Rosyjsko-europejska misja na Marsa. "Z polskim udziałem"

Piątek, 04 Marca 2016, 12:16 ExoMars
Piątek, 04 Marca 2016, 12:16
Piątek, 04 Marca 2016, 12:16
Piątek, 04 Marca 2016, 12:16
  • ExoMars

Europejska Agencja Kosmiczna potwierdziła planowaną datę startu europejsko-rosyjskiej misji ExoMars2016. Celem misji będzie badanie atmosfery oraz powierzchni Marsa, a także przetestowanie technologii niezbędnych do wejścia w atmosferę, opadania i lądowania na powierzchni Czerwonej Planety. Swój udział w tej ważnej misji badawczej mają też polskie podmioty. Firma Creotech Instruments S.A. na zlecenie Centrum Badań Kosmicznych PAN dokonała montażu powierzchniowego elementów systemu zasilania zaawansowanej kamery wysokiej rozdzielczości CaSSiS, która pomoże w szukaniu na Marsie miejsc emisji metanu i innych gazów. 

ExoMars - w poszukiwaniu życia na Marsie 

Jak poinformowała ESA Sonda Trace Gas Orbiter wraz z próbnym lądownikiem Schiaparelli EDM wystartuje w dniu 14 marca 2016 roku. Głównym celem misji badawczej ExoMars 2016 ma być poszukiwanie śladów życia na Marsie. W tym celu sonda składająca się z Trace Gas Orbitera i demonstratora lądownika Schiaparelli zbada atmosferę oraz powierzchnię Czerwonej Planety, głównie pod kątem występowania metanu oraz innych związków niezbędnych dla życia. Ogromna dokładność sondy, która będzie w stanie wykryć metan w stężeniu nawet 25 części na bilion, zostanie wykorzystana m.in. do stwierdzenia, czy metan wcześniej wykryty przez łazik Curiosity mógł mieć pochodzenie biologiczne.

Innymi celami naukowymi misji, oprócz poszukiwania życia na Marsie, jest m.in. scharakteryzowanie dystrybucji wodnej i geochemicznej powierzchni planety oraz badanie środowiska i identyfikacja zagrożeń pod kątem przyszłej misji załogowej. ExoMars ma także umożliwić przetestowanie szeregu innowacyjnych rozwiązań technologicznych, które w przyszłości będą mogły posłużyć w planowania kolejnych wypraw kosmicznych, w tym być może załogowych. Lądownik Schiaparelli EDM posłuży do sprawdzenia technologii niezbędnych do wejścia w atmosferę, opadania oraz lądowania na powierzchni Czerwonej Planety, a także pozwoli, dzięki zamontowanym na jego pokładzie sensorom, na badanie wiatru, wilgotności, ciśnienia, temperatury, atmosfery i elektryczności na powierzchni planety. Nazwa lądownika pochodzi od włoskiego astronoma Giovanniego Schiaparelliego, który na przełomie XIX i XX wieku badał układ słoneczny, w tym powierzchnię Marsa.

Misja ExoMars 2016 realizowana jest wspólnie przez Europejską Agencję Kosmiczną i rosyjski Roskosmos. Ponieważ projekt ma charakter cywilny, rozwijana od 2009 roku współpraca z Rosjanami nie została przerwana w wyniku pogorszenia się relacji pomiędzy Zachodem a Rosją, do czego doszło w wyniku konfliktu na Ukrainie. Start misji zaplanowano na 14 marca br. Tego dnia z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie ma wystartować rakieta nośna Proton-M, w wyposażona w moduł Briz-M, która wyślę sondę wraz z lądownikiem w podróż w stronę Czerwonej Planety. Trace Gas Orbiter ma tam dotrzeć po kilku miesiącach lotu w październiku 2016 roku. Lądownik odłączy się od sondy na trzy dni przed planowanym lądowaniem na powierzchni Marsa. ExoMars jest pierwszym etapem eksploracyjnego programu Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) Aurora, składającego się z dwóch oddzielnych misji kosmicznych. Kolejna rozpocznie się za dwa lata, w 2018 roku. 

Przemysł w ExoMars 2016

Fot. ESA - B. Bethge

Od strony przemysłowej za budowę Trace Gas Orbiter odpowiada Thales Alenia Space przy współpracy z niemiecką spółką OHB. Z kolei lądownik Schiaparelli powstał w zakładach Airbus Defence & Space. Cała sonda będzie mieć masę ponad 3,1 tony, z czego sam lądownik 600 kg. Trace Gas Orbiter ma pozostać na orbicie Czerwonej Planety do ok. 2022 roku i służyć także jako platforma telekomunikacyjna dla przyszłych misji. Krótszy będzie czas trwania misji lądownika Schiaparelli EDM. Po wylądowaniu na równinie Meridiani Planum będzie on działał prawdopodobnie tylko przez kilka dni. Wynika to m.in. z tego, że początkowo Roskosmos miał dostarczyć dla lądownika 100 watową plutonową radioizotopową baterie termoelektryczną, ale ze względu na rosyjskie ograniczenia eksportowe musiał ją zastąpić baterią elektryczną, która ma mieć wystarczająco energii do funkcjonowania lądownika przez cztery dni marsjańskie, dłuższe o ok. 39 minut od ziemskich. Koszt misji ExoMars będzie wynosił ponad 1 mld Euro.

Badania Marsa z polskim udziałem

W misje ExoMars swój wkład miały także polskie firmy i instytucje naukowe. W 2012 roku poinformowano, że nowe kraje członkowskie ESA, Polska i Rumunia, będą wspierać ten projekt kwotą 70 mln Euro. W Polsce w ramach tego projektu dokonano m.in. montażu powierzchniowego elementów systemu zasilania zaawansowanej kamery CaSSiS. Będzie ona wykonywać kolorowe zdjęcia powierzchni Marsa w wysokiej rozdzielczości. koncentrując się na formacjach skalnych, gdzie zdaniem naukowców może dochodzić do śladowych emisji gazów. Ich analiza może być przydatna do oceny, czy na Czerwonej Planecie istnieje bądź istniało w przeszłości życie. Zadanie integracji zasilacza dla tego sprzętu zostało zrealizowane z wykorzystaniem jedynej w Polsce sterylnej hali montażowej „clean room”, która spełnia wymagania Europejskiej Agencji Kosmicznej, będącej w dyspozycji firmy Creotech Instruments S.A. z Piaseczna.

Creotech Instruments S.A na zlecenie Centrum Badań Kosmicznych PAN dokonał montażu zasilacza do kamery CaSSiS, która ma szukać śladów metanu na powierzchni Marsa. To było pierwsze zlecenie, gdzie wykorzystaliśmy kwalifikację naszej firmy przez Europejską Agencję Kosmiczną do montażu elektroniki lecącej w kosmos, nie licząc pierwszego projektu na którym się uczyliśmy. Praca dla misji ExoMars to było spożytkowanie tego, czego się nauczyliśmy i certyfikatu, który uzyskaliśmy.

Jacek Kosiec, dyrektor projektów kosmicznych Creotech Instruments S.A., wiceprezes Związku Pracodawców Sektora Kosmicznego

Udział w projekcie dał również możliwości rozwojowe dla polskiej firmy, która dzięki inwestycjom w naukę montażu elektroniki kosmicznej może myśleć o bardziej ambitnych zadaniach niż te, które realizowano przy okazji europejsko-rosyjskiej misji na Marsa. 

ExoMars to bardzo ciekawa misja naukowa, ale my jesteśmy firmą komercyjną, więc dla nas istotne jest, żeby brać udział nie tylko w takich bardzo prestiżowych zadaniach, lecz także takich, które dają powtarzalność i możliwość osiągnięcia przychodów. ExoMars to było bardzo ciekawe doświadczenie, natomiast my mamy ambicje, żeby integrować całe satelity, a nie tylko dostarczać pojedyncze elementy sond, jak to miało miejsce w przypadku wspomnianej misji.

Jacek Kosiec, dyrektor projektów kosmicznych Creotech Instruments S.A., wiceprezes Związku Pracodawców Sektora Kosmicznego
 

Kolejna misja ExoMars: rosyjski lądownik dostarczy europejski łazik na Marsa w 2019 roku

Ilustracja: ESA/ATG medialab

Zadania, które zostaną zrealizowane podczas misji w 2016 roku, zostaną wykorzystane w drugiej fazie projektu o nazwie Exo Mars 2018. W maju 2018 roku w stronę Marsa poleci wtedy ciężki lądownik o masie 1800 kg, zbudowany pod kierownictwem Rosjan. Za jego konstrukcję będzie w 80% odpowiadać przedsiębiorstwo Ławoczkin, a w 20% Europejska Agencja Kosmiczna. Na jego pokładzie znajdzie się łazik marsjański o masie ok. 200 kg, budowany pod kierownictwem brytyjskiego oddziału Airbus Defence & Space. Zgodnie z obecnymi planami będzie on zdolny do przejechania dystansu 4 km, w okresie 7 miesięcy od momentu lądowania w odległości do 70 m od lądownika. Będzie on wyposażony w szereg sensorów zbudowanych zarówno przez firmy europejskie jak i rosyjskie, takich jak kamery, w tym działające na podczerwień, spektrometry, georadar, a także Mars Organic Molecule Analyzer, który może wykryć cząsteczki organiczne z wyjątkowo wysoką czułością o masie atomowej 1000. Na wyposażeniu łazika znajdzie się również wiertło umożliwiające pobieranie i analizowanie próbek gruntu na głębokości do 2 metrów oraz mikroskop. Lądownik wraz z łazikiem marsjańskim ma dotrzeć na Marsa w styczniu 2019 roku. Prawdopodobnym, rekomendowanym przez ESA miejscem lądowania będzie równikowy rejon Oxia Planum.

Rosyjsko-europejska kooperacja kosmiczna w cieniu sankcji

Misja ExoMars jest unikalnym przykładem kosmicznej ścisłej kooperacji pomiędzy Rosją, a Europejską Agencją Kosmiczną w eksploracji innych planet, która jest utrzymywana pomimo zdecydowanego ochłodzenia relacji związanego z wybuchem kryzysu na Ukrainie. Ambitne cele naukowe misji, a także jej ściśle cywilny charakter pozwoliły jednak na utrzymanie współpracy, która może zaowocować ważnymi odkryciami. Najbardziej spektakularnym z nich może być potwierdzenie istnienia na Marsie metanu pochodzenia organicznego. Technologie użyte podczas dwóch kolejnych misji ExoMars pomogą także w lepszym przygotowaniu kolejnych lotów na Czerwoną Planetę, w tym być może pierwszej w historii misji załogowej. Z polskiej perspektywy wkład w misję ExoMars był z kolei niewielkim, ale ważnym krokiem w rozwijanie zdolności samodzielnej integracji elementów pojazdów kosmicznych. W przyszłości te doświadczenia mogą być bardzo przydatne w zapowiadanych programach budowy polskich satelitów

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

16 komentarzy

WijLuk Wtorek, 08 Marca 2016, 8:40
Dlaczego misja nazywana jest rosyjsko-europejską? Nawet w alfabecie "e" jest przed "r". Czyżby wiodącą rolę w tym "projekcie o cywilnym charakterze" mieli ruskie? Ktoś jeszcze wierzy w ich udział w projektach pokojowych? Korea Północna też przecież ostatnio tylko testowała rakietę transportową. Co do pożytku z czerwonych braci. Niestety przez zaniedbania ESA musimy korzystać z ich środków transportu. Ponoć przez sankcje ruskie nie potrafili zrobić solidnej baterii zasilającej, przez co znacznie ograniczyli efektywność programu. Czy aby na pewno łazik będzie miał koła? Ciekawe jak przebiegała będzie realizacja programu po rozwaleniu ukazem cara Roskosmosu. Ta współpraca w najbliższych latach nie ma dla ESA sensu z wielu powodów. Zamiast ruskim, środki ESA można było skierować na szybszy rozwój np. rakiet transportowych, by uniezależnić się od tamtej strony. Prace z "Vegą" to za mało.
Tylko dotychczas wydane pieniądze tłumaczą dalszą "współpracę" w tym projekcie. ESA wychodzi przed EU układając się z ruskimi. Trzeba raczej zastanowić się nad ich wykluczaniem, co będzie lepiej stymulowało rozwój kosmicznej technologii europejskiej (w tym w jakimś procencie naszej).
cv Poniedziałek, 07 Marca 2016, 16:54
Z ruskimi to można co najwyżej budować mur na granicy.
Każdą technologię na jakiej położą łapy przerobią tak, żeby wzmocnić swój arsenał. I ta misja do tego też im posłuży, a zachód jeszcze im do tego kasy dołoży.
maniek Poniedziałek, 07 Marca 2016, 14:53
Wydają pieniądze na sondy, które mają wykryć życie, zamiast wydać pieniądze na urządzenia które podtrzymają ludzkie życie na marsie... wtedy po wysłaniu tam ludzi, mogli by sobie badać czy istnieje tam życie...
lukas333 Niedziela, 06 Marca 2016, 11:03
Miałem nadzieję, że polski wątek będzie "większy". Szkoda dobre i to. Amerykanie nie mają technologii by tam dolecieć dlatego współpraca z rosjanami w takim projekcie to nie efekt wykonanego wyboru przez europejskie agencje kosmiczne tylko jego brak.
Davien Poniedziałek, 14 Marca 2016, 11:01
USA ma technologię by dotrzeć do Marsa bez problemu, tyle,że rosyjski Proton-M jest po prostu tani i dlatego go wybrano. Satelita i lądownik są ESA, Rosja daje tylko rakietę.
Mezalians7 Sobota, 05 Marca 2016, 19:40
Nie wierzę że wchodzimy w takie relacje biznesowe z Rosją która prowadzi działania wojenne na Ukrainie.
rozczochrany Czwartek, 25 Sierpnia 2016, 20:47
A co nas Ukraina obchodzi. Sami sobie są winni. My mamy swoje sprawy jako Polska i Polacy i pilnujmy swoich interesów. Dobrze, że współpraca naukowa w ważnych sprawach dla ludzkości, jak eksploracja kosmosu, rozwija się ponad podziałami.
Janek Niedziela, 06 Marca 2016, 13:19
Nie uważasz że eksploracja kosmosu jest ważniejsza niż walka we własnym sosie i marnowanie potencjału ludzkiego? Dobrze że są działania w kierunku kosmosu. Mamy rozwój technologiczny, ale nadal mentalnie tkwimy w jaskini walcząć o zasoby i wpływy.
fgh Poniedziałek, 07 Marca 2016, 16:59
Dla ruskich eksploracja kosmosu jest pretekstem, do rozwinięcia z pomocą zachodu swojego programu rakietowego, którego przeznaczeniem nie jest rozwój a niszczenie ludzkości. Jak się nauczą latać na księżyc, to postawią tam swoje bazy i wyrzutnie rakiet wymierzone w ziemię - taki jest ruski program kosmiczny.
Trzeba być mądrym przed szkodą, a nie po. A zapraszanie ruskich do takich programów, źle się skończy dla światowego bezpieczeństwa. Nie długo ruscy będą celowali w nas nie tylko z ziemi, morza i powietrza, ale i z orbity i księżyca...
wyborca Sobota, 05 Marca 2016, 9:52
Żadna misja kosmiczna nie ma charakteru misji cywilnej lub ma taki charakter nadany wyłącznie w celach propagandowych, politycznych lub finansowych. Podbój kosmosu można porównać do kolonizacji Ameryk lub Afryki.
wer Wtorek, 08 Marca 2016, 10:41
Zgadza się.
Tam gdzie nie do końca sięga prawo, tam ruscy wyciągają swoje zakrwawione łapy.
Wystarczy popatrzeć co wyprawiają na biegunie. Nie mają żadnych praw do tych terenów, ale jakieś złoża ropy leżą na "ICH" szelfie kontynentalnym i to wg nich świadczy o własności. Ciekaw jestem co z państwami, które również leżą na "ICH" szelfie kontynentalnym?
wed Sobota, 05 Marca 2016, 11:27
Otóż to. I dlatego Rosja powinna być od trzymana jak najdalej od takich operacji. Niech sobie sami dają radę, podobno świetnie potrafią, jak na okrągło twierdzą wszyscy rzecznicy Kremla..
prześmiewca Piątek, 04 Marca 2016, 18:49
Pamiętam "ekspertów" z tego forum wieszczących po Krymie, że ta misja nie dojdzie do skutku "z powodu sankcji".
Bla Piątek, 04 Marca 2016, 13:29
Wkład Polski to montaż kabli zasilających? Zaraz padnę ze śmiechu. Nawet tych kabli nie wyprodukowaliśmy - tylko montaż. Brawo Polska, brawo Polski przemysł. To już nawet w misji Rosetta mieliśmy większy wkład. Nasi naukowcy widzę zupełnie położyli sprawę (i zaniedbań należy szukać lata, lata temu, bo żeby "załapać się" na realizację instrumentu - trzeba od początku nawiązywać współpracę), a przemysł też się nie wykazał
RAM Piątek, 04 Marca 2016, 18:52
Chopie, jeszcze raz. Zasilacz kamery był zaprojektowany w CBK PAN i wykonany w firmie Creotech. I to produkcja elektroniki, a nie kładzenie kabli. Creotech jest zdaje się JEDYNĄ firmą w Polsce, która ma kompetencje do prowadzenia takiego montażu.
nadciśnienie Piątek, 04 Marca 2016, 17:34
Czy Bla rozumie słowa montaż powierzchniowy? SMT(surface mount technology). Zresztą ESA daje tyle zamówień, ile Polska do niej wpłaci. To by było tyle o dobrodziejstwach EU.