Rok 2015 w ESA: Pod znakiem Galileo. "Rośnie udział polskich firm"

Piątek, 08 Stycznia 2016, 16:22 Galileo
Piątek, 08 Stycznia 2016, 16:22 Sentinel-3A
Piątek, 08 Stycznia 2016, 16:22
Piątek, 08 Stycznia 2016, 16:22
Piątek, 08 Stycznia 2016, 16:22 Galileo Sojuz ST-B
Piątek, 08 Stycznia 2016, 16:22 ExoMars 2016
Piątek, 08 Stycznia 2016, 16:22 Lisa Pathfinder
Piątek, 08 Stycznia 2016, 16:22 PROBA-3 ESA
Piątek, 08 Stycznia 2016, 16:22 Sentinel-3A
Piątek, 08 Stycznia 2016, 16:22 Galileo
Piątek, 08 Stycznia 2016, 16:22 IXV
Piątek, 08 Stycznia 2016, 16:22 CHEOPS big
  • Galileo
  • Sentinel-3A
  • Galileo Sojuz ST-B
  • ExoMars 2016
  • Lisa Pathfinder
  • PROBA-3 ESA
  • Sentinel-3A
  • Galileo
  • IXV
  • CHEOPS big

W Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) mijający rok był kluczowy przede wszystkim dla projektu Galileo. Liczba satelitów europejskiego systemu nawigacyjnego uległa podwojeniu, co jak mówi w rozmowie z Defence24 dr Włodzimierz Lewandowski: „rozwiewa definitywnie wątpliwości, co do sukcesu programu” Z polskiego punktu widzenia istotne było zwiększenie udziału krajowych firm w programach Agencji, a także rozpoczęcie wsparcia dla rodzimych podmiotów w aplikacjach do projektów ESA przez Polską Agencję Kosmiczną. Jest to szansa na przyśpieszenie dalszego rozwoju polskiego przemysłu kosmicznego. 

Rok w ESA pod znakiem Galileo

Z punktu widzenia działań Europejskiej Agencji Kosmicznej mijający rok był kluczowy przede wszystkim dla projektu Galileo. W 2015 roku na orbitę trafiło 6 z 12 będących obecnie w służbie satelitów nawigacyjnych.  Starty rakiet nośnych Sojuz-STB z kosmodromu Kourou w Gujanie Francuskiej miały miejsce w marcu, wrześniu i grudniu, za każdym razem z dwoma satelitami. Możliwości tego europejskiego systemu nawigacyjnego znacznie więc wzrosły w 2015 roku.

Galileo Sojuz ST-B

Start rakiet nośnej Sojuz ST-B z dwoma satelitami Galileo, Fot. ESA

To rozwiewa definitywnie wątpliwości co do sukcesu tego programu. System będzie ukończony tak jak to planowano i wstępne wyniki z satelitów operacyjnych potwierdzają najwyższą jakość tego systemu, co najmniej porównywalną z GPS.

Dr Włodzimierz Lewandowski

Docelowo, do 2020 roku w kosmosie ma znaleźć się pełna konstelacja 30 satelitów, które mają zapewnić większą dokładność pomiaru niż GPS. Docelowo realizacja tego planu ma pochłonąć 5 mld Euro, a ESA rozpoczęła już prace studyjne nad drugą generacją systemu. W odróżnieniu jednak od swojego amerykańskiego konkurenta Galileo jest kontrolowany przez instytucje cywilne: Europejski Organ Nadzoru Globalnego Systemu Nawigacji Satelitarnej i Europejską Agencję Kosmiczną. 

Czytaj więcej: Galileo drugiej generacji zaprezentowany w CBK PAN

Program Copernicus: Stabilny rozwój

Sentinel-3A

Sentinel-3A, Ilustracja: ESA

Równocześnie Europejska Agencja Kosmiczna rozwija także program obserwacji Ziemi Copernicus, który w sumie ma pochłonąć aż 8,5 mld Euro. W ramach tego projektu w grudniu 2015 roku na orbitę okołoziemską trafił kolejny satelita z serii Sentinel. Sentinel-3A przeznaczony będzie przede wszystkim do monitorowania powierzchni Ziemi oraz oceanów. Sensory satelity pozwalają mierzyć temperaturę wody oraz wysokość fal, co pozwoli skutecznie przewidywać pogodę dla żeglugi oraz ostrzegać przed powodziami i tsunami. Sprzęt pozwoli również monitorować zanieczyszczenie wody, zarówno morskiej, jak i śródlądowej. Satelita będzie także służyć do określania poziomu rzek i jezior, badania pokrywy lodowej, wykrywania pożarów i tworzenia map.

Dostarczanie danych radarowych dla programu Copernicus przez kolejne 15 lat mają w przyszłości zapewnić Sentinel-1C i -1D. Kontrakt na zbudowanie instrumentów radarowych dla tego sprzętu został już podpisany z Airbus Defence and Space i Thales Alenia Space w grudniu 2015 roku. Podczas 36. Międzynarodowego Sympozjum Teledetekcji Środowiska w Berlinie podpisano także kontrakt ma opracowanie i wyprodukowanie kolejnych satelit dla Copernicusa: Jason-CS oraz Sentinel-6A do szczegółowych pomiarów topografii oceanów.

Polska w Copernicus i Galileo

Galileo trafia na orbitę, Ilustracja: ESA

To co może martwić to ciągle niewielki udział polskich firm i instytucji badawczych we wspomnianych wyżej dwóch ważnych międzynarodowych programach. Wprawdzie Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk współpracuję z ESA m.in. przy opracowywaniu dokładnego wyznaczenia pozycji ze stacji referencyjnych Galileo i EGNOS, oraz nad systemem precyzyjnego transferu czasu, a wśród innych krajowych beneficjentów programów ESA są takie firmy jak np. Astri Polska, Elproma Elektronika, fundusz Black Pearls oraz Instytut Geodezji i Kartografii to jest to zdaniem ekspertów wciąż zbyt mały wkład w stosunku do możliwości naszego kraju.

Udział polskich firm i instytucji badawczych jest skandalicznie niski, a to wynika z wielu powodów. Głównie jest to wina po naszej stronie ale również bardzo boleśnie odczuliśmy, że wejście w to w cudzysłowiu dobre towarzystwo wykonawców jest niezwykle trudne. To wynika nie z braku kompetencji u nas ale z tego, że jest to zamknięty świat. Wejście Polski do ESA to była decyzja polityczna ale gdy trzeba robić biznes to nie jesteśmy często równoprawnym partnerem bo są inni, ważniejsi, którzy od dziesiątków lat działają na tym rynku. Szczególnie ten brak jest dotkliwy w programie Copernicus, którego nazwa pochodzi przecież od polskiego astronoma. Tutaj się kłania dotychczasowy brak agencji kosmicznej ponieważ tego rodzaju instytucja promuje tą tematykę. Jeśli jej nie ma to przekaz jest zdeformowany bo nie ma instytucji, która nad tym czuwa.

Dr Włodzimierz Lewandowski

LISA Pathfinder i IXV: Patrząc w przyszłość 

Lisa Pathfinder

Sonda Lisa Pathfinder, Fot. ESA

W 2015 roku rozpoczęły się też dwie ważne misje kosmiczne ESA. W grudniu 2015 roku z kosmodromu Kourou w Gujanie Francuskiej wystrzelono sondę LISA Pathfinder czyli pojazd kosmiczny, który jest demonstratorem technologii wykrywania fal grawitacyjnych, co stanowi duży krok w programie opracowania przyszłego, dużego obserwatorium kosmicznego, które będzie bezpośrednio obserwować i precyzyjnie mierzyć fale grawitacyjne. Ma to umożliwić astronom badanie kosmosu na nowe, nieosiągalne wcześniej sposoby. 

IXV

IXV na Paris Air Show 2015, Fot. Andrzej Hładij/Defence24.pl

Drugim, wartym odnotowania wydarzeniem był test Intermediate eXperimental Vehicle (IXV) czylu eksperymentalnego, bezzałogowego pojazdu kosmicznego, służącego do przetestowania technologii sprowadzenia statku kosmicznego z niskiej orbity okołoziemskiej na Ziemię. Cała próba IXV trwająca ok. 2 godzin zakończyła się sukcesem i stanowi niezwykle ważny krok w programie  Future Launcher Preparatory Programme (FLPP), którego celem jest opracowanie nowej generacji systemu do wynoszenia ładunków na orbitę. Nowa, europejska technologia jest tym bardziej istotna, że przeprowadzone w 2015 roku przez amerykańskie prywatne firmy SpaceX i Blue Origin testy pokazały, że firmy te są gotowe do zaoferowania na rynku startów komercyjnych rakiet nośnych wielokrotnego użytku. Rozwijane przez Amerykanów systemy pozwolą znacznie obniżyć koszty komercyjnych lotów w kosmos, co postawi w niekorzystnej sytuacji przedsiębiorstwa europejskie.   

Przyszłe misje badawcze ESA: Z pomocą polskiego przemysłu

ExoMars 2016

ExoMars 2016, Ilustracja: ESA

Rok 2015 był również ważny z punktu widzenia zamówień europejskich w polskim przemyśle kosmicznym. Europejska Agencja Kosmiczna podpisała szereg umów z polskimi firmami, w tym kilka kontraktów dotyczących realizacji przyszłych misji kosmicznych. W tej dziedzinie prym wiódł Creotech Instruments S.A., który na zlecenie Centrum Badań Kosmicznych PAN otrzymał kontrakty w programie budowy sondy do poszukiwania śladów życia na Czerwonej Planecie ExoMars Trace Gas Orbiter dla misji ExoMars2016, która rozpocznie się w tym roku oraz na zaprojektowanie i zmontowanie fragmentów układów elektronicznych dla potrzeb europejskiej misji badającej koronę słoneczną PROBA-3, która wystartuje w 2018 roku. W tą samą misję jest także zaangażowane CBK PAN, które będzie odpowiadać za poprawność realizacji projektu budowy sterownika ASPIICS CCB

Z punktu widzenia Creotech Instruments S.A. rok 2015 to był rok przełomowy ponieważ uzyskaliśmy kwalifikacje w dziedzinie montażu elektroniki lotnej, co pozwala na start w przetargach Europejskiej Agencji Kosmicznej na tego typu projekty, wygraliśmy także duży przetarg w programie obserwacji Ziemi. Pokazuje to, że strategia budowy bazy technologicznej i kompetencji w obszarze hardware’owym ma sens. Jeśli chodzi o inne firmy to tu również zauważam duży postęp zwłaszcza w dziedzinie przetwarzania danych, gdzie jednak próg wejścia jest stosunkowo niski. Można oczekiwać wzrostu udziału polskich firm m.in. tworzących oprogramowanie w programach Agencji

Jacek Kosiec, dyrektor projektów kosmicznych Creotech Instruments S.A., wiceprezes Związku Pracodawców Sektora Kosmicznego

POLSA zaczyna pomagać polskim firmom w walce o kontrakty ESA

Z punktu widzenia polskiego przemysłu istotnym wydarzeniem był pierwszy pełny rok działalności Polskiej Agencji Kosmicznej POLSA. Pod kątem współpracy z ESA w 2015 roku jej prezes prof. Marek Banaszkiewicz zadeklarował wdrożenie programu pomocy dla małych i średnich przedsiębiorstwW jego ramach agencja zapewni wsparcie eksperckie dla firm, które po raz pierwszy lub drugi startują w konkursach ESA i mają problemy z przygotowaniem odpowiedniej oferty. Celem  Polskiej Agencji Kosmicznej, w którego realizacji ma pomóc wspomniana inicjatywa jest przynajmniej odzyskanie składki w wysokości 30 mln Euro, które rocznie wpłaca Polska na europejskie programy eksploracji kosmosu. Stanowi to ok. 0,9% wynoszącego 3,42 mld budżetu ESA. Ponieważ Polska jest nowym członkiem Europejskiej Agencji Kosmicznej, do której przystąpiła trzy lata temu, może liczyć na pięcioletni program kontraktów, w ramach, którego co najmniej 45% składki ma wrócić do kraju w postaci realizowanych umów.

Rok 2015 to był rok przełomowy dla polskiej branży kosmicznej bo był to pierwszy rok działania POLSA. Wprawdzie miała niewielki budżet to podejmowała ona pierwsze działania i zaczęła się tworzyć instytucjonalnie. Istnienie agencji kosmicznej jest bardzo istotne dla starań polskich firm o udział w programach ESA i Komisji Europejskiej.

Dr Włodzimierz Lewandowski

Samo uruchomienie Polskiej Agencji Kosmicznej jeszcze nie przekłada się na skuteczność pozyskiwania kontraktów od ESA przez polski przemysł. Tym nie mniej jednak fakt jej powstania należy ocenić pozytywnie. To tworzy pewne ramy instytucjonalne, które są czymś standardowym w Europie. Oczekuję, że POLSA będzie gromadzić specjalistów, a także zacznie zabiegać o stworzenie polskiego programu narodowego dotyczącego wykorzystania przestrzeni kosmicznej

Jacek Kosiec, dyrektor projektów kosmicznych Creotech Instruments S.A., wiceprezes Związku Pracodawców Sektora Kosmicznego

Czytaj więcej: Kosmiczne wyzwania dla Polski. "Potrzebna narodowa strategia"

Nowi członkowie ESA. Mocniejszy głos Europy Środkowo-Wschodniej

W 2015 roku do Europejskiej Agencji Kosmicznej przystąpiły dwa nowe kraje z naszego rejonu Europy: Estonia i Węgry. Wprawdzie państwa te przeznaczą marginalne środki na budżet ESA to jednak ich dołączenie do europejskich programów kosmicznych powinno wzmocnić, w razie potrzeby wspólny głos Europy Środkowo-Wschodniej reprezentowanej do tej pory tylko przez Republikę Czeską, Rumunię i Polskę. Jednocześnie trwały także negocjacje w sprawie wejścia do ESA kolejnych krajów postkomunistycznych. Partnerstwo z europejską agencją jako państwo współpracujące rozpoczęły Słowacja i Bułgaria, a Łotwa podpisała Plan for the European Cooperating State, co otwiera jej drogę do pełnego członkostwa w najbliższej przyszłości. 

Podsumowanie: W Europie z optymizmem w 2016 rok, przed Polską duże wyzwania

CHEOPS big

CHEOPS, fot. Airbus Defence & Space

W 2016 rok Europejska Agencja Kosmiczna może wejść z dużymi nadziejami na realizację założonych celów w ważnych międzynarodowych programach Galileo i Copernicus. Równolegle realizowane będą badawcze misje kosmiczne. Z tych najważniejszych można wspomnieć o tym, że pierwsze dane dostarczy sonda LISA Pathfinder, a także o tym, że w kosmos trafi sonda ExoMars2016, która pomoże w poszukiwaniach życia na Czerwonej Planecie. Oprócz tego zgodnie z planem będzie rozwijanych także wiele innych projektów jak np. teleskop do badania planet pozasłonecznych CHEOPS, którego pierwsze testy zaczęły się w zeszłym roku, sonda do badań Jowisza i jego księżyców JUICE czy moduły dla powstającego w ramach współpracy z NASA statku kosmicznego Orion by wspomnieć tylko o kilku najważniejszych z licznych nowych programów ESA. 

Z polskiego punktu widzenia drugi pełny rok działania Polskiej Agencji Kosmicznej POLSA pozwoli na ocenienie skuteczności agencji we wspieraniu polskich interesów w programach europejskich, a także we wspieraniu polskich przedsiębiorców na dynamicznie rozwijającym się rynku kontraktów przyznawanych przez ESA. Te działania mają szanse być o tyle skuteczniejsze, że polskie firmy zdobywają coraz większe doświadczenie w realizacji zadań zleconych przez Europejską Agencję Kosmiczną w ramach pięcioletniego programu kontraktów związanego z przystąpieniem naszego kraju do tej organizacji w 2012 roku, którego w nadchodzącym roku Polska wciąż będzie beneficjentem. Warto wspomnieć również, że jedną z rekomendacji ESA jest jego przedłużenie o 2 lata, do 2019 roku. W 2016 roku polskie przedsiębiorstwa będą również miały szansę zaprezentować pierwsze produkty stworzone w ramach kontraktów z Europejską Agencją Kosmiczną. 

 

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

Przeładuj

9 komentarzy

Edward Niedziela, 10 Stycznia 2016, 11:09
Ile jest polskiej własności intelektualnej w satelitach LEM, HEWELIUSZ, PWSat-1? Banaszkiewiecz wziął wiele milionów na tą hecę. Niech publicznie przedstawi podpisane krótkiej oświadczenie. Po drugie jakiego kraju numer rejestracyjny mają te satelity? Jak nie są to polskie numery rejestracyjne, to do kryminału za kant. To jest tak u niego jak u kogoś kto kupił Audi w salonie w Kanadzie za pieniądze dobrego wujka z Polski, zarejestrował w Niemczech i bezczelnie mówi, że to jest polski samochód
cospar Poniedziałek, 11 Stycznia 2016, 7:04
Czy ty masz jakiś problem? Akurat nie ma problemu z własnością intelektualną w PW-Stat-e, reszta też jest doskonale znana. Czy chodzi ci o numer COSPAR, który to nazywasz numerem rejestracyjnym? Od kiedy to satelity mają numery jakiś krajów, gdzie on jest zapisany np. w 1972-100A. Jeżeli chcesz siać oszczerstwa wobec Pana Banaszkiewicza, to może postaraj się trochę bardziej, bo nie jesteś kompetentny w tym temacie.
Tomasz Stelmach Poniedziałek, 11 Stycznia 2016, 11:29
Typowo polackie podejście. Udało się coś komuś zaprojektować, zbudować to zaraz pełno hejtu ze strony tych którzy nic w życiu nie osiągnęli. Nic dziwnego że w tym kraju tak mało rzeczy przeszło drogę od pomysłu do produkcji i sprzedaży. Trzeba opluć, zniszczyć, bo polskie. A przecież tylko "amerykanske" jest super.
galaksar Sobota, 09 Stycznia 2016, 15:47
Może i polska agencja kosmiczna jest potrzebna, ale powinni pozatrudniać ludzi pasjonatów kosmosu, którzy wiedzą co i gdzie szukać i wynajdować, co mają już kontakty by wyrwać z tego tortu coś i dla nas. A tu Banaszkiewicz zatrudnia byłych pracowników salonów samochodowych czy też koleżanki posła Burego. rekrutacje na niższe stanowiska są odwoływane z powodu braku chętnych albo że nikt nie spełnia wymagań formalnych.!!!! Kto w to uwierzy? Jak już ktoś wygrywa to okazuje się że o kosmosie nie mają pojęcia. Pierwszy przykład profesjonalizmu agencji to .......odwołanie konkursu na logo. Wpłynęło ponad 400 ofert i niczego nie wybrali, bo ...i tysiąc powodów. 400 ofert to raczej jest z czego wybierać! A oni zamierzają budować satelity i wspomagać polskiego przedsiębiorcę. Niby jak i kim?
Eugeniusz Sobota, 09 Stycznia 2016, 2:18
brak kompetencji i zakłamanie. Z Banszkiewiczem, Creotech i CBK zrobimy takie sukcesy co najwyżej jak Bryte: satelity LEM i Heweliusz - w 100% kupione jako gotowe z Toronto, w Kanadzie za cięzkie miliony.
POLSA to jak łódeczka bez silnia i wioseł na środku Bałtyku. I tak dalej w kółko to samo.
Sky Poniedziałek, 11 Stycznia 2016, 11:03
"w 100% kupione jako gotowe z Toronto" - nie prawda. Proszę nie powielać tych fałszywych informacji. O ile w przypadku LEMa prawie wszystkie komponenty były z Kanady a w Polsce przeprowadzono integrację, to w przypadku Heweliusza większość kluczowych komponentów była produkcji Polskiej.
Sky Piątek, 08 Stycznia 2016, 17:01
"To wynika nie z braku kompetencji u nas ale z tego, że jest to zamknięty świat." - brak kompetencji po Polskiej stronie niestety, też jest dużym problemem, podobnie jak problemem jest ten tok myślenia - że Polakom, to zawsze wiatr w oczy. Tym czasem wszystkiego trzeba się nauczyć - tak jak na początku popełnialiśmy wprost skandaliczne błędy w wydawaniu pieniędzy unijnych - obecnie jesteśmy w ścisłej czołówce państw które otrzymują pieniądze unijne jeśli chodzi o efektywność ich wydawania. Podobnie ma się sprawa z ESA - Polskie firmy oraz naukowcy mają jeszcze WIELE do nauczenia się. Powstać też musi zaplecze technologiczne które prywatne polskie filmy powoli rozwijają, jednak musimy pamiętać, że nie od razu Rzym zbudowano. Dodatkowo problem który mają Polscy naukowcy to brak chęci na współpracę z zespołami w Europie - nadal góruje u nas myślenie, że "dobre bo polskie" - nasi naukowcy "bawią" się tylko w Polskim "bagienku", przez co tracimy wiele rzadkich okazji na włączenie się w te największe i najbardziej kluczowe przedsięwzięcia.

Nie możemy udawać, że u nas wszystko super, a wszystkie przeszkody wynikają z tego, że "są inni, ważniejsi". Ta droga donikąd nie prowadzi! Moim zdaniem pierwsze na czym powinniśmy się skupić to popatrzenie w lustro i naprawienie problemów ze sobą, a nie uskarżanie się na innych, jak w niniejszym artykule.

Wspomniano kwestię kontraktów dla ESA - chciałem zauważyć, że w ESA obowiązuje zasada równego podziału środków. Tyle ile wpłacisz tyle dostaniesz na kontrakty. W 2015 Polska wpłaciła 30 mln Euro, dla porównania taka malutka Estonia wpłaciła 131.7 mln Euro. Jak możemy oczekiwać, że ktoś będzie nas traktował równie poważnie, co państwa uczestniczące w programie Copernicus które wpłacają ponad 10 razy więcej? ESA w przeciwieństwie do Unii Europejskiej nie będzie ładować w Polskę miliardów. Z tymi śmiesznymi 30 milionami nigdy nic poważnego nie zbudujemy w Polsce - i żaden fakt, że program ten, czy inny ma imię od Polaka, czy nie, tego nie zmieni.
Kuba Poniedziałek, 18 Stycznia 2016, 18:51
Gdzie Ty przeczytałeś, że Estonia wpłaciła 130 mln €, coś Ci się chyba pomyliło bo w 2015 Estonia wpłaciła jedynie 0,8mln€. Kompletne bzdury
kermit.dolomit Poniedziałek, 11 Stycznia 2016, 10:50
No wiesz jest wielu takich którzy właśnie uważają iż Polsce należy się wszystko z automatu i za darmo tylko z tego powodu że jest