Northrop Grumman w programie nowej rakiety balistycznej

Niedziela, 30 Października 2016, 11:03

Northrop Grumman jest trzecią firmą, która odpowiedziała na zapytanie ofertowe Sił Powietrznych USA dotyczące skonstruowania nowej generacji rakiety balistycznej bazowania lądowego. Proces wyboru kontrahenta ma się zakończyć w przyszłym roku. Wartość programu ma wynieść ponad 62 mld USD. 

Po koncernach Lockheed Martin i Boeing kolejnym przedsiębiorstwem, które oficjalnie włączyło się do rywalizacji o zamówienie na budowę następców rakiet balistycznych Minuteman III jest Northrop Grumman. Firma w zeszłym roku wygrała kontrakt na budowę innego perspektywicznego typu uzbrojenia strategicznego - bombowca B-21 Raider. 

Siły Powietrzne USA planują pozyskać 400 rakiet balistycznych nowej generacji w ramach programu Ground Based Strategic Detterent (GBSD). W przeciwieństwie do Minutemanów III część z nich zostanie być może rozmieszczona na trudnych do wykrycia i zniszczenia platformach mobilnych. Pierwsze rakiety mają wejść do służby ok. 2030 roku, będą stanowić jeden z kluczowych elementów amerykańskiej triady nuklearnej co najmniej do lat 70. XXI wieku. 

Nie przewiduje się, by w postępowaniu uczestniczyła jeszcze jakaś inna firma oprócz już zgłoszonych. Według szacunków Sił Powietrznych koszt opracowania rakiety balistycznej ma wynieść 62 mld USD, jednak Pentagon poddał taką kalkulację w wątpliwość. W ocenie biura Cost Assessment and Program Evaluation (CAPE) nowa broń obciąży amerykańskiego podatnika kwotą nie mniejszą niż 85 mld USD, z czego 22,6 mld USD pochłonie faza badawczo-rozwojowa, 61,5 mld USD zamówienie, a dodatkowe 718 mln USD modernizacja baz, w których zostaną rozmieszczone rakiety GBSD.

Pomimo gigantycznych kosztów, program jako jeden z głównych elementów zapewniających USA możliwość odstraszania jądrowego w przyszłości będzie jednak z pewnością kontynuowany, podobnie jak budowa bombowca B-21 i okrętów podwodnych klasy Columbia. 

Czytaj więcej: Broń ostateczna NATO. Zapaść, czy modernizacja?

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

3 komentarze

talerznik Niedziela, 30 Października 2016, 12:35
To będzie minuteman w nowej obudowie i z chińską elektroniką, tyle w temacie. Amerykanie dogonią Rosję w technologii rakietowej za 30 lat (pod warunkiem że Rosja dzisiaj przestanie pracować nad rakietami, bo przepaść się zwiększa. Za 30 lat, dystans do Rosji będzie wynosił w USA 60 lat.
xXx Niedziela, 30 Października 2016, 11:32
Czyli nasladuja Federacje Rosyjska: ruchome platformy...Co na to fanboye?
kosmon30.10.2016 Niedziela, 30 Października 2016, 11:14
Amerykanie ja tak zbuduja, jak F35, oto przykład Podczas prób, w lecie 2015 - F-35 okazał się być słabszy od podstarzałego już F-16, a więc od samolotu, który F-35 powinien zastąpić.
Pomimo tego, w maju ubiegłego roku, United States Marine Corps potwierdziły operatywność egzemplarzy dla niego przeznaczonych (o pionowym starcie), a nawet zorganizował pokaz dla prasy na wodach przybrzeżnych Virginii, dbając jednak o to, by osławiony samolot nie miał pod brzuchem żadnego uzbrojenia, a także żeby na lotniskowcu przeznaczonym do jego lądowania nie znajdował się żaden inny samolot.
Z Air Force nie udzielono jednakże upragnionej operatywności i władze będą musiały wypowiedzieć na ten temat w sierpniu 2018.
Oznacza to, że samolot zaprojektowany w roku 2001, jeszcze raz nie spełnił graniczących z fantazją obietnic konstruktora tj. zakładów Lockheed Martin.
Firma obiecywała: niewidzialność samolotu dla radarów dzięki jego sylwetce i materiałom użytym do budowy, niezrównane zdolności do zmylenia radarów nieprzyjacielskich, nadzwyczajną zdolność do zmiany kursu, osiągniętą przez całkowitą fuzję pilota z maszyną - o czy mówiono jakoby samolot miał być pilotowany niemal przy pomocy myśli.
Niestety, kask pilota, który wszystko to miał umożliwiać - konstruowany celowo, indywidualnie dla każdego pilota i kosztujący co najmniej 400 000 dolarów - mający umożliwić postrzeganie na 360 ° - nie jest w stanie odróżnić wrogów od przyjaciół" - tak to opisał NewsWeek.
Piloci F-35 żalą się z powodu niedostatecznej widoczności, a także ze względu na problemy z radarem i software (nie ma się czemu dziwić, jako że F-35 to latający mega-computer, zawierający w sobie 8 milionów linii programu, a więc także dziesiątki tysięcy tzw. bugs do poprawienia), jak również z powodu wad mechanicznych, takich jak wrażliwość zbiorników i napędów hydraulicznych na ostrzał z nieprzyjacielskich karabinów maszynowych, aż do fotela katapultowego, który nie katapultuje.
Natomiast zapalenie się w roku 2014 jedynego silnika, jakim dysponuje F-35 - Pratt&Withney - spowodowało, że Pentagon odroczył wszystko w oczekiwaniu na ulepszenia. Wydaje się, że koszt samolotu dochodzi obecnie do 400 milionów dolarów za sztuk
USA produkują 500 F-35, zanim jeszcze wiedzą czy będą one funkcjonować
The U.S. May Build 500 Jets Before Finding Out If the F-35 Works
Ale to nie koniec.
Jest faktem nie do uwierzenia, że Lockheed Martin na siłę produkuje samoloty F-35, tak jakby ich operatywność była w pełni potwierdzona:
Do tej pory produkcja wynosiła 100 egzemplarzy rocznie, a już wkrótce wzrośnie do 200.
Do sierpnia 2018, zanim jeszcze dojdzie do symulacji weryfikacyjnych, w hangarach będzie znajdowało się 500 sztuk, ponoć cudownie niewidzialnych supermyśliwców.
Każdy z tych 500 samolotów będzie musiał wrócić do warsztatów remontowych aby "poddać się modyfikacjom, które nie są jeszcze sprecyzowane" - przyznał Michael Gilmore, odpowiedzialny za weryfikacje w Pentagonie.
Następnie Gilmore dodał: "Na te modyfikacje - może się zdarzyć - że nie będziemy mogli sobie pozwolić, jeżeli weźmiemy pod uwagę wysokość kosztu ulepszeń".
Można wiec powiedzieć, że USA wydają miliardy dolarów na masową produkcję samolotów, o których zupełnie niewiadomo, czy będą do czegokolwiek się nadawać.
Miesiąc temu, Air Force zakomunikowało, że również ostatnie odroczenie na sierpień 2018 jest spowodowane tym, że do "wad odziedziczonych " z powodu "software Block 3i", dołączyły "nowe problemy ze stabilnością" samolotu.
Dowództwo lotnictwa wojskowego USA - po cichu - z powrotem wyposaża sie w unowocześnione wersje F-15, F-16 i F-18 - wydarzenie, które amerykański dziennikarz ekspert określił humorystycznie jako "stealth cancellation" - czyli "niewidzialne" anulowanie doskonale niewidzialnego myśliwca.
[ Read more: Reasons Why Our F-35s Are Too Dangerous to Fly - "The F-35 has been around as long as global warming".]
Oczywiście z całej historii można wywnioskować podejrzenie o monstrualną korupcję o wartości miliardów dolarów, zaczerpniętych z kieszeni amerykańskiego podatnika. (...)
Obecnie, ze zdumieniem i niedowierzaniem obserwujemy coś niewiarygodnego, coś co strona internetowa Dedefensa nazywa "fazą samozniszczenia Systemu".
System zwany amerykańskim lub zachodnim, z jego nieposkromionym hubris, z jego roszczeniami na rzecz ekstremalnego zaawansowania technologicznego, z jego iluzorycznym przekonaniem o własnej wyjątkowości i wyższości moralnej oraz wydajnościowej - (tu należy zauważyć, że moralność i "wydajność" tworzą jedność w mentalności Zachodu, a wszystko to ma na celu jedynie "rynek") - zbliża się dziś ku upadkowi.
http://www.dedefensa.org
System, o którym mowa jest tak bardzo sparaliżowany, że nie potrafi zatrzymać swego w najwyższym stopniu kosztownego błędu.
Czy to dlatego, że nie może się do tego przyznać mega-biurokracja Pentagonu lub rząd, który uważa się za nadzwyczajnie dobry, czy też dlatego, że Lockheed Martin utworzył już własne linie produkcyjne z dziesiątkami tysięcy zatrudnionych i podpisał kontrakty na dostawy - fakt pozostaje faktem.

Tak więc F-35 nie jest myśliwcem najnowszej generacji. Jest wyrazem upadku Zachodu.
Jest - mającym niesamowity koszt - przeobrażeniem się rozsądku w demencję. (...)