeczywistym z bazą na terenie III RP. Zatem albo poczekamy te 90 minut i otrzymamy potrzebne dane, albo też musimy zainwestować w kilka satelitów retransmitujących sygnał. Nie jest to zatem sonda za 100 mln USD lecąca na Plutona, tylko cały system. Umieszczając na orbicie geostacjonarnej satelity telekomunikacyjne, potrzebujemy trzech, które pokryją całą Ziemię swym zasięgiem, przynajmniej w zakresie półkuli północnej. Nie wiem czy akurat mamy ambicje posiadać łączność w czasie rzeczywistym (czas propagacji sygnału + czas przebycia 2*36 tys. km). W zasadzie należałoby jeszcze uwzględnić komunikacją "horyzontalną" satelity optycznego z tymi trzema jednostkami. Wówczas mielibyśmy informacje w tzw. czasie rzeczywistym. Realnie rzecz biorąc jeden satelita raczej nie zapewni nam takich danych, a i dwa pojazdy tego typu mogą nie wystarczyć. Już od dawna wiadomo, że przemysł kosmiczny jest potrzebny w rzeczywistej gospodarce, ale także jako poligon doświadczalny nowych technologii. Należy jeszcze odpowiednio dostosować polskie prawo, aby bardziej opłacało się patentować wynalazki w Polsce, a nie sprzedawać je za granicę. Wydaje się, iż należy również wziąć pod uwagę fakt posiadanie przez niektóre kraje broni antysatelitarnych do deobitacji pojazdów komunikacyjnych i szpiegowskich (bo przecież te optyczne właśnie takie będą).
Wawiak Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 1:01
Taka broń nam by też się przydała. Ciekawe czy ktoś w MON choćby potknął sìę o taką myśl. Parafrazując Churchilla, pewnie podniósł się i poszedł dalej...
kim1 Niedziela, 08 Stycznia 2017, 21:54
Pewnie, że mamy ambicje, tylko "nasze rządy" nieudaczników niestety nie.
Kazik Niedziela, 08 Stycznia 2017, 13:38
Sieć satelitów, które można wykorzystać do retransmisji, można zorganizować o już wysłane w kosmos satelity należące do państw sojuszniczych na zasadzie umowy na takiej zasadzie na jakiej realizuje się łączności satelitarne teraz. Natomiast satelitę obserwacyjnego warto mieć swojego nawet z tak prostego powodu jak różne priorytety co i kiedy kto chce obserwować, szczególnie w czasie potencjalnego konfliktu.
niCk Niedziela, 08 Stycznia 2017, 11:27
Przynajmniej jednego autor artykułu nie napisał o możliwości strącenia satelity. FR posiada duże zdolności w tym zakresie.
niCk Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 19:47
Projekt -(Kosmos-2499) poza tym tradycyjnym sposobem rakieta z ziemi, elektroniki Rosjanie nie potrafią produkować ale rakiety i samoloty robią znakomite wiec pojedynczy satelita to pierwszy cel. amerykanie już 2008 stracili swojego satelitę przy pomocy rakiety Chińczycy zrobili następnie dwie pokazówki Rosjanie mimo ze tego nie robili nie znaczy ze tegą nie potrafią.(wysyłaja w kosmos sami to i strącić chyba potrafią ) Amerykanie już dawno tworzą dowództwa kosmiczne w celu obrony i ataku wrogich satelitów wiec moje pytanie gdzie tu kłamie ? bardzo bym chciał kłamać !
LL Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 15:15
Satelitów w kosmosie jest bardzo dużo, a rakiety przeciwsatelitarne to droga sprawa, myślę, że Rosjanie nie będą ich mieć tyle, żeby strącić wszystkie natowskie satelity szpiegowskie. Poza tym JASSM mamy na tyle niewiele, że spokojnie znajdą się dla nich ciekawe cele stacjonarne, które nie uciekną. Większy problem jest z NSM, bo tam nie ma żadnego systemu wskazywania celów, satelita nie pomoże bo okręty się poruszają, potrzebny byłby mały AWACS z radarem o bardzo dużym zasięgu, żeby go okręt nie zestrzelił.
Polanski Niedziela, 08 Stycznia 2017, 13:55
Nie posiada.
Davien Niedziela, 08 Stycznia 2017, 13:50
Żadne państwo nie jest w stanie stracać satelitów z GTO, a jedynymi państwami, które udowodniły zdolności zestrzeliwania satelitów są USA i Chiny, więc o mozliwościach rosyjskich będzie można mówić jak cos uda im się zrobić, bo na razie pracują nad taką rakietą.
topaz Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 19:56
Te próby dotyczyły praktycznie deorbitowanych satelitów i to z LEO, na geostacjonarnej nikt niczego nie próbował jak dotąd niszczyć, zresztą powstaje jeszcze problem szczątków, które skutecznie "wyczyszczą" sąsiednie orbity i to nie patrząc na narodowość satelity
Davien Wtorek, 10 Stycznia 2017, 0:31
Nie bardzo jest czym niszczyc obiekty na GTO, żadna balistyczna tam nie doleci, nie ma tez pocisków antysatelitarnych o takim zasięgu, jedyna mozliwość chyba to wysłać normalnego satelitę z ładunkiem jądrowym, ale to oznacza złamanie traktatu i samo przygotowanie czegoś takiego nie jest łatwe, dodatkowo zrobisz to tylko raz
edi Niedziela, 08 Stycznia 2017, 13:29
Nie posiada i nie kłam. Próbują Chiny ale też to nie jest takie proste.
Robert Niedziela, 08 Stycznia 2017, 11:20
Trump zatrzyma sprzedaż JASSAMó dla Polski. Zapamiętajcie to tak samo jak to, że Rosjanie mają haki na Trumpa.
You Niedziela, 08 Stycznia 2017, 13:01
Co za bzdury? Kontrakt na Jassm er już jest podpisany i prosze zobaczyć zamowienia Trampa o RP my jako najważnejszy sojznik amerikański w Europe.
dropik Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 9:13
Oj tam . Lockheed najwyżej zapłaci odszkodowanie. Nie jest to nie możliwe, ale raczej to nie nastąpi. Użycie takich pocisków i tak wymaga autoryzacji amerykańskiej.
ja Niedziela, 08 Stycznia 2017, 16:49
Co za bzdury
mateo Niedziela, 08 Stycznia 2017, 16:23
nie jest podpisany żaden kontrakt. Macierewicz opowiada bzdury. JAASM-ER nie będzie, to jest zbyt mocna broń, żeby dawać ją małpie
Cyprys Niedziela, 08 Stycznia 2017, 11:15
Dla niedouczonych ludzi w MON najważniejsze są nadal czołgi. Tam potrzeba Panie Antoni gruntownych, pokoleniowych zmian.
Marek Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 10:52
A to dlatego, że nawet posiadanie najnowocześniejszych pocisków z satelitą włącznie bez czołgów nie załatwi sprawy .
yamata Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 10:41
Najlepiej tę "zmianę" zacząć od pana "Antoniego". Amen.
test Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 9:01
test
Polanski Niedziela, 08 Stycznia 2017, 10:48
To jeszcze nie ma zaakceptowanej listy celów stacjonarnych dla tego JASSM-u?
dsafsafsadf Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 12:13
Na początek proponuję wysadzić w Rosji wszystkie większe gorzelnie, destylarnie, wszak wiadomo, że ruskie wojsko jest napędzane wódą i samogonem. Na trzezwo, to dostaną takiego delirium tremens, że nie będą w stanie nawet saperki obsłużyć. Wtedy można wysłać te nasze drony na zwiad, a nawet od biedy za flaszkę postawić ruska z telefonem obok strategicznego celu.
Tuitu Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 21:30
Mylisz się,trzeba na granicy pozostawić składy z alkoholem,to znacznie sparaliżuje marsz niezwyciężonej armii radzieckiej.
Faszysta Niedziela, 08 Stycznia 2017, 14:00
@Polanski, Jest, w Pentagonie...
fx Niedziela, 08 Stycznia 2017, 13:30
Listy celów mają Amerykanie i w razie W nie zawachają się ich użyć.